Cześć Kochani! Przepraszam, ze tak dawno nie pisałam, ale szkoła i byłam trochę chora :( Ale już wracam ;) Planowałam zakończyć ta historię, ale osądziłam, ze pojawi się jeszcze kilka rozdziałów. Ten akurat jest bardzo przesłodzony, ale mam nadzieję, ze się spodoba :D
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Punkt widzenia Jungkooka
Gdy jechaliśmy autem, gospodarz siedział przy kierowcy. Następne miejsca zajmowali Suga i menager. Ja i Jimin siedzieliśmy w samym tyle. Bylem strasznie zdenerwowany. Bałem się, że ośmieszę się przy Jiminie. Chłopak obok mnie gładził moje udo. Byłem całkowicie spięty. On pochylił się i szepnął mi do ucha.
-Spokojnie Kookie. Rozluźnij się.- Ja uśmiechnąłem się nieznacznie i próbowałem opanować emocje. Oparłem głowę o jego ramie i objąłem go w tali. On chwycił mnie i przyciągnął bliżej. Ciężko mi było tak siedzieć. Więc odpiąłem pas i wgramoliłem się mu na kolana. Połączyliśmy nasze usta. Całował mnie bardzo delikatnie.
-Jeśli się odwrócę i będziecie przyklejeni do siebie i nie na swoich miejscach, to zabije.- Zagroził menager. Szybko wróciłem na swoje miejsce.
Gdy dojechaliśmy do Seulu, wysadzili nas w parku w centrum miasta i ruszyli do szpitala. Jimin chwycił mnie za rękę i ruszyliśmy wzdłuż alejki. Było tu ślicznie, lekko kamienista dróżka. Przy jej krawędziach piękne kwiaty, dalej rozciągające się drzewa i krzewy, a między nimi mały, płynący strumyk. Co jakiś czas ławka, gdzie można odpocząć. Było słychać szum liści i śpiew ptaków. Przyuważyłem też 2 wiewiórki. Cudowne miejsce. Cisza i spokój. Objąłem pas Jimina, by być bliżej niego. On owinął rękę w okół moich ramion. Szliśmy tak powolnym tempem. Nigdzie się nam nie spieszyło. Gdy dotarliśmy do małego stawiku z fontanna na środku, usiedliśmy na jednej z ławek i w objęciach spoglądaliśmy na tafle, na której rosły przeróżne lilie i inne rośliny, a także pływały kaczki, łabędzie. Czułem się jak w bajce. Zbliżał się zachód słońca.
-Przepięknie tu- szepnąłem Jiminowi do ucha.
-Wiem.- Odpowiedział cicho i dał mi buziaka w policzek. Zarumieniłem się nieznacznie. Nie przejmowaliśmy się ludźmi dookoła. Niech sobie myślą, co chcą. Byłem szczęśliwy i nie obchodziło mnie, co jutro o mnie napiszą w gazetach. Siedzieliśmy tam gdzieś z półgodziny wpatrując się w wodę i po prostu ciesząc się bliskością drugiej osoby. W końcu podjąłem rozmowę.
-Jimin hyung, dziękuję, że mnie tu przyprowadziłeś.- On zamiast powiedzieć cokolwiek musnął moje usta. Po czym pochylił się i szepnął mi do ucha.
- Nie musisz mi dziękować. Ciesze się, że ci się podoba.- powiedział, a ja znów połączyłem nasze usta. Tym razem pocałunek był dłuższy i bardziej namiętny. Jimin świetnie całuje. Po tych cudownych chwilach. Podszedł do nas pewien starszy mężczyzna.
-Przepraszam, ale jesteście strasznie uroczy. Może zrobić wam zdjęcie, byście zapamiętali tą chwilę?- My z uśmiechem się zgodziliśmy. Podałem mężczyźnie telefon i ustawiliśmy się przed stawem. Pierwsze zdjęcie było, jak się obejmowaliśmy, drugie jak się całowaliśmy. Po tym podziękowaliśmy panu. Spojrzałem na zdjęcia. Były śliczne. Zauważyłem, ze w tle były dwa łabędzie, które ułożyły ich szyję w serce. To było jak w filmie. Pokazałem to Jiminowi, a on mnie mocno przytulił.
-Wywołam to i powieszę nad łóżkiem.- stwierdziłem, a on dał mi małego buziaka.
-Chodźmy, to jeszcze nie wszystko.- Powiedział i pociągnął mnie za rękę. Ruszyliśmy w stronę miasta. Po 15 minutach drogi zatrzymaliśmy przed jedną z najbardziej luksusowych restauracji w Seulu. Gdy weszliśmy do środka, kelner uśmiechnął się do nas serdecznie i wyprowadził na zewnątrz, do ogrodu restauracji, gdzie również były stoliki. Jednak nie usiedliśmy tam. Szliśmy kamienistą ścieżką, aż moim oczom ukazała się śliczna altanka, oświetlona małymi, choinkowymi lampkami. W środku był elegancko ustrojony stolik i dwa krzesła.
-Państwa miejsca.- zwrócił się kelner. Gdy usiedliśmy na wskazanych siedzeniach, kelner podał nam menu i odszedł.
-Zamów co chcesz, ja stawiam.- powiedział hyung. Czułem się głupio.
-Ale to jest drogie. Ja zapłacę za siebie
-Oj nie, ja zaprosiłem i ja place.- niechętnie przytaknąłem.
Po zjedzonej kolacji Jimin poproś mnie bym wstał. Stanął przede mną i chwycił moją dłoń w swoje. Spojrzał w moje oczy i rzekł.
-Jungkook-ah, zaprosiłem cię dziś tutaj, by uczci naszą miesięcznice. Z tej okazji, chce ci wręczyć to.- powiedział i wyciągnął z kieszeni bransoletkę na białym pasku. Wsunął mi ją delikatnie na dłoń. Po czyn to ja chwyciłem jego dłoń w moje. Chciałem się odwdzięczyć za tą randkę i także mu coś kupiłem. A dokładnie tą samą bransoletkę tylko z czarnym paskiem.
-Proszę, to w ramach podziękowań za wszystko. Nie wiem, czy Ci się spodoba.- powiedziałem, wyciągając ją z kieszeni i wkładając ją na jego nadgarstek. On z uśmiechem spojrzał na bransoletkę, a następnie na mnie.
-Jak może mi się nie podobać coś tak wspaniałego?- Zapytał i nie czekając na odpowiedź, pocałował mnie delikatnie. Ja chciałem więcej, więc chwyciłem jego głowę i nie pozwoliłem się mu odłączyć. On uśmiechnął się na moich ustach i zaczął namiętnie całować. Ja pierwszy włożyłem język do jego ust i zdominowałem pocałunek albo Jimin mi na to pozwolił. Nie obchodziło mnie to. Cieszyłem się z każdej chwili, gdy moje usta dotykały jego, gdy mój język dotykał jego. Gdy czułem jego oddech, jego ciepło, jego bliskość. Odłączyliśmy się dopiero po kilku minutach.
Jimin zagwizdał, obejmując mnie. Po chwili przyszedł kelner z ciastem i szampanem. Na cieście były dwie świeczki, które łączyły się w serce, a także napis. "Z okazji miesięcznicy". Zdmuchnęliśmy na raz świeczki. Po czym otworzyliśmy szampana i wypiliśmy go przeplatając ręce. Następnie pokroiliśmy ciasto i wzięliśmy po kawałku.
-Zabrałeś mnie do altany dzisiaj, tak jak miesiąc temu?- domyśliłem się. On skinął nieśmiało, rumieniąc się. Złożyłem mu na ustach pocałunek.
-Kocham Cię- powiedziałam po odłączeniu ust.
-Ja Ciebie też kocham.- rzekł, po czym przycisnął ponownie swoje usta do moich. Po zjedzeniu usiedliśmy na małe schodki do altanki.
-Dziękuje Ci za wszystko.- powiedziałem i wtuliłem się w mojego chłopaka, przykładając głowę do jego piersi.
-Nie ma za co.- powiedział i pocałował moje włosy. Jeszcze przez jakieś pół godziny siedzieliśmy tam, rozmawiając i inne takie. Potem osadziliśmy, że trzeba się zbierać.
-Zapanuje ciasto, niech się chłopaki cieszą.- Stwierdził Jimin. Podał je kelnerowi. Gdy już było spakowane. Starszy poszedł się rozliczyć. Gdy wrócił podziękowaliśmy i wyszliśmy.
-Proszę, proszę, proszę, proszę, pokaż, pokaż, proszę.- Błagałem Jimina, by pokazał mi rachunek.
-Nie
-Ale hyuuuung, proszęęęę.
-Nie Jungkook, nie teraz, może kiedyś.- Po 10 minut proszenia i błagania odpuściłem sobie. Jimin z uśmiechem zatryumfował. Szliśmy ze splatanymi palcami centrum miasta. Nagle zatrzymaliśmy się przy jednym z najlepszych i najdroższych hoteli.
-Ale hyung, to jest drogie?
-Nie przejmuj się Jungkook, mam pieniądze.- powiedział i pogłaskał moje włosy. Weszliśmy do środka.
-Dzień dobry. Rezerwacja Park Jimin.
-Dzień dobry. Proszę kluczyk. Miłego pobytu.- powiedziała recepcjonistka i uśmiechnęła się serdecznie. Weszliśmy do windy.
-Nie patrz na na przyciski ani na drzwi.- Zarządził Jimin. Posłusznie spojrzałem na przeciwległą ścianę. Gdy winda się zatrzymała, Jimin zasłonił mi oczy dłońmi i wyprowadził z windy. Zaczęliśmy gdzieś iść. Po chwili się zatrzymaliśmy.
-Nie otwieraj oczu. Chociaż i tak zobaczysz ścianę.- po czym zdjął ręce ze mnie. Nie otworzyłem oczu. Usłyszałem przekręcanie kluczyka i otwieranie drzwi. Po czym Jimin znów zakrył mi oczy dłońmi.
Przeszedłem kilka kroków. Po czym rzekł:
-Możesz otworzyć oczy.- Ściągnął ręce, a przede mną ukazał się wielki pokój, nowocześnie przyrządzony. Był on biały, jak również meble, dwa wiszące fotele i trzy ogromne kanapy. Na ścianie wisiał wielki telewizor. Był też barek i stół do bilarda. Na środku zaś było jacuzzi. Prawie cały pokój miał wielkie okna od samej ziemi do sufitu, więc mogliśmy zobaczyć cały Seul. Dałem małego buziaka Jiminowi i ruszyłem zwiedzać penthouse. Najpierw poszedłem do kuchni, która była bardzo nowocześnie i ładnie wyposażona. Była tam wielką lodówka, której Jimin nie pozwolił mi otworzyć. Następnie wróciłem do salonu. Po czym wyszedłem na balkon. Były tam dwa leżaki i mały basen. Przed moimi oczami rozciągał się przepiękny widok na miasto nocą. Po chwili zachwytu ruszyłem w dalszą wycieczkę. Wszedłem do bardzo dużej i eleganckiej łazienki z wielką wanna i prysznicem. Następnie wszedłem do sypialni. miała mały stoliczek z krzesłem i szafę. Na środku stało gigantyczne łóżko. Rzuciłem się na miękki materac. Jimin dołączył do mnie.
-I co? Mojemu małemu Jungkookiemu się podoba?- zapytał się mnie starszy
-Czy mi się podoba? Jest idealnie, ale...- nie zdążyłem dokończyć zdania, bo chłopak zaczął mnie gilgotać.
-Co? Jakie ale? Nie ma żadnych ale. Idealnie jest, to bez ale.- mówił, poddając mnie torturą.
-Ahahahha.. H-hyu..hyung, prosze prze.. hahahahha... Przestan... Hahahah..
-Nie, jeśli mnie nie przeprosisz- gilgotał coraz mocniej i mocniej.
-Prze.. hahahaha.. praaaaa..szam
-Co? Nie słyszałem.- drażnił mnie
-Aaa... pliss.. hahhahahhah....Nie dra..nie draa...aaa..aażnij mnieee.. Hahahhaha.. Przepraszam.... Hahahahaha- udało mi się wreszcie powiedzieć jedno słowo w całości.
-No niech ci będzie.- powiedział i przestał, zajęło mi chwilę, aby odzyskać oddech i wrócić do normalnego stanu. Usiadłem obok niego.
-Przez Ciebie boli mnie brzuch.- powiedziałem i uderzyłem go poduszką.
-Oj przepraszam, już nie będę.- stwierdził, udając współczucie. Chciał mnie przytulić, a ja wykorzystałem jego nieuwagę i zacząłem go gilgotać. On przewrócił się na plecy, a ja zaatakowałem jego brzuch. Postanowiłem coś wypróbować. Jedną ręką dalej gilgotałem go po brzuchu, drugą przeniosłem na jego krocze i zacząłem uciskać. Jego śmiechy i jęki się mieszały. Było to dość... zabawne.
-Aaa.... Jung... Hahaha.. Kook.. Przestań, pro..proszę.. Nie.. Nie dręcz mnie.. Bła... Aaa... Gam..
Gdy czułem, ze jego kutas jest już całkiem twardy przestałem. On dalej leżał i ciężko oddychał.
-Ty... Mały..- powiedział ciężko. Ja uśmiechnął się chytrze. Już wiedział, że to nie koniec. Chwyciłem pasek jego spodni i odpiąłem. Następnie zacząłem ściągać jego spodnie jak najwolniej. Uwielbiałem drażnić Jimina.
-Kookie, proszę.- ja byłem jeszcze wolniejszy. W końcu pozbawiłem go jeansów. I tak samo wolno, a nawet wolniej pozbawiłem go bokserek. Gdy to zrobiłem, odetchnął z ulga. Ja zacząłem jeździć językiem naokoło jego przyrodzenia.
-Jungkook. Nie drażnij, bo ja ci zrobię gorzej.- zagroził. Ja wreszcie bardzo wolno przejechałem wzdłuż jego pulsującej długości.
-Ssij to wreszcie.- warknął i usiadł z trudem. Chwycił moje włosy i nakierował głowę na czubek jego męskości. Ja przygryzłem zębami jego żołądź, na co dosyć głośno jęknął. Następnie pochłonąłem na raz całość. Zacząłem ssać, jeżdżąc głową w górę w dół.
-Szybciej.- rozkazał. Szarpnął moimi włosami. Prawie się udławiłem, gdy podkręcił tempo, jednak już po chwili złapałem rytm i coraz bardziej przyspieszałem. Jimin jęczał coraz głośniej. Po kilku minutach doszedł. Połknąłem całe nasienie. On opadł na łóżko, a ja wczołgałem się na niego.
-I jak?- zapytałem bawiąc się jego włosami.
-Idealnie.- szepnął i musnął moje usta, po czym zapytał.- Chcesz iść do jacuzzi?
-Pewnie.- powiedziałem i wstałem radośnie, ale po chwili mnie olśniło -Nie mam stroju.- Wyrzekłem smutno.
-A kto powiedział, że jest ci potrzebny?- stwierdził i podszedł do mnie. Zaczął rozpinać mi koszule, a po chwili już się jej pozbył. Potem zaśmiał się, gdy ściągnął mi bokserski, a mój kutas uderzył o brzuch, on także pozbył się koszuli. Wziął mnie na ręce w stylu ślubnym i zaniósł do jacuzzi. Coś się zmieniło. W okół były rozsypane płatki róż. Na brzegu leżał też szampan i dwa kieliszki, także bita śmietana i truskawki w czekoladzie na złotej tacy.
-Kiedy to?- zapytałem zdziwiony
-Kiedy byliśmy w pokoju. - poczułem ciepłą, pieniącą się wodę. Jimin włożył mnie delikatnie i siadł obok. Przytuliłem się do niego. On wziął jedną truskawke i nałożył na nią bita śmietanę po czym trzymał ją w zębach. Ja zbliżyłem się i ugryzłem połowę. Były wyśmienite.
Siedzieliśmy tam w wodzie, jedząc truskawki i pijąc szampana. W tle leciała romantyczna muzyka. Usiadłem okrakiem na jego kolanach.
-Kocham cię- powiedziałem patrząc się prosto w jego oczy.
-Ja ciebie też.- powiedział. Przytuliłem się do niego mocniej. Poczułem jego koguta na moim tyłku. On chyba wiedział, o czym myślę, bo po chwili poczułem trzy pace we mnie. On pogładził mojego kutasa, by trochę mnie rozproszyć. Gdy już byłem w miarę rozciągnięty, wyciągnął palce. Podniosłem się delikatnie. On nakierował swoją długość na mnie, a ja się opuściłem. Poczułem rozrywający mnie ból. Łzy zaczęły lecieć mi z oczu. Niemiłosiernie zaciskałem się na penisie Jimina. Chłopak jęknął:
-Aaa.. Jungkookie, zbyt mocno.. rozluźnij się.
-Po...postaram się.- powiedziałem, jąkając się. Zamknąłem oczy i starałem się zrelaksować. Gdy już się w miarę przyzwyczaiłem do jego wielkości zacząłem nieznacznie podnosić się i opadać. Jimin zrozumiał moje intencje. Chwycił moje uda i zaczął mi pomagać. Podnosiłem się coraz wyżej i coraz szybciej opadałem. Powoli przestawałam czuć ból, na miejscu którego pojawiała się przyjemność. Jiminowi też się to podobało, bo sam wydał kilka jęków. Chciałem zająć się swoją zaniedbaną długością, ale gdy kierowałem swoją rękę, Jimin wziął ją i sam zajął się moim pulsującym kutasem, głaszcząc go. Chwycił jedną ręką moje plecy, drugą dalej pozostawiając na moim kroczu. Lekko pochylił mnie, zmieniając kat.
-Aaa.. tak.. wlaaaaaaśnie... T-tam...- jęknąłem, gdy Jimin trafił w moją prostatę... No tak, ja nie znajdę tego punktu, Jimin tak. Zacząłem się poruszać szybciej. Po kilku minutach doszedłem krzycząc imię Jimina. On doszedł po chwili. Jeszcze chwilę siedziałem z jego kutasem we mnie. Dopiero po kilku chwilach podniosłem się.
-Dobra, może wyjedziemy? Trochę tu się biało zrobiło.- Zapytał Jimin, a ja z uśmiechem skinąłem głową.
Wyszedłem i ruszyłem w stronę pokoju. Jimin, który wyszedł po mnie, dogonił mnie i objął ramieniem.
-To co? Kolejna rundka? Muszę się odegrać za to co mi zrobiłeś.- Stwierdził i zanim zdążyłem jakkolwiek zareagować, wziął mnie na ręce. Rzucił mnie na łóżko i wszedł na mnie. Zaczął bezlitośnie ściskać moje przyrodzenie. Jęknąłem głośno. Wiedziałem, że dźwięki, które wydaje, sprawiały mu wielką przyjemność. Nie chciałem mu sprawiać tej satysfakcji i zacząłem ssać jego wargę. On jednak odłączył się.
-Co? Moja mała dziwka nie chce jęczeć?- Ja mu dam dziwkę.
-Nie jestem dziwka.- warknąłem i uderzyłem jego ramię. On na to bez skrupułów włożył aż cztery palce rozszerzył maksymalnie palce. Jakim cudem włożył aż cztery. Krzyczałem z bólu. Na jego twarzy pojawił się uśmiech.
-Może i nie jesteś dziwią, ale jęczysz jak ona.- szepnął mi do ucha. Wyciągnął palce i bez ostrzeżenia wszedł cała długością we mnie.
-Aaaaa.. Jimin.....- Wrzasnąłem. On jak szybko wszedł, tak szybko wyszedł.
-O nie, nie, a gdzie szacunek.- zacmokał i wszedł jeszcze raz. Jeszcze szybciej i mocniej
-Jiimiiin hyuuung...- tym razem wrzasnąłem poprawnie
-Teraz lepiej. A teraz powiedz mi Kookie, czego tak na prawdę chcesz?- Dobrze wiedział, czego chce, jak już zaczął to niech skończy, ale wiedziałem, ze nic nie zrobi, aż się sam do tego nie przyznam.
-Żebyś mnie pieprzył jak najmocniej. Chce jęczeć twoje imię, chce czuć cię w sobie jak nigdy wcześniej. Chcę jutro nie mieć siły chodzić.
-Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem.
Jak powiedział, tak zrobił. Zaczął walić z całej siły. Z bólu chwyciłem prześcieradło i zacząłem wbijać w nie paznokcie. Cały czas wymawiałem jego imię. Po chwili Jimin trafił i już nie czułem bólu.
-Aaach, Jimin mocniej, aaaach... Plis.- on nagle przestał.
