sobota, 22 listopada 2014

Szpital - Rozdział 19

Hej kochani! Przepraszam, że dzisiaj taki krótki rozdział, ale postaram się dodać jutro kolejny, miłego czytania :)
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Punkt widzenia Jungkooka

Obudziłem się z wielkim bólem w dolnych partiach mego ciała. Leżałem na boku, przytulony do mojego chłopaka. On jeszcze spał spokojnie. Spojrzałem na jego pulchne usta i dałem mu lekkiego buziaka. Wpatrywałem się w jego piękną twarz i gładziłem dłonią jego umięśniony brzuch oraz piersi. Po kilku minutach Jimin się obudził.
-Hej, Skarbie - Powiedział
-Hej - odpowiedziałem i dałem mu kolejnego całusa.Przytuliłem się do niego mocno, a on wciągnął mnie na siebie. Zacisnąłem zęby, by nie jęknąć z bólu. Zacząłem poruszać biodrami, ocierając nasze krocza, choć skazywałem siebie na jeszcze większe męczarnie. Chyba na prawdę jestem masochista. Jimin zauważył moje cierpienie i zaczął kojąco masować moje pośladkach.
-Przepraszam- szepnął i pocałował moje usta.
-Nic się... Nie..mm..sta.aa.. ło- powiedziałam między pocałunkami. On po chwili odczepił swoje usta i stwierdził:
-Idziemy się myć.

Obrócił mnie na plecy, ściągając mnie z niego. Ja pisnąłem i momentalnie podskoczyłem
-Oj wybacz, zapomniałem.- Powiedział i również wstał. Poszliśmy do łazienki, jeśli to można nazwać chodzeniem. Wyglądałem jak pingwin przenoszący ciężar ciała z nogi na nogę. Jimin cicho się śmiał, a ja uderzyłem go w głowę. On coś mruknął i podniósł mnie w stylu ślubnym.Gdy weszliśmy, hyung postawił mnie na ziemię. Zaczął wypełniać wannę. Gdy była już pełna, wszedł i pomógł mi się w niej również znaleźć. Usiadł i zaczął mnie ciągnąć do wody. Pisnąłem, gdy woda dotknęła mojego delikatnego otworu. Kiedy się już w miarę przyzwyczaiłem, klęknąłem. Jimin oparł się o brzeg wanny i pociągnął mnie na siebie.
-Kocham Cię- szepnął mi do ucha
-Ja Ciebie też kocham- odpowiedziałem. Leżeliśmy jeszcze tak przez kilka minut rozmawiając o przypadkowych rzeczach, po czym hyung podniósł mnie, tak, że znów klęczałem. Zaczął mnie myć, a potem siebie. Gdy wyszliśmy z kąpieli, umyślimy zęby, jakoś ogarnęliśmy włosy i ubraliśmy czyste ciuchy.

Ruszyliśmy do kuchni. Jin coś gotował, a Rap Monster przytulał go od tyłu i miział nosem po karku.
-Znajdzie sobie pokój- zażartował Jimin. Lider szybko odskoczył i się zarumienił. Jin też był czerwony. Zacząłem się śmiać.
-No co? Też chcemy być kochani, a to braterska miłość- Tłumaczył się najstarszy.
-Jasne, jasne- powiedziałem z uśmiechem i wraz z ChimChimem (słodkie miał to przezwisko) skierowaliśmy się w stronę stołu.
-O Kookie, widzę, że upojna noc?- Powiedział RapMon. Zarumieniłem się lekko, ale musiałem cos odpowiedzieć:
-A co? Zazdrościsz?- Odegrałem się, a on był zakłopotany.
-Niee.. Mam Minzy.- stwierdził. Usiadłem na kolanach mojego chłopaka i Jin podał śniadanie. Gdy jedliśmy, lider powiedział:
 -Po śniadaniu idziemy do szpitala.. I rozmawiałem z J-Hopem i mówił, że też przyjdzie.- Przełknąłem głośno ślinę i zadrżałem. Nie chciałem znowu płakać, ostatnio zdarza mi się to dość często, a nie jestem mięczakiem. Poczułem ciepłe usta na moim policzku.
-Nie martw się.- Szepnął Jimin do mojego ucha.

Po zakończonym posiłku ruszyliśmy do szpitala. J-Hope siedział na ławce, głowę opierał na dłoniach.
-Hobi hyung!- Krzyknąłem. Chciałem do niego podbiec, ale mocny ból złapał mnie poniżej moich pleców. Spadłem z hukiem na ziemie. Jimin szybko podbiegł do mnie.
-Ostry seks?- zapytał, a ja schowałem głowę w szyję sprawcy mojego bólu.
-Dobra wejdźmy.- stwierdził lider. Gdy znaleźliśmy się w środku, V i Suga leżeli na łóżku starszego. Oglądali coś na telefonie. Gdy tylko weszliśmy ich wzrok odczepił się od urządzenia i zatrzymał  na nas. Oczywiście nie mogli nie skomentować mojego chodu:
-Ooo.. Jungkookie, Jimin wczo...- Powiedział V, ale mu przerwałem
-Tak. Tak. Bardzo mocno mnie pieprzył. Jeszcze coś chcecie wiedzieć? - Powiedziałem, po czym zakryłem sobie usta i z niemożliwie czerwoną twarzą wtuliłem się w ChimChima. On tylko lekko się zaśmiał i poczochrał moje włosy.
-Nienawidzę Cię- mruknąłem mu w koszulę
-Tak wiem, wiem.- Powiedział i złożył pocałunek na moich włosach.
-A więc wracając do ważniejszych spraw, to jak się czujecie? Wszyscy?
-Dobrze- powiedzieli wspólnie V i Suga
-W miarę- rzekł Jimin
-Ja też- Dodał Jin
-Bywało lepiej- stwierdził J-Hope
-Ja się nie wypowiadam.- wydukałem na końcu.
-Oj przestań, na pewno nie było tak źle?- Zapytał V
-Nie, nie było, było dobrze, a wręcz cudownie.- Powiedziałem już trochę mniej czerwony.
-Dobra, wróćmy do ważniejszych spraw, potem zajmę się Jiminem. -Stwierdził lider
-Ale co ja zrobiłem?- zapytał chłoopak
-Nie umiesz trzymać chuja w spodniach,to zrobiłeś!!!!!!- Nagle krzyknął Jin, przez co wszyscy się na niego popatrzyli ze zdziwieniem. On wziął uspokajający oddech i kontynuował już normalnym tonem głosu. -Jak mogłeś to zrobić? Nie wyobrażam sobie nawet was całujących się, a co dopiero robiących sobie lody lub pieprzących się!
-To nie moja wina, że Kookiego tak ciągnie do mojego krocza.
-Jimin skończ! Jin dostaje załamania- odezwał się lider.
-Ale hyung, to jest racja. Lubię mieć Jimina w ustach.- Mruknąłem. No co? Taka prawda
-Dobra, koniec, bo zaraz zwrócę śniadanie.- Szepnął J-Hope, po czy, Namjoon zabrał głos:
-A więc, wracając znowu do głównego tematu, chciałbym pomówić o losach naszego zespołu. Czy V, Suga i J-Hope chcą wrócić?- Nastała cisza. W tle było słychać tylko szum wentylacji i tykający zegar oraz co jakiś czas mocny kaszel z sali obok. Każda sekunda trwała dla mnie jak godzina. W końcu Yoongi zaczął:
-Wiesz no... Ja boję się.. Czy... Czy fani nie będą się bać i.. i czy będę mógł robić wszystko, co wcześniej?
-Co do drugiego będziesz mógł, a fani cię kochają i nie będą, a jeśli Ci na tym zależy, nic nie powiemy o wypadku i zawsze będziesz miał długie spodnie.- Powiedział Namjoon.
-Pomyślę. To też zależy od Tae.
-Dobrze, a co z Tobą, J-Hope?
-Ja narobiłem tego syfu i nie chce jeszcze bardziej sprawiać kłopotów. Do tego mnie nienawidzicie, więc nic tu po mnie, cześć. - Mruknął i ruszył do drzwi. Zacząłem płakać i wtuliłem się w Jimina. A miałem być twardy, a tu znowu mięczak. Hoseok zatrzymał się w drzwiach, ale nie odwrócił się.
-Kookie, czemu płaczesz? Nie warto marnować łez, na takiego idiotę, jak ja- Powiedział cicho, ale wyraźnie. Jimin pociągnął mnie mocno do siebie i gładził moje plecy. Nie widziałem jego twarzy, ale byłem pewien, że jest wkurzony. J-Hope tylko westchnął i już miał zamknąć drzwi, gdy ktoś kulawo poczłapał do niego. Podniosłem wzrok i zobaczyłem, że to V:
-Stój! Nie nienawidzimy Cię. My Cie kochamy! Nie miałeś pojęcia, co jest między mną a Sugą, więc nie obwiniaj się, proszę.- Taehyung również płakał i wpadł w ramiona starszego. Po chwili przestał i spojrzał na niego:
-Wrócisz?- Spytał z jego szczenięcymi oczami.
-Jeśli wszyscy to zaakceptują, to... myślę, że tak.
-Jeeeeej!!!- Krzyknął V i rzucił się z powrotem na jego szyję.
-Dobra, koniec. Oddawaj chłopaka.- Powiedział z uśmiechem Suga, na co J-Hope się również zaśmiał. To był pierwszy raz, od wypadku, kiedy się uśmiechnęli, byłem tak szczęśliwy.

Nagle usłyszeliśmy męski głos. To był lekarz:
-O widzę, ze już lepsze humory. Tak więc wszystkie badania są w normie. Jutro założymy protezę i zaczniemy rehabilitację. -Wszyscy się uśmiechnęli, ale Yoongi był zaniepokojony. Tae od razu to zauważył i szybko podszedł do swojego chłopaka, lekko utykając. Zaczął go całować bardzo namiętnie. Lekarz tylko uśmiechnął się i powiedział:
-Urocze- Podziękowaliśmy, a on opuścił pokój.Po kilku niecierpliwych chwilach Jimin wreszcie wybuchnął zbluwersowany:
-Ja to nie mogę dać nawet Kookiemu buziaka publicznie, a oni to niby mogą sobie pożerać twarze?
-A idź już!- Mruknął lider.
-Dzięki- Jak szybko powiedział, tak szybko przyssał się do moich ust. Zaczął mnie kierować do drzwi. Gdy przez nie wychodziliśmy, słyszałem tylko coś o zakazie seksu, ale to olałem.

Chwyciłem ChimChima za rękę i ruszyłem z nim do najbliższej toalety. Weszliśmy do pierwszej kabiny i zamknęliśmy drzwi. Rozpiąłem spodnie Jimina i pociągnąłem je w dół razem z bokserkami. Przyssałem się do jego ust. Owinął on ręce w okół mojej talii. Ja jedną rękę miałem na jego szyi. Drugą zaś włożyłem pod koszulkę. Masowałem jego abs, powoli jadąc w górę. Chwyciłem jego prawy sutek i zacząłem go pieścić, lekko szczypiąc i przekręcając co jakiś czas. Jęknął na moje działanie, a ja pogłębiłem pocałunek. Potem przeniosłem się do drugiego i zacząłem tak samo drażnić. Następnie zjechałem dłonią w dół do jego pasa, a następnie na jego tyłek i lekko go uścisnąłem. Moja ręka powędrowała w dół z pośladka na udo, potem na boki, do pas i znów tak samo. Dołączyłem drugą rękę. Zataczałem takie koła. Jimin z frustracją jęczał, gdy co jakiś czas tylko delikatnie jeden z palców dotykał jego przyrodzenia. W końcu oderwał się i oparł głowę na moim barku.
-Przestań, bo pożałujesz- Mruknął i ugryzł moją szyję.
-Aaaałł, co Ty wampir?
-A żebyś wiedział- szepnął i znów to zrobił. wkurzyłem się, więc gdy moje dłonie znów były na jego pośladkach wepchnąłem palec w jego otwór.
-Aaaaaaa!! Kookieee!!- Krzyknął. Uśmiechnąłem się szyderczo i tym razem, to ja go ugryzłem. Włożyłem kolejne dwa palce. On opuścił ręce z mojej talii i sapał głośno. Zacząłem poruszać palcami w szybkim tempie. Jęczał i coś mruczał, że tego pożałuję, ale zbytnio się tym nie przejmowałem. Warto dla tych dźwięków i jego całkowitego poddania.

Gdy osądziłem, ze był już dobrze przygotowany, wyciągnąłem palce i odwróciłem go przodem do jednej ze ścian kabiny.
-Oprzyj ręce, będzie Ci lepiej, a i tak nie pozwolę Ci się dotknąć. -stwierdziłem i złożyłem pocałunek na jego karku
-Oj Kookie, będzie lanie- Warknął przez zęby. Teraz już się troszkę boję.Wiem, że on nie żartuję i wiem, że to będzie bardzo mocna kara. No, ale cóż, raz się żyję.
-Spokojnie, nie będę aż tak zły- Powiedziałem i wyciągnąłem z tylnej kieszeni mała butelkę. Opuściłem spodnie i nalałem dość sporą ilość lubrykanta na mojego penisa. Lekko rozszerzyłem nogi Jimina, kopiąc je delikatnie i pociągnąłem bardziej do siebie biodra, by był mocniej pochylony. Nastawiłem moją długość na jego otwór i zacząłem w niego wchodzić. Wydawał głośny okrzyk.
-Relaks Jimin- szepnąłem i polizałem jego ucho. On troszkę się rozluźnił. Wszedłem do końca i pogłaskałem go po brzuchu, trzymając się z dala od jego przyrodzenia.

Gdy był już całkiem rozluźniony, wyszedłem z niego prawie do końca, po czym znów pchnąłem z całej siły i znowu i znowu. Przyśpieszałem z każdym pchnięciem. Jimin jęczał coraz głośniej.
-Aaaa!!! Koookie tam!!!!! Mocniej!!!!- Wrzasnął nagle chłopak. Przyśpieszyłem maksymalnie. Jimin zaczął przenosił jedną rękę do swojego penisa, ale ją uderzyłem, zanim dotarła do jego długości, z której sączył się już pre-cum.
-Nie, nie, nie, nie dzisiaj skarbie. -powiedziałem i zacząłem masować jego udo i brzuch. Po kilku minutach nie mogłem znieść jego jęków i doszedłem w nim. On po chwili też, brudząc cały brzuch. Wyciągnąłem penisa i obróciłem do mnie zasapanego Jimina. Zacząłem go całować, zanim cokolwiek zdążył powiedzieć lub mnie uderzyć, jednak on po chwili przerwał.
-Mój drogi chłopcze, dzisiaj będziesz miał przekichane i nie ma żadnego "nie, bo mnie dupa boli!"- Warknął, po czym ugryzł mnie w szyję bardzo mocno. Wtedy usłyszeliśmy jakiś głos:
-Macie 2 minuty, aby wyjść, bo inaczej zginiecie.

sobota, 1 listopada 2014

Wspomnienia - Rozdział 18

Punkt widzenia Jungkooka

Wróciliśmy do dormu. Był on kiedyś dla mnie jak drugi dom, teraz, jest to dla mnie tylko miejsce odpoczynku po pracy. Straciłem połowę mojej rodziny. BTS zostało zawieszone, ale dla mnie to już nie było to samo. Jeszcze Suga.. Tak jak zdarzenie z 10 lat temu... Własnie sobie przypomniałem ten straszny widok, gdy do pokoju, w którym byłem, wszedł Jimin. Nawet nie zauważyłem, kiedy łzy zaczęły mi lecieć po policzkach. Chłopak podszedł do mnie szybko i otarł mokre strugi.
-Co się stało?-Zapytał, przejeżdżając dłonią po moim policzku.
-Nie ważne, nie chce o tym mówić
-Skarbie, możesz mi mówisz o wszystkim, zaufaj mi.
-Ja Ci ufam, tylko po prostu nie chce wracać do tamtych zdarzeń.
-Może jak powiesz, to Ci ulży?
-No dobrze.. Uhhh.. To zdarzyło się 10 lat temu. Byłem z bratem i kuzynem.. Iii.. I byliśmy na takiej wsi ii..- rozpłakałem się. Nie mogłem mówić, ale nie mogę też być dzieckiem.
-Jak nie chcesz, to tego nie mów. Widzę, że to dla ciebie trudne.
-Ale ja..  Ja chcę..- przerwałem mu. On skinął głową, więc kontynuowałem -Więc wtedy poszliśmy na pole i tam były maszyny rolnicze i... I nie powinniśmy tam iść... Ale to zrobiliśmy i.. i wtedy mój kuzyn podszedł za blisko jeden z nich i ona, to była prasa do słomy i.. I... I ONA GO WCIĄGNĘŁA!!- wybuchłem, po chwili powiedziałem ciszej- Został zmiażdżony i zginął na miejscu, a ja widziałem jego ciało. Było pełno krwi. Dlaczego to mnie nie wciągnęła!? Dlaczego Jimin, dlaczego?!?!! Dlaczego ja żyję, a on nie? Dlaczego?- ostatnie słowo wyszeptałem i zacząłem płakać

