Hej ludziki moje kochane!! To znów ja!! <3 I wracam z super długim rozdziałem, pierwotnie miał być podzielony na dwa, ale jednak zrobiłam z niego jeden ;) Mam nadzieję, że się spodoba ^_^ UWAGA: Występuję w nim troszkę przekleństw i jedna "typowa scena" :) Miłego czytania :D
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Punkt widzenia Jimina
Nawet nie zauważyłem, kiedy zasnąłem. Ale gdy usłyszałem głos matki, usiadłem szybko na łóżku. Jungkook siedział na przy moim biurku i grał w coś na telefonie. Był już przebrany, a jego włosy były jeszcze lekko wilgotne
-Ej, czemu mnie nie obudziłeś?- Spytałem się
-Tak słodko spałeś, nie chciałem Cie budzić- powiedział obojętnie.
-Dzięki- mruknąłem i rzuciłem w niego miśka. On odrzucił go z powrotem we mnie, odłożył telefon na biurko i podszedł do mnie. Wystawiłem ręce w obronie, bo myślałem, ze chce mnie uderzyć, lecz on zaczął mnie łaskotać. Przewróciłem się z powrotem na łóżku, a on usiadł na mnie okrakiem i gilgotał mocniej.
-Hahahaha.. Proszę Kookie, stop.. Hahahaha.. Błagam..- On jednak nie przestawał, ale udało mi się jakoś wyciągnąć rękę i pociągnąć jego głowę do mnie. Pocałowałem go, a on przestał tortury. Szybko jednak przestałem, bo nie mogłem złapać oddechu.
-Głupek- powiedział. Ja sprawnie obróciłem nas i przypiąłem go do łóżka.
-I kto jest teraz głupkiem?- Zapytałem. Patrząc na niego z góry i lekko się śmiejąc.
-Ty..- Warknął i znów nas obrócił. Zaczęliśmy się turlać po łóżku i siłować. Zatrzymaliśmy się, gdy nasze twarze były tylko o kilka centymetrów od siebie. Już miałem go pocałować, gdy do pokoju weszła moja zszokowana mama. Szybko odsunęliśmy się od siebie.
-Ja.. My tylko.. walczyliśmy - powiedziałem drapiąc się po głowie. Ona dopiero po chwili się ocknęła:
-Uuumm.. Dobrze.. Obiad już jest- powiedziała i wyszła. Kookie spojrzał na mnie z troską:
-W porządku?- Zapytał
-Tak.. Tylko ja po prostu, się boję- powiedziałem. On podszedł do mnie i mocno mnie przytulił.
-Będzie dobrze, chodź jeść, śmierdzielu- cmoknął mnie w policzek i uciekł zanim mogłem w ogóle przetworzyć, to co powiedział. Wtedy mnie olśniło:
-Ja Ci dam śmierdziela!!! Pożałujesz jeszcze tego.- Krzyknąłem, ale on już był na korytarzu. Dołączyłem do niego i razem zeszliśmy na dół.
Usiedliśmy do stołu i zaczęliśmy jeść. Sytuacja była dość niewygodna. Mój ojciec ciągle piorunował mnie i Jungkooka wzrokiem. Pewnie moja matka powiedziała mu, co widziała. Mój brat postanowił przełamać ta ciszę:
-Więc jak wam idzie w zespole?
-W porządku. Ciężko, ale fajnie.- powiedziałem. Znów zapanowała cisza. No świetnie, nawet rozmowy nie umiemy utrzymać. Nagle w telewizji usłyszałem informację o Korean Queer Festival (Festiwal o tematyce dotycząc praw LGBT).
-Ohh... Jak ludzie mogą w tym uczestniczyć, to ohydne- Mój tata się odezwał
-Dokładnie, przecież to jest niewyobrażalne, jak ludzie mogą brać w tym udział, a co dopiero tym być- mama dodała
-Dokładnie nienawidzę tych ludzi, a jeszcze bardziej tych wszystkich pedałów, lesbijek i innych stworów.- Dyskusja się rozkręcała, gdy Jungkook im przerwał:
-Przepraszam państwa bardzo, ale wychodzi na to, że mnie państwo też nienawidzą, bo no cóż.. Jestem tym, jak to państwo zwom, pedałem.- Łał.. To teraz mnie Kookie zadziwił, ten mój mały, niewinny chłopczyk tak śmiało i szczerze mówił. Moi rodzice nic już nie powiedzieli, ja również.
