niedziela, 7 grudnia 2014

Kara - Rozdział 20

Moi kochani! Przepraszam za tak długie opóźnienie jest mi bardzo przykro. Wybaczcie mi również za tak dużą ilość okaleczania moich bohaterów :( Sama nie chce tego, ale tak jakoś wychodzi ;) A teraz uwagi do tego rozdziału: Jest dużo wulgaryzmów, które się już pojawiają od kilku rozdziałów, za co tez przepraszam, ale tak mi pasują oraz uwaga w tym rozdziale są stosowane zabawki erotyczne, jeśli ktoś sb nie życzy, to lepiej niech nie czyta :D
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Punkt widzenia Jimina

-Macie 2 minuty albo zginiecie- usłyszałem. Szybko chwyciłem papier i wytarłem siebie oraz Jungkooka. Myślałem, że go zabiję, ale mam dla niego zemstę. Szybko się ubraliśmy i dosłownie wypadliśmy z kabiny. Przed nami ukazali się wszyscy członkowie BTS, nawet Suga, a także ze dwie pielęgniarki i kilka pacjentów. Byłem niemożliwe czerwony, Jungkook również.
-Eghhh.. Przepraszam, że wam przeszkodziliśmy, chociaż...- zatrzymał się w swoim przemówieniu Rap Monster i spojrzał po naszych już spokojnych kroczach -chyba już skończyliście...- po czym wziął głęboki oddech i kontynuował z wrzaskiem i przekleństwami. -Jak kurwa śmieliście takie coś robić!?!?! Mówiłem wam zero seksu, a wy i tak swoje!! Przeszkadzaliście innym pacjentom, nie mogliście wytrzymać albo iść gdzieś indziej!!! Przecież tu są chorzy!! Przecież to szpital, a nie kurwa burdel!!!...- Po jakiś 10 minutach przestał się na nas wyżywać. Odwrócił się do reszty i powiedział spokojnie i z uśmiechem:
-Przepraszam za tych dwóch debili, już się to nie powtórzy.
-Przepraszamy- Powiedzieliśmy synchronicznie i skłoniliśmy się nisko. Wszyscy skinęli głowami i zaczęli się rozchodzić z niezbyt zachwyconymi minami. Jednak jeden starszy mężczyzna zatrzymał się przy liderze i rzekł:
-Nie bądź dla nich tak surowy, to tylko młoda miłość. Nie pozwól im jej stracić, jest zbyt piękna.- Po czym uśmiechnął się do nas i odszedł.Teraz czekaliśmy na rzeźnie ze strony innych, ale nie było tak źle:
-Mówiłem wam zero seksu, prawda?? Jak mogliście, a teraz lepiej wróćmy, bo Suga nie może zbyt długo tak stać.- Stwierdził Jin, a myśmy wybuchli śmiechem. On odwrócił się, by zobaczyć, co jest grane.
-Myślę, że nie trzeba- Stwierdziłem, dalej się śmiejąc. Tae trzymał Yoongi na rękach, całowali się, a starszy miał rękę w spodniach młodszego.
-Tak, ze ten. My idziemy już do dormu, mam nadzieje, że Hobi hyung też wróci. V i Suga miłej zabawy, będziemy jutro. - Powiedział Jungkook. Jin i Namjoon tylko westchnęli, J-Hope uśmiechnął się i pogłaskał głowę Maknae, a Tae i Yoongi tylko skinęli głowami, nie zaprzestając swoich czynności. Chwyciłem Kookiego za rękę i ruszyliśmy do wyjścia. Był to dość powolny krok, bo w końcu i mnie i jego teraz trochę tyłki bolały. Zamówiłem taksówkę. Jungkook przez całą drogę się nie odzywał. Dopiero gdy zaparkowaliśmy, zapytał się mnie:
-Hyung, jak bardzo będę cierpiał
-Tylko troszeczkę... może.- Powiedziałem i pocałowałem go w czoło. Zapłaciłem taksówkarzowi i weszliśmy do dormu. Od razu ruszyliśmy w stronę sypialni. Zacząłem namiętnie całować mojego chłopaka, tym samym rozbierając go. Gdy był już całkiem nagi, popchnąłem go na łóżko i usiadłem na nim. Chwyciłem pasek od moich spodni i związałem mu ręce na górnej barierce łóżka.
-Leż tu grzecznie, skarbie- powiedziałem i zsiadłem z niego. Ruszyłem do mojego biurka i wyjąłem pudełko, na które tak długo czekałem, by je wykorzystać.

Punkt widzenia Jungkooka

Moje oczy otworzyły się gwałtownie, gdy zobaczyłem pojemnik z napisem "SEX BOX". Jestem martwy. Pierwszą rzeczą jaką wyciągnął, były różowe, futrzane kajdanki. Po chwili zamienił je zamiast pasa. Tyle dobrze, mniej będą boleć ręce. Potem było już tylko gorzej. Wyciągnął kulki analne i pomachał mi nimi przed oczami.
-Co Ty na to Kookie?? Hmm..- Ja nic nie odpowiedziałem, więc dodał. -Myślę, ze za słabe, tak więc najpierw to czy to?- Zapytał pokazując dildo oraz korek analny. Ale niestety to nie był zwykły korek. Dzięki magazynom Hoseok hyunga wiedziałem, że taki zawijany, to specjalny masażer prostaty.
-Hyung, błagam Cię, ni rób...
-Oj Kookie, a Ty wiesz w ogóle co to?- Przerwał mi, a ja spojrzałem na niego z zirytowaną twarzą
-Tak, Jimin wiem, nie jestem dzieckiem.
-Ej, a gdzie grzeczność- Powiedział i uderzył mocno mój pośladek, na co lekko krzyknąłem.
-Sorry hyung. -Mruknąłem. On dał mi jeszcze jednego, ale lżejszego klapsa i uśmiechnął się szyderczo. Zaczął coś szperać w pudełku i nagle wyciągnął tak zwany "cock ring"
-Nie, proszę, tylko nie to. Proszę hyung, tylko nie ten cholerny pierścień.
- O Kookie, czyli że to też znasz?
-Tak, znam to wszystko
- Ooo.. To będzie ciekawiej, a teraz, dawaj mi to tu- Powiedział i chciał chwycić mojego penisa, podciągnąłem nogi jak najbliżej piersi i zacząłem obracać się na boki, by tylko tego uniknąć. Jimin zatrzymał mnie, ale nie wyprostował mi nóg.
-Jak taki chcesz być, to proszę- stwierdził, a ja zawyłem z bólu, gdy począłem coś we mnie, automatycznie wyprostowałem nogi. On to wykorzystał i usiadł na mnie. Korek wbijał się we mnie i bolał jak cholera, w końcu bez przygotowania, bez smarowidła, i teraz jeszcze wchodzi z całej siły, gdy jestem przyciskany do łóżka, a do tego Jimin chwycił mojego kutasa, zaczął go pompować. Gdy już stanął, założył ten przeklęty pierścień.
-Hyung, błagam, nie rób tego, to boli, nie chcę- skomliłem.
-Przykro mi, ale byłeś niegrzeczny i czeka Cię kara. Do tego nie będzie tak źle. -powiedział z uśmiechem i zszedł ze mnie. ugiąłem nogi, ale wtedy korek uderzył w moja prostatę, jęknąłem na to. Jimin uśmiechał się coraz bardziej. Potem kliknął coś na pierścieniu.

 Nie tylko nie wibracje. Na korku również włączył. Położył się na mnie i tak unieruchomił nogi, by cały czas korek był na moim słodkim punkcie.
-Aaaa Jimin przestań, to za dużo..
-Dużo powiadasz? To patrz na to... -Powiedział i podkręcił wibracje na maksa, jęczałem i jęczałem. Jimin zaczął mnie całować, po czym zjechał na moją szyję i zaczął ją ssać bardzo mocno.
-Hyuhyung...Aaaaa.. Ja je je jestem bli.aaaaa sko, prosze zde..zdejmij tttooooaaaaaaaaa..- Wygiąłem plecy w łuk, gdy miałem swój pierwszy suchy orgazm.
 Jimin zrobił tak jeszcze trzy razy, po czym wstał ode mnie pozostawiając na mojej szyi, dekolcie i ramionach pełno śladów.
-Dobra niech Ci będzie- szepnął. Usiadł między moimi nogami. Wyciągnął to ustrojstwo, po czym wepchnął dość duże dildo
-Aaaaaa!! Nie!!!- Oczywiście miało wibracje. Zaczął min poruszać bardzo szybko i obracać. Dziękuję Ci za całkowite zdarcie mojego wnętrza.
-Ahhh.. Twoje jęki są niesamowite- Powiedział i schylił się. Obrysował językiem dokładnie naokoło mojego przyrodzenia i zaczął wsuwać wibrator jeszcze mocniej. Boże dlaczego on ma tyle siły? Jęczałem tak głośno, że pewnie w całej okolicy mnie było słychać. Miałem kolejny orgazm. Mój penis strasznie bolał, ze względu na to, że nie mogłem wypuścić mojego nasienia. Byłem już zmęczony, ale Jimin wyglądał na pełnego energii. Po jakiś 20 minutach i kolejnych moich ekstazach wreszcie wyciągnął tą zabawkę ze mnie, ale zaś zastąpił ją swoim kutasem. Jimin, co Ty chcesz tam jeszcze włożyć? On zaczął wbijanie się we mnie.
-Aaaa.. Chim..Chim... pro..proszę... stooop- Jęknąłem, gdy trafił w mój punkt G. On za to przyśpieszył i miałem swój n-ty suchy orgazm. On po chwili doszedł, wypełniając mój otwór.
-Ty to możesz brudzić mój środek, a ja w ogóle nie mogę?
-To była kara i lepiej tak więcej nie rób, bo znów się pobawimy.- stwierdził wychodząc ze mnie. Następnie ściągnął pierścień i kajdanki. Ja szybko chwyciłem za swoją długość i zacząłem się bezwstydnie masturbować przed Jiminem, który pożerał mnie wzrokiem, ale nie obchodziło mnie to. Wreszcie doszedłem, wyrzucając sporę ilości białej mazi.
-Dobra Kookie, teraz chodźmy spać- powiedział, po czym położył się obok mnie i przytulił się.
-Spadaj, nie po tym, co mi zrobiłeś- odwróciłem się do niego plecami
-Oj przestań, to było raz, proszę nie gniewaj się.- Powiedział całując mnie po karku. Ja tylko mruknąłem, on objął mnie od tyłu. Zasnąłem niemal natychmiast.

Punkt widzenia Jimina

Następnego dnia obudziłem się, a Kookiego już koło mnie nie było. Wstałem i spojrzałem na materac, był umazany spermą i krwią. Chyba byłem zbyt okrutny dla niego. Poszedłem do kuchni. Maknae stał przy lodówce i pił mleko prosto z kartonu. Uśmiechnąłem się, gdy został biały pasek nad jego ustami. Zbliżyłem się do chłopaka i zlizałem mleko z jego twarzy.
-Cześć kochanie- powiedziałem. On jednak totalnie mnie zignorował, schował resztę mleka do lodówki i ruszył do salonu. Chociaż nie wiem, czy da się to nazwać chodzeniem Ledwo co przesuwał nogi podpierając się ściany.
-Przepraszam skarbie, jesteś nadal na mnie zły?
-A jak mogę nie być. Kurwa zgwałciłeś mnie wszystkimi możliwymi rzeczami..
-Nie wszystkimi- przerwałem, ale on mi posłał spojrzenie śmierci i nadal się na mnie wydzierał:
-Przez Ciebie nie mogę chodzić!!! Całkowicie zniszczyłeś mi mój otwór, tak, że krwawiłem pół nocy. Jak kurwa można sobie kręcić wibratorem i to bez smarowidła!! Zdarłeś mi cały odbyt!! Zapomnij o seksie przez najbliższy miesiąc, jeśli w ogóle kiedyś będzie!!! Do tego ten pierdolony pierścień!!!!!! Nie masz serca Jimin!!!- Poczułem ogromny smutek. Nie sadziłem, że go to tak bolał., Robiłem to tylko dla własnej przyjemności, a całkowicie zapomniałem o moim skarbie. Jestem idiotą. Poczułem kilka łez, ale szybko je powstrzymałem.
-Przepraszam - powiedziałem i pobiegłem do łazienki. Tam nie wytrzymałem i zacząłem ryczeć. Nie chce by tego widział, bo go wezmę na litość, a tego nie chcę. Jestem najgorszym chłopakiem na świecie. Spojrzałem na siebie w lustrze. Jestem tak obrzydliwy. Uderzyłem pięścią w lustro. Rozbiło się na kilkanaście kawałków. Usłyszałem płukanie do drzwi.
-Hyung, wszystko w porządku?- Zapytał zmartwionym głosem maknae. Szybko otarłem rękę o ręcznik oraz łzy. Tak wyszedłem z łazienki, by nie widział lustra, a rękę dałem za plecy.
-Przepraszam Jungkook, rozumiem, że nie chcesz być ze mną. Rozumiem- Powiedziałem i uciekłem do pokoju. Chłopak stał chwilę, po czym usłyszałem jak otwiera drzwi do łazienki.
-HYUNG!!!- Krzyknął. Zaczął biec, ale słyszałem głośny łomot. Momentalnie wstałem i ruszyłem w stronę Kookiego. Klęczał na podłodze i próbował wstać. Jego głowa nisko opuszczona. Szybko pomogłem mu się podnieść. Widziałem jak jego oczy są w bólu.
-Jesteś głupi- mruknął, po czym chwycił moją rękę.
-Czemu?- Zapytał wskazując na moją pociętą i krwawiącą rękę.
-Bo jestem obrzy...
-Dobra, dobra chodź to opatrzyć, potem pogadamy- Stwierdził. Widziałem jak ciężko mu idzie poruszanie się, więc wziąłem go stylem ślubnym. Trochę się dąsał, ale trudno, inaczej by nie zaszedł. Dostaliśmy się do salonu, gdzie w szafce była apteczka. Wziąłem ją i otworzyłem, a maknae zdezynfekował i opatrzył rany.
-Nie przebaczyłem Ci jeszcze pamiętaj, ale proszę, nie krzywdź się, a teraz chodźmy się ubrać, za pół godziny musimy jechać. -Powiedział, gdy opatrunek był gotowy. Ogarnęliśmy się troszkę i ruszyliśmy w drogę. Jungkook nawet nie mógł zbytnio siedzieć na moich kolanach, gdy jego pośladki były w powietrzu, bo to i tak bolało. Jestem potworem.