Punkt widzenia Jimina

Gdy to usłyszałem, całe moje ciało zdrętwiało. Mój mały, biedny Kookie przeszedł takie coś i nigdy nic nie powiedział, a rozmawialiśmy o naszych rodzinach. On mówił, że strasznie kocha swojego brata i kuzynostwo i zawsze mówił to z uśmiechem. To na pewno był dla niego wielki, jak nie największy cios w jego życiu. Przyciągnąłem go mocno do piersi i zacząłem gładzic po plecach. Szeptałem mu słodkie słówka i starałem się go uspokoić, ale nie potrafiłem. Postanowiłem wypróbować inną metodę. Chwyciłem jego twarz w dłonie i podniosłem tak, by patrzył prosto w moje oczy. Gładziłem kciukiem jego policzek.
-Jungkookie, skarbie. Uspokój się. To było dawna i takie przypadki się zdarzają.
-Ale to była moja wina!- Przerwał mi krzykiem. Pociągnąłem go do pocałunku. Jego ciało się lekko rozluźniło. Gdy oderwałem wargi od niego, rzekłem:
-To nie była twoja wina, tylko nieszczęśliwy wypadek. Nikt tego nie mógł przewidzieć. Wypadek Sugi, też nikt nie przewidział i to niczyja wina.- Jego oddech stopniowo się uspokajał, a łzy coraz wolniej spływały po jego twarzy. Przetarłem mokre ślady na jego policzkach i znów dałem mu buziaka. Wciągnąłem go na łóżko i zacząłem pogłębiać pocałunek . Leżał na mnie, wtulając się mocno w moje ciało. Potem zasapany opadł na moją pierś. Objąłem jego ramiona własnymi i przyciągnąłem mocniej do siebie.
-Dziękuję- szepnął w prost do mojej koszuli. Jego ciepły oddech przeszył materiał i musnął moja skórę. Miałem lekkie dreszcze.
-Nie ma za co- Powiedziałem po chwili i pogłaskałem go po włosach. Mam nadzieje, że nie czół wypuklenia w moich spodniach, gdy jego członek napierał na mój, chociaż to było niemożliwe.

Nagle drzwi się otworzył i wszedł Lider:
-Oj przepraszam, myślałem, ze coś się dzieje.. innego.
-Nie, wszystko gra. Kookie po prostu nie może się ze wszystkim pogodzić, ale już jest dobrze. - powiedziałem.
-Widzę, spotkajmy się może za pół godziny w salonie, dobrze?- Skinąłem głową. Maknae chwycił moja koszulkę i wbił się w moje ciało mocniej. Po chwili poczułem jego ciepłe dłonie na mojej skórze. Pochylił twarz do mojego ucha.
-Hyung, chce to zrobić... Tu i teraz.- szepnął. Obróciłem nas tak, że teraz ja byłem na górze. Zacząłem zachłannie pożerać jego usta. On również łapczywie mnie całował. Poruszał biodrami szlifując swoje kroczę o moje. Że ja akurat dzisiaj ubrałem te obcisłe spodnie. Ściągnął mi koszulkę, ja także pozbyłem się jego . Gładziłem jego nagą skórę, gdy niespodziewanie wylądowałem pod nim. On przyssał się do mojej szyi. Chyba po raz pierwszy tak namiętnie. W końcu dawno się nie kochaliśmy, a on dzisiaj musiał całą swoją frustracje wyładować seksualnie na mnie. Wspaniale. Zaczął zjeżdżać do mojej klatki piersiowej. Przyssał się do prawego sutka, na co jęknąłem. Po zabawie z nim, przeniósł się do drugiego i znów zaczął ssać je jak małe dziecko. Następnie zaczął językiem dokładnie obrysowywać mój abs. Jego ręka zjechała na moje krocze i zaczęła niemiłosiernie ugniatać je. Jęczałem, tak głośno, że już na pewno wszyscy wiedzą, co robimy. Ale cóż, trudno. Zwale winę na Jungkooka. Gdy już skończył zabawę na moim brzuch, zaczął uciskać moje przyrodzenie z całych sił. Myślałem, że zaraz eksploduję.
-Jung..Kook! Spoooodniee.. Ahhhh!!- Udało mi się jakoś powiedzieć.
-Oj Hyung, teraz to ty brzmisz jak dziwka.- powiedział i zobaczyłem jego uśmiech. Najgorszy z możliwych. Po chwili chwycił dwiema dłońmi moje przyrodzenie i na siłę ścisnął, tak, że nawet czułem paznokcie przez materiał
-Aaaaaa!!!! Jeon fucking Jungkook!! - Przekląłem po angielsku, po wydarciu się z bólu.
-Co hyung? Czy coś Cię boli, moja mała dziweczko?- Zapytał ironicznie i przejechał palcem po moim brzuchu, zatrzymując się na zamku od spodni.
-Oj mój mały chłopcze przegiąłeś! Dzisiaj będziesz miał przechlapane.- Powiedziałem. Chwyciłem go i przewróciłem. Usiadłem na nim i pozbawiłem go reszty odzieży, siebie również. Wydałeł delikatny jęk ulgi, gdy moja erekcja została uwolniona. Teraz Jungkook patrzył na mnie z lekkim strachem, ale też pożądaniem.
-Chcesz seksu na ostro?- Zapytałem, on skinął głową i polizał prowokująco wargi.Ja siadłem między jego nogami, które położyłem na moje ramiona i ustawiłem na mojego członka na jego różowy otwór.
-Jimin...-Jungkook nagle powiedział zanim zacząłem i przełknął ślinę -Jeśli chcesz tak zrobić.. to.. to nie przejmuj się, gdybym krwawił. Chce aby to była taka trochę moja kara za to wszystko, wiec od razu się ruszaj.
-Kookie, to nie twoja wina i nie będę od razu się ruszał, Wchodzę na sucho, więc to mnie też trochę boli i na pewno napniesz mięśnie
-Ale..
-Żadnych ale ty pieprzony masochisto. -powiedziałem z uśmiechem
-Jeszcze nie pieprzony.. Dopiero zaraz.- Powiedział również z uśmiechem -Ale hyung, wejdź szybko- szepnął, ja skinąłem głową. Tak jak prosił, naraz wsadziłem mojego członka. On krzyknął w niebo głosy. Zacisnął mocno oczy, z których leciały strugi łez. Nie lubiłem go widzieć w takim bólu. Ja również wydałem z siebie przeciągły jęk, jak Kookie miażdżył mojego penisa.
-Rozluźnij się -powiedziałem. Pochyliłem się, by dać mu buziaka, tym samym przybliżając jego nogi do piersi. Dobrze, że był rozciągnięty. Podniosłem się z powrotem, a Kookie dał znak, ze jest gotów. Zacząłem pchać, stopniowo przyśpieszając tempo. I mi i Jungkookowi sprawiało to bardzo duży ból na początku. Wszedłem bez żadnego smarowidła, więc tarcie było mocne. Jednak przyjemność przejmowała powoli władze.
-Aaa... Tu! Tu! Tu!!- teraz wyciągnąłem prawie całego kutasa i bardzo silnym i szybkim ruchem wraz z pomocom bioder Jungkooka wbiłem się w to miejsce ponownie. Jungkook wydał z siebie jęk ogromnej przyjemności. Po prostu muzyka dla moich uszu. Zacząłem bardzo silnie uderzać w to miejsce. Chciałem zająć się też zaniedbanym członkiem Jungkooka, ale on mnie zatrzymał.
-Nie hyung, ja dojdę bardzo szybko, gdy to zrobisz- Ja się uśmiechnąłem
-Spokojnie, ja też. -Powiedziałem i chwycił twardy sprzęt maknae. Zacząłem go mocno ugniatać, tak jak on wcześniej. Moje i jego jęki się mieszały, choć on był głośniejszy. Gdy już prawie dochodziliśmy, Kookie pociągnął mnie do pocałunku. Jęknąłem w jego ustach, gdy miałem wytrysk w środku niego. Chłopak zaraz po mnie, jęcząc i przygryzając moją dolną wargę aż do krwi, ale się tym nie przejmowałem. Wyciągnąłem mojego kutasa i uklęknąłem.
-Hyung. Teraz mamy jakieś smarowidło, proszę druga rudnka- Błagał maknae i spojrzał na mnie z tą miną szczeniaczka. Widziałem odrobinę krwi na moim kutasie. Był ranny, a jednak chciał więcej. On widząc moje niezdecydowanie, przetarł spermę ze swojego penisa i dał ją na mojego, Potem z bólem odwrócił się na czworaka i wypiął się przede mną . Nie mogłem nie skorzystać z okazji i klepnąłem go w tyłek. Chłopak krzyknął cicho.
-Ja się tutaj tak upokarzam z własnej woli, dając Ci dupę, kiedy inni by już dawno zrezygnowali, a ty mnie bijesz.- Zaczął się dąsać.
-Przepraszam skarbie- powiedziałem i masowałem jego zgrabne pośladki.
-Oj, daruj już sobie i po prostu mnie pieprz. -Powiedział. Ja podniosłem się trochę. Chwyciłem biodra Jungkooka i z całej siły wbiłem się w niego. Potem wyciągnąłem prawie do końca i powtórzyłem ruch. Maknae również poruszał się w rytm pchnięć. Znałem już tak dobrze ciało Jungkooka, że wiedziałem jak się ustawić, by trafić w jego prostatę. Już po około 5, 6 uderzeniach udało się, Przyśpieszałem i pchałem z całej siły. Całe łóżko skrzypiało i się ruszało. Czekałem tylko aż to nastąpi. I nagle *łup!* noga się złamała, ale cóż, nam to nie przeszkadzało i kontynuowaliśmy. Zacząłem całować tył szyi Jungkooka, on jęczał i pomrukiwał cicho. Słodko. Tym razem Jungkook pierwszy doszedł, a ja zaraz po nim, przewróciliśmy się na bok.
-Hyung, nie musisz jeszcze wychodzić, tak jest dobrze.
-Mi też-Powiedziałem i pocałowałem jego kark.

Po 10 minutach odpoczywania i przystosowywania oddechu do w miarę normalnego, wyciągnąłem mojego członka z niego. Maknae odwrócił się i spojrzał na mnie:
-Kocham Cię
-Ja Ciebie też.- Powiedziałem i musnąłem jego usta -Wiesz, ze krwawiłeś lekko, powodzenia z myciem i siedzeniem i z chodzeniem.
-To jutro się nadźwigasz hyung.- Powiedział i dał mi szybkiego buziaka.- Chyba się prześpię hyung, dobranoc
-Ejejej! A umyć się, to kto? I mieliśmy mieć spotkanie w salonie?
-Rano się umyje z Tobą, a teraz idź na to spotkanie, tylko się troszkę wytrzyj- wskazał z zamkniętymi oczami w stronę biurka, na którym leżały chusteczki. Roześmiałem się, dałem mu buziaka i przykryłem kołdrą. Sam wytarłem się mniej więcej ze spermy. Ubrałem luźne dresy i bluzę Jungkooka, którą miał i tak dać do prania i ruszyłem do pokoju.

Chłopaki byli na kanapie, Rap Monster siedział, a Jin leżał z głową na jego kolanach. Młodszy bawił się jego włosami, a oboje mieli słuchawki.
-Wyglądacie uroczo -  stwierdziłem, gdy ściągnęli je. Jin lekko się zarumienił, ale nie zmienił swojej pozycji.
-Coś Ty robił Kookiemu? Obdzierałeś go ze skóry?- Zapytał lider.
-No dokładnie, po 10 minutach, już was słuchać nie mogliśmy- Dodał najstarszy, po czym Namjoon kontynuował:
-I tak się spóźniłeś 15 minut.- Westchnąłem i usiadłem na przeciw nim.
-To nie moja wina, że Jungkook chciał więcej.- powiedziałem z chytrym uśmieszkiem.
-Ugh... Nie zdradzaj proszę szczegółów, a właściwie, gdzie on jest?- Powiedział lider
-Był zmęczony i poszedł spać.
-I jest brudny i cały biały, prawda??- Zapytał, a ja skinąłem głową, po czym zacząłem.
-Ale chciał trochę miłości, to nie potrafiłem mu odmówić, szczególnie po tym wszystkim i jeszcze ma straszne przeżycia z dzieciństwa. Chciałem, by o tym jakoś zapomniał i tak jakoś wyszło.
A to wyjaśnia jego zachowanie
-A teraz wybaczcie, ale jestem też spiący, jutro się umyjemy i pogadamy. Dobranoc kochasie.- Powiedziałem i wstałem
-Żadne kochasie, mam Minzy- Powiedział Rap Mon
-Hhahah.. Żartuje, dobranoc
-Dobranoc
-A i łóżko się zepsuło- rzekłem i szybko uciekłem.
-Jimin!!!! Zginiesz!!!- usłyszałem za sobą, ale się nie przejmowałem.

Wszedłem do sypialni. Jungkook leżał tak spokojnie na złamanym łóżku. Był na boku, obejmując rękami i nogami całą kołdrę i przytulając ją do piersi. Resztę ciała miał odkrytą. Jego sexy tyłek był ubrudzony biała mazia i troszkę krwią. Rozebrałem się i położyłem za nim. Nie mogłem się oprzeć i mój penis szlifował jego pośladki. Objąłem go w tali i zacząłem jeździć po jego brzuchu dłońmi, zahaczając o jego krocze. Jungkook zazwyczaj ma bardzo głęboki sen i ciężko go obudzić, ale on nagle się obrócił, puszczając kołdę. Pewnie nie spał.
-Żeby cię nie kusiło wsadzać, hyung.- mruknął z zamkniętymi oczami i na oślep chciał dać mi buzi, przystosowałem się, by trafił i szybko przytrzymałem jego głowę, by jeszcze nie kończył. Przejechałem językiem po jego wargach. On jęknął niechętnie, ale rozszerzył je. Szybko wtargnąłem do jego ust i zacząłem dokładnie je penetrować. Gdy obu zabrakło tchu rozłączyliśmy się.
-Idź spać hyung- mruknął i przytulił głowę do mojej piersi. Odwróciłem się na plecy i pociągnąłem go lekko na siebie. Zarzuciłem kołdrę na nas i pocałowałem głowę Jungkooka.
-Dobranoc.- powiedziałem
-Dobranoc hyung- szepnął i zasnęliśmy.

Punkt widzenia Jina

Leżałem na kolanach lidera i zacząłem się zastanawiam, czy w ogóle powinienem. W końcu Nam miał dziewczynę. Może powinienem się go o to zapytać albo nie, to głupie albo..
-Namjooooonn.. Czy ja... Czy ja mogę tak leżeć?
-Pewnie, do puki się we mnie nie zakochasz.-Powiedział pół żartem, pół serio
-Nie martw się hyung, ja jako jeden z niewielu tutaj jestem hetero.- Powiedziałem, a on się zaśmiał
-No w sumie tylko ja i Ty, bo Hoseok to tak w pół.- Stwierdził, a ja sobie o nim przypomniałem.
-Jak już tak o nim mówiąc, co robimy?
-Nie wiem, Jin. Może jutro jak pojedziemy do szpitala to razem uzgodnimy.
-Dobrze. Jestem trochę zmęczony.- Stwierdziłem
-Spoko, leż sobie tak. Ja i tak teraz chce oglądać film, potem Cię odniosę. -powiedział.
-A uniesiesz mnie?- Zapytałem
-Ach pewnie, a jak nie, to Cię tu zostawię albo po proszę Jimina o pomoc, a własnie, teraz nw czy chce wejść do sypialni i tam spać, może jednak zostaniemy tutaj?
-No możemy, ale to się chyba da rozłożyć, zejdź.- Nakazałem. Rozłożył kanapę i przeniosłem na nią kołdry zapasowe z naszej szafy. Potem położyłem się wraz z liderem. Przytuliłem się do niego. On nic nie miał przeciw i w spokoju oglądał film. Brakowało mi miłości, a Namjoon daje mi taką braterską, która zawsze pomoże.