Ale ze mnie tchórz. Po kolacji miałem iść na górę, gdy moi rodzice mnie zatrzymali i poprosili na słówko. Powiedziałem Jungkookowi, by poszedł już, a ja go dogonię, po czym podszedłem do stołu, gdzie oni nadal byli.
-Jimini, mój synu, bardzo Cię proszę uważaj na niego. Jest zarażony tą straszną chorobą i pewnie ciebie też będzie chciał w to wciągnąć. Szczególnie po tym, co twoja matka widziała. W każdym razie nie śpicie razem w pokoju. Jungkook pójdzie do pokoju gościnnego. Ma się on trzymać od ciebie z daleka, a także od twojego brata. Też jest zagrożony.Zrozumiano??- Powiedział ostro ojciec
-Ale to tylko kolega- Kłamałem
-Zrozumiano??- Powtórzył głośniej
-Tak, zrozumiano- Powiedziałem i poszedłem na górę, gdy wchodziłem po schodach, usłyszałem strzelanie drzwiami. Może poszedł do łazienki? Wzruszyłem ramionami i poszedłem do pokoju. Miałem racje. Nie było go. Położyłem się na łóżku i zastanawiałem się, jak to wszystko mam wytłumaczyć rodzicom. Nawet nie będę dzisiaj mógł z nim spać. Jestem beznadziejny. Westchnąłem ciężko. Jungkooka dalej nie było. Postanowiłem sprawdzić co z nim.
Poszedłem do łazienki i zapukałem
-Kookie?- dopiero po chwili się odezwał:
-Odejdź
-Słonko, wszystko w porządku
-Ooo.. To teraz słonko??- Mruknął i usłyszałem ciche pociągnięcie nosem.
-Kookie, Ty płaczesz??
-Nie, odejdź
-Skarbie..- Już miałem mówić dalej, gdy drzwi się otworzyły gwałtownie, a przede mną stanął zapłakany Jungkook
-Teraz skarbie, a wcześniej kolega. Gdzie masz jaja?? Ja się przyznałem i co?? Zrobiłem tylko z siebie debila, bo Ty wolałeś grać idealnego syna przed rodzicami? Kurwa daruj sobie i mnie zostaw w spokoju.- Krzyczał, po czym wyminął mnie, zanim cokolwiek powiedziałem. Szybko ruszyłem za nim.
-Kookie to nie tak!- Krzyknąłem, on tylko pokazał mi środkowy palec i wszedł do pokoju. Ruszyłem za nim. Gdy wszedłem on pakował walizkę.
-Co.. co robisz??- Zapytałem w szoku
-Jak to co?? Pakuję się. Przecież nie będę hańbił twojej rodziny. Jadę do rodziców!
-Ale jak to?? Proszę, zostań, nie zostawiaj mnie!
-Za późno- mruknął, zapiął torbę i zaczął wychodzić.
-Czekaj!- krzyknąłem i pobiegłem za nim. Dogoniłem go na dole schodów i chwyciłem za rękę. On odwrócił się do mnie i warknął:
-Czego?- Ja szybko zbliżyłem się i go pocałowałem. Objąłem jego talie, a on chwycił moją szyję, przez co, jego walizka upadła z hukiem. Po chwili moi rodzice przyszli:
-Co się tu dzie.. O MÓJ BOŻE!!!- Moja matka krzyknęła na całe gardło.
-CO TO KURWA MA BYĆ!!!- Ojciec także się darł.
-Ja.. to tylko..- Chciałem się tłumaczyć, ale usłyszałem ciche prychnięcie, po czym Kookie wziął torbę i zaczął iść. Złapałem go za rękę
-Czekaj.. Proszę- Powiedziałem. On stanął i patrzył na mnie z kpiącym wyrazem twarzy. Ja westchnąłem i zacząłem:
-Ja.. Ja jestem gejem i po prostu całowałem swojego chłopaka, a raczej mojego narzeczonego. Jesteśmy razem już od dłuższego czasu i planujemy kiedyś w przyszłości pobrać się i zamieszkać razem- powiedziałem na jednym wdechu, ale wiedziałem, że mnie zrozumieli. Moja matka była na skraju łez, a ojciec, kipiał wściekłością. Jego twarz była cała czerwona i żyłka pulsowała mu na czole. Zacisnął pięści i wiedziałem, ze chce mnie uderzyć. Nigdy tego nie robił, ale wiedziałem, że teraz przekroczyłem granice. Zamknąłem oczy, czekając na cios, ale on nigdy nie nadszedł.