Gdy dojechaliśmy, zamówiliśmy windę, a następnie udaliśmy się korytarzem do odpowiedniej sali. Gdy weszliśmy do pokoju. Wszyscy już byli. Zrobiliśmy ze dwa kroki, kiedy J-Hope otworzył usta, by coś powiedzieć, ale maknae uprzedził go, zanim wydobył jakikolwiek dźwięk:
-Tylko jedno słowo i zabiję!- warknął poważnie. Potem lider zaczął:
-Tak więc widzę, że Jimin i Jungkook no... -Najmłodszy od razu wysłał mu spojrzenie śmierci, więc Namjoon kontynuował szybko. -V i Suga też mieli upojną noc jakoż, że Tae nie może chodzić,  Jak wy tak możecie? My jako starsi, cywilizowani..
-Przepraszam, jestem od Ciebie starszy, gdzie szacunek?- Przerwał mu Suga
-Dobra, dobra nie ważne, nigdy się o to nie czepiałeś, ale no. Myśmy poszli na imprezę, wrócił dawny Hobi, z czego bardzo się cieszę i musieliśmy zostać w hotelu, bo ktoś postanowił mieć fajną zabawę, no ale co ja mogę poradzić na te dzieci.- Mówił tak, jakby nas tam nie było. -A więc Suga, dzisiaj będziesz miał zakładaną protezę, jesteś przygotowany?
-Tak..
-Myślę, ze za tydzień już będziesz mógł wrócić, a Tae kiedy chcesz wyjść?
-Wtedy kiedy Yoongi oczywiście.-Stwierdził od razu. Po jakiejś godzinie rozmów zdecydowaliśmy się wrócić do dormu. 

Gdy jechaliśmy panowała cisza, ale gdy weszliśmy od razu usłyszałem krzyk
-JIIIMMIIIIN!!! JUUUUNNGGKKOOOOOOOKKK!!! ZAAABIJĘ WAAAS!!!- Rap Mon wydarł się tak, ze chyba zdarł gardło po czym podbiegł do nas i znów zaczął, chociaż trochę ciszej:
-Jak mogliście to robić na moim łóżku!!! Na MOIM!!!!!
-Hyung, nie wiedzieliśmy, na którym to robimy, wpadliśmy na pierwsze lepsze
-Wy małe  ......!!!!!!!!!

Punkt widzenia V

Chłopaki poszli do domu, a ja z Yoongi leżeliśmy na jego łóżku. około godziny 14 weszła pielęgniarka na codzienną kontrolę i weszła najgorsza z możliwych. Widocznie podobał jej się Suga przez co mnie nienawidziły, a na pewno dowiedziała się już o naszej wczorajszej zabawie, więc mam przejebane. Spojrzałem na mojego chłopaka ze smutnym wyrazem twarzy. On pogłaskał mnie po głowie i pocałował delikatnie. Mina pani  Kwon była w tym momencie jeszcze gorsza. Czekała mnie rzeźnia. 
-Dobrze, więc pierwszy Kim Taehyung- Przełknąłem ślinę i powoli wstałem. Podszedłem do niej, obejrzała mnie z każdej ze stron, a następnie kazała usiąść. Gdy robiłem to bardzo wolno, ona popchnęła mnie na twardy stołek. Pisnąłem z bólu, a ona uśmiechnęła się na to. Ta suka... Podniosła moje spodenki i miała zmienić mój opatrunek na nodze. Gdy oczyszczała ranę, użyła nieludzkiej ilości środka dezynfekującego i mocno przejechała po ranie wacikiem. Ból był ogromy, ale przyrzekłem sobie być twardy i nie płakać. Nie chcę by ta prostaczka miała satysfakcje.  Gdy już skończyła zaprowadziła mnie do łóżka. Zanim zdążyłem się obejrzeć, przypięła mnie do niego pasami, które są dla osób z drgawkami bądź tych chorych psychicznie.
-Co do dia..- Yoongi zaczął, ale ona go uciszyły wpychając mu do ust gazik, mi również. Potem zamknęła drzwi. Zaczęliśmy się rzucać, ale to na nic. Podeszła do Sugi i za jednym zamachem ściągnęła mu spodnie i bokserki. Na to jeszcze bardziej zacząłem skakać w łóżku. 
-Chcesz tego, prawda? -Zapytała, chwytając jego penisa, a Yoongi energicznie pomachał głową na nie.
-Trudno- stwierdziła i wzięła jego kutasa do ust. Patrzyłem się w oczy Sugi. Były pełne bólu tak jak moje. 

Po jakiś 5 minutach pielęgniarka wstała. Gdy puściła jego długość zauważyłem, że nawet nie miał zwodu. Ucieszyłem się na to.
-Czemu?- Zapytała i  wyciągnęła Sudze gazik. 
-Bo jesteś kiepska i mnie nie pociągasz ty szmato jedna.- Powiedział. Ona uderzyła go w policzek, po czym znów zakneblowała mu usta. Następnie zbliżyła się do mnie i również pozbyła się ubrań od pasa w dół. 
-No, no, no.. Widzę, że oboje macie pokaźny sprzęt.- Stwierdziła i się uśmiechnęła. Zaczęła coś szperać w swojej torbie, po czym odwróciła się z nożem. Czy ona chce mnie zabić?
-A może będę cię pociągać, gdy wykastruję twojego chłopaka?- Co? Co? Co? Że co?? To jest gorsze od śmierci. Zacząłem się z całych sił rzucać Suga także i próbował coś krzyczeć. Udało mi się przenieść ręce tak by były na moim kroczu. 
-Oj daj spokój, nie będzie tak źle- Powiedziała i poczochrała mnie po włosach. Ona usiadła na moich nogach przez co nie mogłem się tak ruszać. Zaczęła nacinać skórę na moich palcach.
-Albo zwiniesz te ręce albo oprócz chuja stracisz palce- Zagroziła. Wolę już palce niż moje klejnoty. Dalej mocno chroniłem się dłońmi, chociaż pocięła mi je całe, a także trochę uda i brzuch. Jednak, gdy wbiła nóż w moją ranę, wygiąłem plecy i lekko odchyliłem palce. Ona skorzystała z okazji i przycisnęła nóż, tuż przy jednym z moich jąder. W tym momencie Sudzę udało się wypluć gazik i zaczął wrzeszczeć:
-Pomocy!! Szybko!! Ratunku!!- Szybko ze dwie pielęgniarki i doktor stali przy drzwiach i starali się je otworzyć. Ta suka zaczęła nacinać moje jądro. Dobrze, że nóż był tępy i kiepsko jej to szło, jednak ból był nie do zniesienia. Udało mi się również wypluć gazik i zacząłem wrzeszczeć. Nareszcie udało się im wejść razem z ochroną, która odciągnęła tą babę ode mnie. 
-Proszę powiedzcie, że będę żył, że nic mi nie będzie, że będę mógł...- Zacząłem panikę
-Tak, tak i tak. Na szczęście tylko lekko Ci przecięła skórę, nic więcej. Nie martw się, wszystko będzie w porządku.
-Odepnijcie nas- nagle wrzasnął Suga. Pielęgniarki to szybko uczyniły. Yoongi wziął kulę i podszedł do mojego łóżka. Padł na kolana i zaczął całować wszystkie rany. Zaczął od brzucha i ud, następnie przeniósł się na moje dłonie, które dalej były na moim kroczu, na końcu pocałował moje cięcie na jądrze.
-Przepraszam Cie- powiedział. 
-To nie twoja wina. -Stwierdziłem. Z bólem zsunąłem się z łóżka i uklęknąłem przed nim. Następnie zacząłem go całować. Nie przejmowaliśmy się, że byliśmy półnadzy, nie przejmowaliśmy się, że w pokoju było pełno ludzi. Nic się dla nas nie liczyło, a na pewno nie ta suka, która coś tam wrzeszczała, ze to ona ma go całować, a nie ja. Niech ją wsadza do więzienia i nigdy jej już nie zobaczę. Po jakiś 5 minutach doktor przerwał nam:
-Chłopcy tylko opatrzymy rany i się ubierzecie, a potem będziecie kontynuować. A i dzwoniłem już po waszych przyjaciół.- Rzekł, a my odpowiedzieliśmy równo:
-Dobrze!

czwartek, 27 listopada 2014

Nie rozdział

Hej Kochani! Obiecałam wam dodać nowy rozdział zaraz po poprzednim, jednak złapała mnie choroba i nie dałam rady :( Postaram się go dodać jak najszybciej, pozdrawiam :*

sobota, 22 listopada 2014

Szpital - Rozdział 19

Hej kochani! Przepraszam, że dzisiaj taki krótki rozdział, ale postaram się dodać jutro kolejny, miłego czytania :)
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Punkt widzenia Jungkooka

Obudziłem się z wielkim bólem w dolnych partiach mego ciała. Leżałem na boku, przytulony do mojego chłopaka. On jeszcze spał spokojnie. Spojrzałem na jego pulchne usta i dałem mu lekkiego buziaka. Wpatrywałem się w jego piękną twarz i gładziłem dłonią jego umięśniony brzuch oraz piersi. Po kilku minutach Jimin się obudził.
-Hej, Skarbie - Powiedział
-Hej - odpowiedziałem i dałem mu kolejnego całusa.Przytuliłem się do niego mocno, a on wciągnął mnie na siebie. Zacisnąłem zęby, by nie jęknąć z bólu. Zacząłem poruszać biodrami, ocierając nasze krocza, choć skazywałem siebie na jeszcze większe męczarnie. Chyba na prawdę jestem masochista. Jimin zauważył moje cierpienie i zaczął kojąco masować moje pośladkach.
-Przepraszam- szepnął i pocałował moje usta.
-Nic się... Nie..mm..sta.aa.. ło- powiedziałam między pocałunkami. On po chwili odczepił swoje usta i stwierdził:
-Idziemy się myć.

Obrócił mnie na plecy, ściągając mnie z niego. Ja pisnąłem i momentalnie podskoczyłem
-Oj wybacz, zapomniałem.- Powiedział i również wstał. Poszliśmy do łazienki, jeśli to można nazwać chodzeniem. Wyglądałem jak pingwin przenoszący ciężar ciała z nogi na nogę. Jimin cicho się śmiał, a ja uderzyłem go w głowę. On coś mruknął i podniósł mnie w stylu ślubnym.Gdy weszliśmy, hyung postawił mnie na ziemię. Zaczął wypełniać wannę. Gdy była już pełna, wszedł i pomógł mi się w niej również znaleźć. Usiadł i zaczął mnie ciągnąć do wody. Pisnąłem, gdy woda dotknęła mojego delikatnego otworu. Kiedy się już w miarę przyzwyczaiłem, klęknąłem. Jimin oparł się o brzeg wanny i pociągnął mnie na siebie.
-Kocham Cię- szepnął mi do ucha
-Ja Ciebie też kocham- odpowiedziałem. Leżeliśmy jeszcze tak przez kilka minut rozmawiając o przypadkowych rzeczach, po czym hyung podniósł mnie, tak, że znów klęczałem. Zaczął mnie myć, a potem siebie. Gdy wyszliśmy z kąpieli, umyślimy zęby, jakoś ogarnęliśmy włosy i ubraliśmy czyste ciuchy.

Ruszyliśmy do kuchni. Jin coś gotował, a Rap Monster przytulał go od tyłu i miział nosem po karku.
-Znajdzie sobie pokój- zażartował Jimin. Lider szybko odskoczył i się zarumienił. Jin też był czerwony. Zacząłem się śmiać.
-No co? Też chcemy być kochani, a to braterska miłość- Tłumaczył się najstarszy.
-Jasne, jasne- powiedziałem z uśmiechem i wraz z ChimChimem (słodkie miał to przezwisko) skierowaliśmy się w stronę stołu.
-O Kookie, widzę, że upojna noc?- Powiedział RapMon. Zarumieniłem się lekko, ale musiałem cos odpowiedzieć:
-A co? Zazdrościsz?- Odegrałem się, a on był zakłopotany.
-Niee.. Mam Minzy.- stwierdził. Usiadłem na kolanach mojego chłopaka i Jin podał śniadanie. Gdy jedliśmy, lider powiedział:
 -Po śniadaniu idziemy do szpitala.. I rozmawiałem z J-Hopem i mówił, że też przyjdzie.- Przełknąłem głośno ślinę i zadrżałem. Nie chciałem znowu płakać, ostatnio zdarza mi się to dość często, a nie jestem mięczakiem. Poczułem ciepłe usta na moim policzku.
-Nie martw się.- Szepnął Jimin do mojego ucha.