Punkt widzenia Sugi

Leżałem w szpitalu. Przyszła do nas pani psycholog, by porozmawiać o naszych "problemach". Stwierdziła, ze mam głęboką depresję, a V ma zaburzenia psychiczne. Przepisała nam leki, ale powiedziała, że tylko pielęgniarki je nam będą dawać, bo moglibyśmy się zabić. Gdy ta pani sobie poszła, przewróciłem się tak by byłem w stronę V, on również tak leżał.
-Skarbie, obiecaj mi, ze nigdy się nie zabijesz?
-Tak długo jak jesteś ze mną, obiecuję.
-Moja noga to nie koniec świata, a pamiętaj ze zawszę Cię będę kochać i to nie była twoja wina
-Była, chociaż tego nawet nie pamiętam i ja też Cie zawsze będę kochać.- Powiedział. Uśmiechnąłem się, on również. Już jutro założą mi protezę. Byłem bardzo szczęśliwy. Chociaż widziałem, że to będzie bardzo trudna walka, ale chcę stanąć na nogi i dalej robić wszystko to co dotychczas.

Nagle usłyszałem pukanie, a do środka weszli moi rodzice, jak i również mój brat. Odwróciłem się w ich kierunku, przywitałem się, V również, ale oni tylko mi odpowiedzieli.
-Dlaczego nie przywitaliście się z moim chłopakiem? Macie to zrobić!- Nakazałem, oni to niechętnie uczynili. Tak, moja rodzina wiedziała o moim związku z V, tak samo rodzina Taehyunga. Nie mieli podobno z tym żadnych problemów, ale no.. Nie akceptowali nas zbytnio
-Kochanie, czy to prawda, czy ty..??- Moja mama nie dokończyła, gdy zaczęła płakać. Mój tata ją pocieszył, ja skinąłem głową.
-Czy.. Czy możesz pokazać?- Zapytał z drżącym głosem. V odwrócił głowę, nie lubił tego widoku. Odsłoniłem kołdrę. Matka pogrążyła się w rozpaczy. Ojcu i bratu, również spłynęły łzy, ale po chwili mój brat otarł łzy i z pięściami rzucił się na Tae
-Ty pieprzony fagasie, jak śmiałeś tknąć mojego brata?!?! To wszystko twoja wina!!- Wrzeszczał i bił V, on był zbyt słaby, by się bronić, a moi rodzice stali bezczynnie.
-Zostaw go!! -Wrzasnąłem i chwyciłem laskę z boku mojego łóżka. Uderzyłem go z całej siły, on jęknął z bólu i spojrzał na mnie ze zdziwieniem i wrócił do rodziców, którzy także nie dowierzali w to, co zrobiłem. Ja ich olałem, wziąłem obie kulę i jakoś dotarłem do łóżka V. Lała się mu krew z nosa, a także miał podbite oko. Usiadłem na brzegu łóżka, bo wiedziałem, ze V się nadal boi, lecz on mnie chwycił i przytulił.
-Przepraszam Cię Yoongi, tak strasznie Cie przepraszam- powiedział płacząc
-To nie twoja wina, Taehyung. To ja raczej powinienem przeprosić. Pocałowałem go na chwilę, po czym znów usiadłem i spojrzałem ze wściekłością na rodzinę
-Co wy to kurwa odpierdalacie! Przyszliście tu tylko po to, by zemścić się na V!?!?! To nie była jego wina, ja po prostu nie umiałem radzić sobie z problemami i uciekłem po najbliższej linii oporu, więc kurwa albo przepraszacie albo wypierdalać!- Oni zdziwili się jeszcze mocniej, to był pierwszy raz, kiedy podniosłem na nich głos w ogóle i pierwszy raz gdy tak po nich przeklinałem, ale w tym momencie nienawidziłem ich.
-Jak to się wyrażasz! Nie masz prawa podnieść głosu ty gówniarzu!- Ryknął ojciec i już miał mnie uderzyć, gdy moja matka go zatrzymała
-Niee! Przestań, czy ty tego nie widzisz, Yoongi przepraszamy cię, dużo musiałeś przejść, ale samobójstwo, to nie jest najlepsze wyjście. Zawsze lepiej się do kogoś zwrócić o pomoc.
-Dziękuję mamo, teraz już wiem- Powiedziałem i ja przytuliłem. ona uśmiechnęła się i pogłaskała również V po włosach.
-Dbaj o niego i przepraszam za nich. -V skinął porozumiewawczo głową. Moja mam przetarła jego nos, a także opatrzyła jego rany, czy ona ma apteczkę w torebce? Bo wyciągnęła z niej wszystko co potrzebne. Taa.. Kobieca torebka pojmie wszystko. Następnie pożegnała się z nami i odeszła. Nawet słowem nie odezwałem się do brata i ojca.

Potem położyłem się z powrotem do Tae. On usiadł na łóżku odkrywając całkiem kołdrę. patrzył się na mnie przez chwilę, po czym położył rękę na mim boku i zaczął zjeżdżać powoli w dół. zatrzymał się na chwilę na kolanie, ale ruszył dalej i z drżącą dłonią chwycił koniec mojej nogi. To był pierwszy raz od wypadku, kiedy dotknął moją nogę. uśmiechnąłem się szeroko.
-I tak wyglądasz seksownie- powiedział. Ja nic nie odpowiadając, ująłem jego kark i pociągnąłem na dół do pocałunku. V leżał na mnie, ale omijając moją nogę. Dopiero po kilku minutach skończyliśmy nasze pocałunki. Spytałem się, czy mogę spać w jego łóżku, ale to raczej było pytanie retoryczne. V położył się obok mnie i założył na nas kołdrę. Zasnęliśmy w objęciach i z wielkimi uśmiechami.

wtorek, 21 października 2014

Kilka słów cześć 2 - Rozdział 17

Hej! Postanowiłam dzisiaj dopisać drugą cześć do poprzedniego rozdziału, proszę  nie znienawidźcie mnie i nie zabijajcie, przepraszam, ale tak musi być
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Punk widzenia V

Gdy otworzyłem oczy, obraz mi się lekko zamazywał. Byłem w białym pomieszczeniu. Ostatnie co pamiętam to to, ze chwyciłem Sugę za rękę i wpadliśmy do wody, potem w coś uderzyłem głową i to by było na tyle. Podniosłem się lekko, ale poczułem okropny ból w mojej głowię, czyli żyję. znów się położyłem. Nagle usłyszałem krzyk:
-Chłopaki, obudził się!- po chwili zobaczyłem znane twarze, wszystkie uśmiechnięte, ale kogoś brakowało
-Gdzie Suga?- Zapytałem od razu. Ich miny lekko zbladły
-Jeszcze się nie obudził, ale żyje i wszystko jest dobrze.- Rzekł lider.
-Muszę go zobaczyć- Stwierdziłem. Gdy już miałem się podnieść, Jimin przyciągnął mnie do łóżka
-Najpierw Cię zbada lekarz- Powiedział, a po chwili wszedł doktor. Po badaniach stwierdził:
-Wszystko jest w porządku, miałeś wstrząs  mózgu i lekkie podtopienie. Na szczęście, wszystko jest z tobą dobrze.
-Przepraszam, a czy mógłbym zobaczyć chłopaka?
-Pewnie, zaraz pielęgniarka cię przewiezie.- Powiedział, a ja ładnie podziękowałem. Potem usadowiłem się na wózek inwalidzki i ruszyłem do pokoju obok.

Suga leżał na środku pokoju, tak spokojnie. Wszyscy członkowie byli strasznie smutni, a Jungkook się rozpłakał. Jimin wyszedł z nim na korytarz. Maknae coś szeptał, że nie chce tego widzieć. Podjechałem do łóżka i spojrzałem na spokojną twarz Yoongi. Przejechałem dłonią po jego włosach. Wtedy uchylił oczy:
-Czy to niebo? -Oj.. Powiedział tak jak ja
-Nie Skarbie, jesteś na ziemi i wciąż żyjesz.- uśmiechnął się i był strasznie ciepły, pewnie się zagrzał pod ta kołdrą.
-To może ja się przewietrzę- Powiedział (Chyba czyta mi w myślach). Po czym zaczął się odkrywać, reszta nagle wrzasnęła:
-Nieee!!!!- Popatrzyliśmy na nich dziwnie, nagle mina Sugi zbladła:
-Zaraz, nie czuję... Co jest granę?!?!- Powiedział z przerażeniem i odkrył kołdrę, w tym momencie zostałem sparaliżowany przez ból, smutek, strach i zdziwienie. To co zobaczyłem, a raczej właśnie nie zobaczyłem to był dla mnie szok,
-Moja noga!!!!!!- Wrzasnął i zaczął płakać.
-Przykro mi, musieliśmy ją uciąć. Gdy wpadłeś do wody, twoja noga została zmiażdżona przez barierkę, która się urwała i za wami spadła. Ale spokojnie można założyć protezę. Cześć łydki, jak i kolano i całe udo są w porządku, więc myślę, ze będziesz mógł funkcjonować jak dawniej. Jednakże to kosztuje.
-O to niech się pan nie martwi, jesteśmy sławni, ale czy będzie mógł tańczyć i czy... no nie wiem.. ma chłopaka, więc czy będzie mógł uprawiać seks z nim?- zapytał lider
-Tak oczywiście, ale to będzie najdroższa proteza i długa rehabilitacja. -Już ich nie słuchałem. Nie chciałem już żyć. To wszystko stało się przeze mnie i to wszystko moja wina i to ja sprawiłem cały ten ból i cierpienie Yoongi. Nienawidzę się. Podjechałem do kredensu, gdzie były sztućce (no tak, kuchnia w pokoju szpitalny, była też łazienka). Wyciągnąłem nóż. Wbiłem sobie go w nogę i wydałem z siebie nieludzki krzyk. Bolało jak diabli. Wtedy wszyscy spojrzeli na mnie.
-V nie, nie rób sobie krzywdy!- Wrzasnął Jin
-Odejdźcie, bo sobie podetnę gardło- zagroziłem
-Nie, nie możesz teraz go wyciągnąć, bo uszkodzisz sobie jeszcze bardziej nogę- Powiedział lekarz, gdy chwyciłem za koniec noża.
-I dobrze!- krzyknąłem i szarpnąłem -Aaaaaaaaaaaaaa!!!!- Ból był nie do zniesienia, spojrzałem na Sugę. Widział moje cierpienie i sam cierpiał. Raniłem go jeszcze bardziej. Musiałem przestać. Z drżącą rekom przystawiłem ostrze do gardła, Wtedy Suga poderwał się z łóżka. Wstał, ale szybko stracił równowagę i spadł na ziemię. Mój instynkt się odezwał, momentalnie puściłem sztuciec i nie zważając na ból nogi, jak i głowy ruszyłem na pomoc. Wstałem w wózka i padłem obok Yoongi.
-Proszę, nie rób tego- Błagał ze łzami w oczach
-Ale to wszystko przeze mnie, to wszystko moja wina, nie chcę Cię już ranić.
-Ale Ty mnie nie ranisz, to ja sobie robię krzywdę. A gdybyś się zabił, to wtedy bym cierpiał najbardziej. Ja powinienem szukać pomocy, a nie unikać problemów. A teraz widzisz. Mam największy problem w moim życiu... i do końca życia- powiedział, po czym rozpłakał się całkowicie i wpadł mi w ramiona.
-Przepraszam, tak strasznie mi przykro- powiedziałem i przyciągnąłem go mocniej. Niestety ta chwila nie trwała zbyt długo. Lekarze nas rozdzielili. Hyunga znów położyli do łóżka, a mi zaczęli opatrywać ranę. Po zakończonym zabiegu moje łóżko przenieśli, na szczęście do pokoju Sugi. Pewnie to sprawka zespołu, ale ucieszyłem się. Niestety pozbawili nasz pokój ze wszelkich ostrych narzędzi i przedmiotów, którymi można się zranić, a także zabezpieczyli okna. Powiedzieli również, że będziemy mieli spotkania z "specjalistą", ktokolwiek to jest. Dalej byłem strasznie przygnębiony, a widok takiego Sugi, leżącego obok mnie, nie pomagał. Zaczynałem obmyślać plan.


Punkt widzenia Jimina

Jungkook nie mógł tego znieść. Siedziałem z nim na korytarzu i przytulałem. Nie mógł się z tym pogodzić, co się stało, w końcu widział na własne oczy, szybko ruszyliśmy im na pomoc i ich wyłowiliśmy, chociaż trudno było pozbyć się tego ustrojstwa z Sugi, ale daliśmy radę i na szczęście się nie utopili, ale wtedy, ta noga Yoongi, to był najstraszniejszy widok w moim życiu i w Jungkooka pewnie też, dlatego jest w takim stanie. Nagle J-Hope, Jin i Rap Monster wyszli
-I jak?- Zapytałem
-V prawie się zabił- Rzekł roztrzęsiony Jin- Ale już wszystko dobrze i raczej już tego nie zrobi- dopowiedział szybko, gdy maknae poderwał się z miejsca.
-Ale wbił se nóż w nogę.- Jeszcze dodał Lider, nagle J-Hope przerwał.
-Chłopaki, to ja ten... No chciałem wam podziękować za wszytko i przeprosić również. Teraz idę do dormu. Spakuję swoje rzeczy i wrócę do rodziny.
- Nie możesz, nie pozwolę na to, nie chce wszystkich tracić!- Wrzasnął Jungkook i przytulił się doHoseoka.
-Jimin, proszę- Powiedział starszy, ja odciągnąłem Jungkooka i mocno trzymałem go w tali. J-Hope podziękował i pożegnał się z nami. Kookie na początku się rzucał, ale gdy Hoseok zaczął odchodzić, odwrócił się do mnie i wylewał tonę łez w moją bluzę. Chciałem go pocieszyć, powiedzieć, że wszystko będzie dobrze, ale niestety sam nie jestem do tego przekonany.