Otworzyłem oczy na huk i zauważyłem, że trafienie odebrał Kookie, nie ja. Ten stary debil po prostu uderzył mojego chłopaka?
-Jesteś chujem!- Krzyknąłem i uderzyłem go z pięści w szczękę. W jego chwilowym zamroczeniu, chwyciłem w jedną dłoń torbę, w drugą mojego poszkodowanego Ciastka i szybko ruszyłem po schodach.
-Jeszcze nie skończyłem! Zobaczysz!!! - słyszałem krzyki z dołu, ale nie przejmowałem się. Wpadłem do pokoju i zamknąłem za sobą drzwi. Delikatnie posadziłem Kooka na łóżku i spojrzałem na jego twarz. Nie wyglądało to dobrze. Jego policzek i oko były całe spuchnięte. Zacząłem chodzić po pokoju i szukać czegoś chłodnego. Łaziłem tam i z powrotem rozglądając się za czymś zimnym.
Punkt widzenia Jungkooka
Patrzyłem jak Jimin kręci się po pokoju, szukając czegoś. Uderzenie jego ojca było bardzo mocne. Nie czułem połowy twarzy. Minęło jakieś 10 minut, a ten nadal chodził w kółko, mamrocząc coś.
-Jimin- próbowałem go zawołać
-Jiiminn- Znowu, nie słyszał
-JIMIN!!- Krzyknąłem z całych sił, a on od razu do mnie podbiegł.
-Tak skarbie? Coś Cię boli? Mdlejesz? Coś potrzeba?- kucnął przede mną, i oparł ręce na moich kolanach
-Nic, po prostu możesz się uspokoić.
-Dobrze, dobrze, ja szukałem po prostu czegoś zimnego, byś mógł przyłożyć do opuchlizny- Powiedział. Rozejrzał się po pokoju i nagle podskoczył:
-Aha! -podszedł do biurka i wziął swoje zdjęcie z rodzina. -Weź to. Metalowa ramka Cię ochłodzi- ja niezbyt chętnie to przyjąłem, a on poczochrał mi włosy z uśmiechem. Syknąłem lekko, gdy zimny metal dotknął mojej skóry, a uśmiech Jimina od razu zgasł.
-Ja przepraszam, za wszystko, nie chciałem by się tak stało, ale wiedziałem, że to nie skończy się dobrze.. Przepraszam- Powiedział i spuścił głowę. Ja wstałem i objąłem go jedna ręką, bo druga dalej trzymała to ustrojstwo. On też mnie przytulił, szepcząc ciągle mi do ucha przeprosiny i jak bardzo mnie kocha. Po chwili odsunął się.
-Muszę się umyć. Ty tu zostań i zamknij za sobą drzwi. Możesz się już przebrać do snu, jeśli chcesz, chyba, że chcesz się znowu umyć?
-Nie trzeba, myłem się jakąś godzinę temu. Może tylko zęby?
-Dobrze, to chodź. Wziąłem swoją szczoteczkę i pastę. Pozwolił mi wreszcie odłożyć ta ramkę i razem wyszliśmy szybko do łazienki. Gdy się tam znaleźliśmy, spojrzałem w lustro:
-O mój Boże!- pisnąłem prawie męsko, gdy się zobaczyłem. Wyglądałem strasznie. Jimin objął mnie zaś od tyłu i powiedział:
-Dla mnie i tak jesteś najpiękniejszy- dzięki czemu lekko się zarumieniłem. On cmoknął moje spuchnięte oko i zaczęliśmy myć zęby. Jimin zrobił to szybciej i już zaczął się rozbierać. Widziałem jego odbicie w lustrze i nie mogłem przestać się patrzeć. Wyglądał tak gorąco.
-Kookie.. Skończ- Powiedział, gdy był już w samych bokserkach.- Ja wreszcie zakończyłem mycie zębów i odwróciłem się do niego, ale nie mogłem patrzeć na jego twarz. Byłem zbyt skupiony na jego brzuchu.Nagle zauważyłem rękę przed moją twarzą i to, że Jimin coś mówił
-Przepraszam, a więc co się stało?- zapytałem
-Pytałem czy dasz radę sam wrócić, czy mam cie odprowadzić do pokoju?