Po zakończonym posiłku ruszyliśmy do szpitala. J-Hope siedział na ławce, głowę opierał na dłoniach.
-Hobi hyung!- Krzyknąłem. Chciałem do niego podbiec, ale mocny ból złapał mnie poniżej moich pleców. Spadłem z hukiem na ziemie. Jimin szybko podbiegł do mnie.
-Ostry seks?- zapytał, a ja schowałem głowę w szyję sprawcy mojego bólu.
-Dobra wejdźmy.- stwierdził lider. Gdy znaleźliśmy się w środku, V i Suga leżeli na łóżku starszego. Oglądali coś na telefonie. Gdy tylko weszliśmy ich wzrok odczepił się od urządzenia i zatrzymał  na nas. Oczywiście nie mogli nie skomentować mojego chodu:
-Ooo.. Jungkookie, Jimin wczo...- Powiedział V, ale mu przerwałem
-Tak. Tak. Bardzo mocno mnie pieprzył. Jeszcze coś chcecie wiedzieć? - Powiedziałem, po czym zakryłem sobie usta i z niemożliwie czerwoną twarzą wtuliłem się w ChimChima. On tylko lekko się zaśmiał i poczochrał moje włosy.
-Nienawidzę Cię- mruknąłem mu w koszulę
-Tak wiem, wiem.- Powiedział i złożył pocałunek na moich włosach.
-A więc wracając do ważniejszych spraw, to jak się czujecie? Wszyscy?
-Dobrze- powiedzieli wspólnie V i Suga
-W miarę- rzekł Jimin
-Ja też- Dodał Jin
-Bywało lepiej- stwierdził J-Hope
-Ja się nie wypowiadam.- wydukałem na końcu.
-Oj przestań, na pewno nie było tak źle?- Zapytał V
-Nie, nie było, było dobrze, a wręcz cudownie.- Powiedziałem już trochę mniej czerwony.
-Dobra, wróćmy do ważniejszych spraw, potem zajmę się Jiminem. -Stwierdził lider
-Ale co ja zrobiłem?- zapytał chłoopak
-Nie umiesz trzymać chuja w spodniach,to zrobiłeś!!!!!!- Nagle krzyknął Jin, przez co wszyscy się na niego popatrzyli ze zdziwieniem. On wziął uspokajający oddech i kontynuował już normalnym tonem głosu. -Jak mogłeś to zrobić? Nie wyobrażam sobie nawet was całujących się, a co dopiero robiących sobie lody lub pieprzących się!
-To nie moja wina, że Kookiego tak ciągnie do mojego krocza.
-Jimin skończ! Jin dostaje załamania- odezwał się lider.
-Ale hyung, to jest racja. Lubię mieć Jimina w ustach.- Mruknąłem. No co? Taka prawda
-Dobra, koniec, bo zaraz zwrócę śniadanie.- Szepnął J-Hope, po czy, Namjoon zabrał głos:
-A więc, wracając znowu do głównego tematu, chciałbym pomówić o losach naszego zespołu. Czy V, Suga i J-Hope chcą wrócić?- Nastała cisza. W tle było słychać tylko szum wentylacji i tykający zegar oraz co jakiś czas mocny kaszel z sali obok. Każda sekunda trwała dla mnie jak godzina. W końcu Yoongi zaczął:
-Wiesz no... Ja boję się.. Czy... Czy fani nie będą się bać i.. i czy będę mógł robić wszystko, co wcześniej?
-Co do drugiego będziesz mógł, a fani cię kochają i nie będą, a jeśli Ci na tym zależy, nic nie powiemy o wypadku i zawsze będziesz miał długie spodnie.- Powiedział Namjoon.
-Pomyślę. To też zależy od Tae.
-Dobrze, a co z Tobą, J-Hope?
-Ja narobiłem tego syfu i nie chce jeszcze bardziej sprawiać kłopotów. Do tego mnie nienawidzicie, więc nic tu po mnie, cześć. - Mruknął i ruszył do drzwi. Zacząłem płakać i wtuliłem się w Jimina. A miałem być twardy, a tu znowu mięczak. Hoseok zatrzymał się w drzwiach, ale nie odwrócił się.
-Kookie, czemu płaczesz? Nie warto marnować łez, na takiego idiotę, jak ja- Powiedział cicho, ale wyraźnie. Jimin pociągnął mnie mocno do siebie i gładził moje plecy. Nie widziałem jego twarzy, ale byłem pewien, że jest wkurzony. J-Hope tylko westchnął i już miał zamknąć drzwi, gdy ktoś kulawo poczłapał do niego. Podniosłem wzrok i zobaczyłem, że to V:
-Stój! Nie nienawidzimy Cię. My Cie kochamy! Nie miałeś pojęcia, co jest między mną a Sugą, więc nie obwiniaj się, proszę.- Taehyung również płakał i wpadł w ramiona starszego. Po chwili przestał i spojrzał na niego:
-Wrócisz?- Spytał z jego szczenięcymi oczami.
-Jeśli wszyscy to zaakceptują, to... myślę, że tak.
-Jeeeeej!!!- Krzyknął V i rzucił się z powrotem na jego szyję.
-Dobra, koniec. Oddawaj chłopaka.- Powiedział z uśmiechem Suga, na co J-Hope się również zaśmiał. To był pierwszy raz, od wypadku, kiedy się uśmiechnęli, byłem tak szczęśliwy.

Nagle usłyszeliśmy męski głos. To był lekarz:
-O widzę, ze już lepsze humory. Tak więc wszystkie badania są w normie. Jutro założymy protezę i zaczniemy rehabilitację. -Wszyscy się uśmiechnęli, ale Yoongi był zaniepokojony. Tae od razu to zauważył i szybko podszedł do swojego chłopaka, lekko utykając. Zaczął go całować bardzo namiętnie. Lekarz tylko uśmiechnął się i powiedział:
-Urocze- Podziękowaliśmy, a on opuścił pokój.Po kilku niecierpliwych chwilach Jimin wreszcie wybuchnął zbluwersowany:
-Ja to nie mogę dać nawet Kookiemu buziaka publicznie, a oni to niby mogą sobie pożerać twarze?
-A idź już!- Mruknął lider.
-Dzięki- Jak szybko powiedział, tak szybko przyssał się do moich ust. Zaczął mnie kierować do drzwi. Gdy przez nie wychodziliśmy, słyszałem tylko coś o zakazie seksu, ale to olałem.

Chwyciłem ChimChima za rękę i ruszyłem z nim do najbliższej toalety. Weszliśmy do pierwszej kabiny i zamknęliśmy drzwi. Rozpiąłem spodnie Jimina i pociągnąłem je w dół razem z bokserkami. Przyssałem się do jego ust. Owinął on ręce w okół mojej talii. Ja jedną rękę miałem na jego szyi. Drugą zaś włożyłem pod koszulkę. Masowałem jego abs, powoli jadąc w górę. Chwyciłem jego prawy sutek i zacząłem go pieścić, lekko szczypiąc i przekręcając co jakiś czas. Jęknął na moje działanie, a ja pogłębiłem pocałunek. Potem przeniosłem się do drugiego i zacząłem tak samo drażnić. Następnie zjechałem dłonią w dół do jego pasa, a następnie na jego tyłek i lekko go uścisnąłem. Moja ręka powędrowała w dół z pośladka na udo, potem na boki, do pas i znów tak samo. Dołączyłem drugą rękę. Zataczałem takie koła. Jimin z frustracją jęczał, gdy co jakiś czas tylko delikatnie jeden z palców dotykał jego przyrodzenia. W końcu oderwał się i oparł głowę na moim barku.
-Przestań, bo pożałujesz- Mruknął i ugryzł moją szyję.
-Aaaałł, co Ty wampir?
-A żebyś wiedział- szepnął i znów to zrobił. wkurzyłem się, więc gdy moje dłonie znów były na jego pośladkach wepchnąłem palec w jego otwór.
-Aaaaaaa!! Kookieee!!- Krzyknął. Uśmiechnąłem się szyderczo i tym razem, to ja go ugryzłem. Włożyłem kolejne dwa palce. On opuścił ręce z mojej talii i sapał głośno. Zacząłem poruszać palcami w szybkim tempie. Jęczał i coś mruczał, że tego pożałuję, ale zbytnio się tym nie przejmowałem. Warto dla tych dźwięków i jego całkowitego poddania.

Gdy osądziłem, ze był już dobrze przygotowany, wyciągnąłem palce i odwróciłem go przodem do jednej ze ścian kabiny.
-Oprzyj ręce, będzie Ci lepiej, a i tak nie pozwolę Ci się dotknąć. -stwierdziłem i złożyłem pocałunek na jego karku
-Oj Kookie, będzie lanie- Warknął przez zęby. Teraz już się troszkę boję.Wiem, że on nie żartuję i wiem, że to będzie bardzo mocna kara. No, ale cóż, raz się żyję.
-Spokojnie, nie będę aż tak zły- Powiedziałem i wyciągnąłem z tylnej kieszeni mała butelkę. Opuściłem spodnie i nalałem dość sporą ilość lubrykanta na mojego penisa. Lekko rozszerzyłem nogi Jimina, kopiąc je delikatnie i pociągnąłem bardziej do siebie biodra, by był mocniej pochylony. Nastawiłem moją długość na jego otwór i zacząłem w niego wchodzić. Wydawał głośny okrzyk.
-Relaks Jimin- szepnąłem i polizałem jego ucho. On troszkę się rozluźnił. Wszedłem do końca i pogłaskałem go po brzuchu, trzymając się z dala od jego przyrodzenia.

Gdy był już całkiem rozluźniony, wyszedłem z niego prawie do końca, po czym znów pchnąłem z całej siły i znowu i znowu. Przyśpieszałem z każdym pchnięciem. Jimin jęczał coraz głośniej.
-Aaaa!!! Koookie tam!!!!! Mocniej!!!!- Wrzasnął nagle chłopak. Przyśpieszyłem maksymalnie. Jimin zaczął przenosił jedną rękę do swojego penisa, ale ją uderzyłem, zanim dotarła do jego długości, z której sączył się już pre-cum.
-Nie, nie, nie, nie dzisiaj skarbie. -powiedziałem i zacząłem masować jego udo i brzuch. Po kilku minutach nie mogłem znieść jego jęków i doszedłem w nim. On po chwili też, brudząc cały brzuch. Wyciągnąłem penisa i obróciłem do mnie zasapanego Jimina. Zacząłem go całować, zanim cokolwiek zdążył powiedzieć lub mnie uderzyć, jednak on po chwili przerwał.
-Mój drogi chłopcze, dzisiaj będziesz miał przekichane i nie ma żadnego "nie, bo mnie dupa boli!"- Warknął, po czym ugryzł mnie w szyję bardzo mocno. Wtedy usłyszeliśmy jakiś głos:
-Macie 2 minuty, aby wyjść, bo inaczej zginiecie.

sobota, 1 listopada 2014

Wspomnienia - Rozdział 18

Punkt widzenia Jungkooka

Wróciliśmy do dormu. Był on kiedyś dla mnie jak drugi dom, teraz, jest to dla mnie tylko miejsce odpoczynku po pracy. Straciłem połowę mojej rodziny. BTS zostało zawieszone, ale dla mnie to już nie było to samo. Jeszcze Suga.. Tak jak zdarzenie z 10 lat temu... Własnie sobie przypomniałem ten straszny widok, gdy do pokoju, w którym byłem, wszedł Jimin. Nawet nie zauważyłem, kiedy łzy zaczęły mi lecieć po policzkach. Chłopak podszedł do mnie szybko i otarł mokre strugi.
-Co się stało?-Zapytał, przejeżdżając dłonią po moim policzku.
-Nie ważne, nie chce o tym mówić
-Skarbie, możesz mi mówisz o wszystkim, zaufaj mi.
-Ja Ci ufam, tylko po prostu nie chce wracać do tamtych zdarzeń.
-Może jak powiesz, to Ci ulży?
-No dobrze.. Uhhh.. To zdarzyło się 10 lat temu. Byłem z bratem i kuzynem.. Iii.. I byliśmy na takiej wsi ii..- rozpłakałem się. Nie mogłem mówić, ale nie mogę też być dzieckiem.
-Jak nie chcesz, to tego nie mów. Widzę, że to dla ciebie trudne.
-Ale ja..  Ja chcę..- przerwałem mu. On skinął głową, więc kontynuowałem -Więc wtedy poszliśmy na pole i tam były maszyny rolnicze i... I nie powinniśmy tam iść... Ale to zrobiliśmy i.. i wtedy mój kuzyn podszedł za blisko jeden z nich i ona, to była prasa do słomy i.. I... I ONA GO WCIĄGNĘŁA!!- wybuchłem, po chwili powiedziałem ciszej- Został zmiażdżony i zginął na miejscu, a ja widziałem jego ciało. Było pełno krwi. Dlaczego to mnie nie wciągnęła!? Dlaczego Jimin, dlaczego?!?!! Dlaczego ja żyję, a on nie? Dlaczego?- ostatnie słowo wyszeptałem i zacząłem płakać

Punkt widzenia Jimina

Gdy to usłyszałem, całe moje ciało zdrętwiało. Mój mały, biedny Kookie przeszedł takie coś i nigdy nic nie powiedział, a rozmawialiśmy o naszych rodzinach. On mówił, że strasznie kocha swojego brata i kuzynostwo i zawsze mówił to z uśmiechem. To na pewno był dla niego wielki, jak nie największy cios w jego życiu. Przyciągnąłem go mocno do piersi i zacząłem gładzic po plecach. Szeptałem mu słodkie słówka i starałem się go uspokoić, ale nie potrafiłem. Postanowiłem wypróbować inną metodę. Chwyciłem jego twarz w dłonie i podniosłem tak, by patrzył prosto w moje oczy. Gładziłem kciukiem jego policzek.
-Jungkookie, skarbie. Uspokój się. To było dawna i takie przypadki się zdarzają.
-Ale to była moja wina!- Przerwał mi krzykiem. Pociągnąłem go do pocałunku. Jego ciało się lekko rozluźniło. Gdy oderwałem wargi od niego, rzekłem:
-To nie była twoja wina, tylko nieszczęśliwy wypadek. Nikt tego nie mógł przewidzieć. Wypadek Sugi, też nikt nie przewidział i to niczyja wina.- Jego oddech stopniowo się uspokajał, a łzy coraz wolniej spływały po jego twarzy. Przetarłem mokre ślady na jego policzkach i znów dałem mu buziaka. Wciągnąłem go na łóżko i zacząłem pogłębiać pocałunek . Leżał na mnie, wtulając się mocno w moje ciało. Potem zasapany opadł na moją pierś. Objąłem jego ramiona własnymi i przyciągnąłem mocniej do siebie.
-Dziękuję- szepnął w prost do mojej koszuli. Jego ciepły oddech przeszył materiał i musnął moja skórę. Miałem lekkie dreszcze.
-Nie ma za co- Powiedziałem po chwili i pogłaskałem go po włosach. Mam nadzieje, że nie czół wypuklenia w moich spodniach, gdy jego członek napierał na mój, chociaż to było niemożliwe.