Kilka słów - Rozdział 16

Hej Kochani! Przepraszam Was za tak długo przerwę (znowu) :( Ten rozdział jest bardzo krótki i proszę mnie nie bić za końcówkę. Następny pojawi się jeszcze w tym tygodniu, przysięgam ;)
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Obudziłem się i spojrzałem na telefon. Była druga w nocy. Wstałem i ruszyłem, by skorzystać z toalety. Gdy przechodziłem obok pokoju maknae line, słyszałem jęki i krzyki, nie chciałem wiedzieć, co oni robią, jednak przez moją głowę przechodziły najczarniejsze myśli. A co jeśli oni mają podwójny seks? A co jeśli robią na przykład pociąg. Poczułem, że w moich spodniach zaczęło się robić ciasno, chciałem jak najszybciej znaleźć łazienkę. Już chciałem otworzyć drzwi, gdy usłyszałem zduszony jęk. No pięknie, jeszcze tu, przynajmniej nie ma pociągu. Odetchnąłem i zapukałem delikatne. 
-Yyy.. zajęte- powiedział po chwili Jimin. Spodziewałem się, kto tam z nim jest.
-Na najbliższą godzinę.- No właśnie. Tak jak myślałem, odezwał się zasapany Jungkook. Westchnąłem i ruszyłem na dół do drugiej toalety. Moje spodnie były jeszcze węższe. Po dotarciu do upragnionego miejsca, ściągnąłem przeszkadzającą odzież i chwyciłem za mojego członka. Zacząłem go lekko uciskać, wydając delikatny dźwięk, gdy nagle drzwi się otworzyły, a do środka wparowała Minzy. Zarumieniłem się i zakryłem kroczę jednak, gdy zauważyłem, że jej wzrok jest poniżej mojego pasa. Ona nic nie mówiąc odrzuciła moją dłoń i zaczęła sama brać się do roboty.
-Minzy, co ty robisz?- zapytałem i odciągnąłem jej rękę
-Udowadnianie, ze nie jesteś gejem.- powiedziała nonszalancko i znów chwyciła moją pulsującą długość.
- Ej, nie możesz, nie zrobię tego Rap Monowi.- ona się zatrzymała i spojrzała na mnie ze zdziwieniem.
-Rap Monsterowi?
-No tak, serio nie zauważyłaś?
-No nie, serio nie wiedziałam- O wilku mowa, właśnie! Weszła najgorsza osoba, jaka mogła wejść. 
-Co się tu dzieję?- krzyknął Rap Monster od progu. Widziałem, jak w kącikach jego oczu zbierają się łzy, chociaz on nigdy nie płakał. 
-To nie to, na co wygląda.- Szybko odrzekłem. On wybiegł. Ja od razu założyłem odzież, miażdżąc sobie krocze i ruszyłem za nim, zostawiając zszokowana Minzy. On wybiegł na dwór i uciekał w stronę lasu. Na moje szczęście potknął się po chwili i przewrócił, przez co go dogoniłem. Obróciłem go na plecy i siadłem na niego. Chwyciłem jego nadgarstki i przycisnąłem do ziemi, uniemożliwiając mu jakiekolwiek ruchy. Łzy delikatnie sączyły mu się po policzkach. 
-Rap Monster, posłuchaj.
-Nie muszę, wystarczy mi to, co widziałem. Dziękuję ci za tą przyjaźń.- zakpił i chciał się wyrwać, jednak mu na to nie pozwoliłem.
-To nie tak miało być, ona nie wiedziała o tym, że się w niej zakochałeś, a ona myślała, że to tylko nieodwzajemniona miłość i chciała się jakoś wyżyć. A jakoż, że ja po tych dźwiękach miałem mały problem, ona chciała mi tylko pokazać, że nie jestem gejem. - widziałem jak z każdym zdaniem był spokojniejsze -Wybacz mi Namjoon, zrobię wszystko, byś mi uwierzył.

Na jego twarzy pojawił się chytry uśmieszek, a w oczach małe płomyczki. To nie wróży nic dobrego.

-Wszystko powiadasz?- ja szybko przytaknąłem, a on kontynuował.
-Chce jeszcze dzisiaj w nocy porozmawiać z Minzy i chce też, żebyś leeekko cierpiał. - powiedział. Przeraziłem się, a on w czasie mojej nieuwagi, w jednym momencie obrócił nas tak, że ja leżałem teraz na trawie, a on siedział. Zsunął się trochę tak, że był na moich kolanach. Chwycił za moje krocze przez spodnie i zaczął mocno uciskać. Coraz trudniej przychodziło mi oddychanie. Czułem ból i przyjemność naraz. Podniosłem moje ręce do spodni, by je chociażby odpiąć, ale jednak Rap Mon uderzył moje dłonie. Z wielkim bólem i cierpieniem doszedłem po kilku minutach. Po męczącym orgazmie lider dał mi chwilę odpoczynku. Potem z zaplamionymi spodniami, ruszyłem wraz z Namjoonem do pokoju Minzy. Siedziała tam na łóżku, płacząc. Była bardziej emocjonalna niż myślałam. -Co się stało?- Zapytał zmartwiony Rap Monster i usiadł obok niej, obejmując ramieniem. -Bo ja, no.. Ej, czy ty mu właśnie obciągnąłeś?- Powiedziała z nagłą złością, wskazując na moje brudne spodnie. -Nie do końca. Miał karę, ale już wszystko w porządku.- Skinąłem głowa na potwierdzenie i dodałem: -To ja już was może zostawię, dobranoc.- Rzekłem i wyszedłem. Poszedłem do łazienki się umyć i przebrać, po czym się położyłem. Była 3:30, więc osądziłem, że chce się jeszcze przespać. Zamknąłem oczy i pogrążyłem się w błogim śnie.

Rano wstałem, rozejrzałem się po pokoju. Rap Monstera nie było, pewnie spędził noc u Minzy. Sugi również, kto by się spodziewał. J-Hope był, ale nie w swoim łóżku, a na parapecie, wpatrując się w okno. Podszedłem do niego i gdy stałem już obok, zapytałem: -Stary, co jest? -Aaaaa!!- J-Hope widocznie mnie wcześniej nie zauważył, bo odskoczył od okna i spadł na ziemię. Zachichotałem lekko. -To jest śmieszne. -Skarcił mnie -Oj, dobrze, przepraszam.- Powiedziałem i siadłem na ziemi pod ścianą, on usadowił się obok mnie. Podkulił nogi i objął je ramiona. -A więc co się dzieje?- Zapytałem -Mam problem -To widzę, ale co się stało dokładnie. -Bo ja... Nie wiedziałem o tym, ze wszyscy tutaj są ze sobą i tak dalej. Chciałem się tylko zabawić, a Rap Monster się już do mnie nie odzywa, a mówiłem Minzy, że tego nie chcę, ale ona, nalegała, żeby tylko lider był o nią zazdrosny, a potem wyszło, jak wyszło. Powinienem go przeprosić. -No tak. -Ale to nie jest największy mój problem- Zdziwiłem się i spojrzałem na niego z zapytaniem, by kontynuował. -No, bo... Powiedzmy, że nieświadomie zrobiłem coś, czego teraz żałuję, a inni o tym nie wiedzą, ale gdy to powiem, wszyscy mnie znienawidzą, ale gdy tego nie powiem, a kiedyś prawda wyjdzie na jaw, to będzie jeszcze gorzej, a ja będę miał jeszcze większe wyrzuty sumienia. I teraz nie wiem co robić!!- Powiedział i rozpłakał się. Było mi go szkoda. Bo na pewno cierpiał. Nie wiedziałem, co robić, więc po prostu go przytuliłem. Wtedy wszedł Suga: -Ej, co się stało?- Zapytał od progu raper -Nic, po prostu mnie znienawidzisz i zaczniesz nazywać kurwą, dziwka, i tak dalej, ale to po śniadaniu.- zasmucony J-Hope powiedział, ocierając łzy. Jego uśmiech całkowicie zszedł z twarzy, co widzę pierwszy raz w życiu. -Nigdy Cie tak nie nazwę- Powiedział poważnie Yoongi. -Jeszcze się okaże, a teraz przepraszam, muszę się umyć- Mruknął Hoseok i wyszedł. Ja i Suga spojrzeliśmy na siebie ze zdziwieniem, to było naprawdę nienormalne. Położyłem się na chwilę. Po 15 minutach zszedłem na śniadanie, J-Hope bawił się swoją kanapką, Jimin jadł i karmił Jungkooka, V siedział grzecznie i czekał na Sugę, gdy ten usiadł, zaczęli również wymieniać się jedzeniem. Rap Monster chodził po kuchni i z kimś gadał. Gdy skończył, podszedł do nas. Miał radosną minę. -Słuchajcie kochani, możemy tu jeszcze zostać przez kilka dni, gospodarze również się zgodzili. Ale dzisiaj wieczorem mamy jechać na Music Bank i dać z siebie wszystko, dobrze? -Tak jest!- Wszyscy krzyknęliśmy radośnie, nie licząc J-Hopa, który nadal był wielce zafascynowany swoim śniadaniem. Gdy zjedliśmy, J-Hope powiedział, by wszyscy usiedli na kanapie, a szczególnie Suga i V. On stanął przed nami i rozpoczął. -A wiec na początku chciałem przeprosić Rap Monstera. To było tylko sztuczne, byś się w Mizny rozkochał. Przepraszam.- Powiedział i spuścił głowę. Lider już chciał go przytulić, gdy kontynuował. -Nie, nie musisz, bo teraz wszyscy mnie znienawidzą i nazwą chujem.... Chce, wam coś powiedzieć, przepraszam was za to, ale ja na prawdę nie wiedziałem, że V i Suga są razem, a V się pytałem czy na pewno chce.- Suga zacisnął pięści, a także usta w wąską kreskę. Myślę, ze się już domyślił, jak i reszta. J-Hope kontynuował. -Bo miesiąc temu, po imprezie, wziąłem pijanego V do pokoju. I myśmy... Aaahh... Powiem prosto z mostu... Uprawialiśmy seks. Nie wiedziałem o tym... Że wy byliście razem, a V nie sprzeciwiał się i był zalany w trzy trupy.. Do tego wołał co jakiś czas Suga, ale J-Hope też, więc no. Przepraszam. Ale ja na prawdę nie sądziłem.... -Ty chuju zajebany, pierdolona szmato!- Przerwał z przekleństwami i rzucił się na niego Yoongi. Zaczął go okładać pięściami. Po chwili ja i Jimin ruszyliśmy na pomoc Hoseokowi, V zaczął płakać. -To nie jego wina, to.. to moja, on nic nie wiedział o nas... A ja dowiedziałem się, co zrobiliśmy na drugi dzień, ale.. ale nie powiedziałem tego, bo..bo wmawiałem sobie, że to tylko sen..- Wybuchł V. -Ty suko jedna!! Jak mogłeś, jak mogliście!!! Nie chce was więcej na oczy widzieć!!- Wrzasnął Suga i uciekł do swojego pokoju, V opadł na ziemie i zaczął płakać wniebogłosy. Jungkook starał się go pocieszyć i uspokoić. J-Hope również zaczął wylewać łzy. Ja, Rap Monster i Jimin pocieszaliśmy raz jednego raz drugiego. Potem postanowiłem pójść do Yoongi. Zapukałem w drzwi. Nikt nie otworzył ani nie odpowiedział. Zrobiłem to ponownie. Gdy znów nikt nie odpowiedział, przystawiłem ucho do drzwi, dalej nic nie było słychać. Zacząłem szarpać drzwiami i krzyczeć, by otworzył je. Po 10 minutach moich zmagań, wreszcie klamka się ruszyła, a ja dosłownie wpadłem do środka. Suga był cały i zdrowy, ale miał całe czerwone i opuchnięte oczy. Pewnie od płaczu. Przytuliłem go mocno, a on wbił głowę w zagłębienie mojej szyi. Czułem jego mokre łzy na skórze. Zataczałem kojące kręgi na jego plecach i szeptałem pocieszające słówka.Gdy się trochę uspokoił, powiedziałem: -Dobrze, że nie robisz sobie krzywdy. -Spokojnie, już nie będę- Powiedział. Długo z nim rozmawiałem o jego związku z V. Przekonywałem go, że powinien wrócić, bo w końcu się tak kochają i dużo ze sobą przeszli. Do tego V zrobił to po pijaku i nie wiedział tak ogólnie, co robi. On nie był zbytnio przekonany, ale powiedział, ze się namyśli. Potem poklepałem go po plecach i zostawiłem w spokoju. Ruszyłem robić obiad. Gdy był gotowy, zawołałem wszystkich. Była straszna cisza, nikt nic nie mówił. Suga powiedział, ze nie jest głody i nie będzie jadł, po czym wrócił do pokoju. V i J-Hope nawet nie podnieśli głowy od swoich talerzy. Całe popołudnie spędziliśmy w takim spokoju. Nikt zbytnio z nikim nie przebywał, ani nie rozmawiał.

Wieczorem pojechaliśmy na występ. Były sztuczne uśmiechy i chichoty, ale gdy już mieliśmy schodzić ze sceny, J-Hope po prosił o głos: -Drogie A.R.M.Y., chciałbym was bardzo serdecznie i z całego serca przeprosić, ale ja.. jaa..- zaczął płakać, ale kontynuował- ale ja ... ja rozważam odejść z zespołu- szybko powiedział i zaczął ryczeć. Fanki umilkły, po czym również rozlało się morze łez i kilka nieprzyjemnych wygwizdań. Dobrze, że występowaliśmy ostatni, bo inaczej byłoby kiepsko. Ruszyliśmy do garderoby, a tam już czekali przedstawiciele wytwórni i wściekły menager: -Co Ty sobie chłopcze myślisz?! Że możesz tak sobie po prostu odejść?! -Tak, sprawiam tylko kłopoty i beze mnie ten zespół będzie lepszy. -Powiedział beznamiętnie J-Hope. -Ale nie możesz!- Wyrwał nagle Jungkook, ale po chwili zakrył sobie usta. -Mogę!- powiedział i ze wściekłością rzucił swoim mikrofonem. Inni spojrzeli na niego zdziwieni, a on rozglądną się po pokoju. -Zaraz, gdzie Suga?- Zapytał ze strachem, rzeczywiście go nie było -Szybko, on może sobie zrobić krzywdę!- Krzyknął V i zaczęliśmy poszukiwania. Nie było go w całym budynku. Wtedy mnie olśniło. -Gdy z nim rozmawiałem, mówił coś o mostach, jakie są piękne i tak dalej. -Szybko do auta, gdzie jest najbliższy? -Autem 5 minut stad, na nogach 20. Gdy tam dotarliśmy Yoongi stał już na moście. za barierką. -Stój Suga Hyung! Nie rób tego proszę! Kocham Cie i nikogo więcej, proszę nie chcę Cię stracić, wszyscy nie chcemy!- Krzyczał V, ale on nie słuchał, rozłożył ręce, V podbiegł i objął go w pasie przez barierkę: -Nie puszczę!- Powiedział stanowczo. -Przykro mi, zbyt mocno Cie kocham, by żyć!- Powiedział, po czym odciągnął ręce Tae na siły i skoczył. Młodszy zrobił to zaraz po nim. W tym momencie moje serce stanęło -NIE!!!! ZABIŁEM ICH!!!- Wrzasnął w łzach J-Hope i opadł na ziemię.

środa, 8 października 2014

Emocji moc - Rozdział 15

Punkt widzenia Rap Monstera

-Co tu się do jasnej cholery dzieje?!?!?- wykrzyknąłem, gdy ujrzałem tych dwóch liżących się drani
-O..o..oni si..się po..po... pocaa..aaaaaaaa- jak pięknie się jąkał, tak pięknie Jin zjechał na ziemię. J-Hopa to zbytnio nie przejęło.
-Bo my...- rozpoczął V, ale gdy się zaciął, dokończył Suga:
-Się spotykamy, wybacz Namjoon, ze nie mówiliśmy.
-Okay, ale i tak jestem zły, że nic nie powiedzieliście. Pogadamy za 10 minut w salonie- powiedziałem. Pomogłem wstać Jinowi, który już został ocucony przez J-Hopa i wyszliśmy z pokoju. Po ustalonym czasie zebraliśmy się w ustalonym miejscu.
-Jak długo?- spytałem
- 4 miesiące.- Suga odpowiedział
- Spaliście ze sobą
- Tak
- O mój Boże, dajcie wody, bo zaraz znowu się przewrócę!- Krzyknął Jin. J-Hope szybko przyniósł mu szklankę.
-Dużo razy?- wypytywałem, a Suga nadal udzielał odpowiedzi.
-Tak
- Kto na górze?
-Zazwyczaj ja
-Plis, bez szczegółów-Jin narzekał
-To nie słuchaj.- warknąłem i zwróciłem się z powrotem do pary.
-Dobra, możecie być razem, ale żadnego seksu przy nas, ani nawet całowanie, chyba że delikatnie. Może też być skinship, ale mało. Zrozumiano?
-Tak jest.- powiedzieli równocześnie z uśmiechem. Potem oglądaliśmy film. J-Hope nie odezwał się od tego czasu. Coś było nie tak. Gdy szliśmy spać. V i Suga poszli do pokoju młodszego. My do swojego.
-J-hope, co jest?- zapytałem
-Nic, jestem tylko zmęczony. Dobranoc- mruknął i położył się. Nie wiem, co mu odbiło, no ale cóż, nic nie zrobisz, wiec tylko wzruszyłem ramionami i także zasnąłem.


Następnego dnia
Punkt widzenia Jimina

Rano obudziło mnie słońce, spojrzałem na chłopca przytulonego do mnie, spał tak spokojnie. Odsłoniłem jego grzywkę z oczu i pocałowałem go w czoło. Byłem jeszcze zmęczony, przyciągnąłem go bliżej do siebie i zasnąłem.