-A szacunek.- przekreciłem oczami. Zatrzymuje się w takim momencie.
-No dobra, proszę Jimin hyung.- On zaczął bezlitośnie uderzać w moją prostatę. Jęczałem głośniej i głośniej. Wiedziałem, że go to podnieca. Gdy byłem już na skraju on chwycił mojego penisa i zaczął go z całych sił uciskać. Po kilku minutach on doszedł pierwszy, ja po chwili też, ale Jimin nie przestał uderzać w moją prostatę. Mój penis ponownie zaczął pulsować.
-Ji-Jimin.. co t-ty ro..robisz?
-Chce więcej.- powiedział, po czym wyciągnął swojego członka. Obrócił mnie tak,że byłem na czworakach. Znów włożył i zaczął. Od razu trafił w mój punkt G. Aż tak dobrze znał moje ciało? Chłopak pochylił się i zaczął ssać skórę na mojej szyi.
-I co? Chcesz mocniej?- Szepnął mi do ucha, a ja prawie od razu odpowiedziałem:
-Tak.- On podniósł się i chwycił mocno moją talie. Jego pchnięcia były szybszy i mocniejsze. Ja również zacząłem się poruszać, by dochodził jeszcze głębiej. Jego jęki mieszały się z moimi.
-Ji.. Jimin.. Ja jestem blisko..
-Ja też, Kookie.- Przyspieszył maksymalnie. Wypuściliśmy nasienie niemal równocześnie. Jimin wyszedł ze mnie. Oboje opadliśmy na łóżko, zdyszani.
-Najlepszy seks w moim życiu.- Powiedziałem z uśmiechem.
-Jak na razie.- Stwierdził starszy, po czym przysunął mnie do siebie.
-Dobranoc Jimin hyung
-Dobranoc Jungkookie.- Powiedział mój chłopak, po czym odpłynąłem w krainę snów.
poniedziałek, 22 września 2014
piątek, 5 września 2014
Pomoc - Rozdział 13
Przepraszam, ale ten rozdział też jest krótki, ale obiecuję, że następny będzie bardzo długi ;)
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Punkt widzenia V
Cała noc siedziałem przy łóżku Sugi. Odstąpiłem go tylko dwa razy, gdy musiałem iść do toalety. Nie chciałem spać, nie miałem na to ochoty. Na nic nie miałem ochoty. Po prostu tam siedziałem i oglądałem jego spokojny sen. Jak on mógł sobie coć takiego zrobić, przecież to był tylko niewinny pocałunek, nic więcej. Za moje zdrady karał się dwoma cięciami. A teraz aż tyle, na pewno nie chciał aż tak się ranić, więc czemu? To pytanie nużyło mnie przez całą noc.
Gdy słońce wstawało około 4 rano, obudził się.
-V? Co ty tu robisz?
-Musiał cie ktoś pilnować przez całą noc, w razie, gdyby Ci się coś działo.
-Byłeś tu przez całą noc i nie spałeś?
-Tak
-Po co?
-Bo chciałem.- Zastała cisza. On podniósł się delikatnie, ale widocznie zakręciło mu się w głowie, bo gdybym go nie złapał, przewróciłby się.
-Dzięki.- Mruknął cicho i usiadł na łóżku. Widziałem, że z każdym ruchem, jego noga boli, ale on to próbował ukryć.
-Chcesz wody?- Zapytałem cicho. on tylko skinął głową. Wstałem i ruszyłem do kuchni, po chwili wróciłem ze szklanką wody. On nadal siedział, ale był bardzo blady i słaby. Podałem mu szklankę, a on powoli pił. Gdy wypił już całość oddał mi szklankę. Odłożyłem ją, a on znów próbował wstać. Chwyciłem go delikatnie, asekurując.
-Muszę iść do łazienki.
-Nie dasz rady. Mogę cię zanieść.
-Nie jestem dzieckiem.
-Ale jesteś ranny. I ledwo trzymasz się na nogach. Do tego widzę, że Cię to udo boli. Tego nie ukryjesz.- Powiedziałem i nie czekając na kolejne jego narzekania. Podniosłem go w stylu ślubnym. On z dąsami na twarzy objął moją szyję. Zaniosłem go do toalety.
-I co? Będziesz się tak stał i gapił na mojego chuja?
-Nie. Będę Cię trzymał, byś się nie przewrócił. Jak chcesz, to się odwrócę.
-To się obróć.- Niechętnie wykonałem to polecenie. Po skończeniu, znów wziąłem Sugę na ręce i zaniosłem do pokoju i posadziłem na łóżku.
-Czy coś jeszcze chcesz?- zapytałem.
-Spokoju.-Odpowiedział i się położył. Ja wstałem i otworzyłem okno. Było tu bardzo duszno i chciałem przewietrzyć. Świerzy powiew wiatru musnął moją skórę. Stałem tam przez chwilę wpatrując się w widok z okna. Przede mną rozpościerał się widok lasu i łąk. Była tam taka cisza i spokój. Było tylko słychać ptaki. Az chciałoby się tam pójść, położyć się na łące i wsłuchiwać się w te piękne śpiewy. Stałem tam tak kilka minut, wpatrując się w przestrzeń. Gdy wróciłem do łóżka Suga już spał. Spojrzałem na jego spokojną twarz i odgarnąłem jego grzywkę z czoła. Był tak spokojny i uroczy. Siadłem na krześle, przy jego łóżku, oglądając ten piękny widok. Po jakiejś godzinie. Weszła pani gospodarz.
-I jak?- spytała cicho, gdy zauważyła, że Yoongi śpi.
-Dobrze, obudził się. Dałem mu wody, poszedł do toalety i wrócił do snu.- Odpowiedziałem. Ona uśmiechnęła się i zapytała z troską.
-Może chcesz się zmienić. Całą noc nie spałeś, na pewno jesteś zmęczony.
-Nie, dziękuję. Dobrze się czuję.- Ona kiwnęła głową i pociągła drugie krzesło do mnie. Siadła obok.
-To dotrzymam Ci towarzystwa. A to twój chłopak, prawda?- Zarumieniłem się, ale po chwili skinąłem głową, po czym dodałem
-A raczej był, to przeze mnie to sobie zrobił.
-Oj. Nie przejmuj się, na pewno nie przez Ciebie. Wszystko się ułoży.- Powiedziała i pogłaskała mnie po głowie. Uśmiechnąłem się na ten gest. Zaczęliśmy ze sobą rozmawiać. Pani Gong była bardzo miła i dawała dobre rady. Po jakiejś godzinie Suga się obudził.
-Dzień dobry- powiedział, gdy zauważył gospodynię, a ona mu odpowiedziała z uśmiechem:
-Dzień dobry.- Odpowiedziała z uśmiechem. Po czym kontynuowała- Jak się czujesz? I jak noga?
-Dobrze, ale boli.
-Najlepiej byłoby, gdybyś się umył, więc na chwilę założymy Ci wodoodporny opatrunek. Później zmienimy na normalny, a po śniadaniu pojedziesz do szpitala. Jednak widzę, że jesteś jeszcze osłabiony, więc twój chłopak cię umyję
-Ale...- Chciał się sprzeciwić, ale pani Gong mu przerwała
-Żadnych ale, chyba, że chcesz, by to ja Cię umyła?
-Wolę V.- Mruknął. Pomogłem mu się przenieść do stół, gdzie pani Gong najpierw zdezynfekowała rany. Suga wcale nie krzyczał z bólu, ale widziałem w jego oczach cierpienie. Następnie założyła mu opatrunek. Gdy było już po wszystkim, chwyciłem ciuchy na przebranie i wziąłem go do łazienki.
-Jak chcesz to włożę Cię do wanny i się nie będę patrzył, a Ty się umyjesz.
-Wiesz, że nie dam rady. Miejmy to już za sobą.- Jak powiedział, tak zrobiłem. Rozebrałem go delikatnie. Po czym podniosłem go i delikatnie włożyłem do wanny z ciepłą wodą. Miał opatrunek, ale i tak to szczypało. Wziąłem gąbkę i zacząłem go myć startując od pleców, później przeniosłem się na klatkę piersiową i brzuch. Jechałem coraz niżej, jednak po chwili zawahania ominąłem jego kroczę i od razu zacząłem czyścić jego nogi. Szczególnie miejsca, w których były zaschnięte ślady krwi.
-Tam też możesz.- Powiedział i wskazał na swoje przyrodzenie. Delikatnie wymyłem jego miejsca intymne, na co mój członek drgnął. Jego penis, również stał się twardszy. Szybko skończyłem. Później jeszcze umyłem jego twarz. Na końcu chwyciłem szampon i umyłem jego włosy. Po spłukaniu go wyciągnąłem go z wanny i zacząłem wycierać. Gdy był już suchy (nie licząc włosów), ubrałem go w nową bluzkę, bokserki i luźne szorty i z powrotem ruszyliśmy do pokoju. W nim czekała już pani gospodyni. Posadziłem Yoongi na stół. Pani Gong zmieniła opatrunek.
-Dziękuję- powiedział cicho Suga. Pomogłem mu przedostać się do łóżka.
Pani Gong powiedziała, że zostanie na razie przy Sudze i kazała mi iść odpocząć. Wszedłem do pokoju. "Przynajmniej oni są szczęśliwi." Pomyślałem, gdy zobaczyłem tą urocza, śpiąca parkę. Jednak musiałem im przerwać ten cudny relaks. Podszedłem do ich łóżka i zacząłem potrząsać przytulonym do Jungkooka Jiminem.
-Jimin, musisz zmienić miejsce, za 15 minut jest pobudka, a raczej nie chcesz, by was tak zastali.
-V? Co? Jak?- Powiedział w półśnie delikatnie otwierając oczy.
-Wstawaj!- Rzekłem. On ziewnął i zaczął się podnosić, ale został szybko pociągnięty z powrotem w dół.
-Nie. Zostajesz ze mną.- powiedział Jungkook, który objął Jimina ręką i nogą i przyciągnął go bliżej siebie.
-No dobra, jeszcze 10 min mogę poleżeć.- stwierdził straszy i odwrócił się twarzą do maknae. Uśmiech pojawił się na twarzy najmłodszego, który wbił się w starszego jeszcze mocniej. Urocze. Kookie był jak małe dziecko, które nie chciało oddać zabawki. Położyłem się na swoje łóżko i zacząłem grać na telefonie. Nie byłem śpiący o dziwo. Po kilku minutach Jimin wstał, co wywołało jęk niezadowolenia u Jungkooka. Starszy uśmiechnął się tylko i pocałował go delikatnie. Następnie ruszył do toalety. Gdy wrócił, równo z nim usłyszeliśmy dzwonek. Gospodarz wszedł i ogłosił, że śniadanie za 15 minut. Jimin usiadł na wciąż śpiącym Jungkooku i zaczął skakać. Młodszy szybko usiadł i pociągnął Jimina na łóżko. Zaczęli się bić, Ale po chwili wojna zamieniła się w całowanie. Gdy się już ogarnęli po chwili, Jungkook siadł i zapytał się mnie.
-I jak Suga?
-Dobrze, trochę go noga boli.- odpowiedziałem.
-A między wami?- zapytał Jimin
-Źle.- powiedziałem. Oni ruszyli i mnie przytulili.
-Będzie dobrze- szepnął mi do ucha Kookie. Ja tylko dałem smutny uśmiech. Chłopaki poklepali mnie i ruszyliśmy na śniadanie. Tam menager ogłaszał:
-Dzisiaj także macie wolne, Suga jest ranny i pojedzie do szpitala. Jimin i Jungkok również z nami pojadą, bo idą na urodziny. Resztę proszę o nie zabicie się nawzajem.- Wszyscy przytaknęli, chociaż Rap Monster nadal kipiał wściekłością i nadal nie wiedziałem dlaczego. Po śniadaniu postanowiłem się zapytać. W drodze do pokoju zatrzymałem Jungkooka i wziąłem go na stronę.
-Kookie, dlaczego lider się tak wkurzył?
-Bo J-Hope był z Minzy i później ona widziała no wiesz. A Rap Monster hyung jest strasznie w niej zakochany, więc rozumiesz.- Wytłumaczył maknae, gdy nagle zza pleców usłyszałem czyiś głos.
-No pięknie, już polujesz następną ofiarę?- Odwróciłem się i na moje szczęście, to był Suga.
-Nie, to nie tak, skarbie ja..
-Odpuść sobie i nie mów do mnie skarbie!- Warknął Yoongi, po czym ruszył o kuli do łazienki. Kilka łez spłynęło po mojej twarzy. Jungkook mnie przytulił. Słyszałem jeszcze jedno zdanie
-Uważaj, bo Ci tez chłopaka dorwie.- Po chwili przyszedł do nas Jimin, nie rozumiejąc o co chodzi.
-V hyung chciał się po prostu dowiedzieć o Rap Mon hyungu.- Wyjaśnił Kookie. Starszy wydał się nagle wkurzony. Poklepał mnie po ramieniu i ruszył bez słowa w stronę łazienki.
-Nie przejmuj się, zaraz wróci. Pewnie chce sam wszystko wyjaśnić.- Stwierdził maknae i ruszyliśmy do pokoju.
Tam najmłodszy zaczął wyciągać koszule z szafy i pytał się mnie, co ma włożyć. Był strasznie zestresowany. Wreszcie wybrał czarne skinny jeans i białą białą koszulę z krótkim rękawem. Zamknąłem drzwi. Jungkook zaczął stylizować włosy, by wyglądały jak najlepiej. Nagle usłyszałem pukanie do drzwi.
-Hej, chłopaki otwórzcie.- To był Jimin. Podbiegłem do drzwi i rzekłem:
-Przykro mi, ale Cię nie wpuszczę, Kookie się szykuje.
-Przecież to nie ślub, proszę.
-Nie, za 15 minut.
-Dobra- Rzeknął i odszedł. Poprawiłem koszulę maknae. Po perfumował się jeszcze i zapytał ze 100 razy czy dobrze wygląda po czym wyszedł i poszedł do toalety, by Jimin go nie widział. Ja zawołałem starszego, który zaczął się szykować. On ubrał czarną koszulę i białe rurki. Dobrał się idealnie z Jungkookiem.
-Na pewno się nie widzieliście?- Zapytałem się, leżąc na łóżku, gdy Jimin się czesał
-Nie, a co? Ubrał się tak samo?
-Nie, ale zobaczysz.- Powiedziałem z uśmiechem. Gdy był już gotowy. Zeszliśmy na dół. Mina jego Jungkooka, bezcenna, ale nic nie mogli teraz zrobić, bo wszyscy tam byli.
-Ej, wy tak specjalnie?- Zapytał rozbawiony J-Hope.
-Nie.- Powiedzieli równocześnie zawstydzeni, na co wszyscy wybuchli śmiechem. Po chwili zjawił się też Suga i wszyscy ruszyli do wyjścia. Zanim wsiedli do samochodu, Suga rzucił mi dziwne spojrzenie. Nie rozumiałem o co chodzi.
Pomachaliśmy im na pożegnanie. Gdy wracaliśmy do budynku chwyciłem Rap Mona i pociagnąłem do lasu.
-Idziemy się przejść!- Krzyknąłem do pozostałej dwójki. Ciągnąłem lidera za rękę, a on jakoś nie specjalnie sprawiał opór. Po kilku minutach się zatrzymałem.
-Czy to prawda, że zakochałeś się w Minzy?- Zapytałem prosto z mostu. On się zawstydził i po chwili mruknął:
-Tak.- Uśmiechnąłem się i zadałem kolejne pytanie:
-A jesteś na mnie zły?
-Trochę.
-Słuchaj. Dobrze widzę, że Minzy się tez podobasz, ale J-Hope Cię wyprzedził. Ale on jest świnią, a ty masz szanse, zagadaj do niej, ale nie naciskaj.
-A co ty się tak nagle o mnie troszczysz?- Przerwał mi, a ja odpowiedziałem.
-Bo każda miłość jest piękna i trzeba o nią walczyć, bo później się ją traci, tak jak ja straciłem.- Wyraz twarzy RapMona nagle się zmienił, był wpół żalu, a wpół nadziei. On podszedł do mnie i mnie przytulił.
-Dzięki V, jesteś super przyjacielem.- Poklepał mnie. Ja się trochę odsunąłem i zapytałem.
-No i na co czekasz? Idź do niej.- On skinął głową i pobiegł w stronę domu. Ja poczłapałem powoli za nim. Wróciłem i położyłem się na łóżku. Zmrużył mnie sen.
Po obudzeniu spojrzałem na zegarek, była 17. Obiad mnie minął, a mój głód mi doskwierał. Wyszedłem z pokoju i ruszyłem na dół. Otworzyłem lodówkę. Była tam miseczka z jakimś jedzeniem i karteczka z napisem: "V, tu masz obiad, my poszliśmy nad jezioro, jak chcesz, to dołącz." Uśmiechnąłem się sam do siebie. Po zjedzeniu spóźnionego obiadu, przebrałem się i ruszyłem nad wodę. Gdy wszedłem na plażę, osłupiałem. Lider i Minzy lizali się na kocu. J-Hope obok kipiał z zazdrości, a Jin śmiał się z tego wszystkiego. Gdy mnie zauważyli, Rap Monster przeprosił dziewczynę i podbiegł do mnie. Przytulił mnie i dziękował. Po chwili czułości, przyszedłem do reszty. Zauważyłem, ze Sugi z nimi nie było, w domu tez go nie widziałem.
-Ej, menager i Suga jeszcze nie wrócili?-Zapytałem.
-Nie, dzwonili, że jest kolejka i że oni idą coś zjeść i mają tam być o 17 i o 18 wrócą.- Wytłumaczył Jin. Ja skinąłem głową i siadłem koło niego. Graliśmy w siatkówkę plażową i troszkę pływaliśmy. Nie odzywałem się do J-Hopa, ale on i tak na mnie nie zwracał uwagi. Bardziej był zajęty tym, jak upokorzyć lidera, który się popisywał przed Minzy.
Po godzinie zabawy, wróciliśmy do domu. Samochód już był, wiec pewnie przyjechali. W salonie spotkaliśmy menagera.
-I co z Sugą?- Zapytał od progu Jin.
-Ma 35 ran. Zostały one znów zdezynfekowany, no i cóż. Dostał opatrunki i trzeba po prostu czekać, aż te rany się wyleczą. nie ze wszystkich, ale niestety zostaną blizny.- Powiedział menager. Chłopaki zostali w salonie, a ja poszedłem się na górę przebrać, w drodze do pokoju, postanowiłem odwiedzić Yoongi. Zapukałem i wszedłem do pokoju. Suga leżał na łóżku w samych bokserkach. Udo miał w opatrunku.
-Hej, jak się czujesz?- Zapytałem, gdy spojrzał na mnie
-Jesteś głupi- Zamiast odpowiedzi, usłyszałem wyzwisko, musiałem się odgryźć.
-Jak Ty. Kto normalny tnie się 35 razy za jednym razem?
-Miało być 10, ale chciałem się ukarać za każdy nasz wspólny seks.
-To byś się już wykrwawił.
-I dobrze, po co mam żyć, jak jedyna osoba, którą na prawdę kochałem mnie wykorzystała.
-Nie wykorzystałem!- Podniosłem lekko głos, a on zaczął krzyczeć.
- Ta jasne, najpierw się ze mną pierzysz, a jak Ci się znudzi albo jak uważasz, że mi źle idzie, to już lecisz dupczyć innego!- Podniósł się i stanął na przeciwko mnie.
-Nigdy tak nie powiedziałem, dla mnie jesteś najlepszy i nigdy mi się nie znudzisz. Nigdy.
-Ale to zrobiłeś. Jak już myślałem, że już nie będziesz, to co? Już się liżesz z innym.
-To on mnie pocałował, do tego to tylko pocałunek.
-Tylko pocałunek?! Dla mnie to coś znaczy, jakbyś nie wiedział! Dla mnie to prawie tak intymne jak seks, a ty mi mówisz, że to nic nie znaczy!? Czyli te wszystkie nasze pocałunki nic nie znaczyły!? Pewnie te wyznania miłości, to też tylko puste słowa!?
-Nie, to wszystko nie tak, daj mi dokończyć i mi nie przerywaj. Ja Cie kocham i tylko Ciebie. Nasze pocałunki dla mnie znaczą wszystko, ale ten z Hobi hyungiem nic nie znaczył.
-To dlaczego go nie odepchnąłeś?
-Odepchnąłem, ale zanim się skapnąłem, co się w ogóle dzieje, to trochę trwało, wiesz.
-I co mnie to? Nie wiem czy mam Ci wierzyć.