Nagle drzwi się otworzył i wszedł Lider:
-Oj przepraszam, myślałem, ze coś się dzieje.. innego.
-Nie, wszystko gra. Kookie po prostu nie może się ze wszystkim pogodzić, ale już jest dobrze. - powiedziałem.
-Widzę, spotkajmy się może za pół godziny w salonie, dobrze?- Skinąłem głową. Maknae chwycił moja koszulkę i wbił się w moje ciało mocniej. Po chwili poczułem jego ciepłe dłonie na mojej skórze. Pochylił twarz do mojego ucha.
-Hyung, chce to zrobić... Tu i teraz.- szepnął. Obróciłem nas tak, że teraz ja byłem na górze. Zacząłem zachłannie pożerać jego usta. On również łapczywie mnie całował. Poruszał biodrami szlifując swoje kroczę o moje. Że ja akurat dzisiaj ubrałem te obcisłe spodnie. Ściągnął mi koszulkę, ja także pozbyłem się jego . Gładziłem jego nagą skórę, gdy niespodziewanie wylądowałem pod nim. On przyssał się do mojej szyi. Chyba po raz pierwszy tak namiętnie. W końcu dawno się nie kochaliśmy, a on dzisiaj musiał całą swoją frustracje wyładować seksualnie na mnie. Wspaniale. Zaczął zjeżdżać do mojej klatki piersiowej. Przyssał się do prawego sutka, na co jęknąłem. Po zabawie z nim, przeniósł się do drugiego i znów zaczął ssać je jak małe dziecko. Następnie zaczął językiem dokładnie obrysowywać mój abs. Jego ręka zjechała na moje krocze i zaczęła niemiłosiernie ugniatać je. Jęczałem, tak głośno, że już na pewno wszyscy wiedzą, co robimy. Ale cóż, trudno. Zwale winę na Jungkooka. Gdy już skończył zabawę na moim brzuch, zaczął uciskać moje przyrodzenie z całych sił. Myślałem, że zaraz eksploduję.
-Jung..Kook! Spoooodniee.. Ahhhh!!- Udało mi się jakoś powiedzieć.
-Oj Hyung, teraz to ty brzmisz jak dziwka.- powiedział i zobaczyłem jego uśmiech. Najgorszy z możliwych. Po chwili chwycił dwiema dłońmi moje przyrodzenie i na siłę ścisnął, tak, że nawet czułem paznokcie przez materiał
-Aaaaaa!!!! Jeon fucking Jungkook!! - Przekląłem po angielsku, po wydarciu się z bólu.
-Co hyung? Czy coś Cię boli, moja mała dziweczko?- Zapytał ironicznie i przejechał palcem po moim brzuchu, zatrzymując się na zamku od spodni.
-Oj mój mały chłopcze przegiąłeś! Dzisiaj będziesz miał przechlapane.- Powiedziałem. Chwyciłem go i przewróciłem. Usiadłem na nim i pozbawiłem go reszty odzieży, siebie również. Wydałeł delikatny jęk ulgi, gdy moja erekcja została uwolniona. Teraz Jungkook patrzył na mnie z lekkim strachem, ale też pożądaniem.
-Chcesz seksu na ostro?- Zapytałem, on skinął głową i polizał prowokująco wargi.Ja siadłem między jego nogami, które położyłem na moje ramiona i ustawiłem na mojego członka na jego różowy otwór.
-Jimin...-Jungkook nagle powiedział zanim zacząłem i przełknął ślinę -Jeśli chcesz tak zrobić.. to.. to nie przejmuj się, gdybym krwawił. Chce aby to była taka trochę moja kara za to wszystko, wiec od razu się ruszaj.
-Kookie, to nie twoja wina i nie będę od razu się ruszał, Wchodzę na sucho, więc to mnie też trochę boli i na pewno napniesz mięśnie
-Ale..
-Żadnych ale ty pieprzony masochisto. -powiedziałem z uśmiechem
-Jeszcze nie pieprzony.. Dopiero zaraz.- Powiedział również z uśmiechem -Ale hyung, wejdź szybko- szepnął, ja skinąłem głową. Tak jak prosił, naraz wsadziłem mojego członka. On krzyknął w niebo głosy. Zacisnął mocno oczy, z których leciały strugi łez. Nie lubiłem go widzieć w takim bólu. Ja również wydałem z siebie przeciągły jęk, jak Kookie miażdżył mojego penisa.
-Rozluźnij się -powiedziałem. Pochyliłem się, by dać mu buziaka, tym samym przybliżając jego nogi do piersi. Dobrze, że był rozciągnięty. Podniosłem się z powrotem, a Kookie dał znak, ze jest gotów. Zacząłem pchać, stopniowo przyśpieszając tempo. I mi i Jungkookowi sprawiało to bardzo duży ból na początku. Wszedłem bez żadnego smarowidła, więc tarcie było mocne. Jednak przyjemność przejmowała powoli władze.
-Aaa... Tu! Tu! Tu!!- teraz wyciągnąłem prawie całego kutasa i bardzo silnym i szybkim ruchem wraz z pomocom bioder Jungkooka wbiłem się w to miejsce ponownie. Jungkook wydał z siebie jęk ogromnej przyjemności. Po prostu muzyka dla moich uszu. Zacząłem bardzo silnie uderzać w to miejsce. Chciałem zająć się też zaniedbanym członkiem Jungkooka, ale on mnie zatrzymał.
-Nie hyung, ja dojdę bardzo szybko, gdy to zrobisz- Ja się uśmiechnąłem
-Spokojnie, ja też. -Powiedziałem i chwycił twardy sprzęt maknae. Zacząłem go mocno ugniatać, tak jak on wcześniej. Moje i jego jęki się mieszały, choć on był głośniejszy. Gdy już prawie dochodziliśmy, Kookie pociągnął mnie do pocałunku. Jęknąłem w jego ustach, gdy miałem wytrysk w środku niego. Chłopak zaraz po mnie, jęcząc i przygryzając moją dolną wargę aż do krwi, ale się tym nie przejmowałem. Wyciągnąłem mojego kutasa i uklęknąłem.
-Hyung. Teraz mamy jakieś smarowidło, proszę druga rudnka- Błagał maknae i spojrzał na mnie z tą miną szczeniaczka. Widziałem odrobinę krwi na moim kutasie. Był ranny, a jednak chciał więcej. On widząc moje niezdecydowanie, przetarł spermę ze swojego penisa i dał ją na mojego, Potem z bólem odwrócił się na czworaka i wypiął się przede mną . Nie mogłem nie skorzystać z okazji i klepnąłem go w tyłek. Chłopak krzyknął cicho.
-Ja się tutaj tak upokarzam z własnej woli, dając Ci dupę, kiedy inni by już dawno zrezygnowali, a ty mnie bijesz.- Zaczął się dąsać.
-Przepraszam skarbie- powiedziałem i masowałem jego zgrabne pośladki.
-Oj, daruj już sobie i po prostu mnie pieprz. -Powiedział. Ja podniosłem się trochę. Chwyciłem biodra Jungkooka i z całej siły wbiłem się w niego. Potem wyciągnąłem prawie do końca i powtórzyłem ruch. Maknae również poruszał się w rytm pchnięć. Znałem już tak dobrze ciało Jungkooka, że wiedziałem jak się ustawić, by trafić w jego prostatę. Już po około 5, 6 uderzeniach udało się, Przyśpieszałem i pchałem z całej siły. Całe łóżko skrzypiało i się ruszało. Czekałem tylko aż to nastąpi. I nagle *łup!* noga się złamała, ale cóż, nam to nie przeszkadzało i kontynuowaliśmy. Zacząłem całować tył szyi Jungkooka, on jęczał i pomrukiwał cicho. Słodko. Tym razem Jungkook pierwszy doszedł, a ja zaraz po nim, przewróciliśmy się na bok.
-Hyung, nie musisz jeszcze wychodzić, tak jest dobrze.
-Mi też-Powiedziałem i pocałowałem jego kark.

Po 10 minutach odpoczywania i przystosowywania oddechu do w miarę normalnego, wyciągnąłem mojego członka z niego. Maknae odwrócił się i spojrzał na mnie:
-Kocham Cię
-Ja Ciebie też.- Powiedziałem i musnąłem jego usta -Wiesz, ze krwawiłeś lekko, powodzenia z myciem i siedzeniem i z chodzeniem.
-To jutro się nadźwigasz hyung.- Powiedział i dał mi szybkiego buziaka.- Chyba się prześpię hyung, dobranoc
-Ejejej! A umyć się, to kto? I mieliśmy mieć spotkanie w salonie?
-Rano się umyje z Tobą, a teraz idź na to spotkanie, tylko się troszkę wytrzyj- wskazał z zamkniętymi oczami w stronę biurka, na którym leżały chusteczki. Roześmiałem się, dałem mu buziaka i przykryłem kołdrą. Sam wytarłem się mniej więcej ze spermy. Ubrałem luźne dresy i bluzę Jungkooka, którą miał i tak dać do prania i ruszyłem do pokoju.

Chłopaki byli na kanapie, Rap Monster siedział, a Jin leżał z głową na jego kolanach. Młodszy bawił się jego włosami, a oboje mieli słuchawki.
-Wyglądacie uroczo -  stwierdziłem, gdy ściągnęli je. Jin lekko się zarumienił, ale nie zmienił swojej pozycji.
-Coś Ty robił Kookiemu? Obdzierałeś go ze skóry?- Zapytał lider.
-No dokładnie, po 10 minutach, już was słuchać nie mogliśmy- Dodał najstarszy, po czym Namjoon kontynuował:
-I tak się spóźniłeś 15 minut.- Westchnąłem i usiadłem na przeciw nim.
-To nie moja wina, że Jungkook chciał więcej.- powiedziałem z chytrym uśmieszkiem.
-Ugh... Nie zdradzaj proszę szczegółów, a właściwie, gdzie on jest?- Powiedział lider
-Był zmęczony i poszedł spać.
-I jest brudny i cały biały, prawda??- Zapytał, a ja skinąłem głową, po czym zacząłem.
-Ale chciał trochę miłości, to nie potrafiłem mu odmówić, szczególnie po tym wszystkim i jeszcze ma straszne przeżycia z dzieciństwa. Chciałem, by o tym jakoś zapomniał i tak jakoś wyszło.
A to wyjaśnia jego zachowanie
-A teraz wybaczcie, ale jestem też spiący, jutro się umyjemy i pogadamy. Dobranoc kochasie.- Powiedziałem i wstałem
-Żadne kochasie, mam Minzy- Powiedział Rap Mon
-Hhahah.. Żartuje, dobranoc
-Dobranoc
-A i łóżko się zepsuło- rzekłem i szybko uciekłem.
-Jimin!!!! Zginiesz!!!- usłyszałem za sobą, ale się nie przejmowałem.

Wszedłem do sypialni. Jungkook leżał tak spokojnie na złamanym łóżku. Był na boku, obejmując rękami i nogami całą kołdrę i przytulając ją do piersi. Resztę ciała miał odkrytą. Jego sexy tyłek był ubrudzony biała mazia i troszkę krwią. Rozebrałem się i położyłem za nim. Nie mogłem się oprzeć i mój penis szlifował jego pośladki. Objąłem go w tali i zacząłem jeździć po jego brzuchu dłońmi, zahaczając o jego krocze. Jungkook zazwyczaj ma bardzo głęboki sen i ciężko go obudzić, ale on nagle się obrócił, puszczając kołdę. Pewnie nie spał.
-Żeby cię nie kusiło wsadzać, hyung.- mruknął z zamkniętymi oczami i na oślep chciał dać mi buzi, przystosowałem się, by trafił i szybko przytrzymałem jego głowę, by jeszcze nie kończył. Przejechałem językiem po jego wargach. On jęknął niechętnie, ale rozszerzył je. Szybko wtargnąłem do jego ust i zacząłem dokładnie je penetrować. Gdy obu zabrakło tchu rozłączyliśmy się.
-Idź spać hyung- mruknął i przytulił głowę do mojej piersi. Odwróciłem się na plecy i pociągnąłem go lekko na siebie. Zarzuciłem kołdrę na nas i pocałowałem głowę Jungkooka.
-Dobranoc.- powiedziałem
-Dobranoc hyung- szepnął i zasnęliśmy.