Po około 2 godzin obudził mnie dotyk na mojej głowie. Otworzyłem oczy i zobaczyłem Jungkooka, który bawił się moimi włosami. Gdy zauważył, ze patrzę na niego, zarumienił się i wziął rękę.
-Hej Skarbie, jak noc?- zapytałem i dałem mu budzi.
-Dzień dobry, dobrze, ale przez tydzień nie siądę, a ty?
-Dobrze. Czyli, że nie masz siły na seks już?
-Na to zawsze mam siłę.- Powiedział i chwycił mój tyłek. Obróciłem się tak, że leżałem na nim.
-Ale delikatnie proszę albo...- nie dokończył, a ja już leżałem pod nim. Byliśmy nadzy po ostatniej nocy, więc nie musiał się zbytnio męczyć. Włożył mi palce do ust. Pozwoliłem mu, żeby raz był na górze, zasłużył sobie na to. Ssałem powoli jego palce. Gdy były odpowiednio nawilżone, delikatnie włożył pierwszy do mojego otworu i zaczął nim powoli poruszać. Jęknąłem cicho. Potem dodał kolejny, był bardzo ostrożny, nie to co ja. Chyba byłem zbyt ostry, ale miałem taką chcice, jakkolwiek to brzmi. Potem dodał kolejne i zaczął mnie całować. Skręcał i rozszerzał palce. Wydałem zduszone jęki w jego ustach. Po kilku minutach dopiero wyciągnął je. On uklęknął między moimi nogami, które podniósł i usadowił na jego ramionach. On splunął na ręce i posmarował kutasa śliną. No tak, jak zwykle nie mamy lubrykanta. Z mojego członka wyciekał precum, którego również użył jako smarowidła.
-Gotowy Hyung?- skinąłem głową. Zaczął powoli wchodzić. Zacisnąłem ręce ma prześcieradle i przygryzłem wargi. Widząc to, Jungkook zatrzymał się w połowie.
-Spokojnie, możesz iść dalej.- powiedziałem i wymusiłem uśmiech. On seksownie przygryzł wargi w skupieniu i ruszył dalej. Gdy włożył całość, znów się nie poruszał. Ja po chwili skinąłem głową. Zaczął się delikatnie poruszać. Pochylił się i złożył pocałunek. Przyśpieszał, ale to dalej było dla mnie wolno.
-Szy..szybciej- powiedziałem. Jęczałem bardzo głośno. On również.
-Ooo.. Tu, tu, tu..-  krzyknąłem, gdy poczułem ogromną przyjemność. Jungkook chwycił moje biodra i mocno uderzył w to samo miejsce i znowu i znowu. Ja również poruszałem biodrami, by jeszcze głębiej wejść.
-Aaa.. Ji..Jimin, jest mi tak dobrze
-Mi też Kookie..
Nasze jęki się mieszały, Jungkook chwycił mocno mojego kutasa i zaczął pompować. Po chwili doszedłem. On zaraz po mnie. Wyciągnął ze mnie swoją długość i opadł na mnie.
-To było świetne,  ale..- szepnąłem i polizałem płatek ucha -Chce jeszcze.- dodałem i przygryzłem je.
-Ale tu brudno, chodź na kanapę.-Stwierdził Jungkook. No racja, w końcu, uprawialiśmy tutaj seks 3 razy. I było dosyć brudno i lepko, tak jak nasze ciała.

Jungkook wstał i pomógł mi się podnieść. Poczułem ból w dolnych partiach mojego ciało.
-Jak ty to wytrzymujesz?
-Przyzwyczaiłem się, ale też boli.
-A dasz radę jeszcze raz?- zapytałem z troską, lekko gładząc włosy.
-Tak, spokojnie hyung, ale chciałbym delikatnie.
-Nie ma sprawy. Czekaj.- powiedziałem i poszedłem do toalety. Zacząłem przeszukiwać różne półki z kremami, szamponami.
-Gdzie to jest- myślałem na głos. -Ooo.. mam.- powiedziałem z uśmiechem, gdy znalazłem to, czego potrzebowałem. Wróciłem do chłopaka i machnąłem ręką, w której miałem pudełko.
-Hyung, gdzie ty to?
-Znalazłem w łazience, nie jest to typowy środek, ale trochę wazeliny nie zaszkodzi.- uśmiech nie schodził mi z twarzy. Dałem mu buziaka i popchnąłem go na kanapę, tak, by stał, ale opierał się dłońmi o oparcie. Włożyłem palce do wazeliny, po czym zacząłem po kolei wkładać je do dziury Jungkooka. Starałem się jak najłagodniej. Jego tyłek był już trochę zraniony, więc nie chciałem mu sprawiać jeszcze większego bólu. Gdy wszystkie trzy palce były w środku, poruszałem nimi na wszystkie strony.
-Aaahh tutaj hyung... Ahhhhh.. tu...- powiedział. Wiem, że to było trochę chamskie wczoraj, ale musiałem go tak nazwa. Brzmi tak pięknie. Pocałowałem jego szyję i wyciągnąłem palce.
-Oprzyj ręce o łóżko. On posłusznie podparł się przedramionami, głowę topiąc w poduszce. Powoli zacząłem wpychać moją obsmarowaną wazeliną i pulsującą długość. Jungkook wydał z siebie zduszony jęk. Gdy już cały mój penis był w nim, chwyciłem jego nogi i podniosłem do góry
-Ahhh.. Jimin, co ty?
-Testuje.- powiedziałem po czym chwyciłem jego uda i zacząłem pchać.
Nagle usłyszałem klucze i drzwi się otwarły.
-Dzień Dobry, sprzą..... O mój Boże, prze- przepraszam!- Powiedziała i wybiegła trzaskając drzwiami. Zarumieniliśmy się, ale kontynuowaliśmy. On zakleszczył się nogami i również poruszał biodrami. Przyspieszałem z każdą minuta, było to tak przyjemne i ciepłe. Po jakimś czasie doszedłem w jego gorącym wnętrzu. On po dwóch, trzech pchnięciach również wypuścił całe swoje nasienie. Położyłem nogi i wyciągnąłem penisa z niego. On się podniósł dopiero po chwili. Nie tracąc czasu, wziąłem go na ręce, przez co lekko się dąsał, że nie jest ani dzieckiem ani laska.

Zaniosłem go do łazienki. Włączyłem gorąca wodę i przytuliłem mojego Kookiego. On mnie mocniej przyciągnął.
-Jesteś niesamowity.-szepnął
-Ty też- stwierdziłem i podnosząc głowę z jego ramienia, dałem mu buziaka w policzek. Tuliliśmy się tak długo, aż wanna się nie napełniła, trochę dolałem zimnej, by woda nie była za wrząca. Mój chłopak powoli wszedł, ale nie chciał usiąść. Sprawdziłem i woda nie była ani za ciepła ani za zimna. Spojrzałem na niego pytająco.
-To może boleć hyung.
-Ja też mam podrażnione, ale siądź będzie ci lepiej, obiecuje.-powiedziałem i zanurzyłem się w wodzie. Piekła tylko przez kilka krótkich sekund. On wziął głęboki wdech i powoli zanurzył się. Pisnął lekko, ale za chwile ból na jego twarzy ustał. Oparłem głowę o brzeg wanny, opierając się lekko tyłem swojego ciała o dno. Wyciągnąłem Jungkooka na siebie. Ręce zaplątałem w okół jego smuklej talii.
-Hyung, o której mamy wracać?- przerwał chwilę ciszy Jungkook.
-Nie wiem- powiedziałem i wyciągnąłem jedną rękę z wanny. Po wytarciu jej, chwyciłem, mój telefon, który leżał na szafce w łazience. Zadzwoniłem do Rap Monstera, włączając głośnik. Po kilku sygnałach odebrał:
-Halo?
-Cześć Hyung, o której mamy być?- zapytałem
-Nie wiem- mruknął. Wydawał się zdenerwowany -O czekaj idzie Menager hyung, go się spytaj.- stwierdził i przekazał telefon.
-Tak słucham- odezwał się głos po drugiej stronie słuchawki.
-Dzień Dobry- powiedzieliśmy synchronicznie, po czym ja kontynuowałem- O której mamy być?
-Tak na obiad. Czekajcie, teraz jest pierwsza, o trzeciej?
-Nieee...- Jęknęliśmy synchronicznie.
-Przykro mi chłopcy, ale musicie. Gdzie mamy podjechać?
-Pod sklep, przy naszym dormie .- powiedziałem.
-Dobrze, i jeszcze jedno, chłopaki zobaczyli jak V i Suga się całują...
-Dobrze, że nie później. -Skomentował Jungkook, a menager kontynuował, ciszej.
-Wy też im powiedzcie. Nic nie zdradzą wytwórni.
-Okay.- zgodziłem się
-Dobrze, miłych dwóch godzin, niech Jungkook chociaż da radę jakkolwiek chodzić.- Stwierdził i się rozłączył. Zaśmiałem się, ale gdy zobaczyłem smutny wyraz twarzy chłopaka przede mną przestałem. Objąłem mocniej jego pas, a on położył dłonie w okół mojej szyi i stwierdził:
-Pamiętasz, jak powiedziałem, ze jest idealnie, ale... A ty mi przerwałeś?- ja skinąłem głową. -No to wtedy chciałem powiedzieć, ale nie jesteśmy tutaj wiecznie.
-Wrócimy, tu kiedyś, przysięgam.- obiecałem.
-Kocham Cię Jimin.- Już się przyzwyczaiłem, że zapomina powiedzieć do mnie hyung, ale te słowa były pełne miłości.
-Ja też Cię kocham Jungkook.- stwierdziłem i zamknąłem lukę między nami. Po kilku minutach namiętnych pocałunków odłączyliśmy się lekko zdyszani. Usiadłem delikatnie okrakiem, choć jeszcze czułem ból w moich dolnych partiach ciała. Jungkook uklęknął między moim nogami. Ja również uklęknąłem po chwili, gdy ból był nie do zniesienia. Zacząłem go myć, dokonując oblędzin ciała. Miał mnóstwo malinek na szyi, dekolcie i piersiach. Miał również ślady ugryzień. Miał również ze dwie na plecach i kilka podrapań. Gdy wstał, bym umył mu nogi, miał siniaki na udach i tyłku. I na 1000% procent bolało go wszystko. Jak on tyle wytrzymał? Jest świetny. Ja też miałem ze dwie malinki i siniaki na udach. Po wspólnej kąpieli, ubraliśmy się w szlafroki, które były przyszykowane w łazience i ruszyliśmy do salonu. Usiedliśmy na drugie, czystej kanapie i oglądaliśmy film. Po godzinie Jungkook zwrócił się do mnie.
-Hyuuuung... Popływajmy- spojrzał na mnie tymi szczenięcymi oczami. Był tak uroczy i jak coś chce, to jest hyung.

Leniwie, wstałem i chwyciłem jego nadgarstek. Wyszliśmy na balkon, rześkie powietrze muskało naszą skórę, jednak nie było zimne. Ściągnęliśmy szlafroki i wskoczyliśmy do wody. Na szczęście basen był ogrzewany, więc woda nie była ani za ciepła ani za zimna. Popływaliśmy trochę i pobawiliśmy się. Gdy Jungkook płynął do mnie, chwyciłem jego biodra. On owinął nogi wokół mojej talii. Zacząłem nim kręcić, odchylił głowę do tylu, tak, że jego włosy jeździły po tafli wody. Wyglądał jak szczęśliwe dziecko, które pierwszy raz widzi basen. Po kilku obrotach podniósł się i objął moją szyję, po czym przysunął swoją twarz do mojej.
-Najlepszy, a raczej najlepsze dwa dni mojego życia.- po czy pocałował mnie. Wciągnąłem go pod wodę, chciałem mieć podwodny pocałunek. Po chwili wynurzyliśmy się z braku tlenu. Jeszcze trochę pływaliśmy potem. Gdy wyszliśmy zostało nam pół godziny.
-Hyung, mam się ubrać w ciuchy ze wczoraj?
-Nie Kookie.- powiedziałem z rozbawieniem. On spojrzał na mnie pytająco, więc kontynuowałem -Zanim tu przyszliśmy odwiedzałem różne hotele i jak tu przyszedłem i ten wybrałem, zostawiłem plecak z ubraniami na przebranie. Ruszyłem do szafy i wyciągnąłem z niej plecak. Były w nim dla każdego bokserki, para jeansów, dwa luźne T-shirty i bluzy. Ubraliśmy się. Spakowałem nasze wczorajsze ciuchy. Zostawiłem na stole dość duży napiwek dla sprzątaczki, należy jej się. Wyszliśmy i akurat nas mijała w drzwiach lekko zarumieniona. Weszła do apartamentu.
-Aaaaaa!!! Co się tu stało!?!?!?!- Po kilku chwilach usłyszeliśmy krzyki, chwyciłem Jungkooka za rękę i ze śmiechem pobiegliśmy w stronę windy.

Gdy przyszliśmy pod sklep, niestety samochód już był. Ze smutkiem, że już koniec wspaniałej randki weszliśmy na sam koniec auta. Ja usiadłem bardzo delikatnie, kąpiel trochę pomogła. Jungkook położył się opierając głowę na moich kolanach.
-I jak?- Zapytał menager.
-Lepiej być nie mogło-Stwierdził Kookie, przez co szczerze się ucieszyłem i dałem mu buziaka w czoło, podnosząc go troszkę.
-Szykujcie się, bo musicie to powiedzieć, ale bardzo delikatnie, bo Jin zemdlał, jak zobaczył V i Suge.
-Sądzę, że najgorzej mu przyjdzie to, że Jungkook stracił dziewictwo. W końcu to jest nasza opiekuńcza mama Jin, nie będzie chciała wiedzieć, ze jej najmłodsze dziecko zrobiło takie coś-Rzekłem z lekkim żartem.
-A ja myślę, ze po prostu to, że jesteśmy razem, a co za tym idzie, ze uprawialiśmy seks.-powiedział Jungkook
-Dla mnie to to samo.- Usłyszeliśmy  z przodu głos menagera, który najwyraźniej nie chciał zagłębiać się w szczegóły.
-To co Kookie, zakład? Ja to, że nie jesteś prawiczkiem, a ty, że jesteśmy razem?
-Zgoda, a o co?
-Ten kto przegra, ten jest na dole następnym razem?-zaproponowałem
-Zgoda.- powiedział i przebił.


Punkt widzenia Jina

Po śniadaniu oglądaliśmy jakiś nudny program w TV, a potem wyszliśmy na zewnątrz, by pograć w siatkówkę. Mieliśmy świetną zabawę. Wszyscy zachowywali się, jakby było dawniej, jedynie Suga nie grał ze względu na nogę, ale sędziował mecz, w którym ja byłem z J-Hopem, a V i z Rap Monsterem. Hoseok wydawał się dość dziwny, był cichy i prawie nic nie mówił, a jego uśmiech jakby zbladł. Po meczu, nie miałem zbytnio czasu, by z nim porozmawiać, postanowiłem to zrobić później. Poszedłem pod prysznic, a następnie ruszyłem do kuchni pomoc pani Gong z obiadem. Dowiedziałem się, ze Jimin i Jungkook wracają też na niego. Jestem ciekawy, jak oni zareagują na tą ciekawą informację.