-To co mam Ci J-Hope przyprowadzić, by to potwierdził?
-Nie trzeba idioto.- Zbliżył się do mnie i pocałował mnie. Ja chwyciłem tył jego głowy i pogłębiłem pocałunek. Ale coś mi nie grało.
-Ale dlaczego?- Zapytałem, przerywając pocałunek.
-Ciesz się, że jest ktoś taki jak Jimin, on mnie przekonał i powiedział o jego przygodzie z HoSeokiem.- Uśmiechnąłem się i połączyłem nasze usta. On przygryzł moją wargę prosząc o wejście. Od razu otworzyłem usta i poczułem jego język. Zacząłem poruszać moim. Plątały się i badały usta drugiego. Moje ręce zaczęły wplątywać się w jego włosy. Jego dłonie chwyciły moje plecy, a później tyłek. Nagle usłyszałem krzyk:
-Suga! Jak się czu.uu.. oo Jezus Maria!!!- To byli chłopaki, którzy akurat otwarli drzwi,a myśmy się nie zdążyli rozłączyć.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Punkt widzenia V
Cała noc siedziałem przy łóżku Sugi. Odstąpiłem go tylko dwa razy, gdy musiałem iść do toalety. Nie chciałem spać, nie miałem na to ochoty. Na nic nie miałem ochoty. Po prostu tam siedziałem i oglądałem jego spokojny sen. Jak on mógł sobie coć takiego zrobić, przecież to był tylko niewinny pocałunek, nic więcej. Za moje zdrady karał się dwoma cięciami. A teraz aż tyle, na pewno nie chciał aż tak się ranić, więc czemu? To pytanie nużyło mnie przez całą noc.
Gdy słońce wstawało około 4 rano, obudził się.
-V? Co ty tu robisz?
-Musiał cie ktoś pilnować przez całą noc, w razie, gdyby Ci się coś działo.
-Byłeś tu przez całą noc i nie spałeś?
-Tak
-Po co?
-Bo chciałem.- Zastała cisza. On podniósł się delikatnie, ale widocznie zakręciło mu się w głowie, bo gdybym go nie złapał, przewróciłby się.
-Dzięki.- Mruknął cicho i usiadł na łóżku. Widziałem, że z każdym ruchem, jego noga boli, ale on to próbował ukryć.
-Chcesz wody?- Zapytałem cicho. on tylko skinął głową. Wstałem i ruszyłem do kuchni, po chwili wróciłem ze szklanką wody. On nadal siedział, ale był bardzo blady i słaby. Podałem mu szklankę, a on powoli pił. Gdy wypił już całość oddał mi szklankę. Odłożyłem ją, a on znów próbował wstać. Chwyciłem go delikatnie, asekurując.
-Muszę iść do łazienki.
-Nie dasz rady. Mogę cię zanieść.
-Nie jestem dzieckiem.
-Ale jesteś ranny. I ledwo trzymasz się na nogach. Do tego widzę, że Cię to udo boli. Tego nie ukryjesz.- Powiedziałem i nie czekając na kolejne jego narzekania. Podniosłem go w stylu ślubnym. On z dąsami na twarzy objął moją szyję. Zaniosłem go do toalety.
-I co? Będziesz się tak stał i gapił na mojego chuja?
-Nie. Będę Cię trzymał, byś się nie przewrócił. Jak chcesz, to się odwrócę.
-To się obróć.- Niechętnie wykonałem to polecenie. Po skończeniu, znów wziąłem Sugę na ręce i zaniosłem do pokoju i posadziłem na łóżku.
-Czy coś jeszcze chcesz?- zapytałem.
-Spokoju.-Odpowiedział i się położył. Ja wstałem i otworzyłem okno. Było tu bardzo duszno i chciałem przewietrzyć. Świerzy powiew wiatru musnął moją skórę. Stałem tam przez chwilę wpatrując się w widok z okna. Przede mną rozpościerał się widok lasu i łąk. Była tam taka cisza i spokój. Było tylko słychać ptaki. Az chciałoby się tam pójść, położyć się na łące i wsłuchiwać się w te piękne śpiewy. Stałem tam tak kilka minut, wpatrując się w przestrzeń. Gdy wróciłem do łóżka Suga już spał. Spojrzałem na jego spokojną twarz i odgarnąłem jego grzywkę z czoła. Był tak spokojny i uroczy. Siadłem na krześle, przy jego łóżku, oglądając ten piękny widok. Po jakiejś godzinie. Weszła pani gospodarz.
-I jak?- spytała cicho, gdy zauważyła, że Yoongi śpi.
-Dobrze, obudził się. Dałem mu wody, poszedł do toalety i wrócił do snu.- Odpowiedziałem. Ona uśmiechnęła się i zapytała z troską.
-Może chcesz się zmienić. Całą noc nie spałeś, na pewno jesteś zmęczony.
-Nie, dziękuję. Dobrze się czuję.- Ona kiwnęła głową i pociągła drugie krzesło do mnie. Siadła obok.
-To dotrzymam Ci towarzystwa. A to twój chłopak, prawda?- Zarumieniłem się, ale po chwili skinąłem głową, po czym dodałem
-A raczej był, to przeze mnie to sobie zrobił.
-Oj. Nie przejmuj się, na pewno nie przez Ciebie. Wszystko się ułoży.- Powiedziała i pogłaskała mnie po głowie. Uśmiechnąłem się na ten gest. Zaczęliśmy ze sobą rozmawiać. Pani Gong była bardzo miła i dawała dobre rady. Po jakiejś godzinie Suga się obudził.
-Dzień dobry- powiedział, gdy zauważył gospodynię, a ona mu odpowiedziała z uśmiechem:
-Dzień dobry.- Odpowiedziała z uśmiechem. Po czym kontynuowała- Jak się czujesz? I jak noga?
-Dobrze, ale boli.
-Najlepiej byłoby, gdybyś się umył, więc na chwilę założymy Ci wodoodporny opatrunek. Później zmienimy na normalny, a po śniadaniu pojedziesz do szpitala. Jednak widzę, że jesteś jeszcze osłabiony, więc twój chłopak cię umyję
-Ale...- Chciał się sprzeciwić, ale pani Gong mu przerwała
-Żadnych ale, chyba, że chcesz, by to ja Cię umyła?
-Wolę V.- Mruknął. Pomogłem mu się przenieść do stół, gdzie pani Gong najpierw zdezynfekowała rany. Suga wcale nie krzyczał z bólu, ale widziałem w jego oczach cierpienie. Następnie założyła mu opatrunek. Gdy było już po wszystkim, chwyciłem ciuchy na przebranie i wziąłem go do łazienki.
-Jak chcesz to włożę Cię do wanny i się nie będę patrzył, a Ty się umyjesz.
-Wiesz, że nie dam rady. Miejmy to już za sobą.- Jak powiedział, tak zrobiłem. Rozebrałem go delikatnie. Po czym podniosłem go i delikatnie włożyłem do wanny z ciepłą wodą. Miał opatrunek, ale i tak to szczypało. Wziąłem gąbkę i zacząłem go myć startując od pleców, później przeniosłem się na klatkę piersiową i brzuch. Jechałem coraz niżej, jednak po chwili zawahania ominąłem jego kroczę i od razu zacząłem czyścić jego nogi. Szczególnie miejsca, w których były zaschnięte ślady krwi.
-Tam też możesz.- Powiedział i wskazał na swoje przyrodzenie. Delikatnie wymyłem jego miejsca intymne, na co mój członek drgnął. Jego penis, również stał się twardszy. Szybko skończyłem. Później jeszcze umyłem jego twarz. Na końcu chwyciłem szampon i umyłem jego włosy. Po spłukaniu go wyciągnąłem go z wanny i zacząłem wycierać. Gdy był już suchy (nie licząc włosów), ubrałem go w nową bluzkę, bokserki i luźne szorty i z powrotem ruszyliśmy do pokoju. W nim czekała już pani gospodyni. Posadziłem Yoongi na stół. Pani Gong zmieniła opatrunek.
-Dziękuję- powiedział cicho Suga. Pomogłem mu przedostać się do łóżka.
Pani Gong powiedziała, że zostanie na razie przy Sudze i kazała mi iść odpocząć. Wszedłem do pokoju. "Przynajmniej oni są szczęśliwi." Pomyślałem, gdy zobaczyłem tą urocza, śpiąca parkę. Jednak musiałem im przerwać ten cudny relaks. Podszedłem do ich łóżka i zacząłem potrząsać przytulonym do Jungkooka Jiminem.
-Jimin, musisz zmienić miejsce, za 15 minut jest pobudka, a raczej nie chcesz, by was tak zastali.
-V? Co? Jak?- Powiedział w półśnie delikatnie otwierając oczy.
-Wstawaj!- Rzekłem. On ziewnął i zaczął się podnosić, ale został szybko pociągnięty z powrotem w dół.
-Nie. Zostajesz ze mną.- powiedział Jungkook, który objął Jimina ręką i nogą i przyciągnął go bliżej siebie.
-No dobra, jeszcze 10 min mogę poleżeć.- stwierdził straszy i odwrócił się twarzą do maknae. Uśmiech pojawił się na twarzy najmłodszego, który wbił się w starszego jeszcze mocniej. Urocze. Kookie był jak małe dziecko, które nie chciało oddać zabawki. Położyłem się na swoje łóżko i zacząłem grać na telefonie. Nie byłem śpiący o dziwo. Po kilku minutach Jimin wstał, co wywołało jęk niezadowolenia u Jungkooka. Starszy uśmiechnął się tylko i pocałował go delikatnie. Następnie ruszył do toalety. Gdy wrócił, równo z nim usłyszeliśmy dzwonek. Gospodarz wszedł i ogłosił, że śniadanie za 15 minut. Jimin usiadł na wciąż śpiącym Jungkooku i zaczął skakać. Młodszy szybko usiadł i pociągnął Jimina na łóżko. Zaczęli się bić, Ale po chwili wojna zamieniła się w całowanie. Gdy się już ogarnęli po chwili, Jungkook siadł i zapytał się mnie.
-I jak Suga?
-Dobrze, trochę go noga boli.- odpowiedziałem.
-A między wami?- zapytał Jimin
-Źle.- powiedziałem. Oni ruszyli i mnie przytulili.
-Będzie dobrze- szepnął mi do ucha Kookie. Ja tylko dałem smutny uśmiech. Chłopaki poklepali mnie i ruszyliśmy na śniadanie. Tam menager ogłaszał:
-Dzisiaj także macie wolne, Suga jest ranny i pojedzie do szpitala. Jimin i Jungkok również z nami pojadą, bo idą na urodziny. Resztę proszę o nie zabicie się nawzajem.- Wszyscy przytaknęli, chociaż Rap Monster nadal kipiał wściekłością i nadal nie wiedziałem dlaczego. Po śniadaniu postanowiłem się zapytać. W drodze do pokoju zatrzymałem Jungkooka i wziąłem go na stronę.
-Kookie, dlaczego lider się tak wkurzył?
-Bo J-Hope był z Minzy i później ona widziała no wiesz. A Rap Monster hyung jest strasznie w niej zakochany, więc rozumiesz.- Wytłumaczył maknae, gdy nagle zza pleców usłyszałem czyiś głos.
-No pięknie, już polujesz następną ofiarę?- Odwróciłem się i na moje szczęście, to był Suga.
-Nie, to nie tak, skarbie ja..
-Odpuść sobie i nie mów do mnie skarbie!- Warknął Yoongi, po czym ruszył o kuli do łazienki. Kilka łez spłynęło po mojej twarzy. Jungkook mnie przytulił. Słyszałem jeszcze jedno zdanie
-Uważaj, bo Ci tez chłopaka dorwie.- Po chwili przyszedł do nas Jimin, nie rozumiejąc o co chodzi.
-V hyung chciał się po prostu dowiedzieć o Rap Mon hyungu.- Wyjaśnił Kookie. Starszy wydał się nagle wkurzony. Poklepał mnie po ramieniu i ruszył bez słowa w stronę łazienki.
-Nie przejmuj się, zaraz wróci. Pewnie chce sam wszystko wyjaśnić.- Stwierdził maknae i ruszyliśmy do pokoju.
Tam najmłodszy zaczął wyciągać koszule z szafy i pytał się mnie, co ma włożyć. Był strasznie zestresowany. Wreszcie wybrał czarne skinny jeans i białą białą koszulę z krótkim rękawem. Zamknąłem drzwi. Jungkook zaczął stylizować włosy, by wyglądały jak najlepiej. Nagle usłyszałem pukanie do drzwi.
-Hej, chłopaki otwórzcie.- To był Jimin. Podbiegłem do drzwi i rzekłem:
-Przykro mi, ale Cię nie wpuszczę, Kookie się szykuje.
-Przecież to nie ślub, proszę.
-Nie, za 15 minut.
-Dobra- Rzeknął i odszedł. Poprawiłem koszulę maknae. Po perfumował się jeszcze i zapytał ze 100 razy czy dobrze wygląda po czym wyszedł i poszedł do toalety, by Jimin go nie widział. Ja zawołałem starszego, który zaczął się szykować. On ubrał czarną koszulę i białe rurki. Dobrał się idealnie z Jungkookiem.
-Na pewno się nie widzieliście?- Zapytałem się, leżąc na łóżku, gdy Jimin się czesał
-Nie, a co? Ubrał się tak samo?
-Nie, ale zobaczysz.- Powiedziałem z uśmiechem. Gdy był już gotowy. Zeszliśmy na dół. Mina jego Jungkooka, bezcenna, ale nic nie mogli teraz zrobić, bo wszyscy tam byli.
-Ej, wy tak specjalnie?- Zapytał rozbawiony J-Hope.
-Nie.- Powiedzieli równocześnie zawstydzeni, na co wszyscy wybuchli śmiechem. Po chwili zjawił się też Suga i wszyscy ruszyli do wyjścia. Zanim wsiedli do samochodu, Suga rzucił mi dziwne spojrzenie. Nie rozumiałem o co chodzi.
Pomachaliśmy im na pożegnanie. Gdy wracaliśmy do budynku chwyciłem Rap Mona i pociagnąłem do lasu.
-Idziemy się przejść!- Krzyknąłem do pozostałej dwójki. Ciągnąłem lidera za rękę, a on jakoś nie specjalnie sprawiał opór. Po kilku minutach się zatrzymałem.
-Czy to prawda, że zakochałeś się w Minzy?- Zapytałem prosto z mostu. On się zawstydził i po chwili mruknął:
-Tak.- Uśmiechnąłem się i zadałem kolejne pytanie:
-A jesteś na mnie zły?
-Trochę.
-Słuchaj. Dobrze widzę, że Minzy się tez podobasz, ale J-Hope Cię wyprzedził. Ale on jest świnią, a ty masz szanse, zagadaj do niej, ale nie naciskaj.
-A co ty się tak nagle o mnie troszczysz?- Przerwał mi, a ja odpowiedziałem.
-Bo każda miłość jest piękna i trzeba o nią walczyć, bo później się ją traci, tak jak ja straciłem.- Wyraz twarzy RapMona nagle się zmienił, był wpół żalu, a wpół nadziei. On podszedł do mnie i mnie przytulił.
-Dzięki V, jesteś super przyjacielem.- Poklepał mnie. Ja się trochę odsunąłem i zapytałem.
-No i na co czekasz? Idź do niej.- On skinął głową i pobiegł w stronę domu. Ja poczłapałem powoli za nim. Wróciłem i położyłem się na łóżku. Zmrużył mnie sen.
Po obudzeniu spojrzałem na zegarek, była 17. Obiad mnie minął, a mój głód mi doskwierał. Wyszedłem z pokoju i ruszyłem na dół. Otworzyłem lodówkę. Była tam miseczka z jakimś jedzeniem i karteczka z napisem: "V, tu masz obiad, my poszliśmy nad jezioro, jak chcesz, to dołącz." Uśmiechnąłem się sam do siebie. Po zjedzeniu spóźnionego obiadu, przebrałem się i ruszyłem nad wodę. Gdy wszedłem na plażę, osłupiałem. Lider i Minzy lizali się na kocu. J-Hope obok kipiał z zazdrości, a Jin śmiał się z tego wszystkiego. Gdy mnie zauważyli, Rap Monster przeprosił dziewczynę i podbiegł do mnie. Przytulił mnie i dziękował. Po chwili czułości, przyszedłem do reszty. Zauważyłem, ze Sugi z nimi nie było, w domu tez go nie widziałem.
-Ej, menager i Suga jeszcze nie wrócili?-Zapytałem.
-Nie, dzwonili, że jest kolejka i że oni idą coś zjeść i mają tam być o 17 i o 18 wrócą.- Wytłumaczył Jin. Ja skinąłem głową i siadłem koło niego. Graliśmy w siatkówkę plażową i troszkę pływaliśmy. Nie odzywałem się do J-Hopa, ale on i tak na mnie nie zwracał uwagi. Bardziej był zajęty tym, jak upokorzyć lidera, który się popisywał przed Minzy.
Po godzinie zabawy, wróciliśmy do domu. Samochód już był, wiec pewnie przyjechali. W salonie spotkaliśmy menagera.
-I co z Sugą?- Zapytał od progu Jin.
-Ma 35 ran. Zostały one znów zdezynfekowany, no i cóż. Dostał opatrunki i trzeba po prostu czekać, aż te rany się wyleczą. nie ze wszystkich, ale niestety zostaną blizny.- Powiedział menager. Chłopaki zostali w salonie, a ja poszedłem się na górę przebrać, w drodze do pokoju, postanowiłem odwiedzić Yoongi. Zapukałem i wszedłem do pokoju. Suga leżał na łóżku w samych bokserkach. Udo miał w opatrunku.
-Hej, jak się czujesz?- Zapytałem, gdy spojrzał na mnie
-Jesteś głupi- Zamiast odpowiedzi, usłyszałem wyzwisko, musiałem się odgryźć.
-Jak Ty. Kto normalny tnie się 35 razy za jednym razem?
-Miało być 10, ale chciałem się ukarać za każdy nasz wspólny seks.
-To byś się już wykrwawił.
-I dobrze, po co mam żyć, jak jedyna osoba, którą na prawdę kochałem mnie wykorzystała.
-Nie wykorzystałem!- Podniosłem lekko głos, a on zaczął krzyczeć.
- Ta jasne, najpierw się ze mną pierzysz, a jak Ci się znudzi albo jak uważasz, że mi źle idzie, to już lecisz dupczyć innego!- Podniósł się i stanął na przeciwko mnie.
-Nigdy tak nie powiedziałem, dla mnie jesteś najlepszy i nigdy mi się nie znudzisz. Nigdy.
-Ale to zrobiłeś. Jak już myślałem, że już nie będziesz, to co? Już się liżesz z innym.
-To on mnie pocałował, do tego to tylko pocałunek.
-Tylko pocałunek?! Dla mnie to coś znaczy, jakbyś nie wiedział! Dla mnie to prawie tak intymne jak seks, a ty mi mówisz, że to nic nie znaczy!? Czyli te wszystkie nasze pocałunki nic nie znaczyły!? Pewnie te wyznania miłości, to też tylko puste słowa!?
-Nie, to wszystko nie tak, daj mi dokończyć i mi nie przerywaj. Ja Cie kocham i tylko Ciebie. Nasze pocałunki dla mnie znaczą wszystko, ale ten z Hobi hyungiem nic nie znaczył.
-To dlaczego go nie odepchnąłeś?
-Odepchnąłem, ale zanim się skapnąłem, co się w ogóle dzieje, to trochę trwało, wiesz.
-I co mnie to? Nie wiem czy mam Ci wierzyć.
-To co mam Ci J-Hope przyprowadzić, by to potwierdził?
-Nie trzeba idioto.- Zbliżył się do mnie i pocałował mnie. Ja chwyciłem tył jego głowy i pogłębiłem pocałunek. Ale coś mi nie grało.
-Ale dlaczego?- Zapytałem, przerywając pocałunek.
-Ciesz się, że jest ktoś taki jak Jimin, on mnie przekonał i powiedział o jego przygodzie z HoSeokiem.- Uśmiechnąłem się i połączyłem nasze usta. On przygryzł moją wargę prosząc o wejście. Od razu otworzyłem usta i poczułem jego język. Zacząłem poruszać moim. Plątały się i badały usta drugiego. Moje ręce zaczęły wplątywać się w jego włosy. Jego dłonie chwyciły moje plecy, a później tyłek. Nagle usłyszałem krzyk:
-Suga! Jak się czu.uu.. oo Jezus Maria!!!- To byli chłopaki, którzy akurat otwarli drzwi,a myśmy się nie zdążyli rozłączyć.
sobota, 30 sierpnia 2014
Dzień wolny cz.2 - Rozdział 12
Okay, więc to jest kolejny rozdział, a raczej dokończenie wczorajszego. Przepraszam, ze taki krótki. Następny będzie dłuższy. I to o wiele
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Punkt widzenia Jungkooka
Nie rozumiałem w ogóle co się stało. Lider w furii rzucił się na J-Hopa, Suga wybiegł wściekły, a teraz wchodzę do pokoju, a V cały w łzach siedzi na swoim lóżku.