Punkt widzenia Jina

Leżałem na kolanach lidera i zacząłem się zastanawiam, czy w ogóle powinienem. W końcu Nam miał dziewczynę. Może powinienem się go o to zapytać albo nie, to głupie albo..
-Namjooooonn.. Czy ja... Czy ja mogę tak leżeć?
-Pewnie, do puki się we mnie nie zakochasz.-Powiedział pół żartem, pół serio
-Nie martw się hyung, ja jako jeden z niewielu tutaj jestem hetero.- Powiedziałem, a on się zaśmiał
-No w sumie tylko ja i Ty, bo Hoseok to tak w pół.- Stwierdził, a ja sobie o nim przypomniałem.
-Jak już tak o nim mówiąc, co robimy?
-Nie wiem, Jin. Może jutro jak pojedziemy do szpitala to razem uzgodnimy.
-Dobrze. Jestem trochę zmęczony.- Stwierdziłem
-Spoko, leż sobie tak. Ja i tak teraz chce oglądać film, potem Cię odniosę. -powiedział.
-A uniesiesz mnie?- Zapytałem
-Ach pewnie, a jak nie, to Cię tu zostawię albo po proszę Jimina o pomoc, a własnie, teraz nw czy chce wejść do sypialni i tam spać, może jednak zostaniemy tutaj?
-No możemy, ale to się chyba da rozłożyć, zejdź.- Nakazałem. Rozłożył kanapę i przeniosłem na nią kołdry zapasowe z naszej szafy. Potem położyłem się wraz z liderem. Przytuliłem się do niego. On nic nie miał przeciw i w spokoju oglądał film. Brakowało mi miłości, a Namjoon daje mi taką braterską, która zawsze pomoże.

Punkt widzenia Sugi

Leżałem w szpitalu. Przyszła do nas pani psycholog, by porozmawiać o naszych "problemach". Stwierdziła, ze mam głęboką depresję, a V ma zaburzenia psychiczne. Przepisała nam leki, ale powiedziała, że tylko pielęgniarki je nam będą dawać, bo moglibyśmy się zabić. Gdy ta pani sobie poszła, przewróciłem się tak by byłem w stronę V, on również tak leżał.
-Skarbie, obiecaj mi, ze nigdy się nie zabijesz?
-Tak długo jak jesteś ze mną, obiecuję.
-Moja noga to nie koniec świata, a pamiętaj ze zawszę Cię będę kochać i to nie była twoja wina
-Była, chociaż tego nawet nie pamiętam i ja też Cie zawsze będę kochać.- Powiedział. Uśmiechnąłem się, on również. Już jutro założą mi protezę. Byłem bardzo szczęśliwy. Chociaż widziałem, że to będzie bardzo trudna walka, ale chcę stanąć na nogi i dalej robić wszystko to co dotychczas.

Nagle usłyszałem pukanie, a do środka weszli moi rodzice, jak i również mój brat. Odwróciłem się w ich kierunku, przywitałem się, V również, ale oni tylko mi odpowiedzieli.
-Dlaczego nie przywitaliście się z moim chłopakiem? Macie to zrobić!- Nakazałem, oni to niechętnie uczynili. Tak, moja rodzina wiedziała o moim związku z V, tak samo rodzina Taehyunga. Nie mieli podobno z tym żadnych problemów, ale no.. Nie akceptowali nas zbytnio
-Kochanie, czy to prawda, czy ty..??- Moja mama nie dokończyła, gdy zaczęła płakać. Mój tata ją pocieszył, ja skinąłem głową.
-Czy.. Czy możesz pokazać?- Zapytał z drżącym głosem. V odwrócił głowę, nie lubił tego widoku. Odsłoniłem kołdrę. Matka pogrążyła się w rozpaczy. Ojcu i bratu, również spłynęły łzy, ale po chwili mój brat otarł łzy i z pięściami rzucił się na Tae
-Ty pieprzony fagasie, jak śmiałeś tknąć mojego brata?!?! To wszystko twoja wina!!- Wrzeszczał i bił V, on był zbyt słaby, by się bronić, a moi rodzice stali bezczynnie.
-Zostaw go!! -Wrzasnąłem i chwyciłem laskę z boku mojego łóżka. Uderzyłem go z całej siły, on jęknął z bólu i spojrzał na mnie ze zdziwieniem i wrócił do rodziców, którzy także nie dowierzali w to, co zrobiłem. Ja ich olałem, wziąłem obie kulę i jakoś dotarłem do łóżka V. Lała się mu krew z nosa, a także miał podbite oko. Usiadłem na brzegu łóżka, bo wiedziałem, ze V się nadal boi, lecz on mnie chwycił i przytulił.
-Przepraszam Cię Yoongi, tak strasznie Cie przepraszam- powiedział płacząc
-To nie twoja wina, Taehyung. To ja raczej powinienem przeprosić. Pocałowałem go na chwilę, po czym znów usiadłem i spojrzałem ze wściekłością na rodzinę
-Co wy to kurwa odpierdalacie! Przyszliście tu tylko po to, by zemścić się na V!?!?! To nie była jego wina, ja po prostu nie umiałem radzić sobie z problemami i uciekłem po najbliższej linii oporu, więc kurwa albo przepraszacie albo wypierdalać!- Oni zdziwili się jeszcze mocniej, to był pierwszy raz, kiedy podniosłem na nich głos w ogóle i pierwszy raz gdy tak po nich przeklinałem, ale w tym momencie nienawidziłem ich.
-Jak to się wyrażasz! Nie masz prawa podnieść głosu ty gówniarzu!- Ryknął ojciec i już miał mnie uderzyć, gdy moja matka go zatrzymała
-Niee! Przestań, czy ty tego nie widzisz, Yoongi przepraszamy cię, dużo musiałeś przejść, ale samobójstwo, to nie jest najlepsze wyjście. Zawsze lepiej się do kogoś zwrócić o pomoc.
-Dziękuję mamo, teraz już wiem- Powiedziałem i ja przytuliłem. ona uśmiechnęła się i pogłaskała również V po włosach.
-Dbaj o niego i przepraszam za nich. -V skinął porozumiewawczo głową. Moja mam przetarła jego nos, a także opatrzyła jego rany, czy ona ma apteczkę w torebce? Bo wyciągnęła z niej wszystko co potrzebne. Taa.. Kobieca torebka pojmie wszystko. Następnie pożegnała się z nami i odeszła. Nawet słowem nie odezwałem się do brata i ojca.

Potem położyłem się z powrotem do Tae. On usiadł na łóżku odkrywając całkiem kołdrę. patrzył się na mnie przez chwilę, po czym położył rękę na mim boku i zaczął zjeżdżać powoli w dół. zatrzymał się na chwilę na kolanie, ale ruszył dalej i z drżącą dłonią chwycił koniec mojej nogi. To był pierwszy raz od wypadku, kiedy dotknął moją nogę. uśmiechnąłem się szeroko.
-I tak wyglądasz seksownie- powiedział. Ja nic nie odpowiadając, ująłem jego kark i pociągnąłem na dół do pocałunku. V leżał na mnie, ale omijając moją nogę. Dopiero po kilku minutach skończyliśmy nasze pocałunki. Spytałem się, czy mogę spać w jego łóżku, ale to raczej było pytanie retoryczne. V położył się obok mnie i założył na nas kołdrę. Zasnęliśmy w objęciach i z wielkimi uśmiechami.

wtorek, 21 października 2014

Kilka słów cześć 2 - Rozdział 17

Hej! Postanowiłam dzisiaj dopisać drugą cześć do poprzedniego rozdziału, proszę  nie znienawidźcie mnie i nie zabijajcie, przepraszam, ale tak musi być
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Punk widzenia V

Gdy otworzyłem oczy, obraz mi się lekko zamazywał. Byłem w białym pomieszczeniu. Ostatnie co pamiętam to to, ze chwyciłem Sugę za rękę i wpadliśmy do wody, potem w coś uderzyłem głową i to by było na tyle. Podniosłem się lekko, ale poczułem okropny ból w mojej głowię, czyli żyję. znów się położyłem. Nagle usłyszałem krzyk:
-Chłopaki, obudził się!- po chwili zobaczyłem znane twarze, wszystkie uśmiechnięte, ale kogoś brakowało
-Gdzie Suga?- Zapytałem od razu. Ich miny lekko zbladły
-Jeszcze się nie obudził, ale żyje i wszystko jest dobrze.- Rzekł lider.
-Muszę go zobaczyć- Stwierdziłem. Gdy już miałem się podnieść, Jimin przyciągnął mnie do łóżka
-Najpierw Cię zbada lekarz- Powiedział, a po chwili wszedł doktor. Po badaniach stwierdził:
-Wszystko jest w porządku, miałeś wstrząs  mózgu i lekkie podtopienie. Na szczęście, wszystko jest z tobą dobrze.
-Przepraszam, a czy mógłbym zobaczyć chłopaka?
-Pewnie, zaraz pielęgniarka cię przewiezie.- Powiedział, a ja ładnie podziękowałem. Potem usadowiłem się na wózek inwalidzki i ruszyłem do pokoju obok.

Suga leżał na środku pokoju, tak spokojnie. Wszyscy członkowie byli strasznie smutni, a Jungkook się rozpłakał. Jimin wyszedł z nim na korytarz. Maknae coś szeptał, że nie chce tego widzieć. Podjechałem do łóżka i spojrzałem na spokojną twarz Yoongi. Przejechałem dłonią po jego włosach. Wtedy uchylił oczy:
-Czy to niebo? -Oj.. Powiedział tak jak ja
-Nie Skarbie, jesteś na ziemi i wciąż żyjesz.- uśmiechnął się i był strasznie ciepły, pewnie się zagrzał pod ta kołdrą.
-To może ja się przewietrzę- Powiedział (Chyba czyta mi w myślach). Po czym zaczął się odkrywać, reszta nagle wrzasnęła:
-Nieee!!!!- Popatrzyliśmy na nich dziwnie, nagle mina Sugi zbladła:
-Zaraz, nie czuję... Co jest granę?!?!- Powiedział z przerażeniem i odkrył kołdrę, w tym momencie zostałem sparaliżowany przez ból, smutek, strach i zdziwienie. To co zobaczyłem, a raczej właśnie nie zobaczyłem to był dla mnie szok,
-Moja noga!!!!!!- Wrzasnął i zaczął płakać.
-Przykro mi, musieliśmy ją uciąć. Gdy wpadłeś do wody, twoja noga została zmiażdżona przez barierkę, która się urwała i za wami spadła. Ale spokojnie można założyć protezę. Cześć łydki, jak i kolano i całe udo są w porządku, więc myślę, ze będziesz mógł funkcjonować jak dawniej. Jednakże to kosztuje.
-O to niech się pan nie martwi, jesteśmy sławni, ale czy będzie mógł tańczyć i czy... no nie wiem.. ma chłopaka, więc czy będzie mógł uprawiać seks z nim?- zapytał lider
-Tak oczywiście, ale to będzie najdroższa proteza i długa rehabilitacja. -Już ich nie słuchałem. Nie chciałem już żyć. To wszystko stało się przeze mnie i to wszystko moja wina i to ja sprawiłem cały ten ból i cierpienie Yoongi. Nienawidzę się. Podjechałem do kredensu, gdzie były sztućce (no tak, kuchnia w pokoju szpitalny, była też łazienka). Wyciągnąłem nóż. Wbiłem sobie go w nogę i wydałem z siebie nieludzki krzyk. Bolało jak diabli. Wtedy wszyscy spojrzeli na mnie.
-V nie, nie rób sobie krzywdy!- Wrzasnął Jin
-Odejdźcie, bo sobie podetnę gardło- zagroziłem
-Nie, nie możesz teraz go wyciągnąć, bo uszkodzisz sobie jeszcze bardziej nogę- Powiedział lekarz, gdy chwyciłem za koniec noża.
-I dobrze!- krzyknąłem i szarpnąłem -Aaaaaaaaaaaaaa!!!!- Ból był nie do zniesienia, spojrzałem na Sugę. Widział moje cierpienie i sam cierpiał. Raniłem go jeszcze bardziej. Musiałem przestać. Z drżącą rekom przystawiłem ostrze do gardła, Wtedy Suga poderwał się z łóżka. Wstał, ale szybko stracił równowagę i spadł na ziemię. Mój instynkt się odezwał, momentalnie puściłem sztuciec i nie zważając na ból nogi, jak i głowy ruszyłem na pomoc. Wstałem w wózka i padłem obok Yoongi.
-Proszę, nie rób tego- Błagał ze łzami w oczach
-Ale to wszystko przeze mnie, to wszystko moja wina, nie chcę Cię już ranić.
-Ale Ty mnie nie ranisz, to ja sobie robię krzywdę. A gdybyś się zabił, to wtedy bym cierpiał najbardziej. Ja powinienem szukać pomocy, a nie unikać problemów. A teraz widzisz. Mam największy problem w moim życiu... i do końca życia- powiedział, po czym rozpłakał się całkowicie i wpadł mi w ramiona.
-Przepraszam, tak strasznie mi przykro- powiedziałem i przyciągnąłem go mocniej. Niestety ta chwila nie trwała zbyt długo. Lekarze nas rozdzielili. Hyunga znów położyli do łóżka, a mi zaczęli opatrywać ranę. Po zakończonym zabiegu moje łóżko przenieśli, na szczęście do pokoju Sugi. Pewnie to sprawka zespołu, ale ucieszyłem się. Niestety pozbawili nasz pokój ze wszelkich ostrych narzędzi i przedmiotów, którymi można się zranić, a także zabezpieczyli okna. Powiedzieli również, że będziemy mieli spotkania z "specjalistą", ktokolwiek to jest. Dalej byłem strasznie przygnębiony, a widok takiego Sugi, leżącego obok mnie, nie pomagał. Zaczynałem obmyślać plan.