-Dam radę- powiedziałem i dałem mu buziaka.
Następnie otworzyłem drzwi i rozglądnąłem się czy ktoś jest. Gdy było czysto, szybko pobiegłem do pokoju Jimina i zamknąłem za sobą drzwi. Ruszyłem do torby i wyciągnąłem luźne spodenki oraz podkoszulek. Już miałem się zacząć przebierać, gdy usłyszałem mocne walenie do drzwi:
-Wiem, że tam jesteś pedale!! Co się chowasz?? Wyjdź i walcz jak mężczyzna, a nie kurwa kryj się jak jakaś panienka!!- Ojciec Jimina krzyczał po drugiej stronie drzwi i zaczął szarpać za klamkę. Postanowiłem nic nie robić, a nawet się nie odzywać. Po jakiś 5 minutach wyzwisk, uderzania i kopania drzwi, odszedł. Zacząłem się przebierać, po czym położyłem się na łóżko. Zauważyłem, że od kąpieli mój tyłek już tak nie boli. Te maści od V pomagają. Lepsze niż zastrzyki. Może Jimin zaproponuje mi jakieś przeprosinowe ruchanko? Boże ostatnio jestem zbyt napalony. Muszę stać się bardziej niedostępny, szczególnie, po tym dzisiaj. Z moich myśli wyrwało mnie trzy ciche puknięcia. To był Jimin. Taki znak ustaliliśmy. Szybko wstałem i otworzyłem drzwi. On wszedł i zamknął drzwi. Miał na sobie luźne, czarne dresy i bluzkę z wyciętymi bokami.
-Wszystko w porządku? Słyszałem krzyki?
-Tak, twój ojciec próbował tu wejść, ale nie udało się mu- powiedziałem i objąłem jego szyję, a miałem być bardziej niedostępny. On chętnie chwycił moją talie.
-Jiimiiinnn!! Chcę Cię- powiedziałem i pocałowałem go. Zaczęliśmy się przemieszczać do łóżka. Nie przerywając pocałunku położyliśmy się na nim. Chwyciłem włosy Jimina i zacząłem w nie plątać palce. On gładził moje boki, a już po chwili jego ręce były pod moją koszulką. Miałem zrobić to samo, gdy usłyszeliśmy pukanie.
Przerwaliśmy, a Jimin podszedł do drzwi.
-Kto tam?- zapytał
-Synu otwórz, zrobiłam wam kolację i chcę tylko porozmawiać- Powiedziała jego matka. Chłopak spojrzał na mnie, a ja skinąłem głową na potwierdzenie.Usiadłem po turecku opierając się o ramę łóżka, a Jimin otworzył drzwi. Jego mama weszła z tacką pełną jedzenia, a ChimChim zamknął za nią drzwi. Chłopak dosiadł się do mnie na łóżku. Pani Park podała nam tackę, a sama usiadła na krześle przodem do nas. My podziękowaliśmy i zaczęliśmy jeść.
-A więc, może to nie jest spełnienie moich marzeń, dotyczące rodziny, jednak widzę, ze mój syn jest szczęśliwy więc akceptuje ten związek..- zaczęła
-Serio mamo??- Jimin jej przerwał, a ona skinęłam głową. On zaś odłożył jedzenie rzucił się na nią, by ją przytulić, po czym znów wrócił na swoje miejsce.
-Wracając.. Bardzo mi przykro Jungkook za mojego męża i dobrze, że go unikacie, on jest nieobliczalny, ale w każdym razie przyniosłam Ci maść. Powinna pomóc i jeszcze raz przepraszam.- uśmiechnąłem się do niej i powiedziałem:
-Nic nie szkodzi. Dziękuję pani bardzo za maść i za pani akceptację, pani Park.
-Jesteś tak uroczy, nie dziwię się Jiminowi- powiedziała naglę, co mnie i chłopaka obok lekko zawstydziło, ale nadal rozmawialiśmy. Pani Park okazała się bardzo miłą kobietą. Po około półgodziny rozmów, powiedziała:
-Jest już późno, ja was zostawiam, rano wam dam śniadanie i proszę nie róbcie tego teraz, bo chce spać i twój brat też. Jutro możecie to zrobić. Ojciec ma wolne- powiedziała i mrugnęła do nas. Oboje zabarwiliśmy się na ciemny czerwony
-Maaaaaammmooo-- Krzyknął Jimin. Ona tylko zaśmiała się i życzyła nam dobrej nocy. Już miała wyjść, gdy powiedziała:
-Synu, w twojej szafie jest stary laptop ojca, możecie coś sobie pooglądać, dobranoc
-Dobranoc- odpowiedzieliśmy chórem, a Jimin zamknął za nią drzwi.