-V hyung, co się stało?- zapytałem, ale zanim on zdążył cokolwiek powiedzieć do pokoju wpadła wkurzona i zabeczana Minzy.
-Ty tępy, zjebany chuju, jak śmiałeś! Miej łapy przy swoim chłopaku, a nie klej się do innych!!! Ale masz szczęście, że ta twoją "miłość" też to widziała!- wrzasnęła, po czym rzuciła się na Tae. On jej nie mógł oddać, więc tylko się bronił. Ruszyłem mu na pomoc, ale ona się zbyt mocno uczepiła
-Jimin!- krzyknąłem. On wbiegł po chwili do pokoju. Pomógł mi wziąć Minzy z dała od Taehyunga.
-Co się do cholery jasnej stało?- zapytał Jimin wciąż trzymając Minzy.
-Ten palant przystawił się do mojego chłopaka- warknęła dziewczyna.
-To nie tak!- Szybko zaprzeczył V i zaczął się tłumaczyć. -Najpierw spytał się mnie na plaży, jak to jest się pocałować z chłopakiem i czy to tak samo jak z laską. Ja powiedziałem, że nie wiem i niech sprawdzi. Później biłem się z nim i byliśmy blisko. On się zbliżył jeszcze bardziej i mnie pocałował i tak jakoś wyszło. Zawsze odwzajemniam pocałunek nieświadomie, więc dopiero po chwili zorientowałem się, co robię i wtedy go odepchnąłem. On powiedział, że to nic nie znaczy i że tylko chciał sprawdzić czy jest lepiej.
-Kłamiesz!- Wrzasnęła Minzy.
-Wiesz co, on może mieć rację. W końcu ten tępy idiota zaczął macać mnie po jajach, by jak to powiedział "sprawdzić" czy się podniecę pod jego dotykiem.- przerwał jej Jimin, a ja musiałem dodać:
-I to jeszcze na moich oczach.- Ona widocznie się uspokoiła.
-Przepraszam, może masz rację.- powiedziała i wyszła z pokoju. V siedział na łóżku i płakał.
-Wszystko będzie dobrze- powiedziałem, a on wybuchnął.
-Nic nie będzie dobrze! Znów to zrobiłem, on mi tego nie wybaczy, nie wybaczy, a ja go kocham. Dlaczego muszę być taką świnią, on.. on powiedział, ze mnie nienawidzi!
-V, on Cię kocha. Dobrze o tym wiesz, a to że tak powiedział to tylko w chwili złości.- uspokajał go Jimin. On nagle podniósł się i spojrzał z przerażeniem, jakby coś zrozumiał.
-Gdzie on jest?
-Nie wiem, mówił, ze idzie na spacer.
-Fuck, fuck, fuck! Musimy go znaleźć. On sobie zrobi krzywdę.
-Co? Jak?- Wpadłem również w panikę.
-Gdy go zdradzałem, ciął się.Jedną lub dwie kreski za zdradę. Teraz może być gorzej. On zawsze nosi w spodniach scyzoryk.
Zerwaliśmy się natychmiastowo.
-Idziemy na spacer.- Krzyknął w biegu Jimin. Ruszyliśmy do lasu. V był potwornie przestraszony, my również. Robiło się już powoli ciemno. Rozdzieliliśmy się. Po kilku minutach Jimin krzyknął: -Mam go!- Ruszyłem do źródła głosu. Oniemiałem, na małym pieńku siedział Suga z nożem w ręku, cała noga była w krwi.
-Jezus, Maria Suga!!- V krzyknął w rozpaczy
-Zostaw mnie!
-Nie! Zbyt Cię kocham, by cię zostawić!
-Taa.. Jasne, a do innych chłopaków to się łasisz?
-To on to zrobił! Do tego nie poszedłem z nim do łóżka
-Ale odepchnąć, to już nie raczyłeś.
-Raczyłem, ale tego już nie widziałeś.
-Dobra, później pogadacie. Suga mocno krwawi. Trzeba to zatamować.- Powiedział Jimin. Wziąłem jeansowe spodnie Sugi, które leżały na ziemi i podałem Jiminowi. On zaś wziął je i przycisnął do ran. Tae i Yoongi dalej kontynuowali swoją konwersację.
-Dlaczego ranisz siebie, mogłeś ranić mnie?
-Bo kocham takiego debila jak ty
-Hyung. To wszystko nie tak. Jestem debilem, bo odwzajemniłem pocałunek, ale to on zaczął, a wiesz jaki mam refleks. Przepraszam.
-I tak ci nie wybaczę.- Na te słowa V upadł na ziemię i zaczął płakać. Największy cios. Poszedłem do niego i go przytuliłem.
-Tu jest ponad 30 ran- powiedział Jimin, który starał się jakkolwiek zapobiec krwawieniu. Nagle chłopak wyjął telefon i zadzwonił
-Menager hyung? Tak, Jimin. Mamy problem, dużo ran krwawiących, Ale niech hyung przyjdzie sam. Jungkook po pana wyjdzie.- Tyle mi wystarczyło, odszedłem od V i ruszyłem. Biegłem ile sił w nogach. Przed domem już stał menager z apteczka i tona bandaży. Chwyciłem trochę i ruszyliśmy. Po chwili byliśmy już na miejscu.
-Jezu Suga.- wrzasnął Menager i ruszył opatrywać rany. Yoongi stracił tak dużo krwi, że nie miał siły siedzieć. V go podtrzymywał. Nawet nie miał siły się sprzeczać. Wreszcie jako tako udało im się opanować krwotok.
-Pani gospodarz jest z wykształcenia pielęgniarką. Może to fachowo opatrzyć, a jutro pojedziemy do szpitala. Coś ty chłopcze sobie zrobił? I to na trzeźwo.
-Wezmę go.- powiedział Jimin po czym wziął nieprzytomnego już Yoongi na barana. Gdy dotarliśmy do domu, wszyscy się rzucili na nas.
-Coś zaatakowało Suge w lesie. Chłopaki go znaleźli.- powiedział menager. I ruszyliśmy do pokoju pani Gong. Położyliśmy go na środku pokoju na stole.
-Tu jest pełno krwi, trzeba to obmyć- Powiedziała, gdy odwinęła opatrunek. Wzięła środek dezynfekujący i przemyła nogę. Następnie założyła opatrunek jałowy i uciskowy.
-W głębszych ranach jeszcze trochę krwi cieknie, więc trzeba będzie go wymienić za godzinę. Wtedy już nic nie powinno się lać. Wszystko będzie z nim w porządku, ale trzeba go pilnować przez noc.
-Ja to zrobię.- powiedział niemal od razu V. Położyliśmy Suge do łóżka w tym pokoju i Tae został z nim. Gdy wychodziliśmy zwrócił się do Jimina.
-Zrób swój plan, wszystko będzie w porządku.- On posłał mu szczery uśmiech i podziękował. Wyszliśmy z pokoju i Jimin pociągnął mnie na zewnątrz. Nie rozumiałem o co chodzi. Wziął mnie do lasu i oświetlił jedno z drzew. Było na nim wyryte "Jimin + Jungkook" w serduszku. Było to urocze. Odwróciłem się, a Jimin stał z poważną miną.
-Wiem, ze to kiepskie, ale mam pytanie. Czy umówisz się ze mną?- uśmiechnąłem się.
-Pewnie, że tak. w końcu jesteśmy zapisani na wieki- powiedziałem i pocałowałem go w policzek. On nagle zza pleców wyciągnął małego, pluszowego misia. Chwyciłem go i przytuliłem. -Nazywa się Jikook.- Powiedział. Był przesłodki. Znów go ucałowałem, tym razem w usta. Po czym ruszyliśmy na łąkę. Tam leżeliśmy i oglądaliśmy gwiazdy. Nagle spadła spadająca gwiazda.
-Pomyślałeś życzenie?- Zapytałem
-Tak, a ty?
-Też.- odpowiedziałem i połączyłem nasze usta. Te cudowne chwilę przerwał nam sygnał telefonu Jimina. on z jękiem się odłączył. Usiedliśmy i odebrał włączając głośnik. Nie zdążył nic powiedzieć, bo lider już zaczął się drzeć.
-Gdzie wy znowu poszliście? Tylko mi nie mów, że coś was napadło albo że zgubiliście drogę?
-Nie hyung, spokojnie. Poszliśmy na spacer z nudów. Za chwile będziemy.- powiedział Jimin i się rozlaczył.
-Coś dzisiaj wkurzony jest Rap Monster.- Stwierdziłem.
-To przez tą sytuacje z Minzy. Już się wnerwił, jak ona powiedziała, że jest z J-Hopem, a później jeszcze bardziej, gdy był ten incydent. -Może się zakochał.
-Nie może, a na pewno. Nie widzisz, jak się do niej klei?
-No tak. Racja. Dobra, chodźmy.- Wstaliśmy niechętnie i ruszyliśmy w drogę. Gdy weszliśmy, wszyscy, prócz V i Sugi, siedzieli w salonie i coś oglądali. Ukryłem misia w kurtce i weszliśmy do pomieszczenia. Rap Mon i J-Hope wyglądali, jakby zaraz się mieli pozabijać.
-Przepraszam, ze przeszkadzam, ale dzwonił do nas nasz wspólny przyjaciel z Busan i zaprasza nas na swoje przyjęcie urodzinowe, które jest jutro w Seulu. I jak menager hyung będzie jechał do szpitala, nas też weźmie?- zapytał Jimin. Menager się zgodził. Byliśmy już zmęczeni, więc poszliśmy na górę. Po drodze odwiedziliśmy Tae, który nadal czuwał przy łóżku Sugi.
-I jak?- zapytał, gdy tylko weszliśmy.
-Ni jak.- powiedziałem i pokazałem misia
-Ooo.. Słodki. Mam nadzieję, ze się wam uda jutro. - powiedział i puścił oczko.
-Dzięki i mamy nadzieję, ze wszystko sobie wyjaśnicie z Yoongi- Jimin uprzedził mnie. Potem ruszyliśmy pod prysznic. Po wspólnej i jakże miłej kąpieli poszliśmy spać. Nie mogłem zasnąć w swoim łóżku, więc ruszyłem z misiem pod pachą do Jimina. -Hyung, mogę?- Zapytałem troszkę nieśmiało. -Mhm..- On pół śpiący mruknął. Wgramoliłem się do jego łóżka i mocno w niego wtuliłem. On objął mnie i przytulił jeszcze mocniej. -Dobranoc- szepnąłem. -Dobranoc- powiedział cicho, po czym pocałował mnie we włosy. Zarumieniłem się delikatnie, ale było tak ciemno, ze tego nie widział. Po kilku minutach zasnąłem.
-V hyung, co się stało?- zapytałem, ale zanim on zdążył cokolwiek powiedzieć do pokoju wpadła wkurzona i zabeczana Minzy.
-Ty tępy, zjebany chuju, jak śmiałeś! Miej łapy przy swoim chłopaku, a nie klej się do innych!!! Ale masz szczęście, że ta twoją "miłość" też to widziała!- wrzasnęła, po czym rzuciła się na Tae. On jej nie mógł oddać, więc tylko się bronił. Ruszyłem mu na pomoc, ale ona się zbyt mocno uczepiła
-Jimin!- krzyknąłem. On wbiegł po chwili do pokoju. Pomógł mi wziąć Minzy z dała od Taehyunga.
-Co się do cholery jasnej stało?- zapytał Jimin wciąż trzymając Minzy.
-Ten palant przystawił się do mojego chłopaka- warknęła dziewczyna.
-To nie tak!- Szybko zaprzeczył V i zaczął się tłumaczyć. -Najpierw spytał się mnie na plaży, jak to jest się pocałować z chłopakiem i czy to tak samo jak z laską. Ja powiedziałem, że nie wiem i niech sprawdzi. Później biłem się z nim i byliśmy blisko. On się zbliżył jeszcze bardziej i mnie pocałował i tak jakoś wyszło. Zawsze odwzajemniam pocałunek nieświadomie, więc dopiero po chwili zorientowałem się, co robię i wtedy go odepchnąłem. On powiedział, że to nic nie znaczy i że tylko chciał sprawdzić czy jest lepiej.
-Kłamiesz!- Wrzasnęła Minzy.
-Wiesz co, on może mieć rację. W końcu ten tępy idiota zaczął macać mnie po jajach, by jak to powiedział "sprawdzić" czy się podniecę pod jego dotykiem.- przerwał jej Jimin, a ja musiałem dodać:
-I to jeszcze na moich oczach.- Ona widocznie się uspokoiła.
-Przepraszam, może masz rację.- powiedziała i wyszła z pokoju. V siedział na łóżku i płakał.
-Wszystko będzie dobrze- powiedziałem, a on wybuchnął.
-Nic nie będzie dobrze! Znów to zrobiłem, on mi tego nie wybaczy, nie wybaczy, a ja go kocham. Dlaczego muszę być taką świnią, on.. on powiedział, ze mnie nienawidzi!
-V, on Cię kocha. Dobrze o tym wiesz, a to że tak powiedział to tylko w chwili złości.- uspokajał go Jimin. On nagle podniósł się i spojrzał z przerażeniem, jakby coś zrozumiał.
-Gdzie on jest?
-Nie wiem, mówił, ze idzie na spacer.
-Fuck, fuck, fuck! Musimy go znaleźć. On sobie zrobi krzywdę.
-Co? Jak?- Wpadłem również w panikę.
-Gdy go zdradzałem, ciął się.Jedną lub dwie kreski za zdradę. Teraz może być gorzej. On zawsze nosi w spodniach scyzoryk.
Zerwaliśmy się natychmiastowo.
-Idziemy na spacer.- Krzyknął w biegu Jimin. Ruszyliśmy do lasu. V był potwornie przestraszony, my również. Robiło się już powoli ciemno. Rozdzieliliśmy się. Po kilku minutach Jimin krzyknął: -Mam go!- Ruszyłem do źródła głosu. Oniemiałem, na małym pieńku siedział Suga z nożem w ręku, cała noga była w krwi.
-Jezus, Maria Suga!!- V krzyknął w rozpaczy
-Zostaw mnie!
-Nie! Zbyt Cię kocham, by cię zostawić!
-Taa.. Jasne, a do innych chłopaków to się łasisz?
-To on to zrobił! Do tego nie poszedłem z nim do łóżka
-Ale odepchnąć, to już nie raczyłeś.
-Raczyłem, ale tego już nie widziałeś.
-Dobra, później pogadacie. Suga mocno krwawi. Trzeba to zatamować.- Powiedział Jimin. Wziąłem jeansowe spodnie Sugi, które leżały na ziemi i podałem Jiminowi. On zaś wziął je i przycisnął do ran. Tae i Yoongi dalej kontynuowali swoją konwersację.
-Dlaczego ranisz siebie, mogłeś ranić mnie?
-Bo kocham takiego debila jak ty
-Hyung. To wszystko nie tak. Jestem debilem, bo odwzajemniłem pocałunek, ale to on zaczął, a wiesz jaki mam refleks. Przepraszam.
-I tak ci nie wybaczę.- Na te słowa V upadł na ziemię i zaczął płakać. Największy cios. Poszedłem do niego i go przytuliłem.
-Tu jest ponad 30 ran- powiedział Jimin, który starał się jakkolwiek zapobiec krwawieniu. Nagle chłopak wyjął telefon i zadzwonił
-Menager hyung? Tak, Jimin. Mamy problem, dużo ran krwawiących, Ale niech hyung przyjdzie sam. Jungkook po pana wyjdzie.- Tyle mi wystarczyło, odszedłem od V i ruszyłem. Biegłem ile sił w nogach. Przed domem już stał menager z apteczka i tona bandaży. Chwyciłem trochę i ruszyliśmy. Po chwili byliśmy już na miejscu.
-Jezu Suga.- wrzasnął Menager i ruszył opatrywać rany. Yoongi stracił tak dużo krwi, że nie miał siły siedzieć. V go podtrzymywał. Nawet nie miał siły się sprzeczać. Wreszcie jako tako udało im się opanować krwotok.
-Pani gospodarz jest z wykształcenia pielęgniarką. Może to fachowo opatrzyć, a jutro pojedziemy do szpitala. Coś ty chłopcze sobie zrobił? I to na trzeźwo.
-Wezmę go.- powiedział Jimin po czym wziął nieprzytomnego już Yoongi na barana. Gdy dotarliśmy do domu, wszyscy się rzucili na nas.
-Coś zaatakowało Suge w lesie. Chłopaki go znaleźli.- powiedział menager. I ruszyliśmy do pokoju pani Gong. Położyliśmy go na środku pokoju na stole.
-Tu jest pełno krwi, trzeba to obmyć- Powiedziała, gdy odwinęła opatrunek. Wzięła środek dezynfekujący i przemyła nogę. Następnie założyła opatrunek jałowy i uciskowy.
-W głębszych ranach jeszcze trochę krwi cieknie, więc trzeba będzie go wymienić za godzinę. Wtedy już nic nie powinno się lać. Wszystko będzie z nim w porządku, ale trzeba go pilnować przez noc.
-Ja to zrobię.- powiedział niemal od razu V. Położyliśmy Suge do łóżka w tym pokoju i Tae został z nim. Gdy wychodziliśmy zwrócił się do Jimina.
-Zrób swój plan, wszystko będzie w porządku.- On posłał mu szczery uśmiech i podziękował. Wyszliśmy z pokoju i Jimin pociągnął mnie na zewnątrz. Nie rozumiałem o co chodzi. Wziął mnie do lasu i oświetlił jedno z drzew. Było na nim wyryte "Jimin + Jungkook" w serduszku. Było to urocze. Odwróciłem się, a Jimin stał z poważną miną.
-Wiem, ze to kiepskie, ale mam pytanie. Czy umówisz się ze mną?- uśmiechnąłem się.
-Pewnie, że tak. w końcu jesteśmy zapisani na wieki- powiedziałem i pocałowałem go w policzek. On nagle zza pleców wyciągnął małego, pluszowego misia. Chwyciłem go i przytuliłem. -Nazywa się Jikook.- Powiedział. Był przesłodki. Znów go ucałowałem, tym razem w usta. Po czym ruszyliśmy na łąkę. Tam leżeliśmy i oglądaliśmy gwiazdy. Nagle spadła spadająca gwiazda.
-Pomyślałeś życzenie?- Zapytałem
-Tak, a ty?
-Też.- odpowiedziałem i połączyłem nasze usta. Te cudowne chwilę przerwał nam sygnał telefonu Jimina. on z jękiem się odłączył. Usiedliśmy i odebrał włączając głośnik. Nie zdążył nic powiedzieć, bo lider już zaczął się drzeć.
-Gdzie wy znowu poszliście? Tylko mi nie mów, że coś was napadło albo że zgubiliście drogę?
-Nie hyung, spokojnie. Poszliśmy na spacer z nudów. Za chwile będziemy.- powiedział Jimin i się rozlaczył.
-Coś dzisiaj wkurzony jest Rap Monster.- Stwierdziłem.
-To przez tą sytuacje z Minzy. Już się wnerwił, jak ona powiedziała, że jest z J-Hopem, a później jeszcze bardziej, gdy był ten incydent. -Może się zakochał.
-Nie może, a na pewno. Nie widzisz, jak się do niej klei?
-No tak. Racja. Dobra, chodźmy.- Wstaliśmy niechętnie i ruszyliśmy w drogę. Gdy weszliśmy, wszyscy, prócz V i Sugi, siedzieli w salonie i coś oglądali. Ukryłem misia w kurtce i weszliśmy do pomieszczenia. Rap Mon i J-Hope wyglądali, jakby zaraz się mieli pozabijać.
-Przepraszam, ze przeszkadzam, ale dzwonił do nas nasz wspólny przyjaciel z Busan i zaprasza nas na swoje przyjęcie urodzinowe, które jest jutro w Seulu. I jak menager hyung będzie jechał do szpitala, nas też weźmie?- zapytał Jimin. Menager się zgodził. Byliśmy już zmęczeni, więc poszliśmy na górę. Po drodze odwiedziliśmy Tae, który nadal czuwał przy łóżku Sugi.