Punkt widzenia Jimina

Jungkook nie mógł tego znieść. Siedziałem z nim na korytarzu i przytulałem. Nie mógł się z tym pogodzić, co się stało, w końcu widział na własne oczy, szybko ruszyliśmy im na pomoc i ich wyłowiliśmy, chociaż trudno było pozbyć się tego ustrojstwa z Sugi, ale daliśmy radę i na szczęście się nie utopili, ale wtedy, ta noga Yoongi, to był najstraszniejszy widok w moim życiu i w Jungkooka pewnie też, dlatego jest w takim stanie. Nagle J-Hope, Jin i Rap Monster wyszli
-I jak?- Zapytałem
-V prawie się zabił- Rzekł roztrzęsiony Jin- Ale już wszystko dobrze i raczej już tego nie zrobi- dopowiedział szybko, gdy maknae poderwał się z miejsca.
-Ale wbił se nóż w nogę.- Jeszcze dodał Lider, nagle J-Hope przerwał.
-Chłopaki, to ja ten... No chciałem wam podziękować za wszytko i przeprosić również. Teraz idę do dormu. Spakuję swoje rzeczy i wrócę do rodziny.
- Nie możesz, nie pozwolę na to, nie chce wszystkich tracić!- Wrzasnął Jungkook i przytulił się doHoseoka.
-Jimin, proszę- Powiedział starszy, ja odciągnąłem Jungkooka i mocno trzymałem go w tali. J-Hope podziękował i pożegnał się z nami. Kookie na początku się rzucał, ale gdy Hoseok zaczął odchodzić, odwrócił się do mnie i wylewał tonę łez w moją bluzę. Chciałem go pocieszyć, powiedzieć, że wszystko będzie dobrze, ale niestety sam nie jestem do tego przekonany.

Kilka słów - Rozdział 16

Hej Kochani! Przepraszam Was za tak długo przerwę (znowu) :( Ten rozdział jest bardzo krótki i proszę mnie nie bić za końcówkę. Następny pojawi się jeszcze w tym tygodniu, przysięgam ;)
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Obudziłem się i spojrzałem na telefon. Była druga w nocy. Wstałem i ruszyłem, by skorzystać z toalety. Gdy przechodziłem obok pokoju maknae line, słyszałem jęki i krzyki, nie chciałem wiedzieć, co oni robią, jednak przez moją głowę przechodziły najczarniejsze myśli. A co jeśli oni mają podwójny seks? A co jeśli robią na przykład pociąg. Poczułem, że w moich spodniach zaczęło się robić ciasno, chciałem jak najszybciej znaleźć łazienkę. Już chciałem otworzyć drzwi, gdy usłyszałem zduszony jęk. No pięknie, jeszcze tu, przynajmniej nie ma pociągu. Odetchnąłem i zapukałem delikatne. 
-Yyy.. zajęte- powiedział po chwili Jimin. Spodziewałem się, kto tam z nim jest.
-Na najbliższą godzinę.- No właśnie. Tak jak myślałem, odezwał się zasapany Jungkook. Westchnąłem i ruszyłem na dół do drugiej toalety. Moje spodnie były jeszcze węższe. Po dotarciu do upragnionego miejsca, ściągnąłem przeszkadzającą odzież i chwyciłem za mojego członka. Zacząłem go lekko uciskać, wydając delikatny dźwięk, gdy nagle drzwi się otworzyły, a do środka wparowała Minzy. Zarumieniłem się i zakryłem kroczę jednak, gdy zauważyłem, że jej wzrok jest poniżej mojego pasa. Ona nic nie mówiąc odrzuciła moją dłoń i zaczęła sama brać się do roboty.
-Minzy, co ty robisz?- zapytałem i odciągnąłem jej rękę
-Udowadnianie, ze nie jesteś gejem.- powiedziała nonszalancko i znów chwyciła moją pulsującą długość.
- Ej, nie możesz, nie zrobię tego Rap Monowi.- ona się zatrzymała i spojrzała na mnie ze zdziwieniem.
-Rap Monsterowi?
-No tak, serio nie zauważyłaś?
-No nie, serio nie wiedziałam- O wilku mowa, właśnie! Weszła najgorsza osoba, jaka mogła wejść. 
-Co się tu dzieję?- krzyknął Rap Monster od progu. Widziałem, jak w kącikach jego oczu zbierają się łzy, chociaz on nigdy nie płakał. 
-To nie to, na co wygląda.- Szybko odrzekłem. On wybiegł. Ja od razu założyłem odzież, miażdżąc sobie krocze i ruszyłem za nim, zostawiając zszokowana Minzy. On wybiegł na dwór i uciekał w stronę lasu. Na moje szczęście potknął się po chwili i przewrócił, przez co go dogoniłem. Obróciłem go na plecy i siadłem na niego. Chwyciłem jego nadgarstki i przycisnąłem do ziemi, uniemożliwiając mu jakiekolwiek ruchy. Łzy delikatnie sączyły mu się po policzkach. 
-Rap Monster, posłuchaj.
-Nie muszę, wystarczy mi to, co widziałem. Dziękuję ci za tą przyjaźń.- zakpił i chciał się wyrwać, jednak mu na to nie pozwoliłem.
-To nie tak miało być, ona nie wiedziała o tym, że się w niej zakochałeś, a ona myślała, że to tylko nieodwzajemniona miłość i chciała się jakoś wyżyć. A jakoż, że ja po tych dźwiękach miałem mały problem, ona chciała mi tylko pokazać, że nie jestem gejem. - widziałem jak z każdym zdaniem był spokojniejsze -Wybacz mi Namjoon, zrobię wszystko, byś mi uwierzył.

Na jego twarzy pojawił się chytry uśmieszek, a w oczach małe płomyczki. To nie wróży nic dobrego.

-Wszystko powiadasz?- ja szybko przytaknąłem, a on kontynuował.
-Chce jeszcze dzisiaj w nocy porozmawiać z Minzy i chce też, żebyś leeekko cierpiał. - powiedział. Przeraziłem się, a on w czasie mojej nieuwagi, w jednym momencie obrócił nas tak, że ja leżałem teraz na trawie, a on siedział. Zsunął się trochę tak, że był na moich kolanach. Chwycił za moje krocze przez spodnie i zaczął mocno uciskać. Coraz trudniej przychodziło mi oddychanie. Czułem ból i przyjemność naraz. Podniosłem moje ręce do spodni, by je chociażby odpiąć, ale jednak Rap Mon uderzył moje dłonie. Z wielkim bólem i cierpieniem doszedłem po kilku minutach. Po męczącym orgazmie lider dał mi chwilę odpoczynku. Potem z zaplamionymi spodniami, ruszyłem wraz z Namjoonem do pokoju Minzy. Siedziała tam na łóżku, płacząc. Była bardziej emocjonalna niż myślałam. -Co się stało?- Zapytał zmartwiony Rap Monster i usiadł obok niej, obejmując ramieniem. -Bo ja, no.. Ej, czy ty mu właśnie obciągnąłeś?- Powiedziała z nagłą złością, wskazując na moje brudne spodnie. -Nie do końca. Miał karę, ale już wszystko w porządku.- Skinąłem głowa na potwierdzenie i dodałem: -To ja już was może zostawię, dobranoc.- Rzekłem i wyszedłem. Poszedłem do łazienki się umyć i przebrać, po czym się położyłem. Była 3:30, więc osądziłem, że chce się jeszcze przespać. Zamknąłem oczy i pogrążyłem się w błogim śnie.

Rano wstałem, rozejrzałem się po pokoju. Rap Monstera nie było, pewnie spędził noc u Minzy. Sugi również, kto by się spodziewał. J-Hope był, ale nie w swoim łóżku, a na parapecie, wpatrując się w okno. Podszedłem do niego i gdy stałem już obok, zapytałem: -Stary, co jest? -Aaaaa!!- J-Hope widocznie mnie wcześniej nie zauważył, bo odskoczył od okna i spadł na ziemię. Zachichotałem lekko. -To jest śmieszne. -Skarcił mnie -Oj, dobrze, przepraszam.- Powiedziałem i siadłem na ziemi pod ścianą, on usadowił się obok mnie. Podkulił nogi i objął je ramiona. -A więc co się dzieje?- Zapytałem -Mam problem -To widzę, ale co się stało dokładnie. -Bo ja... Nie wiedziałem o tym, ze wszyscy tutaj są ze sobą i tak dalej. Chciałem się tylko zabawić, a Rap Monster się już do mnie nie odzywa, a mówiłem Minzy, że tego nie chcę, ale ona, nalegała, żeby tylko lider był o nią zazdrosny, a potem wyszło, jak wyszło. Powinienem go przeprosić. -No tak. -Ale to nie jest największy mój problem- Zdziwiłem się i spojrzałem na niego z zapytaniem, by kontynuował. -No, bo... Powiedzmy, że nieświadomie zrobiłem coś, czego teraz żałuję, a inni o tym nie wiedzą, ale gdy to powiem, wszyscy mnie znienawidzą, ale gdy tego nie powiem, a kiedyś prawda wyjdzie na jaw, to będzie jeszcze gorzej, a ja będę miał jeszcze większe wyrzuty sumienia. I teraz nie wiem co robić!!- Powiedział i rozpłakał się. Było mi go szkoda. Bo na pewno cierpiał. Nie wiedziałem, co robić, więc po prostu go przytuliłem. Wtedy wszedł Suga: -Ej, co się stało?- Zapytał od progu raper -Nic, po prostu mnie znienawidzisz i zaczniesz nazywać kurwą, dziwka, i tak dalej, ale to po śniadaniu.- zasmucony J-Hope powiedział, ocierając łzy. Jego uśmiech całkowicie zszedł z twarzy, co widzę pierwszy raz w życiu. -Nigdy Cie tak nie nazwę- Powiedział poważnie Yoongi. -Jeszcze się okaże, a teraz przepraszam, muszę się umyć- Mruknął Hoseok i wyszedł. Ja i Suga spojrzeliśmy na siebie ze zdziwieniem, to było naprawdę nienormalne. Położyłem się na chwilę. Po 15 minutach zszedłem na śniadanie, J-Hope bawił się swoją kanapką, Jimin jadł i karmił Jungkooka, V siedział grzecznie i czekał na Sugę, gdy ten usiadł, zaczęli również wymieniać się jedzeniem. Rap Monster chodził po kuchni i z kimś gadał. Gdy skończył, podszedł do nas. Miał radosną minę. -Słuchajcie kochani, możemy tu jeszcze zostać przez kilka dni, gospodarze również się zgodzili. Ale dzisiaj wieczorem mamy jechać na Music Bank i dać z siebie wszystko, dobrze? -Tak jest!- Wszyscy krzyknęliśmy radośnie, nie licząc J-Hopa, który nadal był wielce zafascynowany swoim śniadaniem. Gdy zjedliśmy, J-Hope powiedział, by wszyscy usiedli na kanapie, a szczególnie Suga i V. On stanął przed nami i rozpoczął. -A wiec na początku chciałem przeprosić Rap Monstera. To było tylko sztuczne, byś się w Mizny rozkochał. Przepraszam.- Powiedział i spuścił głowę. Lider już chciał go przytulić, gdy kontynuował. -Nie, nie musisz, bo teraz wszyscy mnie znienawidzą i nazwą chujem.... Chce, wam coś powiedzieć, przepraszam was za to, ale ja na prawdę nie wiedziałem, że V i Suga są razem, a V się pytałem czy na pewno chce.- Suga zacisnął pięści, a także usta w wąską kreskę. Myślę, ze się już domyślił, jak i reszta. J-Hope kontynuował. -Bo miesiąc temu, po imprezie, wziąłem pijanego V do pokoju. I myśmy... Aaahh... Powiem prosto z mostu... Uprawialiśmy seks. Nie wiedziałem o tym... Że wy byliście razem, a V nie sprzeciwiał się i był zalany w trzy trupy.. Do tego wołał co jakiś czas Suga, ale J-Hope też, więc no. Przepraszam. Ale ja na prawdę nie sądziłem.... -Ty chuju zajebany, pierdolona szmato!- Przerwał z przekleństwami i rzucił się na niego Yoongi. Zaczął go okładać pięściami. Po chwili ja i Jimin ruszyliśmy na pomoc Hoseokowi, V zaczął płakać. -To nie jego wina, to.. to moja, on nic nie wiedział o nas... A ja dowiedziałem się, co zrobiliśmy na drugi dzień, ale.. ale nie powiedziałem tego, bo..bo wmawiałem sobie, że to tylko sen..- Wybuchł V. -Ty suko jedna!! Jak mogłeś, jak mogliście!!! Nie chce was więcej na oczy widzieć!!- Wrzasnął Suga i uciekł do swojego pokoju, V opadł na ziemie i zaczął płakać wniebogłosy. Jungkook starał się go pocieszyć i uspokoić. J-Hope również zaczął wylewać łzy. Ja, Rap Monster i Jimin pocieszaliśmy raz jednego raz drugiego. Potem postanowiłem pójść do Yoongi. Zapukałem w drzwi. Nikt nie otworzył ani nie odpowiedział. Zrobiłem to ponownie. Gdy znów nikt nie odpowiedział, przystawiłem ucho do drzwi, dalej nic nie było słychać. Zacząłem szarpać drzwiami i krzyczeć, by otworzył je. Po 10 minutach moich zmagań, wreszcie klamka się ruszyła, a ja dosłownie wpadłem do środka. Suga był cały i zdrowy, ale miał całe czerwone i opuchnięte oczy. Pewnie od płaczu. Przytuliłem go mocno, a on wbił głowę w zagłębienie mojej szyi. Czułem jego mokre łzy na skórze. Zataczałem kojące kręgi na jego plecach i szeptałem pocieszające słówka.Gdy się trochę uspokoił, powiedziałem: -Dobrze, że nie robisz sobie krzywdy. -Spokojnie, już nie będę- Powiedział. Długo z nim rozmawiałem o jego związku z V. Przekonywałem go, że powinien wrócić, bo w końcu się tak kochają i dużo ze sobą przeszli. Do tego V zrobił to po pijaku i nie wiedział tak ogólnie, co robi. On nie był zbytnio przekonany, ale powiedział, ze się namyśli. Potem poklepałem go po plecach i zostawiłem w spokoju. Ruszyłem robić obiad. Gdy był gotowy, zawołałem wszystkich. Była straszna cisza, nikt nic nie mówił. Suga powiedział, ze nie jest głody i nie będzie jadł, po czym wrócił do pokoju. V i J-Hope nawet nie podnieśli głowy od swoich talerzy. Całe popołudnie spędziliśmy w takim spokoju. Nikt zbytnio z nikim nie przebywał, ani nie rozmawiał.