Podałem już obiad na stół, gdy drzwi się otworzyły.
-Jesteśmy!- usłyszałem znajomy głos posiadacza absów. Po chwili wszedł wraz z maknae do pokoju. Pierwsze co zauważyłem, to czerwone ślady na skórze młodszego i ze dwa małe malinki na szyi starszego.
-Wow, widzę, ze impreza się udała, szczególnie dla naszego małego Kookiego.- zażartował J-Hope, tak jak dawniej. Maknae się zaczerwienił, a ja się zmartwiłem, kto go dotykał.
-Widzę, ze było ostro i jeszcze kilka ząbków zostało.- powiedział V, gdy zbliżył się do chłopaka. Na twarzy Jungkooka rósł coraz większy rumieniec, opuścił głowę i zaczął bawić się palcami.
-No młody powiedz, ile ich wyrwałeś?- rzekł RapMon, który podszedł i klepnął go w plecy. Maknae stracił równowagę i wylądowałby na ziemi, gdyby nie Jimin, który złapał go w porę.
-Dzięki hyung.- powiedział cicho Jungkook. Był strasznie zamyślony i zawstydzony. Postanowiłem mu pomoc.
-Dobra, później opowiecie wszystko. Teraz chodźcie jeść.- Powiedziałem. Wszyscy ruszyli do stołu. Chciałem iść jako ostatni, gdy Jungkook dalej się nie ruszał.
-Nie przejmuj się, wszystko będzie dobrze.- powiedział Jimin, który stał obok niego i przejechał mu po plecach. Wszystko by było w porządku, gdyby nie fakt, że chwycił go za tyłek, ale to chyba mi się zdawało. Końcu by tego nie zrobił, a jeśli nawet, to dla żartów, bo w końcu czego te dzieciaki nie wymyślą.
-Hyung, a ty nie jesz?- z moich rozkim wyrwał mnie głos maknae, który już był przy stole.
-Jem, jem. Już idę.- odpowiedziałem i przysiadłem się do reszty.

Po skończonej kolacji Jimin i Jungkook wstali i ustawili się przed nami.
-No to opowiadajcie, jak było?- powiedział lider.
-Yyym.. No, było...-podrapał się po włosach Jimin, po czy kontynuował.- Było po prostu świetnie, cudownie i ogólnie najlepiej w życiu- Zaczął wymieć, ale Maknae uderzył jego ramie i mówił dalej -ale to chyba, nie jest najważniejsze. Chcieliśmy wam powiedzieć, że... -przerwał i spojrzał na chłopaka obok siebie, po czym równocześnie rzekli:
-Jesteśmy razem. - gdy to usłyszałem mój oddech zaczął być trudniejszy.
-Jezu jeszcze wy?!- jęknął lider. Zacząłem coraz słabiej widzieć i słyszeć, zrobiło mi się słabo. Nagle poczułem chłodu powiew i wstrząsy. To byli V i J-Hope, którzy starali się, bym nie odpłynął. Starszy wachlował mnie jakąś książką, drugi zaś potrząsał moimi ramionami i coś krzyczał, bym ich nie opuszczał. Zacząłem robić głębokie wdechy i nie zemdlałem. Gdy już w miarę opanowałem się, Namjoon zaczął.
-Ile jesteście razem?
-Miesiąc, właśnie mieliśmy miesięcznice i poszliśmy na randkę, ale wam niestety skłamaliśmy, że to impreza, bo nie chcieliśmy, byście wiedzieli.- powiedział Jimin i razem z Jungkookiem opuścili głowę. Wtedy to do mnie dotarło.
-Zaraz nie było was całą noc i te ślady, nie Jungkookie, nie mów, że ty.. że ty już?- powiedziałem nerwowo i znów ciężko mi było oddychać.
-Tak, hyung i to już miesiąc temu.- powiedział Maknae, po czym dodał -pierwszy raz.- nie, tego już nie mogłem znieść, zacząłem mieć czarni przed oczami, ani głębokie wdechy i wydechy, ani pomoc innych nie pomagały. Straciłem przytomność. Znowu.

Otworzyłem oczy i bylem na kanapie. Reszta członków tez tam siedziała. Jungkook był na kolanach Jimina.
-Hyung żyjesz?- zapytał z troską maknae, ja skinąłem delikatnie głową. Suga podał mi wodę.
-I-ile razy wyście to robili?- udało mi się wykrztusić.
-Oj nie wiem, duuuużo, Jungkook nie jest taki niewinny, jak wam się zdaje.-powiedział Jimin i potem dodał.- Bardziej cię zszokowało to, że jesteśmy razem czy to, że Jungkook nie jest prawiczkiem?
-T-to dru-drugi.- rzekłem, jąkając się. Nie mogłem nic powiedzieć. Na samom myśl o tym, że Jungkook uprawiał seks i to z mężczyzna? Dalej nie mogłem się wyrwać z szoku, nie umiałem w to uwierzyć, że ten mały, bezbronny chłopak robił takie coś, a jest tak młody.
-Ha! Wygrałem!- krzyknął Jimin z wielkim uśmiechem.
-Niee, to nie fair!!- zbulwersował się młodszy
-Ale i tak na razie nie, bo musisz odpocząć, jesteś w kiepskim stanie.- wszyscy patrzyli o co chodzi tej parce, gdy prowadzili dialog. W tym momencie wszedł Menager i rzekł.
-Nie chcecie wiedzieć.- Jimin i Jungkook się zaśmiali.
-Chcemy!- Powiedzieliśmy chórem.
-Dobrze, ale Jin hyung nie mdlej- Powiedział Jungkook. -Bo zakładaliśmy się, która wiadomość, Cię bardziej zszokuję i Jimin wygrał.
-I co? To nie jest straszne- Przerwał maknae lider
-Iii,,,- spowodował chwilę napięcia Jimin, po czym najmłodszy wziął głęboki oddech i wypuszczając powietrze, stwierdził:
- I przy następnym seksie, będę znów na dole.- Z kolejnego szoku upuściłem szklankę i nie mogłem się ruszyć. Rap Monster odciągnął mnie, od miejsca, gdzie było szkło, które już sprzątali Suga i Jimin i zaprowadził do kuchni. Tam też zjawił się Jungkook, który przyszedł trochę dziwnym krokiem, którego wcześniej nie zauważyłem.
-Hyung, uspokój się, jestem już dość dojrzały na tak poważny związek. Kocham Jimina i chce z nim być i to robić. Nie przejmuj się również V i Sugą. Oni się naprawdę kochają. Obiecujemy, że będziemy się przy tobie zachowywać normalnie. Po prostu się uspokój i tyle. Dalej będę twoim małym Kookim, ale nieco bardziej dojrzałym.- Na te słowa rozpłakałem się i przytuliłem mocno maknae.
-Dobrze, postaram się.- Szepnąłem. Po chwili czułości Rap Monster odprowadził mnie do sypialni, Brałem wcześniej prysznic, więc tylko się przebrałem i położyłem. Osądziłem, że już pójdę spać, bo za dużo wrażeń, jak na jeden dzień.

poniedziałek, 22 września 2014

Randka - Rozdział 14

Cześć Kochani! Przepraszam, ze tak dawno nie pisałam, ale szkoła i byłam trochę chora :( Ale już wracam ;) Planowałam zakończyć ta historię, ale osądziłam, ze pojawi się jeszcze kilka rozdziałów. Ten akurat jest bardzo przesłodzony, ale mam nadzieję, ze się spodoba :D
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Punkt widzenia Jungkooka

Gdy jechaliśmy autem, gospodarz siedział przy kierowcy. Następne miejsca zajmowali Suga i menager. Ja i Jimin siedzieliśmy w samym tyle. Bylem strasznie zdenerwowany. Bałem się, że ośmieszę się przy Jiminie. Chłopak obok mnie gładził moje udo. Byłem całkowicie spięty. On pochylił się i szepnął mi do ucha.
-Spokojnie Kookie. Rozluźnij się.- Ja uśmiechnąłem się nieznacznie i próbowałem opanować emocje. Oparłem głowę o jego ramie i objąłem go w tali. On chwycił mnie i przyciągnął bliżej. Ciężko mi było tak siedzieć. Więc odpiąłem pas i wgramoliłem się mu na kolana. Połączyliśmy nasze usta. Całował mnie bardzo delikatnie.
-Jeśli się odwrócę i będziecie przyklejeni do siebie i nie na swoich miejscach, to zabije.- Zagroził menager. Szybko wróciłem na swoje miejsce.

Gdy dojechaliśmy do Seulu, wysadzili nas w parku w centrum miasta i ruszyli do szpitala. Jimin chwycił mnie za rękę i ruszyliśmy wzdłuż alejki. Było tu ślicznie, lekko kamienista dróżka. Przy jej krawędziach piękne kwiaty, dalej rozciągające się drzewa i krzewy, a między nimi mały, płynący strumyk. Co jakiś czas ławka, gdzie można odpocząć. Było słychać szum liści i śpiew ptaków. Przyuważyłem też 2 wiewiórki. Cudowne miejsce. Cisza i spokój. Objąłem pas Jimina, by być bliżej niego. On owinął rękę w okół moich ramion. Szliśmy tak powolnym tempem. Nigdzie się nam nie spieszyło. Gdy dotarliśmy do małego stawiku z fontanna na środku, usiedliśmy na jednej z ławek i w objęciach spoglądaliśmy na tafle, na której rosły przeróżne lilie i inne rośliny, a także pływały kaczki, łabędzie. Czułem się jak w bajce. Zbliżał się zachód słońca.
-Przepięknie tu- szepnąłem Jiminowi do ucha.
-Wiem.- Odpowiedział cicho i dał mi buziaka w policzek. Zarumieniłem się nieznacznie. Nie przejmowaliśmy się ludźmi dookoła. Niech sobie myślą, co chcą. Byłem szczęśliwy i nie obchodziło mnie, co jutro o mnie napiszą w gazetach. Siedzieliśmy tam gdzieś z półgodziny wpatrując się w wodę i po prostu ciesząc się bliskością drugiej osoby. W końcu podjąłem rozmowę.
-Jimin hyung, dziękuję, że mnie tu przyprowadziłeś.- On zamiast powiedzieć cokolwiek musnął moje usta. Po czym pochylił się i szepnął mi do ucha.
- Nie musisz mi dziękować. Ciesze się, że ci się podoba.- powiedział, a ja znów połączyłem nasze usta. Tym razem pocałunek był dłuższy i bardziej namiętny. Jimin świetnie całuje. Po tych cudownych chwilach. Podszedł do nas pewien starszy mężczyzna.
-Przepraszam, ale jesteście strasznie uroczy. Może zrobić wam zdjęcie, byście zapamiętali tą chwilę?- My z uśmiechem się zgodziliśmy. Podałem mężczyźnie telefon i ustawiliśmy się przed stawem. Pierwsze zdjęcie było, jak się obejmowaliśmy, drugie jak się całowaliśmy. Po tym podziękowaliśmy panu. Spojrzałem na zdjęcia. Były śliczne. Zauważyłem, ze w tle były dwa łabędzie, które ułożyły ich szyję w serce. To było jak w filmie. Pokazałem to Jiminowi, a on mnie mocno przytulił.
-Wywołam to i powieszę nad łóżkiem.- stwierdziłem, a on dał mi małego buziaka.
-Chodźmy, to jeszcze nie wszystko.- Powiedział i pociągnął mnie za rękę. Ruszyliśmy w stronę miasta. Po 15 minutach drogi zatrzymaliśmy przed jedną z najbardziej luksusowych restauracji w Seulu. Gdy weszliśmy do środka, kelner uśmiechnął się do nas serdecznie i wyprowadził na zewnątrz, do ogrodu restauracji, gdzie również były stoliki. Jednak nie usiedliśmy tam. Szliśmy kamienistą ścieżką, aż moim oczom ukazała się śliczna altanka, oświetlona małymi, choinkowymi lampkami. W środku był elegancko ustrojony stolik i dwa krzesła.
-Państwa miejsca.- zwrócił się kelner. Gdy usiedliśmy na wskazanych siedzeniach, kelner podał nam menu i odszedł.
-Zamów co chcesz, ja stawiam.- powiedział hyung. Czułem się głupio.
-Ale to jest drogie. Ja zapłacę za siebie
-Oj nie, ja zaprosiłem i ja place.- niechętnie przytaknąłem.

Po zjedzonej kolacji Jimin poproś mnie bym wstał. Stanął przede mną i chwycił moją dłoń w swoje. Spojrzał w moje oczy i rzekł.
-Jungkook-ah, zaprosiłem cię dziś tutaj, by uczci naszą miesięcznice. Z tej okazji, chce ci wręczyć to.- powiedział i wyciągnął z kieszeni bransoletkę na białym pasku. Wsunął mi ją delikatnie na dłoń. Po czyn to ja chwyciłem jego dłoń w moje. Chciałem się odwdzięczyć za tą randkę i także mu coś kupiłem. A dokładnie tą samą bransoletkę tylko z czarnym paskiem.
-Proszę, to w ramach podziękowań za wszystko. Nie wiem, czy Ci się spodoba.- powiedziałem, wyciągając ją z kieszeni i wkładając ją na jego nadgarstek. On z uśmiechem spojrzał na bransoletkę, a następnie na mnie.
-Jak może mi się nie podobać coś tak wspaniałego?- Zapytał i nie czekając na odpowiedź, pocałował mnie delikatnie. Ja chciałem więcej, więc chwyciłem jego głowę i nie pozwoliłem się mu odłączyć. On uśmiechnął się na moich ustach i zaczął namiętnie całować. Ja pierwszy włożyłem język do jego ust i zdominowałem pocałunek albo Jimin mi na to pozwolił. Nie obchodziło mnie to. Cieszyłem się z każdej chwili, gdy moje usta dotykały jego, gdy mój język dotykał jego. Gdy czułem jego oddech, jego ciepło, jego bliskość. Odłączyliśmy się dopiero po kilku minutach.

Jimin zagwizdał, obejmując mnie. Po chwili przyszedł kelner z ciastem i szampanem. Na cieście były dwie świeczki, które łączyły się w serce, a także napis. "Z okazji miesięcznicy". Zdmuchnęliśmy na raz świeczki. Po czym otworzyliśmy szampana i wypiliśmy go przeplatając ręce. Następnie pokroiliśmy ciasto i wzięliśmy po kawałku.
-Zabrałeś mnie do altany dzisiaj, tak jak miesiąc temu?- domyśliłem się. On skinął nieśmiało, rumieniąc się. Złożyłem mu na ustach pocałunek.
-Kocham Cię- powiedziałam po odłączeniu ust.
-Ja Ciebie też kocham.- rzekł, po czym przycisnął ponownie swoje usta do moich. Po zjedzeniu usiedliśmy na małe schodki do altanki.
-Dziękuje Ci za wszystko.- powiedziałem i wtuliłem się w mojego chłopaka, przykładając głowę do jego piersi.
-Nie ma za co.- powiedział i pocałował moje włosy. Jeszcze przez jakieś pół godziny siedzieliśmy tam, rozmawiając i inne takie. Potem osadziliśmy, że trzeba się zbierać.
-Zapanuje ciasto, niech się chłopaki cieszą.- Stwierdził Jimin. Podał je kelnerowi. Gdy już było spakowane. Starszy poszedł się rozliczyć. Gdy wrócił podziękowaliśmy i wyszliśmy.
-Proszę, proszę, proszę, proszę, pokaż, pokaż, proszę.- Błagałem Jimina, by pokazał mi rachunek.
-Nie
-Ale hyuuuung, proszęęęę.
-Nie Jungkook, nie teraz, może kiedyś.- Po 10 minut proszenia i błagania odpuściłem sobie. Jimin z uśmiechem zatryumfował. Szliśmy ze splatanymi palcami centrum miasta. Nagle zatrzymaliśmy się przy jednym z najlepszych i najdroższych hoteli.
-Ale hyung, to jest drogie?
-Nie przejmuj się Jungkook, mam pieniądze.- powiedział i pogłaskał moje włosy. Weszliśmy do środka.
-Dzień dobry. Rezerwacja Park Jimin.
-Dzień dobry. Proszę kluczyk. Miłego pobytu.- powiedziała recepcjonistka i uśmiechnęła się serdecznie. Weszliśmy do windy.
-Nie patrz na na przyciski ani na drzwi.- Zarządził Jimin. Posłusznie spojrzałem na przeciwległą ścianę. Gdy winda się zatrzymała, Jimin zasłonił mi oczy dłońmi i wyprowadził z windy. Zaczęliśmy gdzieś iść. Po chwili się zatrzymaliśmy.
-Nie otwieraj oczu. Chociaż i tak zobaczysz ścianę.- po czym zdjął ręce ze mnie. Nie otworzyłem oczu. Usłyszałem przekręcanie kluczyka i otwieranie drzwi. Po czym Jimin znów zakrył mi oczy dłońmi.