-I jak?- zapytał, gdy tylko weszliśmy.
-Ni jak.- powiedziałem i pokazałem misia
-Ooo.. Słodki. Mam nadzieję, ze się wam uda jutro. - powiedział i puścił oczko.
-Dzięki i mamy nadzieję, ze wszystko sobie wyjaśnicie z Yoongi- Jimin uprzedził mnie. Potem ruszyliśmy pod prysznic. Po wspólnej i jakże miłej kąpieli poszliśmy spać. Nie mogłem zasnąć w swoim łóżku, więc ruszyłem z misiem pod pachą do Jimina. -Hyung, mogę?- Zapytałem troszkę nieśmiało. -Mhm..- On pół śpiący mruknął. Wgramoliłem się do jego łóżka i mocno w niego wtuliłem. On objął mnie i przytulił jeszcze mocniej. -Dobranoc- szepnąłem. -Dobranoc- powiedział cicho, po czym pocałował mnie we włosy. Zarumieniłem się delikatnie, ale było tak ciemno, ze tego nie widział. Po kilku minutach zasnąłem.
piątek, 29 sierpnia 2014
Dzień wolny cz. 1 - Rozdział 11
Hej. Przepraszam, ze tak długo nie pisałam, ale nie było mnie w domu. Ten rozdział jest krótki, więc jutro dodam drugą część ;)
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Punkt widzenia Sugi
Po jakże cudownej sesji zdjęciowej, gdzie musiałem pozować z tym potwornym zwierzęciem na łonie natury, pojechaliśmy na fan meeting. Było bardzo miło spotkać się z fanami, w końcu teraz jesteśmy na jakimś zadupiu z dala od cywilizacji. No nie licząc tv i wi fi. No, ale fani nas nie widzieli, więc miło się było pokazać. Dostałem kilka prezentów od fanek, bardzo uroczego misia i kilka innych przedmiotów. Po pożegnaniu się z fanami. Ruszyliśmy w drogę powrotną. Od razu po dotarciu do domu runąłem na łóżko, byłem strasznie zmęczony. Nie musiałem się myć, bo zrobiłem to jakieś 3 godziny wcześniej po zabawie w stodole.
Już zamykałem oczy, gdy nagle usłyszałem otwierające się drzwi. Z tego co wiem, to wszyscy byli na dole oglądając jakąś komedię. Pewnie ktoś coś zapomniał, więc nie otworzyłem oczu. Nagle poczułem chłód. Ktoś wziął mi kołdrę. Podniosłem się gwałtownie i spojrzałem przed siebie.
-J-Hope!- krzyknąłem z frustracją, gdy zobaczyłem ten uśmiechnięty pysk.
-Co? Chciałem Cię przebrać.- Powiedział nadal z uśmiechem. Jak ja go zaraz trzepnę.
-Gdybyś mnie tknął, już byś nie żył.- zagroziłem przez zaciśnięte zęby.
-Spokojnie. Nie ściągnąłbym Ci wszystkiego
-Taa.. Bo Ci uwierzę. Nie ważne. Już sam siebie poradzę. Możesz wyjść.
-Jak chcesz.- Powiedział nonszalancko i opuścił pokój. Przebrałem się i zasnąłem.
Rano obudził mnie mocny huk. Wyrwałem się z łóżka. Po chwili wpadł do pokoju gospodarz i powiedział, że za 5 min zebranie. Wszyscy niechętnie wstaliśmy i ruszyliśmy na dół. Na schodach spotkałem V. Miał na sobie luźne, szare dresy i niebieski t-shirt. Jego włosy były roztrzepane, a grzywka spadała w nieładzie na jedno oko. Włożyłem ją za ucho, na co się lekko zarumienił.
-Uroczy jesteś, wiesz?- szepnąłem mu do ucha, przez co był jeszcze bardziej czerwony. W takich momentach jest tak nieśmiały, a czasami to aż strach się bać jego odwagi. Uśmiechnąłem się i pogłaskałem go po plecach.
Gdy doszliśmy, w salonie ustawiliśmy się w rządku. Na przeciwko stawił się menager i gospodarz.
-Dzisiaj jest dzień wolny...- Wszyscy się ucieszyli i ruszyli do drzwi.
-Ale...!!!- Jak zwykle ale.. -Ale najpierw nakarmcie zwierzęta. I jak ktoś chce, można teraz tańczyć przez 5 godzin.
Przytaknęliśmy i każdy ruszył w swoją stronę. Ja wróciłem do mojego łóżka. Chciałem odpocząć. Jednak, gdy tylko zmrużyłem oczy, poczułem ciężar na sobą. To był V. Który jak zwykle, miał zbyt dużo energii i zbyt mało szacunku, by mi nie przeszkadzać.
-Hyung, pójdźmy popływać.. Albo na spacer... Albo może potańczyć... Albo chociaż coś oglądnijmy...
-Tae, chce teraz odpocząć. Weź męcz innych.
-Ale Jimin i Jungkook poszli na tańce, a później będą się pieprzyć. J-Hope też poszedł tańczyć. Rap Mon o dziwo też. A Jin gotuje na dole, proszę, proszę proooszę.- Ten dzieciak nie da mi spokoju.
-Dobra zgoda, oglądnijmy coś, ale tu, bo nie chce mi się wstawać.- On wesoło ruszył po pilota i włączył telewizję. Wgramolił się do mnie pod kołdrę. Objąłem go ramieniem, a on położył głowę na mojej piersi. Jednak to oglądanie nie trwało długo. Kto by się spodziewał. Już po 5 minutach byłem przyklejony do jego twarzy. Wciągnąłem V na siebie i wciąż pogłębiałem pocałunki. Polizałem jego wargi, a on posłusznie rozchylił je. Badałem każdy zakamarek jego ust. Jego język zaczął wkraczać do moich. Zaczęliśmy walkę o dominację. Po chwili jednak Tae oderwał się, przez co się troszkę zasmuciłem. On wstał i ruszył do drzwi. Przekręcił kluczyk i powiedział z uśmiechem.
-Tak będzie bezpieczniej.
Po czym powrócił i położył się na mnie. Ja nie pozwoliłem się zdominować i obróciłem nas tak, że to teraz ja byłem na górze. Rozebraliśmy się i zacząłem go rozciągać. Jak ja kocham jego jęki, jednak nie mogliśmy być za głośno, bo nadal ktoś mógł nas usłyszeć. Po odpowiednim przygotowaniu włożyłem mu mojego penisa. Gdy jęknął głośniej, połączyłem nasze usta, by stłumić dźwięki. Pchałem coraz mocniej i szybciej. Nagle usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Zatrzymałem się w przerażeniu.
-Chwilę.- powiedziałem najbardziej opanowanym głosem jakim dałem radę. Wyciągnąłem moją długość z V na co wydał poirytowany jęk. Zatkałem mu szybko usta ręka i szepnąłem:
-Ciii... Nikt nie może Cię usłyszeć, bierz ciuchy i do szafy.- On posłusznie to wykonał. Ja włożyłem najluźniejsze spodnie jakie były, by ukryć moją erekcję i ruszyłem do drzwi. Otworzyłem je i ruszyłem szybo do łóżka, przykrywając się kołdrą. To był Jin, który powoli wszedł do pokoju.
-Yyy.. Obudziłem Cię? Słyszałem jakieś dźwięki, więc myślałem, że nie śpisz.
-Telewizja była włączona.- mruknąłem.
-Widziałeś V? Wszędzie go szukam.
-Nie. Zamknąłem drzwi, by nikt mi tu nie wchodził, gdy śpię. Szczególnie on.
-Dobra, dzięki. Ale jesteś dla niego niemiły. Pobaw się z nim kiedyś.
-Taa.. Taa, jak będę miał siły.
-Dobra, spij. Pa.
-Żegnaj
Powiedziałem, a gdy wyszedł, wstałem i zamknąłem drzwi.
V wyleciał z szafy i rzucił się na mnie. Uczepił się mnie jak koala. Był tak spragniony.
-Hyung, pobawisz się ze mną.- zażartował.
Nawet nie chciało mi się wracać do łóżka. Obróciłem go tak, by się opierał o ściany. On mocniej owinął nogi w okół mojej tali i wróciliśmy do poprzedniej czynności. V doszedł pierwszy w błogim orgazmie, ja zaraz po nim. Potem ruszyliśmy do łazienki.
-Hyung?- zapytał V, gdy byliśmy pod prysznicem
-Hmm..
-Czy ja.. Czy ja będę mógł Ci włożyć następnym razem?- Roześmiałem się troszkę, był taki uroczy, gdy był zawstydzony.
-Pewnie- odpowiedziałem i poczochrałem jego włosy. Po zakończonej kąpieli, wróciliśmy do mojego pokoju. Była dopiero 12. Ja chciałem sobie jeszcze trochę pospać, bo w końcu V mi nie pozwolił wcześniej. Przypomnieliśmy sobie, że Jin go wolał. Dałem mu buziaka na pożegnanie i poszedłem spać. Tae zszedł na dół. Obudziłem się jakieś 3 godziny później. Wstałem i wszedłem do pokoju maknae line. Jak zwykle liżący się Jimin i Jungkook.
-Kto by się spodziewał, że to ty hyung? Reszta puka- powiedział młodszy, gdy się odczepili.
-Kto by się spodziewał, że się liżecie, ale mniejsza. Widzieliście Tae?- zapytałem
-Jest nad jeziorem z J-Hopem i Rap Monsterem.- powiedział Jimin. Ja im podziękowałem i wyszedłem.
-Suga hyung, czekaj!- usłyszałem głos za sobą, gdy byłem już na dole. To był Jimin. Odwróciłem się. Zakłopotany stanął przede mną i zaczął:
-Hyung, możemy pogadać za 5 minut. Potrzebuje twojej pomocy. Tylko spławie Jungkooka do Jina na chwilę.- Ja skinąłem głową. Wróciłem się do pokoju chłopaków. Ale oni mnie zmuszają do wysiłku, tyle chodzić. Jimin wysłał Jungkooka do grania w gry z Jinem. Powiedział, że musi ze mną pogadać o problemach intymnych.. ohyda. No, ale cóż.
-Więc?- zapytałem się go
-Więc.. Chodzi o to, że chce wziąć Jungkooka do pewnej restauracji na kolację, a później na spacer i do hotelu na noc. Myślisz, że się mu spodoba?
-Pewnie. On poszedł by z tobą wszędzie, nawet na cmentarz, a to jest świetne. A jaka to restauracja? -The legend of Can
-Jezu, to jedna z najdroższych w Seulu.
-Wiem, ale chcę, by było idealnie i już wiem, jak go zaprosić, ale jak powiedzieć to reszcie? Bo chce iść jutro.
- Wspólny znajomy z Busan ma urodziny?
-O dziękuję hyung- powiedział i przytulił mnie. Po czym poszedł do Jungkooka. Ja wyszedłem z domu i ruszyłem w stronę jeziora. Już byłem blisko i widziałem taflę wody. Zatrzymałem się, gdy zobaczyłem V i J-Hopa. Skakali i chyba się bili ze sobą. Koło mnie stała Minzy, którą dopiero po chwili zauważyłem. Lecz nagle coś innego przykuło moją uwagę. Ta suka J-Hope miała swoje usta na ustach mojego Tae. A V stał tam i nic. A obiecał, że nigdy mnie już nie zdradzi. Minzy chyba też to poruszyło, bo już stała z łzami w oczach, ale nie obchodziło mnie to teraz. Ruszyłem jak najszybciej do domu. Wparowałem przez drzwi i ruszyłem po schodach. Na nich stał uśmiechnięty Jungkook.
-Hej hyung. Wiesz, ze J-Hope chodzi z Minzy?- to wiele wyjaśnia, ale teraz nie miałem na to siły.
-Już nie- mruknąłem
-Hyung, coś się stało?-zapytał zaniepokojony.
-Nic.- stwierdziłem i ruszyłem do swojego pokoju. Rzuciłem się na łóżko. Chciałem płakać, ale nie ze smutku, ze wściekłości. Jak on śmiał. Ufałem mu, a on co? Już się klei do innego. A może to ja jestem zbyt kiepski? W końcu najpierw chciał zamiany, a teraz to? Czy on się mną znudził czy nie umiem go pieprzyć? Zacząłem uderzać w poduszkę.
-Hej hyung!- wpadł wesoły głos, ale po chwili ucichł i stał się poważniejszy.- Coś się stało? -Na serio V? Tak. Stało się. Ty się stałeś! Ufałem Ci, a ty kurwa co!? Liżesz się z J-Hopem, po czym wpadasz do mnie cały happy, jak gdyby nigdy nic! Co!? Znudziłem Ci się czy może jestem aż tak kiepski w łóżku, ze mnie zdradzasz?!?! Nienawidzę Cię!!!- Nie wytrzymałem i wyrzuciłem z siebie wszystko, nie chciałem go zranić, ja go wciąż kocham, ale w tamtej chwili nie mogłem się powstrzymać i powiedziałem mu to. V tam stał w szoku. Nie miałem do niego sił, więc wyszedłem, trzaskając drzwiami. A jak zobaczę Hoseoka, to chyba rzucę się na niego, a raczej już nie muszę. W salonie już go prał lider. Jin z Jiminem go musieli odciągnąć. Wrzeszczał, żeby zostawił Minzy w spokoju, że ona go kochała, o on nie i że to nie zabawka itd. Pierwszy raz widziałem takiego lidera, ale byłem tak wkurzony, że nie chciałem o tym myśleć. Nie wiedziałem co ze sobą zrobić.
-Idę na spacer!- krzyknąłem, wychodząc. Już mnie nikt nie obchodzi. Chciałem pobyć sam. Dalej nie rozumiałem, dlaczego V mi to zrobił, w końcu nie pozwoliłem mu się wytłumaczyć, ale co mnie to obchodzi. Zrobił to i nie ważny jest powód. Znów zniszczył moje zaufanie, a nie dam radę kolejny raz mu odpuścić. Biegłem przed siebie, nie ważne gdzie. Po jakimś czasie zatrzymałem się i usiadłem na ściętym pniu. Zacząłem szukać po kieszeniach spodni. dalej go mam, mały scyzoryk. Gdy V mnie zdradzał, zawsze dodawałem sobie jedną kreskę, następną, gdy mu przebaczałem, pogłębiałem wciąż ranę. Były one na udzie, by nikt nie zauważył. Tylko V je widział i znał ich powód. Płakał często po nocy w te dni. Ściągnąłem spodnie, pozostając w samych bokserkach. Teraz były tylko blizny, lecz ja chciałem więcej, by nie dać już mu szansy. To była kara za ślepą miłość. Z trzęsącymi rękami przejechałem 10 razy otwierając stare blizny. Może to nie było najlepsze wyjście, ale chciałem siebie ukarać. Powinienem w ogóle sobie na to nie pozwolić. Byłem głupi. Patrzyłem jak krew cieknie po mojej nodze. Nie chciałem nigdzie iść, ani nikogo widzieć, chciałem tu na razie zostać i cierpieć.
-J-Hope!- krzyknąłem z frustracją, gdy zobaczyłem ten uśmiechnięty pysk.
-Co? Chciałem Cię przebrać.- Powiedział nadal z uśmiechem. Jak ja go zaraz trzepnę.
-Gdybyś mnie tknął, już byś nie żył.- zagroziłem przez zaciśnięte zęby.
-Spokojnie. Nie ściągnąłbym Ci wszystkiego
-Taa.. Bo Ci uwierzę. Nie ważne. Już sam siebie poradzę. Możesz wyjść.
-Jak chcesz.- Powiedział nonszalancko i opuścił pokój. Przebrałem się i zasnąłem.
Rano obudził mnie mocny huk. Wyrwałem się z łóżka. Po chwili wpadł do pokoju gospodarz i powiedział, że za 5 min zebranie. Wszyscy niechętnie wstaliśmy i ruszyliśmy na dół. Na schodach spotkałem V. Miał na sobie luźne, szare dresy i niebieski t-shirt. Jego włosy były roztrzepane, a grzywka spadała w nieładzie na jedno oko. Włożyłem ją za ucho, na co się lekko zarumienił.
-Uroczy jesteś, wiesz?- szepnąłem mu do ucha, przez co był jeszcze bardziej czerwony. W takich momentach jest tak nieśmiały, a czasami to aż strach się bać jego odwagi. Uśmiechnąłem się i pogłaskałem go po plecach.
Gdy doszliśmy, w salonie ustawiliśmy się w rządku. Na przeciwko stawił się menager i gospodarz.
-Dzisiaj jest dzień wolny...- Wszyscy się ucieszyli i ruszyli do drzwi.
-Ale...!!!- Jak zwykle ale.. -Ale najpierw nakarmcie zwierzęta. I jak ktoś chce, można teraz tańczyć przez 5 godzin.
Przytaknęliśmy i każdy ruszył w swoją stronę. Ja wróciłem do mojego łóżka. Chciałem odpocząć. Jednak, gdy tylko zmrużyłem oczy, poczułem ciężar na sobą. To był V. Który jak zwykle, miał zbyt dużo energii i zbyt mało szacunku, by mi nie przeszkadzać.
-Hyung, pójdźmy popływać.. Albo na spacer... Albo może potańczyć... Albo chociaż coś oglądnijmy...
-Tae, chce teraz odpocząć. Weź męcz innych.
-Ale Jimin i Jungkook poszli na tańce, a później będą się pieprzyć. J-Hope też poszedł tańczyć. Rap Mon o dziwo też. A Jin gotuje na dole, proszę, proszę proooszę.- Ten dzieciak nie da mi spokoju.
-Dobra zgoda, oglądnijmy coś, ale tu, bo nie chce mi się wstawać.- On wesoło ruszył po pilota i włączył telewizję. Wgramolił się do mnie pod kołdrę. Objąłem go ramieniem, a on położył głowę na mojej piersi. Jednak to oglądanie nie trwało długo. Kto by się spodziewał. Już po 5 minutach byłem przyklejony do jego twarzy. Wciągnąłem V na siebie i wciąż pogłębiałem pocałunki. Polizałem jego wargi, a on posłusznie rozchylił je. Badałem każdy zakamarek jego ust. Jego język zaczął wkraczać do moich. Zaczęliśmy walkę o dominację. Po chwili jednak Tae oderwał się, przez co się troszkę zasmuciłem. On wstał i ruszył do drzwi. Przekręcił kluczyk i powiedział z uśmiechem.
-Tak będzie bezpieczniej.
Po czym powrócił i położył się na mnie. Ja nie pozwoliłem się zdominować i obróciłem nas tak, że to teraz ja byłem na górze. Rozebraliśmy się i zacząłem go rozciągać. Jak ja kocham jego jęki, jednak nie mogliśmy być za głośno, bo nadal ktoś mógł nas usłyszeć. Po odpowiednim przygotowaniu włożyłem mu mojego penisa. Gdy jęknął głośniej, połączyłem nasze usta, by stłumić dźwięki. Pchałem coraz mocniej i szybciej. Nagle usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Zatrzymałem się w przerażeniu.
-Chwilę.- powiedziałem najbardziej opanowanym głosem jakim dałem radę. Wyciągnąłem moją długość z V na co wydał poirytowany jęk. Zatkałem mu szybko usta ręka i szepnąłem:
-Ciii... Nikt nie może Cię usłyszeć, bierz ciuchy i do szafy.- On posłusznie to wykonał. Ja włożyłem najluźniejsze spodnie jakie były, by ukryć moją erekcję i ruszyłem do drzwi. Otworzyłem je i ruszyłem szybo do łóżka, przykrywając się kołdrą. To był Jin, który powoli wszedł do pokoju.
-Yyy.. Obudziłem Cię? Słyszałem jakieś dźwięki, więc myślałem, że nie śpisz.
-Telewizja była włączona.- mruknąłem.
-Widziałeś V? Wszędzie go szukam.
-Nie. Zamknąłem drzwi, by nikt mi tu nie wchodził, gdy śpię. Szczególnie on.
-Dobra, dzięki. Ale jesteś dla niego niemiły. Pobaw się z nim kiedyś.
-Taa.. Taa, jak będę miał siły.
-Dobra, spij. Pa.
-Żegnaj
Powiedziałem, a gdy wyszedł, wstałem i zamknąłem drzwi.
V wyleciał z szafy i rzucił się na mnie. Uczepił się mnie jak koala. Był tak spragniony.
-Hyung, pobawisz się ze mną.- zażartował.