Wieczorem pojechaliśmy na występ. Były sztuczne uśmiechy i chichoty, ale gdy już mieliśmy schodzić ze sceny, J-Hope po prosił o głos: -Drogie A.R.M.Y., chciałbym was bardzo serdecznie i z całego serca przeprosić, ale ja.. jaa..- zaczął płakać, ale kontynuował- ale ja ... ja rozważam odejść z zespołu- szybko powiedział i zaczął ryczeć. Fanki umilkły, po czym również rozlało się morze łez i kilka nieprzyjemnych wygwizdań. Dobrze, że występowaliśmy ostatni, bo inaczej byłoby kiepsko. Ruszyliśmy do garderoby, a tam już czekali przedstawiciele wytwórni i wściekły menager: -Co Ty sobie chłopcze myślisz?! Że możesz tak sobie po prostu odejść?! -Tak, sprawiam tylko kłopoty i beze mnie ten zespół będzie lepszy. -Powiedział beznamiętnie J-Hope. -Ale nie możesz!- Wyrwał nagle Jungkook, ale po chwili zakrył sobie usta. -Mogę!- powiedział i ze wściekłością rzucił swoim mikrofonem. Inni spojrzeli na niego zdziwieni, a on rozglądną się po pokoju. -Zaraz, gdzie Suga?- Zapytał ze strachem, rzeczywiście go nie było -Szybko, on może sobie zrobić krzywdę!- Krzyknął V i zaczęliśmy poszukiwania. Nie było go w całym budynku. Wtedy mnie olśniło. -Gdy z nim rozmawiałem, mówił coś o mostach, jakie są piękne i tak dalej. -Szybko do auta, gdzie jest najbliższy? -Autem 5 minut stad, na nogach 20. Gdy tam dotarliśmy Yoongi stał już na moście. za barierką. -Stój Suga Hyung! Nie rób tego proszę! Kocham Cie i nikogo więcej, proszę nie chcę Cię stracić, wszyscy nie chcemy!- Krzyczał V, ale on nie słuchał, rozłożył ręce, V podbiegł i objął go w pasie przez barierkę: -Nie puszczę!- Powiedział stanowczo. -Przykro mi, zbyt mocno Cie kocham, by żyć!- Powiedział, po czym odciągnął ręce Tae na siły i skoczył. Młodszy zrobił to zaraz po nim. W tym momencie moje serce stanęło -NIE!!!! ZABIŁEM ICH!!!- Wrzasnął w łzach J-Hope i opadł na ziemię.

środa, 8 października 2014

Emocji moc - Rozdział 15

Punkt widzenia Rap Monstera

-Co tu się do jasnej cholery dzieje?!?!?- wykrzyknąłem, gdy ujrzałem tych dwóch liżących się drani
-O..o..oni si..się po..po... pocaa..aaaaaaaa- jak pięknie się jąkał, tak pięknie Jin zjechał na ziemię. J-Hopa to zbytnio nie przejęło.
-Bo my...- rozpoczął V, ale gdy się zaciął, dokończył Suga:
-Się spotykamy, wybacz Namjoon, ze nie mówiliśmy.
-Okay, ale i tak jestem zły, że nic nie powiedzieliście. Pogadamy za 10 minut w salonie- powiedziałem. Pomogłem wstać Jinowi, który już został ocucony przez J-Hopa i wyszliśmy z pokoju. Po ustalonym czasie zebraliśmy się w ustalonym miejscu.
-Jak długo?- spytałem
- 4 miesiące.- Suga odpowiedział
- Spaliście ze sobą
- Tak
- O mój Boże, dajcie wody, bo zaraz znowu się przewrócę!- Krzyknął Jin. J-Hope szybko przyniósł mu szklankę.
-Dużo razy?- wypytywałem, a Suga nadal udzielał odpowiedzi.
-Tak
- Kto na górze?
-Zazwyczaj ja
-Plis, bez szczegółów-Jin narzekał
-To nie słuchaj.- warknąłem i zwróciłem się z powrotem do pary.
-Dobra, możecie być razem, ale żadnego seksu przy nas, ani nawet całowanie, chyba że delikatnie. Może też być skinship, ale mało. Zrozumiano?
-Tak jest.- powiedzieli równocześnie z uśmiechem. Potem oglądaliśmy film. J-Hope nie odezwał się od tego czasu. Coś było nie tak. Gdy szliśmy spać. V i Suga poszli do pokoju młodszego. My do swojego.
-J-hope, co jest?- zapytałem
-Nic, jestem tylko zmęczony. Dobranoc- mruknął i położył się. Nie wiem, co mu odbiło, no ale cóż, nic nie zrobisz, wiec tylko wzruszyłem ramionami i także zasnąłem.


Następnego dnia
Punkt widzenia Jimina

Rano obudziło mnie słońce, spojrzałem na chłopca przytulonego do mnie, spał tak spokojnie. Odsłoniłem jego grzywkę z oczu i pocałowałem go w czoło. Byłem jeszcze zmęczony, przyciągnąłem go bliżej do siebie i zasnąłem.

Po około 2 godzin obudził mnie dotyk na mojej głowie. Otworzyłem oczy i zobaczyłem Jungkooka, który bawił się moimi włosami. Gdy zauważył, ze patrzę na niego, zarumienił się i wziął rękę.
-Hej Skarbie, jak noc?- zapytałem i dałem mu budzi.
-Dzień dobry, dobrze, ale przez tydzień nie siądę, a ty?
-Dobrze. Czyli, że nie masz siły na seks już?
-Na to zawsze mam siłę.- Powiedział i chwycił mój tyłek. Obróciłem się tak, że leżałem na nim.
-Ale delikatnie proszę albo...- nie dokończył, a ja już leżałem pod nim. Byliśmy nadzy po ostatniej nocy, więc nie musiał się zbytnio męczyć. Włożył mi palce do ust. Pozwoliłem mu, żeby raz był na górze, zasłużył sobie na to. Ssałem powoli jego palce. Gdy były odpowiednio nawilżone, delikatnie włożył pierwszy do mojego otworu i zaczął nim powoli poruszać. Jęknąłem cicho. Potem dodał kolejny, był bardzo ostrożny, nie to co ja. Chyba byłem zbyt ostry, ale miałem taką chcice, jakkolwiek to brzmi. Potem dodał kolejne i zaczął mnie całować. Skręcał i rozszerzał palce. Wydałem zduszone jęki w jego ustach. Po kilku minutach dopiero wyciągnął je. On uklęknął między moimi nogami, które podniósł i usadowił na jego ramionach. On splunął na ręce i posmarował kutasa śliną. No tak, jak zwykle nie mamy lubrykanta. Z mojego członka wyciekał precum, którego również użył jako smarowidła.
-Gotowy Hyung?- skinąłem głową. Zaczął powoli wchodzić. Zacisnąłem ręce ma prześcieradle i przygryzłem wargi. Widząc to, Jungkook zatrzymał się w połowie.
-Spokojnie, możesz iść dalej.- powiedziałem i wymusiłem uśmiech. On seksownie przygryzł wargi w skupieniu i ruszył dalej. Gdy włożył całość, znów się nie poruszał. Ja po chwili skinąłem głową. Zaczął się delikatnie poruszać. Pochylił się i złożył pocałunek. Przyśpieszał, ale to dalej było dla mnie wolno.
-Szy..szybciej- powiedziałem. Jęczałem bardzo głośno. On również.
-Ooo.. Tu, tu, tu..-  krzyknąłem, gdy poczułem ogromną przyjemność. Jungkook chwycił moje biodra i mocno uderzył w to samo miejsce i znowu i znowu. Ja również poruszałem biodrami, by jeszcze głębiej wejść.
-Aaa.. Ji..Jimin, jest mi tak dobrze
-Mi też Kookie..
Nasze jęki się mieszały, Jungkook chwycił mocno mojego kutasa i zaczął pompować. Po chwili doszedłem. On zaraz po mnie. Wyciągnął ze mnie swoją długość i opadł na mnie.
-To było świetne,  ale..- szepnąłem i polizałem płatek ucha -Chce jeszcze.- dodałem i przygryzłem je.
-Ale tu brudno, chodź na kanapę.-Stwierdził Jungkook. No racja, w końcu, uprawialiśmy tutaj seks 3 razy. I było dosyć brudno i lepko, tak jak nasze ciała.

Jungkook wstał i pomógł mi się podnieść. Poczułem ból w dolnych partiach mojego ciało.
-Jak ty to wytrzymujesz?
-Przyzwyczaiłem się, ale też boli.
-A dasz radę jeszcze raz?- zapytałem z troską, lekko gładząc włosy.
-Tak, spokojnie hyung, ale chciałbym delikatnie.
-Nie ma sprawy. Czekaj.- powiedziałem i poszedłem do toalety. Zacząłem przeszukiwać różne półki z kremami, szamponami.
-Gdzie to jest- myślałem na głos. -Ooo.. mam.- powiedziałem z uśmiechem, gdy znalazłem to, czego potrzebowałem. Wróciłem do chłopaka i machnąłem ręką, w której miałem pudełko.
-Hyung, gdzie ty to?
-Znalazłem w łazience, nie jest to typowy środek, ale trochę wazeliny nie zaszkodzi.- uśmiech nie schodził mi z twarzy. Dałem mu buziaka i popchnąłem go na kanapę, tak, by stał, ale opierał się dłońmi o oparcie. Włożyłem palce do wazeliny, po czym zacząłem po kolei wkładać je do dziury Jungkooka. Starałem się jak najłagodniej. Jego tyłek był już trochę zraniony, więc nie chciałem mu sprawiać jeszcze większego bólu. Gdy wszystkie trzy palce były w środku, poruszałem nimi na wszystkie strony.
-Aaahh tutaj hyung... Ahhhhh.. tu...- powiedział. Wiem, że to było trochę chamskie wczoraj, ale musiałem go tak nazwa. Brzmi tak pięknie. Pocałowałem jego szyję i wyciągnąłem palce.
-Oprzyj ręce o łóżko. On posłusznie podparł się przedramionami, głowę topiąc w poduszce. Powoli zacząłem wpychać moją obsmarowaną wazeliną i pulsującą długość. Jungkook wydał z siebie zduszony jęk. Gdy już cały mój penis był w nim, chwyciłem jego nogi i podniosłem do góry
-Ahhh.. Jimin, co ty?
-Testuje.- powiedziałem po czym chwyciłem jego uda i zacząłem pchać.
Nagle usłyszałem klucze i drzwi się otwarły.
-Dzień Dobry, sprzą..... O mój Boże, prze- przepraszam!- Powiedziała i wybiegła trzaskając drzwiami. Zarumieniliśmy się, ale kontynuowaliśmy. On zakleszczył się nogami i również poruszał biodrami. Przyspieszałem z każdą minuta, było to tak przyjemne i ciepłe. Po jakimś czasie doszedłem w jego gorącym wnętrzu. On po dwóch, trzech pchnięciach również wypuścił całe swoje nasienie. Położyłem nogi i wyciągnąłem penisa z niego. On się podniósł dopiero po chwili. Nie tracąc czasu, wziąłem go na ręce, przez co lekko się dąsał, że nie jest ani dzieckiem ani laska.