Przeszedłem kilka kroków. Po czym rzekł:
-Możesz otworzyć oczy.- Ściągnął ręce, a przede mną ukazał się wielki pokój, nowocześnie przyrządzony. Był on biały, jak również meble, dwa wiszące fotele i trzy ogromne kanapy. Na ścianie wisiał wielki telewizor. Był też barek i stół do bilarda. Na środku zaś było jacuzzi. Prawie cały pokój miał wielkie okna od samej ziemi do sufitu, więc mogliśmy zobaczyć cały Seul. Dałem małego buziaka Jiminowi i ruszyłem zwiedzać penthouse. Najpierw poszedłem do kuchni, która była bardzo nowocześnie i ładnie wyposażona. Była tam wielką lodówka, której Jimin nie pozwolił mi otworzyć. Następnie wróciłem do salonu. Po czym wyszedłem na balkon. Były tam dwa leżaki i mały basen. Przed moimi oczami rozciągał się przepiękny widok na miasto nocą.  Po chwili zachwytu ruszyłem w dalszą wycieczkę. Wszedłem do bardzo dużej i eleganckiej łazienki z wielką wanna i prysznicem. Następnie wszedłem do sypialni. miała mały stoliczek z krzesłem i szafę. Na środku stało gigantyczne łóżko. Rzuciłem się na miękki materac. Jimin dołączył do mnie.
-I co? Mojemu małemu Jungkookiemu się podoba?- zapytał się mnie starszy
-Czy mi się podoba? Jest idealnie, ale...- nie zdążyłem dokończyć zdania, bo chłopak zaczął mnie gilgotać.
-Co? Jakie ale? Nie ma żadnych ale. Idealnie jest, to bez ale.- mówił, poddając mnie torturą.
-Ahahahha.. H-hyu..hyung, prosze prze.. hahahahha... Przestan... Hahahah..
-Nie, jeśli mnie nie przeprosisz- gilgotał coraz mocniej i mocniej.
-Prze.. hahahaha.. praaaaa..szam
-Co? Nie słyszałem.- drażnił mnie
-Aaa... pliss..  hahhahahhah....Nie dra..nie draa...aaa..aażnij mnieee.. Hahahhaha.. Przepraszam.... Hahahahaha- udało mi się wreszcie powiedzieć jedno słowo w całości.
-No niech ci będzie.- powiedział i przestał, zajęło mi chwilę, aby odzyskać oddech i wrócić do normalnego stanu. Usiadłem obok niego.
-Przez Ciebie boli mnie brzuch.- powiedziałem i uderzyłem go poduszką.
-Oj przepraszam, już nie będę.- stwierdził, udając współczucie. Chciał mnie przytulić, a ja wykorzystałem jego nieuwagę i zacząłem go gilgotać. On przewrócił się na plecy, a ja zaatakowałem jego brzuch. Postanowiłem coś wypróbować. Jedną ręką dalej gilgotałem go po brzuchu, drugą przeniosłem na jego krocze i zacząłem uciskać. Jego śmiechy i jęki się mieszały. Było to dość... zabawne.
-Aaa....   Jung... Hahaha.. Kook.. Przestań, pro..proszę.. Nie.. Nie dręcz mnie.. Bła... Aaa... Gam..

Gdy czułem, ze jego kutas jest już całkiem twardy przestałem. On dalej leżał i ciężko oddychał.
-Ty... Mały..- powiedział ciężko. Ja uśmiechnął się chytrze. Już wiedział, że to nie koniec. Chwyciłem pasek jego spodni i odpiąłem. Następnie zacząłem ściągać jego spodnie jak najwolniej. Uwielbiałem drażnić Jimina.
-Kookie, proszę.- ja byłem jeszcze wolniejszy. W końcu pozbawiłem go jeansów. I tak samo wolno, a nawet wolniej pozbawiłem go bokserek. Gdy to zrobiłem, odetchnął z ulga. Ja zacząłem jeździć językiem naokoło jego przyrodzenia.
-Jungkook. Nie drażnij, bo ja ci zrobię gorzej.- zagroził. Ja wreszcie bardzo wolno przejechałem wzdłuż jego pulsującej długości.
-Ssij to wreszcie.- warknął i usiadł z trudem. Chwycił moje włosy i nakierował głowę na czubek jego męskości. Ja przygryzłem zębami jego żołądź, na co dosyć głośno jęknął. Następnie pochłonąłem na raz całość. Zacząłem ssać, jeżdżąc głową w górę w dół.
-Szybciej.- rozkazał. Szarpnął moimi włosami. Prawie się udławiłem, gdy podkręcił tempo, jednak już po chwili złapałem rytm i coraz bardziej przyspieszałem. Jimin jęczał coraz głośniej. Po kilku minutach doszedł. Połknąłem całe nasienie. On opadł na łóżko, a ja wczołgałem się na niego.
-I jak?- zapytałem bawiąc się jego włosami.
-Idealnie.- szepnął i musnął moje usta, po czym zapytał.- Chcesz iść do jacuzzi?
-Pewnie.- powiedziałem i wstałem radośnie, ale po chwili mnie olśniło -Nie mam stroju.- Wyrzekłem smutno.
-A kto powiedział, że jest ci potrzebny?- stwierdził i podszedł do mnie. Zaczął rozpinać mi koszule, a po chwili już się jej pozbył. Potem zaśmiał się, gdy ściągnął mi bokserski, a mój kutas uderzył o brzuch, on także pozbył się koszuli. Wziął mnie na ręce w stylu ślubnym i zaniósł do jacuzzi. Coś się zmieniło. W okół były rozsypane płatki róż. Na brzegu leżał też szampan i dwa kieliszki, także bita śmietana i truskawki w czekoladzie na złotej tacy.
-Kiedy to?- zapytałem zdziwiony
-Kiedy byliśmy w pokoju. - poczułem ciepłą, pieniącą się wodę. Jimin włożył mnie delikatnie i siadł obok. Przytuliłem się do niego. On wziął jedną truskawke i nałożył na nią bita śmietanę po czym trzymał ją w zębach. Ja zbliżyłem się i ugryzłem połowę. Były wyśmienite.

Siedzieliśmy tam w wodzie, jedząc truskawki i pijąc szampana. W tle leciała romantyczna muzyka. Usiadłem okrakiem na jego kolanach.
-Kocham cię- powiedziałem patrząc się prosto w jego oczy.
-Ja ciebie też.- powiedział. Przytuliłem się do niego mocniej. Poczułem jego koguta na moim tyłku. On chyba wiedział, o czym myślę, bo po chwili poczułem trzy pace we mnie. On pogładził mojego kutasa, by trochę mnie rozproszyć. Gdy już byłem w miarę rozciągnięty, wyciągnął palce. Podniosłem się delikatnie. On nakierował swoją długość na mnie, a ja się opuściłem. Poczułem rozrywający mnie ból. Łzy zaczęły lecieć mi z oczu. Niemiłosiernie zaciskałem się na penisie Jimina. Chłopak jęknął:
-Aaa.. Jungkookie, zbyt mocno.. rozluźnij się.
-Po...postaram się.- powiedziałem, jąkając się. Zamknąłem oczy i starałem się zrelaksować. Gdy już się w miarę przyzwyczaiłem do jego wielkości zacząłem nieznacznie podnosić się i opadać. Jimin zrozumiał moje intencje. Chwycił moje uda i zaczął mi pomagać. Podnosiłem się coraz wyżej i coraz szybciej opadałem. Powoli przestawałam czuć ból, na miejscu którego pojawiała się przyjemność. Jiminowi też się to podobało, bo sam wydał kilka jęków. Chciałem zająć się swoją zaniedbaną długością, ale gdy kierowałem swoją rękę, Jimin wziął ją i sam zajął się moim pulsującym kutasem, głaszcząc go. Chwycił jedną ręką moje plecy, drugą dalej pozostawiając na moim kroczu. Lekko pochylił mnie, zmieniając kat.
-Aaa.. tak.. wlaaaaaaśnie... T-tam...- jęknąłem, gdy Jimin trafił w moją prostatę... No tak, ja nie znajdę tego punktu, Jimin tak. Zacząłem się poruszać szybciej. Po kilku minutach doszedłem krzycząc imię Jimina. On doszedł po chwili. Jeszcze chwilę siedziałem z jego kutasem we mnie. Dopiero po kilku chwilach podniosłem się.
-Dobra, może wyjedziemy? Trochę tu się biało zrobiło.- Zapytał Jimin, a ja z uśmiechem skinąłem głową.

Wyszedłem i ruszyłem w stronę pokoju. Jimin, który wyszedł po mnie, dogonił mnie i objął ramieniem.
-To co? Kolejna rundka? Muszę się odegrać za to co mi zrobiłeś.- Stwierdził i zanim zdążyłem jakkolwiek zareagować, wziął mnie na ręce. Rzucił mnie na łóżko i wszedł na mnie. Zaczął bezlitośnie ściskać moje przyrodzenie. Jęknąłem głośno. Wiedziałem, że dźwięki, które wydaje, sprawiały mu wielką przyjemność. Nie chciałem mu sprawiać tej satysfakcji i zacząłem ssać jego wargę. On jednak odłączył się.
-Co? Moja mała dziwka nie chce jęczeć?- Ja mu dam dziwkę.
-Nie jestem dziwka.- warknąłem i uderzyłem jego ramię. On na to bez skrupułów włożył aż cztery palce rozszerzył maksymalnie palce. Jakim cudem włożył aż cztery. Krzyczałem z bólu. Na jego twarzy pojawił się uśmiech.
-Może i nie jesteś dziwią, ale jęczysz jak ona.- szepnął mi do ucha. Wyciągnął palce i bez ostrzeżenia wszedł cała długością we mnie.
-Aaaaa.. Jimin.....- Wrzasnąłem. On jak szybko wszedł, tak szybko wyszedł.
-O nie, nie, a gdzie szacunek.- zacmokał i wszedł jeszcze raz. Jeszcze szybciej i mocniej
-Jiimiiin hyuuung...- tym razem wrzasnąłem poprawnie
-Teraz lepiej. A teraz powiedz mi Kookie, czego tak na prawdę chcesz?- Dobrze wiedział, czego chce, jak już zaczął to niech skończy, ale wiedziałem, ze nic nie zrobi, aż się sam do tego nie przyznam.
-Żebyś mnie pieprzył jak najmocniej. Chce jęczeć twoje imię, chce czuć cię w sobie jak nigdy wcześniej. Chcę jutro nie mieć siły chodzić.
-Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem.

Jak powiedział, tak zrobił. Zaczął walić z całej siły. Z bólu chwyciłem prześcieradło i zacząłem wbijać w nie paznokcie. Cały czas wymawiałem jego imię. Po chwili Jimin trafił i już nie czułem bólu.
-Aaach, Jimin mocniej, aaaach... Plis.- on nagle przestał.
-A szacunek.- przekreciłem oczami. Zatrzymuje się w takim momencie.
-No dobra, proszę Jimin hyung.- On zaczął bezlitośnie uderzać w moją prostatę. Jęczałem głośniej i głośniej. Wiedziałem, że go to podnieca. Gdy byłem już na skraju on chwycił mojego penisa i zaczął go z całych sił uciskać. Po kilku minutach on doszedł pierwszy, ja po chwili też, ale Jimin nie przestał uderzać w moją prostatę. Mój penis ponownie zaczął pulsować.
-Ji-Jimin.. co t-ty ro..robisz?
-Chce więcej.- powiedział, po czym wyciągnął swojego członka. Obrócił mnie tak,że byłem na czworakach. Znów włożył i zaczął. Od razu trafił w mój punkt G. Aż tak dobrze znał moje ciało? Chłopak pochylił się i zaczął ssać skórę na mojej szyi.
-I co? Chcesz mocniej?- Szepnął mi do ucha, a ja prawie od razu odpowiedziałem:
-Tak.- On podniósł się i chwycił mocno moją talie. Jego pchnięcia były szybszy i mocniejsze. Ja również zacząłem się poruszać, by dochodził jeszcze głębiej. Jego jęki mieszały się z moimi.
-Ji.. Jimin.. Ja jestem blisko..
-Ja też, Kookie.- Przyspieszył maksymalnie. Wypuściliśmy nasienie niemal równocześnie. Jimin wyszedł ze mnie. Oboje opadliśmy na łóżko, zdyszani.
-Najlepszy seks w moim życiu.- Powiedziałem z uśmiechem.
-Jak na razie.- Stwierdził starszy, po czym przysunął mnie do siebie.
-Dobranoc Jimin hyung
-Dobranoc Jungkookie.- Powiedział mój chłopak, po czym odpłynąłem w krainę snów.

piątek, 5 września 2014

Pomoc - Rozdział 13

Przepraszam, ale ten rozdział też jest krótki, ale obiecuję, że następny będzie bardzo długi ;)
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Punkt widzenia V

Cała noc siedziałem przy łóżku Sugi. Odstąpiłem go tylko dwa razy, gdy musiałem iść do toalety. Nie chciałem spać, nie miałem na to ochoty. Na nic nie miałem ochoty. Po prostu tam siedziałem i oglądałem jego spokojny sen. Jak on mógł sobie coć takiego zrobić, przecież to był tylko niewinny pocałunek, nic więcej. Za moje zdrady karał się dwoma cięciami. A teraz aż tyle, na pewno nie chciał aż tak się ranić, więc czemu? To pytanie nużyło mnie przez całą noc.