Nawet nie chciało mi się wracać do łóżka. Obróciłem go tak, by się opierał o ściany. On mocniej owinął nogi w okół mojej tali i wróciliśmy do poprzedniej czynności. V doszedł pierwszy w błogim orgazmie, ja zaraz po nim. Potem ruszyliśmy do łazienki.
-Hyung?- zapytał V, gdy byliśmy pod prysznicem
-Hmm..
-Czy ja.. Czy ja będę mógł Ci włożyć następnym razem?- Roześmiałem się troszkę, był taki uroczy, gdy był zawstydzony.
-Pewnie- odpowiedziałem i poczochrałem jego włosy. Po zakończonej kąpieli, wróciliśmy do mojego pokoju. Była dopiero 12. Ja chciałem sobie jeszcze trochę pospać, bo w końcu V mi nie pozwolił wcześniej. Przypomnieliśmy sobie, że Jin go wolał. Dałem mu buziaka na pożegnanie i poszedłem spać. Tae zszedł na dół. Obudziłem się jakieś 3 godziny później. Wstałem i wszedłem do pokoju maknae line. Jak zwykle liżący się Jimin i Jungkook.
-Kto by się spodziewał, że to ty hyung? Reszta puka- powiedział młodszy, gdy się odczepili.
-Kto by się spodziewał, że się liżecie, ale mniejsza. Widzieliście Tae?- zapytałem
-Jest nad jeziorem z J-Hopem i Rap Monsterem.- powiedział Jimin. Ja im podziękowałem i wyszedłem.
-Suga hyung, czekaj!- usłyszałem głos za sobą, gdy byłem już na dole. To był Jimin. Odwróciłem się. Zakłopotany stanął przede mną i zaczął:
-Hyung, możemy pogadać za 5 minut. Potrzebuje twojej pomocy. Tylko spławie Jungkooka do Jina na chwilę.- Ja skinąłem głową. Wróciłem się do pokoju chłopaków. Ale oni mnie zmuszają do wysiłku, tyle chodzić. Jimin wysłał Jungkooka do grania w gry z Jinem. Powiedział, że musi ze mną pogadać o problemach intymnych.. ohyda. No, ale cóż.
-Więc?- zapytałem się go
-Więc.. Chodzi o to, że chce wziąć Jungkooka do pewnej restauracji na kolację, a później na spacer i do hotelu na noc. Myślisz, że się mu spodoba?
-Pewnie. On poszedł by z tobą wszędzie, nawet na cmentarz, a to jest świetne. A jaka to restauracja? -The legend of Can
-Jezu, to jedna z najdroższych w Seulu.
-Wiem, ale chcę, by było idealnie i już wiem, jak go zaprosić, ale jak powiedzieć to reszcie? Bo chce iść jutro.
- Wspólny znajomy z Busan ma urodziny?
-O dziękuję hyung- powiedział i przytulił mnie. Po czym poszedł do Jungkooka. Ja wyszedłem z domu i ruszyłem w stronę jeziora. Już byłem blisko i widziałem taflę wody. Zatrzymałem się, gdy zobaczyłem V i J-Hopa. Skakali i chyba się bili ze sobą. Koło mnie stała Minzy, którą dopiero po chwili zauważyłem. Lecz nagle coś innego przykuło moją uwagę. Ta suka J-Hope miała swoje usta na ustach mojego Tae. A V stał tam i nic. A obiecał, że nigdy mnie już nie zdradzi. Minzy chyba też to poruszyło, bo już stała z łzami w oczach, ale nie obchodziło mnie to teraz. Ruszyłem jak najszybciej do domu. Wparowałem przez drzwi i ruszyłem po schodach. Na nich stał uśmiechnięty Jungkook.
-Hej hyung. Wiesz, ze J-Hope chodzi z Minzy?- to wiele wyjaśnia, ale teraz nie miałem na to siły.
-Już nie- mruknąłem
-Hyung, coś się stało?-zapytał zaniepokojony.
-Nic.- stwierdziłem i ruszyłem do swojego pokoju. Rzuciłem się na łóżko. Chciałem płakać, ale nie ze smutku, ze wściekłości. Jak on śmiał. Ufałem mu, a on co? Już się klei do innego. A może to ja jestem zbyt kiepski? W końcu najpierw chciał zamiany, a teraz to? Czy on się mną znudził czy nie umiem go pieprzyć? Zacząłem uderzać w poduszkę.
-Hej hyung!- wpadł wesoły głos, ale po chwili ucichł i stał się poważniejszy.- Coś się stało? -Na serio V? Tak. Stało się. Ty się stałeś! Ufałem Ci, a ty kurwa co!? Liżesz się z J-Hopem, po czym wpadasz do mnie cały happy, jak gdyby nigdy nic! Co!? Znudziłem Ci się czy może jestem aż tak kiepski w łóżku, ze mnie zdradzasz?!?! Nienawidzę Cię!!!- Nie wytrzymałem i wyrzuciłem z siebie wszystko, nie chciałem go zranić, ja go wciąż kocham, ale w tamtej chwili nie mogłem się powstrzymać i powiedziałem mu to. V tam stał w szoku. Nie miałem do niego sił, więc wyszedłem, trzaskając drzwiami. A jak zobaczę Hoseoka, to chyba rzucę się na niego, a raczej już nie muszę. W salonie już go prał lider. Jin z Jiminem go musieli odciągnąć. Wrzeszczał, żeby zostawił Minzy w spokoju, że ona go kochała, o on nie i że to nie zabawka itd. Pierwszy raz widziałem takiego lidera, ale byłem tak wkurzony, że nie chciałem o tym myśleć. Nie wiedziałem co ze sobą zrobić.
-Idę na spacer!- krzyknąłem, wychodząc. Już mnie nikt nie obchodzi. Chciałem pobyć sam. Dalej nie rozumiałem, dlaczego V mi to zrobił, w końcu nie pozwoliłem mu się wytłumaczyć, ale co mnie to obchodzi. Zrobił to i nie ważny jest powód. Znów zniszczył moje zaufanie, a nie dam radę kolejny raz mu odpuścić. Biegłem przed siebie, nie ważne gdzie. Po jakimś czasie zatrzymałem się i usiadłem na ściętym pniu. Zacząłem szukać po kieszeniach spodni. dalej go mam, mały scyzoryk. Gdy V mnie zdradzał, zawsze dodawałem sobie jedną kreskę, następną, gdy mu przebaczałem, pogłębiałem wciąż ranę. Były one na udzie, by nikt nie zauważył. Tylko V je widział i znał ich powód. Płakał często po nocy w te dni. Ściągnąłem spodnie, pozostając w samych bokserkach. Teraz były tylko blizny, lecz ja chciałem więcej, by nie dać już mu szansy. To była kara za ślepą miłość. Z trzęsącymi rękami przejechałem 10 razy otwierając stare blizny. Może to nie było najlepsze wyjście, ale chciałem siebie ukarać. Powinienem w ogóle sobie na to nie pozwolić. Byłem głupi. Patrzyłem jak krew cieknie po mojej nodze. Nie chciałem nigdzie iść, ani nikogo widzieć, chciałem tu na razie zostać i cierpieć.
poniedziałek, 11 sierpnia 2014
Natura kontra BTS - rodział 10
Punkt widzenia Jimina
Poszliśmy spać około trzeciej, a o 5 mieliśmy pobudkę.
-Jimin! Jungkook! Hej chłopaki! Obudzicie się!- Otworzyłem delikatnie oczy.
-Suga? Co? Która godzina?-Zapytałem sennie.
-4.45, ale musicie się ubrać i położyć osobno, bo jak was tak zobaczą, to będziecie mieć przejebane.- Na co Jungkook mruknął:
-Dobra, już wstaje.- Gdy zobaczyłem, jak trudno mu to idzie, stwierdziłem:
-Dobrze, spij tu, ja się wszystkim zajmę.
Niechętnie podniosłem się z łóżka. Założyłem luźne dresy i jedną parę włożyłem na wpół śpiącego Jungkook.
-Dzięki Suga- powiedziałem cicho.
-Nie ma za co Jimin.- On pogłaskał moje włosy i wyszedł. Po czym ja przetransportowałem się do łóżka Kookiego. Na prawdę było niewygodne.
Ledwo zmrużyłem oczy, a już byłem budzony Gong hyung wszedł do naszego pokoju z dzwonkiem w ręce.
-Wstawać chłopaki! Za pół godziny śniadanie. Kto się spóźni, będzie myć gary.- Powiedział i wyszedł. Niechętnie wstałem i krzyknąłem:
-Wstawać śmierdzące lenie! Pobudka!
-Jeszcze 5 minut, mamo.- Mruknął V. Jungkook dalej leżał jak leżał. Nawet nie drgnął
-No dalej, mamy pół godziny, by się wyrobić.
-Oh, nie marudź już.- Powiedział Tae i rzucił we mnie poduszka. Oddałem mu. Po czym wskoczyłem na łóżko Jungkooka.
-Wstawaj! Wstawaj!- Mówiłem dosyć melodyjnie. Ten nadal nie reagował. Stanął na końcu łóżka nad jego stopami.
-Kookie, wstawaj, bo na ciebię wskoczę.- Zagroziłem.
-Nie zrobisz tego.- Mruknął zakrywając głowę poduszka.
-A zakład?- Powiedziałem ironicznie i wybiłem się. Wylądowałem na nim, oczywiście łagodząc rękami i nogami lądowanie.
-Hyuuung.- Jęknął przeciągle.
-Witaj skarbie.- Powiedziałem. Odkryłem poduszkę i pocałowałem go czule. On odwzajemnił pocałunek, po czym stwierdził:
-Mogłeś tak budzić, a nie skakać.
-Zapamiętam to sobię. A teraz pomóż mi z Tae.- Wstałem i pomogłem maknae podnieść się z łóżka. Po czym chwyciłem V za rękę, a Jungkook za nogę i pociągnęliśmy go. On spadł na ziemię, ale był przygotowany i podparł się rękami i nogami.
-Skoro już wszyscy wstaliśmy, ogarnijmy się jakoś szybko. Nie chce zmywać.- Powiedziałem.
-No okay.- Zgodził się Jungkook siadając na łóżku, ale po chwili się wybił z powrotem.
-Boli?- Zapytałem.
-Tak, a właśnie V, jakim cudem rano Suga nie mógł siedzieć, a kilka godzin później już jeździł na koniu?- Zapytał maknae.
-Bo jak Yoongi był w szpitalu, to zajumał kilka buteleczek znieczulenia. I tak wbijaliśmy sobie, jak coś musieliśmy robić, a nas tyłki bolały. Jakiś miesiąc temu się skończyły, to kupiliśmy w aptece, o dziwo sprzedają.
-Igły? To ja już wolę cierpieć.- Rzekłem.
-A ciebie też boli? No tak, wczoraj nasz mały maknae wreszcie cię przeruchał.- Powiedział z uśmiechem Taehyung. Po czym zaczęliśmy się ubierać i ogarniać, na koniec pomaszerowaliśmy do łazienek, bo hyungowie byli wcześniej. V poszedł na górę, a ja z Kookim na dół. Gdy weszliśmy, od razu nasze usta się połączyły. Po chwili szybko przemyliśmy twarz, troszkę poprawiliśmy włosy i umyliśmy zęby, nawet nie idąc pod prysznic, bo się myliśmy jakieś 3 godziny temu.
-Skąd ta zmiana?- Zapytałem nagle Jungkooka
-Byłem samolubny. Tyś cierpiał, a wolę już być z Tobą i się nie przejmować innymi. Ale proszę nigdy mnie nie zdradzaj, bo ja, jak ktoś cię dotknie lub obejmie, to jestem zazdrosny, choć wiem, ze to nic nie znaczy.- Odpowiedział, a ja rzekłem:
-Obiecuję.- Po czym chwyciłem za przód jego koszuli i pociągnąłem do siebie. Złożyłem na jego ustach ciepły pocałunek. Po czym wyszliśmy patrząc czy nikt nie idzie. Wróciliśmy na górę i pościeliliśmy nasze łóżka, ponieważ to też trzeba było zrobić przed śniadaniem. Po czym zbiegliśmy na dół.
-Gratuluje chłopaki. Dziś starsi myją naczynia.- Powiedział menager, który był już na dole.
Na śniadaniu wszyscy byli przymuleni i śpiący.
-A co wy dzisiaj tacy.- Zapytał menager po posiłku.
-To przez ten horror. Nie mogliśmy spać.- Powiedzial lider, po czym V zaprzeczył:
-Dla mnie nie był straszny.
-Bo ty to jesteś z innej planety, ale przynajmniej mam zdjęcie naszego lidera i J-Hopa, którzy tak słodko spali.- Powiedział Suga i wyciągnął swój telefon, na którym pokazał zdjęcie tych dwóch przytulonych do siebie, gdy spali. Wszyscy wpadli w śmiech.
-Wyglądacie, jak koale.- Powiedziałem, a na co Rap Monster krzyknął:
-Usuń to!
-T moje z Jiminem wtedy też.-Odezwał się maknae
-Niczego nie usuniemy, bo to będą pamiątki.- Stwierdził Jin po czym dodał.- Suga, a gdzie ty byłeś przez pół nocy?
-W łazience?.. A później u maknae line. Oni nie spali, a ja tam miałem spokój, bo u nas nie mogłem zmrużyć oka przez charczenie lidera. Dziwie się, jak J-Hope wytrzymał.
-Zasnąłem przed liderem i później już nic nie słyszałem.-Odpowiedzieał Hoseok
Potem starsi zmywali, a my mieliśmy trochę przerwy. Poszliśmy na górę. V rzucił się na swoje łóżko, a ja z Kookim na byłe moje, a teraz jego. Zaczęliśmy się całować. Po 20 min usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Szybko odrzuciłem się od Jungkook, przez co straciłem równowagę i upadłem na ziemie. Weszli starsi.
-Jimin, co ty tam robisz?- Zapytał J-Hope.
-Szukam kolczyka, bo mi wypadł- wymyśliłem na szybko. Po chwili wstałem i usiadłem na łóżko maknae.
-Ej, a to nie było jeszcze wczoraj łóżko Jimina?- Zapytał Jin.
-Tak, ale zamieniliśmy się.- Odpowiedział najmłodszy.
-Dobra, teraz będą te obowiązki, później mamy godzinę tańców, następnie sesja. Wieczorem pojedziemy na fan meeting.- Powiedział Rap Monster. Wszyscy się ucieszyli.
Po kilku minutach zawołał nas gospodarz. Wraz z nim i jego żoną poszliśmy do stodoły, gdzie były świnie, a dalej krowy. Weszliśmy i zaczęliśmy głaskać zwierzęta, gdy Tae powiedział:
-Chwila, gdzie jest Suga?- Rozejrzeliśmy się dookoła. Rzeczywiście go nie było. V wyszedł, a za nim gospodarz. Następnie my. Yoongi siedział pod obora skulony. Cały się trząsł. Taehyung podszedł do niego i zapytał:
-Hyung, co się dzieje?
-Ja.. Ja tam nie wejdę.- Suga odpowiedział chwiejnym głosem. Łzy zaczęły spływać mu po policzkach. Młodszy przykucnął przy nim i objął go ramieniem.
-Dlaczego?- Zapytał, gładząc jego udo drugą ręką.
-Bo... Bo się bo-boje.- Coraz trudniej wymawiał słowa
-Spokojnie, te zwierzęta nic ci nie zrobią.
-Też tak mówili.
-Yoongi kto? Kiedy?
-Agh.. Gdy byłem dzieckiem, pojechałem do babci na wieś i wszedłem do obory. Mówili, że nic mi nie zrobią te zwierzęta, a jednak najpierw świnia mnie ugryzła, a potem krowa czy byk, nie wiem co, zaczęło mnie gonić na pastwisku. Miałem 6 lat i od tego czasu boję się zwierząt hodowlanych.- Powiedział i całkowicie wybuch płaczem. V mocno go przytulił, a ten zaczął wlewać łzy w jego ramię. Wtedy gospodarz się odezwał:
-Zwierzęta są nie przewidywalne. Zawsze mogą zaatakować. Moje również. Mówi się, że są łagodne, aż pierwszy raz nie ugryzą. Ale spróbuj wejść. Nie musisz ich dotykać. Ale chociaż wejdź.
Yoongi wstał dalej w objęciach Tae. Powoli ruszyli w stronę drzwi. Gdy je przekroczyli, Suga spojrzał przed siebie, po czym od razu wbił twarz w flanelowa koszule V.
-Jesteś dzielny.- Powiedział młodszy i dał mu delikatnego buziaka we włosy. Po czym pan Gong rzekł.
-Wybacz, ale muszę pożyczyć twojego przyjaciela, chłopaka czy kto to tam dla ciebie jest. Ty możesz sobie usiąść na tej beli słomy i podawać z góry takie pasy.- Na te słowa zarumienili się obaj, jednak nikt z członków nie zwrócił uwagi na nie uwagi. Wszyscy sobie tak pomagamy w trudnych chwilach, więc to nie wydawało się dziwne, gdy się tulili. Zaczęliśmy dawać jeść. Później poszliśmy do koni.
Po nakarmieniu ich, ruszyliśmy do kurnika. Przed wejściem gospodarz ostrzegł nas, że w środku są też 2 koguty i że mogą one kogoś zaatakować, wyskakując na głowę i dziobać. Oczywiście oni nam go ściągnął, ale mamy nie panikować. Na te słowa Suga znów wtulił się w pierś Tae. Weszliśmy i oczywiście, kto musiał być tym szczęśliwcem? Kogut wskoczył na mnie i zaczął boleśnie mnie dziobać i wbijać pazury. Starałem się go zrzucić, ale bezskutecznie. Wszyscy się śmiali z mojej bezsilnej walki. Po chwili gospodyni oderwała go ode mnie.
-Hyung, ty krwawisz.- Powiedział z przerażeniem Jongkook.
-Spokojnie. To kilka draśnięć. Ale idź do domu i to zdezynfekuj. A ty chłopcze mu pomóż. Masz bystre oko... W domu jest Minzy, to wam pomoże- Powiedział pan Gong.
Ruszyliśmy w stronę domu, a reszta została, by nakarmić kury i zebrać jaja. Już w drodze Jungkook objął mnie ramieniem. Był strasznie zaniepokojony.
-Minzy! Minzy!- Wołał, gdy weszliśmy do środka. Ona zeszła po schodach.
-Co jest? W czym mogę pomóc.
-Bo Jimina zaatakował kogut i krwawi! Ratuj!- Zaczął lekko w panice maknae. Ona pokierowała nas do łazienki. Wyciągnęła z szafki apteczkę i i zwróciła się do chłopaka obok mnie.
-Ściągnij mu delikatnie koszule i nachyl jego głowę nad umywalkę i trzymaj, by nią nie ruszał.- On posłusznie to zrobił, po czym ona stwierdziła:
-Trochę zaboli.- Ja głośno przełknąłem ślinę. Zaczęła, a ja poczułem ostre szczypanie, Srodek spływał z tyłu mojej głowy po plecach i ramionach, trochę też leciało w stronę moich policzków, gdzie trzymałem ręcznik. Chciałem odrzucić głowę, ale Jungkook mi ją trzymał z całych sił. Zaczęła mierzwić moje włosy. Kątem oka widziałem, jak Jungkook przygryza wargi.
-Ooo.. To jest największe od pazura.- Rzekła, a gdy strugi środka dezynfekującego wpadły do rany krzyknąłem z bólu, zaciskając oczy i wargi. Jeszcze kilka razy polała moją głowę i trochę szyi.
-Dobrze, jeszcze przód. Jimin musisz siąść albo kucnąć.- Wybrałem drugą opcję trzymając się rękami ramion maknae, który klękał przede mną.
-Jungkook, ty musisz oprócz trzymania mu głowy do góry, musisz trzymać ten ręcznik na czole, by środek dezynfekujący nie leciał na jego twarz.- Jak powiedziała tak zrobił. Zaczęła lać, a ja starałem się nie płakać.
-Tutaj jest też dość duża rana.- Stwierdziła, a gdy ja polała. Znów wrzasnąłem. Zauważył, że Jungkook też powstrzymuje się od płaczu, więc zacząłem masować jego udo.
Gdy było po wszystkim ona stwierdziła:
-No dobrze, teraz możesz się umyć ze środka, nie licząc głowy. Pa gołąbeczki.- Nie zdążyłem nic powiedzieć, bo wyszła. Spojrzałem na chłopaka obok mnie. Stał ze spuszczona głową.
-Jungkookie, co jest?- Powiedziałem czule pieszcząc jego włosy.
-Nienawidzę, gdy cierpisz.- Powiedział przez zęby nie podnosząc głowy. Na podłodze widziałem mokre plamy.