Zaniosłem go do łazienki. Włączyłem gorąca wodę i przytuliłem mojego Kookiego. On mnie mocniej przyciągnął.
-Jesteś niesamowity.-szepnął
-Ty też- stwierdziłem i podnosząc głowę z jego ramienia, dałem mu buziaka w policzek. Tuliliśmy się tak długo, aż wanna się nie napełniła, trochę dolałem zimnej, by woda nie była za wrząca. Mój chłopak powoli wszedł, ale nie chciał usiąść. Sprawdziłem i woda nie była ani za ciepła ani za zimna. Spojrzałem na niego pytająco.
-To może boleć hyung.
-Ja też mam podrażnione, ale siądź będzie ci lepiej, obiecuje.-powiedziałem i zanurzyłem się w wodzie. Piekła tylko przez kilka krótkich sekund. On wziął głęboki wdech i powoli zanurzył się. Pisnął lekko, ale za chwile ból na jego twarzy ustał. Oparłem głowę o brzeg wanny, opierając się lekko tyłem swojego ciała o dno. Wyciągnąłem Jungkooka na siebie. Ręce zaplątałem w okół jego smuklej talii.
-Hyung, o której mamy wracać?- przerwał chwilę ciszy Jungkook.
-Nie wiem- powiedziałem i wyciągnąłem jedną rękę z wanny. Po wytarciu jej, chwyciłem, mój telefon, który leżał na szafce w łazience. Zadzwoniłem do Rap Monstera, włączając głośnik. Po kilku sygnałach odebrał:
-Halo?
-Cześć Hyung, o której mamy być?- zapytałem
-Nie wiem- mruknął. Wydawał się zdenerwowany -O czekaj idzie Menager hyung, go się spytaj.- stwierdził i przekazał telefon.
-Tak słucham- odezwał się głos po drugiej stronie słuchawki.
-Dzień Dobry- powiedzieliśmy synchronicznie, po czym ja kontynuowałem- O której mamy być?
-Tak na obiad. Czekajcie, teraz jest pierwsza, o trzeciej?
-Nieee...- Jęknęliśmy synchronicznie.
-Przykro mi chłopcy, ale musicie. Gdzie mamy podjechać?
-Pod sklep, przy naszym dormie .- powiedziałem.
-Dobrze, i jeszcze jedno, chłopaki zobaczyli jak V i Suga się całują...
-Dobrze, że nie później. -Skomentował Jungkook, a menager kontynuował, ciszej.
-Wy też im powiedzcie. Nic nie zdradzą wytwórni.
-Okay.- zgodziłem się
-Dobrze, miłych dwóch godzin, niech Jungkook chociaż da radę jakkolwiek chodzić.- Stwierdził i się rozłączył. Zaśmiałem się, ale gdy zobaczyłem smutny wyraz twarzy chłopaka przede mną przestałem. Objąłem mocniej jego pas, a on położył dłonie w okół mojej szyi i stwierdził:
-Pamiętasz, jak powiedziałem, ze jest idealnie, ale... A ty mi przerwałeś?- ja skinąłem głową. -No to wtedy chciałem powiedzieć, ale nie jesteśmy tutaj wiecznie.
-Wrócimy, tu kiedyś, przysięgam.- obiecałem.
-Kocham Cię Jimin.- Już się przyzwyczaiłem, że zapomina powiedzieć do mnie hyung, ale te słowa były pełne miłości.
-Ja też Cię kocham Jungkook.- stwierdziłem i zamknąłem lukę między nami. Po kilku minutach namiętnych pocałunków odłączyliśmy się lekko zdyszani. Usiadłem delikatnie okrakiem, choć jeszcze czułem ból w moich dolnych partiach ciała. Jungkook uklęknął między moim nogami. Ja również uklęknąłem po chwili, gdy ból był nie do zniesienia. Zacząłem go myć, dokonując oblędzin ciała. Miał mnóstwo malinek na szyi, dekolcie i piersiach. Miał również ślady ugryzień. Miał również ze dwie na plecach i kilka podrapań. Gdy wstał, bym umył mu nogi, miał siniaki na udach i tyłku. I na 1000% procent bolało go wszystko. Jak on tyle wytrzymał? Jest świetny. Ja też miałem ze dwie malinki i siniaki na udach. Po wspólnej kąpieli, ubraliśmy się w szlafroki, które były przyszykowane w łazience i ruszyliśmy do salonu. Usiedliśmy na drugie, czystej kanapie i oglądaliśmy film. Po godzinie Jungkook zwrócił się do mnie.
-Hyuuuung... Popływajmy- spojrzał na mnie tymi szczenięcymi oczami. Był tak uroczy i jak coś chce, to jest hyung.

Leniwie, wstałem i chwyciłem jego nadgarstek. Wyszliśmy na balkon, rześkie powietrze muskało naszą skórę, jednak nie było zimne. Ściągnęliśmy szlafroki i wskoczyliśmy do wody. Na szczęście basen był ogrzewany, więc woda nie była ani za ciepła ani za zimna. Popływaliśmy trochę i pobawiliśmy się. Gdy Jungkook płynął do mnie, chwyciłem jego biodra. On owinął nogi wokół mojej talii. Zacząłem nim kręcić, odchylił głowę do tylu, tak, że jego włosy jeździły po tafli wody. Wyglądał jak szczęśliwe dziecko, które pierwszy raz widzi basen. Po kilku obrotach podniósł się i objął moją szyję, po czym przysunął swoją twarz do mojej.
-Najlepszy, a raczej najlepsze dwa dni mojego życia.- po czy pocałował mnie. Wciągnąłem go pod wodę, chciałem mieć podwodny pocałunek. Po chwili wynurzyliśmy się z braku tlenu. Jeszcze trochę pływaliśmy potem. Gdy wyszliśmy zostało nam pół godziny.
-Hyung, mam się ubrać w ciuchy ze wczoraj?
-Nie Kookie.- powiedziałem z rozbawieniem. On spojrzał na mnie pytająco, więc kontynuowałem -Zanim tu przyszliśmy odwiedzałem różne hotele i jak tu przyszedłem i ten wybrałem, zostawiłem plecak z ubraniami na przebranie. Ruszyłem do szafy i wyciągnąłem z niej plecak. Były w nim dla każdego bokserki, para jeansów, dwa luźne T-shirty i bluzy. Ubraliśmy się. Spakowałem nasze wczorajsze ciuchy. Zostawiłem na stole dość duży napiwek dla sprzątaczki, należy jej się. Wyszliśmy i akurat nas mijała w drzwiach lekko zarumieniona. Weszła do apartamentu.
-Aaaaaa!!! Co się tu stało!?!?!?!- Po kilku chwilach usłyszeliśmy krzyki, chwyciłem Jungkooka za rękę i ze śmiechem pobiegliśmy w stronę windy.

Gdy przyszliśmy pod sklep, niestety samochód już był. Ze smutkiem, że już koniec wspaniałej randki weszliśmy na sam koniec auta. Ja usiadłem bardzo delikatnie, kąpiel trochę pomogła. Jungkook położył się opierając głowę na moich kolanach.
-I jak?- Zapytał menager.
-Lepiej być nie mogło-Stwierdził Kookie, przez co szczerze się ucieszyłem i dałem mu buziaka w czoło, podnosząc go troszkę.
-Szykujcie się, bo musicie to powiedzieć, ale bardzo delikatnie, bo Jin zemdlał, jak zobaczył V i Suge.
-Sądzę, że najgorzej mu przyjdzie to, że Jungkook stracił dziewictwo. W końcu to jest nasza opiekuńcza mama Jin, nie będzie chciała wiedzieć, ze jej najmłodsze dziecko zrobiło takie coś-Rzekłem z lekkim żartem.
-A ja myślę, ze po prostu to, że jesteśmy razem, a co za tym idzie, ze uprawialiśmy seks.-powiedział Jungkook
-Dla mnie to to samo.- Usłyszeliśmy  z przodu głos menagera, który najwyraźniej nie chciał zagłębiać się w szczegóły.
-To co Kookie, zakład? Ja to, że nie jesteś prawiczkiem, a ty, że jesteśmy razem?
-Zgoda, a o co?
-Ten kto przegra, ten jest na dole następnym razem?-zaproponowałem
-Zgoda.- powiedział i przebił.


Punkt widzenia Jina

Po śniadaniu oglądaliśmy jakiś nudny program w TV, a potem wyszliśmy na zewnątrz, by pograć w siatkówkę. Mieliśmy świetną zabawę. Wszyscy zachowywali się, jakby było dawniej, jedynie Suga nie grał ze względu na nogę, ale sędziował mecz, w którym ja byłem z J-Hopem, a V i z Rap Monsterem. Hoseok wydawał się dość dziwny, był cichy i prawie nic nie mówił, a jego uśmiech jakby zbladł. Po meczu, nie miałem zbytnio czasu, by z nim porozmawiać, postanowiłem to zrobić później. Poszedłem pod prysznic, a następnie ruszyłem do kuchni pomoc pani Gong z obiadem. Dowiedziałem się, ze Jimin i Jungkook wracają też na niego. Jestem ciekawy, jak oni zareagują na tą ciekawą informację.

Podałem już obiad na stół, gdy drzwi się otworzyły.
-Jesteśmy!- usłyszałem znajomy głos posiadacza absów. Po chwili wszedł wraz z maknae do pokoju. Pierwsze co zauważyłem, to czerwone ślady na skórze młodszego i ze dwa małe malinki na szyi starszego.
-Wow, widzę, ze impreza się udała, szczególnie dla naszego małego Kookiego.- zażartował J-Hope, tak jak dawniej. Maknae się zaczerwienił, a ja się zmartwiłem, kto go dotykał.
-Widzę, ze było ostro i jeszcze kilka ząbków zostało.- powiedział V, gdy zbliżył się do chłopaka. Na twarzy Jungkooka rósł coraz większy rumieniec, opuścił głowę i zaczął bawić się palcami.
-No młody powiedz, ile ich wyrwałeś?- rzekł RapMon, który podszedł i klepnął go w plecy. Maknae stracił równowagę i wylądowałby na ziemi, gdyby nie Jimin, który złapał go w porę.
-Dzięki hyung.- powiedział cicho Jungkook. Był strasznie zamyślony i zawstydzony. Postanowiłem mu pomoc.
-Dobra, później opowiecie wszystko. Teraz chodźcie jeść.- Powiedziałem. Wszyscy ruszyli do stołu. Chciałem iść jako ostatni, gdy Jungkook dalej się nie ruszał.
-Nie przejmuj się, wszystko będzie dobrze.- powiedział Jimin, który stał obok niego i przejechał mu po plecach. Wszystko by było w porządku, gdyby nie fakt, że chwycił go za tyłek, ale to chyba mi się zdawało. Końcu by tego nie zrobił, a jeśli nawet, to dla żartów, bo w końcu czego te dzieciaki nie wymyślą.
-Hyung, a ty nie jesz?- z moich rozkim wyrwał mnie głos maknae, który już był przy stole.
-Jem, jem. Już idę.- odpowiedziałem i przysiadłem się do reszty.

Po skończonej kolacji Jimin i Jungkook wstali i ustawili się przed nami.
-No to opowiadajcie, jak było?- powiedział lider.
-Yyym.. No, było...-podrapał się po włosach Jimin, po czy kontynuował.- Było po prostu świetnie, cudownie i ogólnie najlepiej w życiu- Zaczął wymieć, ale Maknae uderzył jego ramie i mówił dalej -ale to chyba, nie jest najważniejsze. Chcieliśmy wam powiedzieć, że... -przerwał i spojrzał na chłopaka obok siebie, po czym równocześnie rzekli:
-Jesteśmy razem. - gdy to usłyszałem mój oddech zaczął być trudniejszy.
-Jezu jeszcze wy?!- jęknął lider. Zacząłem coraz słabiej widzieć i słyszeć, zrobiło mi się słabo. Nagle poczułem chłodu powiew i wstrząsy. To byli V i J-Hope, którzy starali się, bym nie odpłynął. Starszy wachlował mnie jakąś książką, drugi zaś potrząsał moimi ramionami i coś krzyczał, bym ich nie opuszczał. Zacząłem robić głębokie wdechy i nie zemdlałem. Gdy już w miarę opanowałem się, Namjoon zaczął.
-Ile jesteście razem?
-Miesiąc, właśnie mieliśmy miesięcznice i poszliśmy na randkę, ale wam niestety skłamaliśmy, że to impreza, bo nie chcieliśmy, byście wiedzieli.- powiedział Jimin i razem z Jungkookiem opuścili głowę. Wtedy to do mnie dotarło.
-Zaraz nie było was całą noc i te ślady, nie Jungkookie, nie mów, że ty.. że ty już?- powiedziałem nerwowo i znów ciężko mi było oddychać.
-Tak, hyung i to już miesiąc temu.- powiedział Maknae, po czym dodał -pierwszy raz.- nie, tego już nie mogłem znieść, zacząłem mieć czarni przed oczami, ani głębokie wdechy i wydechy, ani pomoc innych nie pomagały. Straciłem przytomność. Znowu.

Otworzyłem oczy i bylem na kanapie. Reszta członków tez tam siedziała. Jungkook był na kolanach Jimina.
-Hyung żyjesz?- zapytał z troską maknae, ja skinąłem delikatnie głową. Suga podał mi wodę.
-I-ile razy wyście to robili?- udało mi się wykrztusić.
-Oj nie wiem, duuuużo, Jungkook nie jest taki niewinny, jak wam się zdaje.-powiedział Jimin i potem dodał.- Bardziej cię zszokowało to, że jesteśmy razem czy to, że Jungkook nie jest prawiczkiem?
-T-to dru-drugi.- rzekłem, jąkając się. Nie mogłem nic powiedzieć. Na samom myśl o tym, że Jungkook uprawiał seks i to z mężczyzna? Dalej nie mogłem się wyrwać z szoku, nie umiałem w to uwierzyć, że ten mały, bezbronny chłopak robił takie coś, a jest tak młody.
-Ha! Wygrałem!- krzyknął Jimin z wielkim uśmiechem.
-Niee, to nie fair!!- zbulwersował się młodszy
-Ale i tak na razie nie, bo musisz odpocząć, jesteś w kiepskim stanie.- wszyscy patrzyli o co chodzi tej parce, gdy prowadzili dialog. W tym momencie wszedł Menager i rzekł.
-Nie chcecie wiedzieć.- Jimin i Jungkook się zaśmiali.
-Chcemy!- Powiedzieliśmy chórem.
-Dobrze, ale Jin hyung nie mdlej- Powiedział Jungkook. -Bo zakładaliśmy się, która wiadomość, Cię bardziej zszokuję i Jimin wygrał.
-I co? To nie jest straszne- Przerwał maknae lider
-Iii,,,- spowodował chwilę napięcia Jimin, po czym najmłodszy wziął głęboki oddech i wypuszczając powietrze, stwierdził:
- I przy następnym seksie, będę znów na dole.- Z kolejnego szoku upuściłem szklankę i nie mogłem się ruszyć. Rap Monster odciągnął mnie, od miejsca, gdzie było szkło, które już sprzątali Suga i Jimin i zaprowadził do kuchni. Tam też zjawił się Jungkook, który przyszedł trochę dziwnym krokiem, którego wcześniej nie zauważyłem.
-Hyung, uspokój się, jestem już dość dojrzały na tak poważny związek. Kocham Jimina i chce z nim być i to robić. Nie przejmuj się również V i Sugą. Oni się naprawdę kochają. Obiecujemy, że będziemy się przy tobie zachowywać normalnie. Po prostu się uspokój i tyle. Dalej będę twoim małym Kookim, ale nieco bardziej dojrzałym.- Na te słowa rozpłakałem się i przytuliłem mocno maknae.
-Dobrze, postaram się.- Szepnąłem. Po chwili czułości Rap Monster odprowadził mnie do sypialni, Brałem wcześniej prysznic, więc tylko się przebrałem i położyłem. Osądziłem, że już pójdę spać, bo za dużo wrażeń, jak na jeden dzień.