Gdy słońce wstawało około 4 rano, obudził się.
-V? Co ty tu robisz?
-Musiał cie ktoś pilnować przez całą noc, w razie, gdyby Ci się coś działo.
-Byłeś tu przez całą noc i nie spałeś?
-Tak
-Po co?
-Bo chciałem.- Zastała cisza. On podniósł się delikatnie, ale widocznie zakręciło mu się w głowie, bo gdybym go nie złapał, przewróciłby się.
-Dzięki.- Mruknął cicho i usiadł na łóżku. Widziałem, że z każdym ruchem, jego noga boli, ale on to próbował ukryć.
-Chcesz wody?- Zapytałem cicho. on tylko skinął głową. Wstałem i ruszyłem do kuchni, po chwili wróciłem ze szklanką wody. On nadal siedział, ale był bardzo blady i słaby. Podałem mu szklankę, a on powoli pił. Gdy wypił już całość oddał mi szklankę. Odłożyłem ją, a on znów próbował wstać. Chwyciłem go delikatnie, asekurując.
-Muszę iść do łazienki.
-Nie dasz rady. Mogę cię zanieść.
-Nie jestem dzieckiem.
-Ale jesteś ranny. I ledwo trzymasz się na nogach. Do tego widzę, że Cię to udo boli. Tego nie ukryjesz.- Powiedziałem i nie czekając na kolejne jego narzekania. Podniosłem go w stylu ślubnym. On z dąsami na twarzy objął moją szyję. Zaniosłem go do toalety.
-I co? Będziesz się tak stał i gapił na mojego chuja?
-Nie. Będę Cię trzymał, byś się nie przewrócił. Jak chcesz, to się odwrócę.
-To się obróć.- Niechętnie wykonałem to polecenie. Po skończeniu, znów wziąłem Sugę na ręce i zaniosłem do pokoju i posadziłem na łóżku.
-Czy coś jeszcze chcesz?- zapytałem.
-Spokoju.-Odpowiedział i się położył. Ja wstałem i otworzyłem okno. Było tu bardzo duszno i chciałem przewietrzyć. Świerzy powiew wiatru musnął moją skórę. Stałem tam przez chwilę wpatrując się w widok z okna. Przede mną rozpościerał się widok lasu i łąk. Była tam taka cisza i spokój. Było tylko słychać ptaki. Az chciałoby się tam pójść, położyć się na łące i wsłuchiwać się w te piękne śpiewy. Stałem tam tak kilka minut, wpatrując się w przestrzeń. Gdy wróciłem do łóżka Suga już spał. Spojrzałem na jego spokojną twarz i odgarnąłem jego grzywkę z czoła. Był tak spokojny i uroczy. Siadłem na krześle, przy jego łóżku, oglądając ten piękny widok. Po jakiejś godzinie. Weszła pani gospodarz.
-I jak?- spytała cicho, gdy zauważyła, że Yoongi śpi.
-Dobrze, obudził się. Dałem mu wody, poszedł do toalety i wrócił do snu.- Odpowiedziałem. Ona uśmiechnęła się i zapytała z troską.
-Może chcesz się zmienić. Całą noc nie spałeś, na pewno jesteś zmęczony.
-Nie, dziękuję. Dobrze się czuję.- Ona kiwnęła głową i pociągła drugie krzesło do mnie. Siadła obok.
-To dotrzymam Ci towarzystwa. A to twój chłopak, prawda?- Zarumieniłem się, ale po chwili skinąłem głową, po czym dodałem
-A raczej był, to przeze mnie to sobie zrobił.
-Oj. Nie przejmuj się, na pewno nie przez Ciebie. Wszystko się ułoży.- Powiedziała i pogłaskała mnie po głowie. Uśmiechnąłem się na ten gest. Zaczęliśmy ze sobą rozmawiać. Pani Gong była bardzo miła i dawała dobre rady. Po jakiejś godzinie Suga się obudził.
-Dzień dobry- powiedział, gdy zauważył gospodynię, a ona mu odpowiedziała z uśmiechem:
-Dzień dobry.- Odpowiedziała z uśmiechem. Po czym kontynuowała- Jak się czujesz? I jak noga?
-Dobrze, ale boli.
-Najlepiej byłoby, gdybyś się umył, więc na chwilę założymy Ci wodoodporny opatrunek. Później zmienimy na normalny, a po śniadaniu pojedziesz do szpitala. Jednak widzę, że jesteś jeszcze osłabiony, więc twój chłopak cię umyję
-Ale...- Chciał się sprzeciwić, ale pani Gong mu przerwała
-Żadnych ale, chyba, że chcesz, by to ja Cię umyła?
-Wolę V.- Mruknął. Pomogłem mu się przenieść do stół, gdzie pani Gong najpierw zdezynfekowała rany. Suga wcale nie krzyczał z bólu, ale widziałem w jego oczach cierpienie. Następnie założyła mu opatrunek. Gdy było już po wszystkim, chwyciłem ciuchy na przebranie i wziąłem go do łazienki.
-Jak chcesz to włożę Cię do wanny i się nie będę patrzył, a Ty się umyjesz.
-Wiesz, że nie dam rady. Miejmy to już za sobą.- Jak powiedział, tak zrobiłem. Rozebrałem go delikatnie. Po czym podniosłem go i delikatnie włożyłem do wanny z ciepłą wodą. Miał opatrunek, ale i tak to szczypało. Wziąłem gąbkę i zacząłem go myć startując od pleców, później przeniosłem się na klatkę piersiową i brzuch. Jechałem coraz niżej, jednak po chwili zawahania ominąłem jego kroczę i od razu zacząłem czyścić jego nogi. Szczególnie miejsca, w których były zaschnięte ślady krwi.
-Tam też możesz.- Powiedział i wskazał na swoje przyrodzenie. Delikatnie wymyłem jego miejsca intymne, na co mój członek drgnął. Jego penis, również stał się twardszy. Szybko skończyłem. Później jeszcze umyłem jego twarz. Na końcu chwyciłem szampon i umyłem jego włosy. Po spłukaniu go wyciągnąłem go z wanny i zacząłem wycierać. Gdy był już suchy (nie licząc włosów), ubrałem go w nową bluzkę, bokserki i luźne szorty i z powrotem ruszyliśmy do pokoju. W nim czekała już pani gospodyni. Posadziłem Yoongi na stół. Pani Gong zmieniła opatrunek.
-Dziękuję- powiedział cicho Suga. Pomogłem mu przedostać się do łóżka.

Pani Gong powiedziała, że zostanie na razie przy Sudze i kazała mi iść odpocząć. Wszedłem do pokoju. "Przynajmniej oni są szczęśliwi." Pomyślałem, gdy zobaczyłem tą urocza, śpiąca parkę. Jednak musiałem im przerwać ten cudny relaks. Podszedłem do ich łóżka i zacząłem potrząsać przytulonym do Jungkooka Jiminem.
-Jimin, musisz zmienić miejsce, za 15 minut jest pobudka, a raczej nie chcesz, by was tak zastali.
-V? Co? Jak?- Powiedział w półśnie delikatnie otwierając oczy.
-Wstawaj!- Rzekłem. On ziewnął i zaczął się podnosić, ale został szybko pociągnięty z powrotem w dół.
-Nie. Zostajesz ze mną.- powiedział Jungkook, który objął Jimina ręką i nogą i przyciągnął go bliżej siebie.
-No dobra, jeszcze 10 min mogę poleżeć.- stwierdził straszy i odwrócił się twarzą do maknae. Uśmiech pojawił się na twarzy najmłodszego, który wbił się w starszego jeszcze mocniej. Urocze. Kookie był jak małe dziecko, które nie chciało oddać zabawki. Położyłem się na swoje łóżko i zacząłem grać na telefonie. Nie byłem śpiący o dziwo. Po kilku minutach Jimin wstał, co wywołało jęk niezadowolenia u Jungkooka. Starszy uśmiechnął się tylko i pocałował go delikatnie. Następnie ruszył do toalety. Gdy wrócił, równo z nim usłyszeliśmy dzwonek. Gospodarz wszedł i ogłosił, że śniadanie za 15 minut. Jimin usiadł na wciąż śpiącym Jungkooku i zaczął skakać. Młodszy szybko usiadł i pociągnął Jimina na łóżko. Zaczęli się bić, Ale po chwili wojna zamieniła się w całowanie. Gdy się już ogarnęli po chwili, Jungkook siadł i zapytał się mnie.
-I jak Suga?
-Dobrze, trochę go noga boli.- odpowiedziałem.
-A między wami?- zapytał Jimin
-Źle.- powiedziałem. Oni ruszyli i mnie przytulili.
-Będzie dobrze- szepnął mi do ucha Kookie. Ja tylko dałem smutny uśmiech. Chłopaki poklepali mnie i ruszyliśmy na śniadanie. Tam menager ogłaszał:
-Dzisiaj także macie wolne, Suga jest ranny i pojedzie do szpitala. Jimin i Jungkok również z nami pojadą, bo idą na urodziny. Resztę proszę o nie zabicie się nawzajem.- Wszyscy przytaknęli, chociaż Rap Monster nadal kipiał wściekłością i nadal nie wiedziałem dlaczego. Po śniadaniu postanowiłem się zapytać. W drodze do pokoju zatrzymałem Jungkooka i wziąłem go na stronę.
-Kookie, dlaczego lider się tak wkurzył?
-Bo J-Hope był z Minzy i później ona widziała no wiesz. A Rap Monster hyung jest strasznie w niej zakochany, więc rozumiesz.- Wytłumaczył maknae, gdy nagle zza pleców usłyszałem czyiś głos.
-No pięknie, już polujesz następną ofiarę?- Odwróciłem się i na moje szczęście, to był Suga.
-Nie, to nie tak, skarbie ja..
-Odpuść sobie i nie mów do mnie skarbie!- Warknął Yoongi, po czym ruszył o kuli do łazienki. Kilka łez spłynęło po mojej twarzy. Jungkook mnie przytulił. Słyszałem jeszcze jedno zdanie
-Uważaj, bo Ci tez chłopaka dorwie.- Po chwili przyszedł do nas Jimin, nie rozumiejąc o co chodzi.
-V hyung chciał się po prostu dowiedzieć o Rap Mon hyungu.- Wyjaśnił Kookie. Starszy wydał się nagle wkurzony. Poklepał mnie po ramieniu i ruszył bez słowa w stronę łazienki.
-Nie przejmuj się, zaraz wróci. Pewnie chce sam wszystko wyjaśnić.- Stwierdził maknae i ruszyliśmy do pokoju.

Tam najmłodszy zaczął wyciągać koszule z szafy i pytał się mnie, co ma włożyć. Był strasznie zestresowany. Wreszcie wybrał czarne skinny jeans i białą białą koszulę z krótkim rękawem. Zamknąłem drzwi. Jungkook zaczął stylizować włosy, by wyglądały jak najlepiej. Nagle usłyszałem pukanie do drzwi.
-Hej, chłopaki otwórzcie.- To był Jimin. Podbiegłem do drzwi i rzekłem:
-Przykro mi, ale Cię nie wpuszczę, Kookie się szykuje.
-Przecież to nie ślub, proszę.
-Nie, za 15 minut.
-Dobra- Rzeknął i odszedł. Poprawiłem koszulę maknae. Po perfumował się jeszcze i zapytał ze 100 razy czy dobrze wygląda po czym wyszedł i poszedł do toalety, by Jimin go nie widział. Ja zawołałem starszego, który zaczął się szykować. On ubrał czarną koszulę i białe rurki. Dobrał się idealnie z Jungkookiem.
-Na pewno się nie widzieliście?- Zapytałem się, leżąc na łóżku, gdy Jimin się czesał
-Nie, a co? Ubrał się tak samo?
-Nie, ale zobaczysz.- Powiedziałem z uśmiechem. Gdy był już gotowy. Zeszliśmy na dół. Mina jego Jungkooka, bezcenna, ale nic nie mogli teraz zrobić, bo wszyscy tam byli.
-Ej, wy tak specjalnie?- Zapytał rozbawiony J-Hope.
-Nie.- Powiedzieli równocześnie zawstydzeni, na co wszyscy wybuchli śmiechem. Po chwili zjawił się też Suga i wszyscy ruszyli do wyjścia. Zanim wsiedli do samochodu, Suga rzucił mi dziwne spojrzenie. Nie rozumiałem o co chodzi.

Pomachaliśmy im na pożegnanie. Gdy wracaliśmy do budynku chwyciłem Rap Mona i pociagnąłem do lasu.
-Idziemy się przejść!- Krzyknąłem do pozostałej dwójki. Ciągnąłem lidera za rękę, a on jakoś nie specjalnie sprawiał opór. Po kilku minutach się zatrzymałem.
-Czy to prawda, że zakochałeś się w Minzy?- Zapytałem prosto z mostu. On się zawstydził i po chwili mruknął:
-Tak.- Uśmiechnąłem się i zadałem kolejne pytanie:
-A jesteś na mnie zły?
-Trochę.
-Słuchaj. Dobrze widzę, że Minzy się tez podobasz, ale J-Hope Cię wyprzedził. Ale on jest świnią, a ty masz szanse, zagadaj do niej, ale nie naciskaj.
-A co ty się tak nagle o mnie troszczysz?- Przerwał mi, a ja odpowiedziałem.
-Bo każda miłość jest piękna i trzeba o nią walczyć, bo później się ją traci, tak jak ja straciłem.- Wyraz twarzy RapMona nagle się zmienił, był wpół żalu, a wpół nadziei. On podszedł do mnie i mnie przytulił.
-Dzięki V, jesteś super przyjacielem.- Poklepał mnie. Ja się trochę odsunąłem i zapytałem.
-No i na co czekasz? Idź do niej.- On skinął głową i pobiegł w stronę domu. Ja poczłapałem powoli za nim. Wróciłem i położyłem się na łóżku. Zmrużył mnie sen.

Po obudzeniu spojrzałem na zegarek, była 17. Obiad mnie minął, a mój głód mi doskwierał. Wyszedłem z pokoju i ruszyłem na dół. Otworzyłem lodówkę. Była tam miseczka z jakimś jedzeniem i karteczka z napisem: "V, tu masz obiad, my poszliśmy nad jezioro, jak chcesz, to dołącz." Uśmiechnąłem się sam do siebie. Po zjedzeniu spóźnionego obiadu, przebrałem się i ruszyłem nad wodę. Gdy wszedłem na plażę, osłupiałem. Lider i Minzy lizali się na kocu. J-Hope obok kipiał z zazdrości, a Jin śmiał się z tego wszystkiego. Gdy mnie zauważyli, Rap Monster przeprosił dziewczynę i podbiegł do mnie. Przytulił mnie i dziękował. Po chwili czułości, przyszedłem do reszty. Zauważyłem, ze Sugi z nimi nie było, w domu tez go nie widziałem.
-Ej, menager i Suga jeszcze nie wrócili?-Zapytałem.
-Nie, dzwonili, że jest kolejka i że oni idą coś zjeść i mają tam być o 17 i o 18 wrócą.- Wytłumaczył Jin. Ja skinąłem głową i siadłem koło niego. Graliśmy w siatkówkę plażową i troszkę pływaliśmy. Nie odzywałem się do J-Hopa, ale on i tak na mnie nie zwracał uwagi. Bardziej był zajęty tym, jak upokorzyć lidera, który się popisywał przed Minzy.

Po godzinie zabawy, wróciliśmy do domu. Samochód już był, wiec pewnie przyjechali. W salonie spotkaliśmy menagera.
-I co z Sugą?- Zapytał od progu Jin.
-Ma 35 ran. Zostały one znów zdezynfekowany, no i cóż. Dostał opatrunki i trzeba po prostu czekać, aż te rany się wyleczą. nie ze wszystkich, ale niestety zostaną blizny.- Powiedział menager. Chłopaki zostali w salonie, a ja poszedłem się na górę przebrać, w drodze do pokoju, postanowiłem odwiedzić Yoongi. Zapukałem i wszedłem do pokoju. Suga leżał na łóżku w samych bokserkach. Udo miał w opatrunku.
-Hej, jak się czujesz?- Zapytałem, gdy spojrzał na mnie
-Jesteś głupi- Zamiast odpowiedzi, usłyszałem wyzwisko, musiałem się odgryźć.
-Jak Ty. Kto normalny tnie się 35 razy za jednym razem?
-Miało być 10, ale chciałem się ukarać za każdy nasz wspólny seks.
-To byś się już wykrwawił.
-I dobrze, po co mam żyć, jak jedyna osoba, którą na prawdę kochałem mnie wykorzystała.
-Nie wykorzystałem!- Podniosłem lekko głos, a on zaczął krzyczeć.
- Ta jasne, najpierw się ze mną pierzysz, a jak Ci się znudzi albo jak uważasz, że mi źle idzie, to już lecisz dupczyć innego!- Podniósł się i stanął na przeciwko mnie.
-Nigdy tak nie powiedziałem, dla mnie jesteś najlepszy i nigdy mi się nie znudzisz. Nigdy.
-Ale to zrobiłeś. Jak już myślałem, że już nie będziesz, to co? Już się liżesz z innym.
-To on mnie pocałował, do tego to tylko pocałunek.
-Tylko pocałunek?! Dla mnie to coś znaczy, jakbyś nie wiedział! Dla mnie to prawie tak intymne jak seks, a ty mi mówisz, że to nic nie znaczy!? Czyli te wszystkie nasze pocałunki nic nie znaczyły!? Pewnie te wyznania miłości, to też tylko puste słowa!?
-Nie, to wszystko nie tak, daj mi dokończyć i mi nie przerywaj. Ja Cie kocham i tylko Ciebie. Nasze pocałunki dla mnie znaczą wszystko, ale ten z Hobi hyungiem nic nie znaczył.
-To dlaczego go nie odepchnąłeś?
-Odepchnąłem, ale zanim się skapnąłem, co się w ogóle dzieje, to trochę trwało, wiesz.
-I co mnie to? Nie wiem czy mam Ci wierzyć.
-To co mam Ci J-Hope przyprowadzić, by to potwierdził?
-Nie trzeba idioto.- Zbliżył się do mnie i pocałował mnie. Ja chwyciłem tył jego głowy i pogłębiłem pocałunek. Ale coś mi nie grało.
-Ale dlaczego?- Zapytałem, przerywając pocałunek.
-Ciesz się, że jest ktoś taki jak Jimin, on mnie przekonał i powiedział o jego przygodzie z HoSeokiem.- Uśmiechnąłem się i połączyłem nasze usta. On przygryzł moją wargę prosząc o wejście. Od razu otworzyłem usta i poczułem jego język. Zacząłem poruszać moim. Plątały się i badały usta drugiego. Moje ręce zaczęły wplątywać się w jego włosy. Jego dłonie chwyciły moje plecy, a później tyłek. Nagle usłyszałem krzyk:
-Suga! Jak się czu.uu.. oo Jezus Maria!!!- To byli chłopaki, którzy akurat otwarli drzwi,a myśmy się nie zdążyli rozłączyć.