-Kookie-ah.- Chwyciłem go za podbródek i podniosłem jego głowę. Po otarciu jego łez, nacisnąłem moje usta na jego. On odwzajemnił pocałunek i rozchylił wargi. Wbiłem się w nie mocniej, po czym włożyłem język do jego ust. On zrobił podobnie. Zaczęły się one plątać. Naciskałem udem na jego krocze. Czułem, jak jego erekcja wzrasta. Jego nogą robiła podobnie. Zacząłem masować jego plecy, ale po chwili zjechałem na jego tyłek. On owinął ramiona w okół mojej szyi. Ściągnąłem mu koszule i zacząłem dobierać się do jego zamka. Udało mi się odpiąć guzik i rozpiąć suwak. Pociągnąłem w dół jego spodnie wraz z bokserkami wyzwalając jego członka z ciasnoty. Upadłem na kolana. On ściągnął mi koszule. Chwyciłem za jego penisa i włożyłem do ust pochłaniając na raz całego. On jęknął, a ja zacząłem ssać jego członka i co jakiś czas przygryzać. Zacząłem poruszać głową w dół i w górę. Moje ręce wędrowały po jego udach. Wydawał z siebie kolejne jęki. Uwielbiałem ich słuchać. Był blisko. Przyśpieszyłem tempo. Po chwili doszedł, a ja sprawnie połknąłem całą jego spermę.
Podniosłem się i dałem mu lekkiego buziaka, po czym poszedłem do drzwi i zamknął je na klucz. On pozbył się moich ubrań do końca.
-Mogę się odwdzięczyć?- Zapytał, a ja skinąłem głową z uśmiechem. On jednak nie zaczął ssać mojego penisa, a zaczął lizać go całego od dołu do góry i z powrotem, jak i również moje jądra. Zaczął ssać skórę na jednym z nich, pozostawiając tam malinkę. Ciekawe miejsce sobie wybrał. Wrócił do penisa. Przez chwilę jeszcze językiem bawił się moją szczelinką. Po czym zaczął ssać moją całkowicie twardą erekcje. Co jakiś czas miział mnie językiem bądź przygryzał zębami, co powodowało u mnie dosyć głośne jęki. Gdy byłem już blisko, chwyciłem jego włosy i zacząłem poruszać jego głową szybciej. Po chwili doszedłem, a on połknął moje nasienie. Wstał. Jeszcze trochę spermy spływało z jego ust w dół szczęki, więc zlizałem to, po czym stwierdziłem:
-Umyjmy się razem.
-Pociągnąłem go do siebie łącząc usta i weszliśmy do kabiny. Tak, jak mówiła Minzy, uważałem na głowę. O fuck, Minzy, zapomniałem, że jest w domu. Pewnie nas słyszała. No cóż, trudno. Po lekkim opłukaniu wyszliśmy. Po wytarciu i ubraniu, daliśmy sobie jeszcze buziaka i ruszyliśmy z łazienki. Gdy chcieliśmy otworzyć drzwi wejściowe, akurat reszta weszła.
-Co wyście tak długi robili?- Zapytał gospodarz.
-Bo gdy zdezynfekowaliśmy głowę, Jimin poszedł po prysznic, by się umyć ze środka i z krwi. Gdy wyszedł zauważyłem, ze za uchem ma dość sporą ranę, a nie chciałem już wołać Minzy, więc sam się tym zająłem, a później znów się musiał umyć.- Powiedział Jungkook. Dobrze kłamie. Jestem z niego dumny.
-Dobrze, ale jakoż, że nie było was przy sprzątaniu stajni, pomożecie nam wieczorem.- My skineliśmy głową.
-Teraz jest przerwa, za godzinę obiad.- Rzekł pan Gong.
-Ją idę spać.- Odezwał się lider.
-My też.- J-Hope i Jin powiedzieli równo.
-Ja z V idziemy oglądać nowy odcinek naszej kreskówki. Możemy w waszym pokoju czy to będzie przeszkadzać?- Zapytał Suga w korytarzu.
-Nie.- Odrzekłem, a ten rzucił się na mnie.
-Dzięki ci.- Powiedział, a ja lekko go odepchnąłem.
-Nie ma za co.-Mruknąłem.
Weszliśmy do swoich pokoi. Tae i Yoongi podjarani nowym odcinkiem usiedli w objęciach na łóżku młodszego opierając się o poduszki. Ja z Jungkookiem położyliśmy się na ostatnie łóżko i zaczęliśmy się całować.
-Ile razy się teraz pieprzyliście?- Zapytał Suga.
-Zero, zrobiliśmy sobie tylko po lodzie.- Stwierdziłem.
-Och wy mali.- Rzekł V z uśmiechem. Po czym wrócili do oglądania, a my do całowania. Jungkook zaczął zjeżdżać w dół do mojej szyi, pozostawiając mokre ślady. Po kilku delikatnych pocałunkach zaczął ssać i przygryzać moją skórę. Później zjechał do obojczyka i również go ugryzł. Zaczął później mnie lizać. Przyciągnąłem go bliżej. On podnosił się do mojego ucha:
-Hyuung.- Szepnął przeciągle. -Mogę sprawić Ci orgazm bez ściągania twoich ubrań i bez użycia rąk.
- Powiedział cicho po czym przygryzł moje ucho.
-Zgoda, ale może nie tutaj?- Rzekłem, a on podniósł się i chwycił mnie za rękę.
-Idziemy na spacer.- Rzekł do Sugi i V, gdy zamykał drzwi, oni tylko skinęli głowami. Byli tak zaoglądani.
-Okay mamy 40 minut. Sprawie to w 15, 20, może 10.- Wyszliśmy na zewnątrz, a Jungkook pociągnął mnie do lasu. Szliśmy jakieś 5 min po czym
-O tu może być- Rzekł i popchnął mnie na miękka ściółkę.
-Będzie lepiej, gdy zamkniesz oczy.- Stwierdził wchodząc na mnie. Niechętnie to zrobiłem, ale już po chwili je otworzyłem. Nie mogłem się oprzeć patrząc na niego. On westchnął, po czym ściągnął swoją bluzkę i zawiązał mi ja na oczach.
-Nie możesz się ruszać hyung.- Powiedział. Nagle poczułem, jak wstaje ode mnie. Po czym chwycił moje nadgarstki i związał je na moją głową zahaczając o jakiś patyk, który wbił w ziemię. Nogi mi lekko rozkroczył i też przywiązał.
-Tylko mnie tu nie zostaw.- Powiedziałem pół żartem, pół spokojnie
-Spokojnie.- Odpowiedział, a ja po chwili się go zapytałem:
-A od kiedy ty jesteś taki dominujący?
-Nie jestem. Chce tylko hyunga zadowolić w inny sposób.- Stwierdził. Po czym usiadł swoim kroczem prosto na moim. Zaczął się poruszać w przód i tył, napierając na moje przyrodzenie. Po chwili oparł ręce przy moich barkach i znów zaczął się tak poruszać i coraz mocniej wybijając się w mojego członka. Jęknąłem. On zaczął szybciej i mocniej. Ciasnota w moich spodniach była gigantyczna.
-Kookie, ściągnij mi spodnie.- Prosiłem.
-Przykro mi hyung, nie mogę. Do tego ja mam tak samo. Jęczałem coraz bardzie i mocniej, on też wydal z siebie kilka dźwięków.
Miał racje. Po kilku chwilach byłem już w ekstazie. Ale ciasne spodnie w niczym nie pomagały.
-Jung... ahhh... Kook... Ahhh.. plisss..ohhh.- mówiłem ledwo co prze jęki
-Zgoda, ale wtedy ty też mi musisz pomoc.
-Pewnie, a odwiążesz mi chociaż oczy. On nic nie odpowiedział. Nagle poczułem swobodę, ale i chłód, a także ziemie. Ściągnął moje spodnie do kolan Po chwili ostrożnie pozbawił mnie też bluzki i odwiązał ręce. Pod głową dał mi teraz bluzę, którą miałem zawiązane oczy, by dalej nie dotykać ziemi głową. Po czym on ściągnął spodnie i uwolnił również dość dużą erekcję.
-Postaraj się połknąć wszystko, by nie trzeba było się myć i przebierać.- On powiedział, a ja skinąłem głowa. Po czym dał nogi między moją głowę. Kleknął i tym samym jego członek wylądował w moi ustach, a on wziął mojego. Tak zwane 69. Zaczęliśmy je ssać i pieścić. Po kilku minutach doszliśmy niemal równocześnie. Połknąłem wszystko. On wstał i rozwiązał mi nogi. Podniósł mnie i otrzepałem się. Założyłem spodnie, on również. Po czym podszedł do mnie i rzekł.
-Zostało ci tu odrobinę.
-Gdzie?
-Tu.- Rzekł i polizał mnie w rogu wargi. Ja to wykorzystałem. Pociągnąłem jego głowę do siebie, a jego język trafił do moich ust. On również rozszerzył swoje. Nasze języki zaczęły wzajemną penetracje.
Po kilku dobrych minutach zadzwonił telefon Kookiego na co obaj podskoczyliśmy. To był Rap Monster.
-Ha-Halo?- Powiedział niepewnie.
-Do cholery jasnej chłopaki, gdzie wy kurwa jesteście?!?! Obiad już jest 10 min, a was nie ma!!!- Wrzeszczał prze telefon.
-Spokojnie, zabłądziliśmy, ale już wracamy, za 5 minut będziemy.- Stwierdził maknae przez telefon i rozłączył się. Następnie zwrócił się do mnie:
-Dobra, chodźmy. - Ruszył. Ja stałem w miejscu. Gdy to zauważył zatrzymał się i obrócił do mnie z pytającym wyrazem twarzy.
-Wiesz, jak cholernie mocno cię kocham?- Zapytałem. On podszedł do mnie i chwycił za tył mojej głowy delikatnie i połączył nasze czoła.
-Wiem i ja ciebie też kocham tak strasznie mocno.- Powiedział, a ja podniosłem jego podbródek i zacząłem go całować. Uwielbiałem smak jego ust. Był delikatny, słodki i lekko miętowy. Najlepszy smak na świecie. Po kilku minutach zaczęliśmy wracać. Gdy weszliśmy, wszyscy siedzieli przy stole.
-Mówiliście 5 minut, a nie 15, gdzie byliście?- Zapytał od progu Namjoon.
-Nie byliśmy śpiący, wiec poszliśmy na spacer, po czym zabłądziliśmy.- Powiedziałem i usiedliśmy do stołu
-Coś taki wesoły?- Zapytał cicho V, który siedział obok mnie.
-Zabawa z liczbami?- Odpowiedziałem z chytry uśmieszkiem.
-Nie mów, że Jungkook?
-Co Jungkook? On to robi częściej niż ja.- Powiedziałem, a szczeka V opadła jeszcze niżej.
-Co ja?- Zapytał Kookie pochylając się do nas z drugiej strony stołu.
-Ze ty częściej robisz mi loda, niż ja tobie.- Szepnąłem mu do ucha.
-No tak.- Odrzekł, a Taehyung nie mógł uwierzyć. Widok jego miny.. Bezcenne.
Poszliśmy się przebrać, a później do studia tańca. Minzy kazała nam się rozciągać. Wspólnie. Taa.. Gdy powiedziała, ze mamy usiąść, widziałem wyraz twarzy Jungkooka.
-Dlaczego nie może każdy po swojemu ćwiczyć?- Zapytałem, ona podeszła do mnie i rzekła.
-Trzeba było się nie pieprzyć w nocy i rano, to byście dali rade i jeszcze jedno słowo i powiem to głośno.- szepnęła. Zesztywniałem. Jednak po chwili spojrzałem na przerażonego Jungkooka i odrzekłem:
-Zgoda, pogadamy po lekcji.- Ona przytaknęła i dodała:
-Ale drugą parkę też chce.- Ja skinąłem głową.
-Ej, co jest?- zapytał podejrzanie RapMon.
-Nie, nic, w porządku.- Rzekła szybko dziewczyna. Przekazałem Yoongi informacje, szepcząc mu do ucha. Zgodnie z ustaleniem, po treningu, gdy wszyscy wyszli my zostaliśmy w sali. Minzy zamknęła drzwi i zaczęła.
-Więc, wiem, że jesteście razem, ale inni nie wiedzą, dlaczego?
-Bo były by problemy, a skąd Ty o tym wiesz?- Powiedział Suga, a ona szybką odpowiedziała.
-Tak to jest, gdy ma się pokój między waszym, a łazienka i nie, wcale nie zauważyłam, jak się kleicie do siebie.- Rzekła ostro. Przełknąłem głośno ślinę, a ona dodała:
-Spokojnie, nikomu nie powiem, ale nie róbcie tego tam.- Po czym ruszyła do swojej torby. Po chwili poszukiwań, odwróciła się do nas i rzuciła do Sugi jakieś klucze. On sprawnie je złapał. V spojrzał na nią z zapytaniem.
-Pamiętacie, jak podczas wycieczki była ta stara obora, co ojciec mówił, że tam tylko siano mamy? No to tam możecie to robić i nikt nie będzie słyszał, ani tam szedł. Tylko nie zbrudźcie zbytnio siana. Zwierzęta je jedzą.- Wytłumaczyła dziewczyna. My przytaknęliśmy i podziękowaliśmy. Po czym najstarszy z nas schował klucz i ruszyliśmy do pokoju na przerwę. Na początku lider zwołał zebranie na temat sesji.
- A więc nie będzie to sesja do któregokolwiek albumu, będą to zdjęcia pod tytułem "BTS z naturą."- stwierdził Rap Monster, a Suga prawie zemdlał.
-Tylko nie to- Powiedział, po czym zaczęliśmy odpoczynek. Sesja miała być za godzinę, a za pół styliści mieli przyjechać. Osądziłem, że prześpię się z Jungkookie. Dosłownie.
Poszliśmy spać około trzeciej, a o 5 mieliśmy pobudkę.
-Jimin! Jungkook! Hej chłopaki! Obudzicie się!- Otworzyłem delikatnie oczy.
-Suga? Co? Która godzina?-Zapytałem sennie.
-4.45, ale musicie się ubrać i położyć osobno, bo jak was tak zobaczą, to będziecie mieć przejebane.- Na co Jungkook mruknął:
-Dobra, już wstaje.- Gdy zobaczyłem, jak trudno mu to idzie, stwierdziłem:
-Dobrze, spij tu, ja się wszystkim zajmę.
Niechętnie podniosłem się z łóżka. Założyłem luźne dresy i jedną parę włożyłem na wpół śpiącego Jungkook.
-Dzięki Suga- powiedziałem cicho.
-Nie ma za co Jimin.- On pogłaskał moje włosy i wyszedł. Po czym ja przetransportowałem się do łóżka Kookiego. Na prawdę było niewygodne.
Ledwo zmrużyłem oczy, a już byłem budzony Gong hyung wszedł do naszego pokoju z dzwonkiem w ręce.
-Wstawać chłopaki! Za pół godziny śniadanie. Kto się spóźni, będzie myć gary.- Powiedział i wyszedł. Niechętnie wstałem i krzyknąłem:
-Wstawać śmierdzące lenie! Pobudka!
-Jeszcze 5 minut, mamo.- Mruknął V. Jungkook dalej leżał jak leżał. Nawet nie drgnął
-No dalej, mamy pół godziny, by się wyrobić.
-Oh, nie marudź już.- Powiedział Tae i rzucił we mnie poduszka. Oddałem mu. Po czym wskoczyłem na łóżko Jungkooka.
-Wstawaj! Wstawaj!- Mówiłem dosyć melodyjnie. Ten nadal nie reagował. Stanął na końcu łóżka nad jego stopami.
-Kookie, wstawaj, bo na ciebię wskoczę.- Zagroziłem.
-Nie zrobisz tego.- Mruknął zakrywając głowę poduszka.
-A zakład?- Powiedziałem ironicznie i wybiłem się. Wylądowałem na nim, oczywiście łagodząc rękami i nogami lądowanie.
-Hyuuung.- Jęknął przeciągle.
-Witaj skarbie.- Powiedziałem. Odkryłem poduszkę i pocałowałem go czule. On odwzajemnił pocałunek, po czym stwierdził:
-Mogłeś tak budzić, a nie skakać.
-Zapamiętam to sobię. A teraz pomóż mi z Tae.- Wstałem i pomogłem maknae podnieść się z łóżka. Po czym chwyciłem V za rękę, a Jungkook za nogę i pociągnęliśmy go. On spadł na ziemię, ale był przygotowany i podparł się rękami i nogami.
-Skoro już wszyscy wstaliśmy, ogarnijmy się jakoś szybko. Nie chce zmywać.- Powiedziałem.
-No okay.- Zgodził się Jungkook siadając na łóżku, ale po chwili się wybił z powrotem.
-Boli?- Zapytałem.
-Tak, a właśnie V, jakim cudem rano Suga nie mógł siedzieć, a kilka godzin później już jeździł na koniu?- Zapytał maknae.
-Bo jak Yoongi był w szpitalu, to zajumał kilka buteleczek znieczulenia. I tak wbijaliśmy sobie, jak coś musieliśmy robić, a nas tyłki bolały. Jakiś miesiąc temu się skończyły, to kupiliśmy w aptece, o dziwo sprzedają.
-Igły? To ja już wolę cierpieć.- Rzekłem.
-A ciebie też boli? No tak, wczoraj nasz mały maknae wreszcie cię przeruchał.- Powiedział z uśmiechem Taehyung. Po czym zaczęliśmy się ubierać i ogarniać, na koniec pomaszerowaliśmy do łazienek, bo hyungowie byli wcześniej. V poszedł na górę, a ja z Kookim na dół. Gdy weszliśmy, od razu nasze usta się połączyły. Po chwili szybko przemyliśmy twarz, troszkę poprawiliśmy włosy i umyliśmy zęby, nawet nie idąc pod prysznic, bo się myliśmy jakieś 3 godziny temu.
-Skąd ta zmiana?- Zapytałem nagle Jungkooka
-Byłem samolubny. Tyś cierpiał, a wolę już być z Tobą i się nie przejmować innymi. Ale proszę nigdy mnie nie zdradzaj, bo ja, jak ktoś cię dotknie lub obejmie, to jestem zazdrosny, choć wiem, ze to nic nie znaczy.- Odpowiedział, a ja rzekłem:
-Obiecuję.- Po czym chwyciłem za przód jego koszuli i pociągnąłem do siebie. Złożyłem na jego ustach ciepły pocałunek. Po czym wyszliśmy patrząc czy nikt nie idzie. Wróciliśmy na górę i pościeliliśmy nasze łóżka, ponieważ to też trzeba było zrobić przed śniadaniem. Po czym zbiegliśmy na dół.
-Gratuluje chłopaki. Dziś starsi myją naczynia.- Powiedział menager, który był już na dole.
Na śniadaniu wszyscy byli przymuleni i śpiący.
-A co wy dzisiaj tacy.- Zapytał menager po posiłku.
-To przez ten horror. Nie mogliśmy spać.- Powiedzial lider, po czym V zaprzeczył:
-Dla mnie nie był straszny.
-Bo ty to jesteś z innej planety, ale przynajmniej mam zdjęcie naszego lidera i J-Hopa, którzy tak słodko spali.- Powiedział Suga i wyciągnął swój telefon, na którym pokazał zdjęcie tych dwóch przytulonych do siebie, gdy spali. Wszyscy wpadli w śmiech.
-Wyglądacie, jak koale.- Powiedziałem, a na co Rap Monster krzyknął:
-Usuń to!
-T moje z Jiminem wtedy też.-Odezwał się maknae
-Niczego nie usuniemy, bo to będą pamiątki.- Stwierdził Jin po czym dodał.- Suga, a gdzie ty byłeś przez pół nocy?
-W łazience?.. A później u maknae line. Oni nie spali, a ja tam miałem spokój, bo u nas nie mogłem zmrużyć oka przez charczenie lidera. Dziwie się, jak J-Hope wytrzymał.
-Zasnąłem przed liderem i później już nic nie słyszałem.-Odpowiedzieał Hoseok
Potem starsi zmywali, a my mieliśmy trochę przerwy. Poszliśmy na górę. V rzucił się na swoje łóżko, a ja z Kookim na byłe moje, a teraz jego. Zaczęliśmy się całować. Po 20 min usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Szybko odrzuciłem się od Jungkook, przez co straciłem równowagę i upadłem na ziemie. Weszli starsi.
-Jimin, co ty tam robisz?- Zapytał J-Hope.
-Szukam kolczyka, bo mi wypadł- wymyśliłem na szybko. Po chwili wstałem i usiadłem na łóżko maknae.
-Ej, a to nie było jeszcze wczoraj łóżko Jimina?- Zapytał Jin.
-Tak, ale zamieniliśmy się.- Odpowiedział najmłodszy.
-Dobra, teraz będą te obowiązki, później mamy godzinę tańców, następnie sesja. Wieczorem pojedziemy na fan meeting.- Powiedział Rap Monster. Wszyscy się ucieszyli.
Po kilku minutach zawołał nas gospodarz. Wraz z nim i jego żoną poszliśmy do stodoły, gdzie były świnie, a dalej krowy. Weszliśmy i zaczęliśmy głaskać zwierzęta, gdy Tae powiedział:
-Chwila, gdzie jest Suga?- Rozejrzeliśmy się dookoła. Rzeczywiście go nie było. V wyszedł, a za nim gospodarz. Następnie my. Yoongi siedział pod obora skulony. Cały się trząsł. Taehyung podszedł do niego i zapytał:
-Hyung, co się dzieje?
-Ja.. Ja tam nie wejdę.- Suga odpowiedział chwiejnym głosem. Łzy zaczęły spływać mu po policzkach. Młodszy przykucnął przy nim i objął go ramieniem.
-Dlaczego?- Zapytał, gładząc jego udo drugą ręką.
-Bo... Bo się bo-boje.- Coraz trudniej wymawiał słowa
-Spokojnie, te zwierzęta nic ci nie zrobią.
-Też tak mówili.
-Yoongi kto? Kiedy?
-Agh.. Gdy byłem dzieckiem, pojechałem do babci na wieś i wszedłem do obory. Mówili, że nic mi nie zrobią te zwierzęta, a jednak najpierw świnia mnie ugryzła, a potem krowa czy byk, nie wiem co, zaczęło mnie gonić na pastwisku. Miałem 6 lat i od tego czasu boję się zwierząt hodowlanych.- Powiedział i całkowicie wybuch płaczem. V mocno go przytulił, a ten zaczął wlewać łzy w jego ramię. Wtedy gospodarz się odezwał:
-Zwierzęta są nie przewidywalne. Zawsze mogą zaatakować. Moje również. Mówi się, że są łagodne, aż pierwszy raz nie ugryzą. Ale spróbuj wejść. Nie musisz ich dotykać. Ale chociaż wejdź.
Yoongi wstał dalej w objęciach Tae. Powoli ruszyli w stronę drzwi. Gdy je przekroczyli, Suga spojrzał przed siebie, po czym od razu wbił twarz w flanelowa koszule V.
-Jesteś dzielny.- Powiedział młodszy i dał mu delikatnego buziaka we włosy. Po czym pan Gong rzekł.
-Wybacz, ale muszę pożyczyć twojego przyjaciela, chłopaka czy kto to tam dla ciebie jest. Ty możesz sobie usiąść na tej beli słomy i podawać z góry takie pasy.- Na te słowa zarumienili się obaj, jednak nikt z członków nie zwrócił uwagi na nie uwagi. Wszyscy sobie tak pomagamy w trudnych chwilach, więc to nie wydawało się dziwne, gdy się tulili. Zaczęliśmy dawać jeść. Później poszliśmy do koni.
Po nakarmieniu ich, ruszyliśmy do kurnika. Przed wejściem gospodarz ostrzegł nas, że w środku są też 2 koguty i że mogą one kogoś zaatakować, wyskakując na głowę i dziobać. Oczywiście oni nam go ściągnął, ale mamy nie panikować. Na te słowa Suga znów wtulił się w pierś Tae. Weszliśmy i oczywiście, kto musiał być tym szczęśliwcem? Kogut wskoczył na mnie i zaczął boleśnie mnie dziobać i wbijać pazury. Starałem się go zrzucić, ale bezskutecznie. Wszyscy się śmiali z mojej bezsilnej walki. Po chwili gospodyni oderwała go ode mnie.
-Hyung, ty krwawisz.- Powiedział z przerażeniem Jongkook.
-Spokojnie. To kilka draśnięć. Ale idź do domu i to zdezynfekuj. A ty chłopcze mu pomóż. Masz bystre oko... W domu jest Minzy, to wam pomoże- Powiedział pan Gong.
Ruszyliśmy w stronę domu, a reszta została, by nakarmić kury i zebrać jaja. Już w drodze Jungkook objął mnie ramieniem. Był strasznie zaniepokojony.
-Minzy! Minzy!- Wołał, gdy weszliśmy do środka. Ona zeszła po schodach.
-Co jest? W czym mogę pomóc.
-Bo Jimina zaatakował kogut i krwawi! Ratuj!- Zaczął lekko w panice maknae. Ona pokierowała nas do łazienki. Wyciągnęła z szafki apteczkę i i zwróciła się do chłopaka obok mnie.
-Ściągnij mu delikatnie koszule i nachyl jego głowę nad umywalkę i trzymaj, by nią nie ruszał.- On posłusznie to zrobił, po czym ona stwierdziła:
-Trochę zaboli.- Ja głośno przełknąłem ślinę. Zaczęła, a ja poczułem ostre szczypanie, Srodek spływał z tyłu mojej głowy po plecach i ramionach, trochę też leciało w stronę moich policzków, gdzie trzymałem ręcznik. Chciałem odrzucić głowę, ale Jungkook mi ją trzymał z całych sił. Zaczęła mierzwić moje włosy. Kątem oka widziałem, jak Jungkook przygryza wargi.
-Ooo.. To jest największe od pazura.- Rzekła, a gdy strugi środka dezynfekującego wpadły do rany krzyknąłem z bólu, zaciskając oczy i wargi. Jeszcze kilka razy polała moją głowę i trochę szyi.
-Dobrze, jeszcze przód. Jimin musisz siąść albo kucnąć.- Wybrałem drugą opcję trzymając się rękami ramion maknae, który klękał przede mną.
-Jungkook, ty musisz oprócz trzymania mu głowy do góry, musisz trzymać ten ręcznik na czole, by środek dezynfekujący nie leciał na jego twarz.- Jak powiedziała tak zrobił. Zaczęła lać, a ja starałem się nie płakać.
-Tutaj jest też dość duża rana.- Stwierdziła, a gdy ja polała. Znów wrzasnąłem. Zauważył, że Jungkook też powstrzymuje się od płaczu, więc zacząłem masować jego udo.
Gdy było po wszystkim ona stwierdziła:
-No dobrze, teraz możesz się umyć ze środka, nie licząc głowy. Pa gołąbeczki.- Nie zdążyłem nic powiedzieć, bo wyszła. Spojrzałem na chłopaka obok mnie. Stał ze spuszczona głową.
-Jungkookie, co jest?- Powiedziałem czule pieszcząc jego włosy.
-Nienawidzę, gdy cierpisz.- Powiedział przez zęby nie podnosząc głowy. Na podłodze widziałem mokre plamy.
-Kookie-ah.- Chwyciłem go za podbródek i podniosłem jego głowę. Po otarciu jego łez, nacisnąłem moje usta na jego. On odwzajemnił pocałunek i rozchylił wargi. Wbiłem się w nie mocniej, po czym włożyłem język do jego ust. On zrobił podobnie. Zaczęły się one plątać. Naciskałem udem na jego krocze. Czułem, jak jego erekcja wzrasta. Jego nogą robiła podobnie. Zacząłem masować jego plecy, ale po chwili zjechałem na jego tyłek. On owinął ramiona w okół mojej szyi. Ściągnąłem mu koszule i zacząłem dobierać się do jego zamka. Udało mi się odpiąć guzik i rozpiąć suwak. Pociągnąłem w dół jego spodnie wraz z bokserkami wyzwalając jego członka z ciasnoty. Upadłem na kolana. On ściągnął mi koszule. Chwyciłem za jego penisa i włożyłem do ust pochłaniając na raz całego. On jęknął, a ja zacząłem ssać jego członka i co jakiś czas przygryzać. Zacząłem poruszać głową w dół i w górę. Moje ręce wędrowały po jego udach. Wydawał z siebie kolejne jęki. Uwielbiałem ich słuchać. Był blisko. Przyśpieszyłem tempo. Po chwili doszedł, a ja sprawnie połknąłem całą jego spermę.
Podniosłem się i dałem mu lekkiego buziaka, po czym poszedłem do drzwi i zamknął je na klucz. On pozbył się moich ubrań do końca.
-Mogę się odwdzięczyć?- Zapytał, a ja skinąłem głową z uśmiechem. On jednak nie zaczął ssać mojego penisa, a zaczął lizać go całego od dołu do góry i z powrotem, jak i również moje jądra. Zaczął ssać skórę na jednym z nich, pozostawiając tam malinkę. Ciekawe miejsce sobie wybrał. Wrócił do penisa. Przez chwilę jeszcze językiem bawił się moją szczelinką. Po czym zaczął ssać moją całkowicie twardą erekcje. Co jakiś czas miział mnie językiem bądź przygryzał zębami, co powodowało u mnie dosyć głośne jęki. Gdy byłem już blisko, chwyciłem jego włosy i zacząłem poruszać jego głową szybciej. Po chwili doszedłem, a on połknął moje nasienie. Wstał. Jeszcze trochę spermy spływało z jego ust w dół szczęki, więc zlizałem to, po czym stwierdziłem:
-Umyjmy się razem.
-Pociągnąłem go do siebie łącząc usta i weszliśmy do kabiny. Tak, jak mówiła Minzy, uważałem na głowę. O fuck, Minzy, zapomniałem, że jest w domu. Pewnie nas słyszała. No cóż, trudno. Po lekkim opłukaniu wyszliśmy. Po wytarciu i ubraniu, daliśmy sobie jeszcze buziaka i ruszyliśmy z łazienki. Gdy chcieliśmy otworzyć drzwi wejściowe, akurat reszta weszła.
-Co wyście tak długi robili?- Zapytał gospodarz.
-Bo gdy zdezynfekowaliśmy głowę, Jimin poszedł po prysznic, by się umyć ze środka i z krwi. Gdy wyszedł zauważyłem, ze za uchem ma dość sporą ranę, a nie chciałem już wołać Minzy, więc sam się tym zająłem, a później znów się musiał umyć.- Powiedział Jungkook. Dobrze kłamie. Jestem z niego dumny.
-Dobrze, ale jakoż, że nie było was przy sprzątaniu stajni, pomożecie nam wieczorem.- My skineliśmy głową.
-Teraz jest przerwa, za godzinę obiad.- Rzekł pan Gong.
-Ją idę spać.- Odezwał się lider.
-My też.- J-Hope i Jin powiedzieli równo.
-Ja z V idziemy oglądać nowy odcinek naszej kreskówki. Możemy w waszym pokoju czy to będzie przeszkadzać?- Zapytał Suga w korytarzu.
-Nie.- Odrzekłem, a ten rzucił się na mnie.
-Dzięki ci.- Powiedział, a ja lekko go odepchnąłem.
-Nie ma za co.-Mruknąłem.
Weszliśmy do swoich pokoi. Tae i Yoongi podjarani nowym odcinkiem usiedli w objęciach na łóżku młodszego opierając się o poduszki. Ja z Jungkookiem położyliśmy się na ostatnie łóżko i zaczęliśmy się całować.
-Ile razy się teraz pieprzyliście?- Zapytał Suga.
-Zero, zrobiliśmy sobie tylko po lodzie.- Stwierdziłem.
-Och wy mali.- Rzekł V z uśmiechem. Po czym wrócili do oglądania, a my do całowania. Jungkook zaczął zjeżdżać w dół do mojej szyi, pozostawiając mokre ślady. Po kilku delikatnych pocałunkach zaczął ssać i przygryzać moją skórę. Później zjechał do obojczyka i również go ugryzł. Zaczął później mnie lizać. Przyciągnąłem go bliżej. On podnosił się do mojego ucha:
-Hyuung.- Szepnął przeciągle. -Mogę sprawić Ci orgazm bez ściągania twoich ubrań i bez użycia rąk.
- Powiedział cicho po czym przygryzł moje ucho.
-Zgoda, ale może nie tutaj?- Rzekłem, a on podniósł się i chwycił mnie za rękę.
-Idziemy na spacer.- Rzekł do Sugi i V, gdy zamykał drzwi, oni tylko skinęli głowami. Byli tak zaoglądani.
-Okay mamy 40 minut. Sprawie to w 15, 20, może 10.- Wyszliśmy na zewnątrz, a Jungkook pociągnął mnie do lasu. Szliśmy jakieś 5 min po czym
-O tu może być- Rzekł i popchnął mnie na miękka ściółkę.
-Będzie lepiej, gdy zamkniesz oczy.- Stwierdził wchodząc na mnie. Niechętnie to zrobiłem, ale już po chwili je otworzyłem. Nie mogłem się oprzeć patrząc na niego. On westchnął, po czym ściągnął swoją bluzkę i zawiązał mi ja na oczach.
-Nie możesz się ruszać hyung.- Powiedział. Nagle poczułem, jak wstaje ode mnie. Po czym chwycił moje nadgarstki i związał je na moją głową zahaczając o jakiś patyk, który wbił w ziemię. Nogi mi lekko rozkroczył i też przywiązał.
-Tylko mnie tu nie zostaw.- Powiedziałem pół żartem, pół spokojnie
-Spokojnie.- Odpowiedział, a ja po chwili się go zapytałem:
-A od kiedy ty jesteś taki dominujący?
-Nie jestem. Chce tylko hyunga zadowolić w inny sposób.- Stwierdził. Po czym usiadł swoim kroczem prosto na moim. Zaczął się poruszać w przód i tył, napierając na moje przyrodzenie. Po chwili oparł ręce przy moich barkach i znów zaczął się tak poruszać i coraz mocniej wybijając się w mojego członka. Jęknąłem. On zaczął szybciej i mocniej. Ciasnota w moich spodniach była gigantyczna.
-Kookie, ściągnij mi spodnie.- Prosiłem.
-Przykro mi hyung, nie mogę. Do tego ja mam tak samo. Jęczałem coraz bardzie i mocniej, on też wydal z siebie kilka dźwięków.
Miał racje. Po kilku chwilach byłem już w ekstazie. Ale ciasne spodnie w niczym nie pomagały.
-Jung... ahhh... Kook... Ahhh.. plisss..ohhh.- mówiłem ledwo co prze jęki
-Zgoda, ale wtedy ty też mi musisz pomoc.
-Pewnie, a odwiążesz mi chociaż oczy. On nic nie odpowiedział. Nagle poczułem swobodę, ale i chłód, a także ziemie. Ściągnął moje spodnie do kolan Po chwili ostrożnie pozbawił mnie też bluzki i odwiązał ręce. Pod głową dał mi teraz bluzę, którą miałem zawiązane oczy, by dalej nie dotykać ziemi głową. Po czym on ściągnął spodnie i uwolnił również dość dużą erekcję.
-Postaraj się połknąć wszystko, by nie trzeba było się myć i przebierać.- On powiedział, a ja skinąłem głowa. Po czym dał nogi między moją głowę. Kleknął i tym samym jego członek wylądował w moi ustach, a on wziął mojego. Tak zwane 69. Zaczęliśmy je ssać i pieścić. Po kilku minutach doszliśmy niemal równocześnie. Połknąłem wszystko. On wstał i rozwiązał mi nogi. Podniósł mnie i otrzepałem się. Założyłem spodnie, on również. Po czym podszedł do mnie i rzekł.
-Zostało ci tu odrobinę.
-Gdzie?
-Tu.- Rzekł i polizał mnie w rogu wargi. Ja to wykorzystałem. Pociągnąłem jego głowę do siebie, a jego język trafił do moich ust. On również rozszerzył swoje. Nasze języki zaczęły wzajemną penetracje.
Po kilku dobrych minutach zadzwonił telefon Kookiego na co obaj podskoczyliśmy. To był Rap Monster.
-Ha-Halo?- Powiedział niepewnie.
-Do cholery jasnej chłopaki, gdzie wy kurwa jesteście?!?! Obiad już jest 10 min, a was nie ma!!!- Wrzeszczał prze telefon.
-Spokojnie, zabłądziliśmy, ale już wracamy, za 5 minut będziemy.- Stwierdził maknae przez telefon i rozłączył się. Następnie zwrócił się do mnie:
-Dobra, chodźmy. - Ruszył. Ja stałem w miejscu. Gdy to zauważył zatrzymał się i obrócił do mnie z pytającym wyrazem twarzy.
-Wiesz, jak cholernie mocno cię kocham?- Zapytałem. On podszedł do mnie i chwycił za tył mojej głowy delikatnie i połączył nasze czoła.
-Wiem i ja ciebie też kocham tak strasznie mocno.- Powiedział, a ja podniosłem jego podbródek i zacząłem go całować. Uwielbiałem smak jego ust. Był delikatny, słodki i lekko miętowy. Najlepszy smak na świecie. Po kilku minutach zaczęliśmy wracać. Gdy weszliśmy, wszyscy siedzieli przy stole.
-Mówiliście 5 minut, a nie 15, gdzie byliście?- Zapytał od progu Namjoon.
-Nie byliśmy śpiący, wiec poszliśmy na spacer, po czym zabłądziliśmy.- Powiedziałem i usiedliśmy do stołu
-Coś taki wesoły?- Zapytał cicho V, który siedział obok mnie.
-Zabawa z liczbami?- Odpowiedziałem z chytry uśmieszkiem.
-Nie mów, że Jungkook?
-Co Jungkook? On to robi częściej niż ja.- Powiedziałem, a szczeka V opadła jeszcze niżej.
-Co ja?- Zapytał Kookie pochylając się do nas z drugiej strony stołu.
-Ze ty częściej robisz mi loda, niż ja tobie.- Szepnąłem mu do ucha.
-No tak.- Odrzekł, a Taehyung nie mógł uwierzyć. Widok jego miny.. Bezcenne.
Poszliśmy się przebrać, a później do studia tańca. Minzy kazała nam się rozciągać. Wspólnie. Taa.. Gdy powiedziała, ze mamy usiąść, widziałem wyraz twarzy Jungkooka.
-Dlaczego nie może każdy po swojemu ćwiczyć?- Zapytałem, ona podeszła do mnie i rzekła.
-Trzeba było się nie pieprzyć w nocy i rano, to byście dali rade i jeszcze jedno słowo i powiem to głośno.- szepnęła. Zesztywniałem. Jednak po chwili spojrzałem na przerażonego Jungkooka i odrzekłem:
-Zgoda, pogadamy po lekcji.- Ona przytaknęła i dodała:
-Ale drugą parkę też chce.- Ja skinąłem głową.
-Ej, co jest?- zapytał podejrzanie RapMon.
-Nie, nic, w porządku.- Rzekła szybko dziewczyna. Przekazałem Yoongi informacje, szepcząc mu do ucha. Zgodnie z ustaleniem, po treningu, gdy wszyscy wyszli my zostaliśmy w sali. Minzy zamknęła drzwi i zaczęła.
-Więc, wiem, że jesteście razem, ale inni nie wiedzą, dlaczego?
-Bo były by problemy, a skąd Ty o tym wiesz?- Powiedział Suga, a ona szybką odpowiedziała.
-Tak to jest, gdy ma się pokój między waszym, a łazienka i nie, wcale nie zauważyłam, jak się kleicie do siebie.- Rzekła ostro. Przełknąłem głośno ślinę, a ona dodała:
-Spokojnie, nikomu nie powiem, ale nie róbcie tego tam.- Po czym ruszyła do swojej torby. Po chwili poszukiwań, odwróciła się do nas i rzuciła do Sugi jakieś klucze. On sprawnie je złapał. V spojrzał na nią z zapytaniem.
-Pamiętacie, jak podczas wycieczki była ta stara obora, co ojciec mówił, że tam tylko siano mamy? No to tam możecie to robić i nikt nie będzie słyszał, ani tam szedł. Tylko nie zbrudźcie zbytnio siana. Zwierzęta je jedzą.- Wytłumaczyła dziewczyna. My przytaknęliśmy i podziękowaliśmy. Po czym najstarszy z nas schował klucz i ruszyliśmy do pokoju na przerwę. Na początku lider zwołał zebranie na temat sesji.
- A więc nie będzie to sesja do któregokolwiek albumu, będą to zdjęcia pod tytułem "BTS z naturą."- stwierdził Rap Monster, a Suga prawie zemdlał.
-Tylko nie to- Powiedział, po czym zaczęliśmy odpoczynek. Sesja miała być za godzinę, a za pół styliści mieli przyjechać. Osądziłem, że prześpię się z Jungkookie. Dosłownie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)