Ruszył do szafy i znalazł laptopa. Położyliśmy się razem na łóżku i odpaliliśmy laptopa
-To co? Na jakiego pornolka masz ochotę? - zapytał z wielkim uśmiecham mój chłopak, ja tylko zdzieliłem go w łeb i przewróciłem oczami
-Ałł.. Za co to??
-Za głupotę.
-Dobra, dobra, przepraszam. Co chcesz oglądać?
-Może jakiś film akcji?- Zaproponowałem. On zgodził się i puściliśmy jakiś przypadkowy film, jednak po półgodziny oglądania, znudziliśmy się. Jimin odłożył laptopa i przystąpiliśmy do ciekawszej czynności, a mianowicie do pożerania sobie ust i obmacywaniu się. Na prawdę miałem dzisiaj ochotę na małe co nieco, ale już obiecaliśmy jego matce, ze nie będziemy. Po jakimś czasie poczułem się zmęczony i zaprzestałem ruchów. Z jednej strony temu, że już chciałem spać, a z drugiej strony temu, że chciałem to skończyć, zanim stracę kontrole albo bardziej, gdy ten napaleniec straci kontrole.
-Jestem zmęczony, chodźmy spać. -Powiedziałem
-Dobrze. Dobranoc księżniczko- szepnął i dał mi buziaka
-Nie jestem księżniczką i dobranoc- powiedziałem obracając się do niego tyłem, udając obrażonego. On przytulił mnie i zaczął całować moją szyję. Jakby to nie wystarczało, poczułem coś, wbijającego się w mój tyłek. Ja położyłem ręce na jego dłoniach, które były zaplątane w okół mojej tali, by dać mu znak, by przestał, a także odsunąłem się kawałek, by nie czuć "tego".
-Pomyśl o czymś obrzydliwym i idź spać- Mruknąłem, a po chwili sam zasnąłem.
Rano
Nagle na cały głośnik wybuchł dzwonek telefonu Jimina. Tak się przestraszyłem, że aż spadłem z łóżka. Jimin powoli się podniósł i po omacku chwycił komórkę.
-Halo?- Powiedział. Druga linia coś odpowiedziała, po czym on przytaknął i się wyłączył. Otworzył oczy i wtedy mnie zobaczył, starającego się jakoś wygrzebać z podłogi.
-O hej Kookie, co tu robisz?- Zapytał. Wysłałem mu spojrzenie śmierci i mruknąłem:
-Lepiej spytaj swojego telefonu.- On już miał coś powiedzie, gdy ktoś zapukał do drzwi. Jimin poszedł je otworzyć, a ja wreszcie wdrapałem się na łóżko. Do pokoju weszła pani Park:
-Cześć chłopcy. Przepraszam za pobudkę, ale zrobiłam naleśniki na śniadanie i nie chciałam, by wystygły.- Powiedziała i podała Jiminowi tackę. Przysiadł się do mnie na łóżko i zaczęliśmy jeść.
-Mamo, na którą masz do pracy?- Zapytał chłopak obok mnie.
-Na 9, a co się stało?
-To która jest godzina
-8.30- Ahh... tak wcześnie. To dlatego jestem niewyspany. Oparłem głowę na ramieniu Jimina i powoli przeżuwałem naleśniki.
-Są pyszne, dziękuje- powiedziałem, gdy zjadłem pierwszego i zacząłem już pochłaniać drugiego.
-Cieszę się, że smakują. To ja już zmykam, miłego dnia- Powiedziała i skierowała się do drzwi, gdy zauważyłem jakiś ślad, który ujawniał się spod jej rękawa.
-Pani Park, co się stało pani w rękę?
-Uhh.. To nic- Powiedziała niezręcznie i pociągnęła mocniej rękaw
-Mamo- Jimin szybko do niej podbiegł i po chwili mocowania się z nią, odkrył jej dość mocnego siniaka.
-Ojciec Ci to zrobił?- Chłopak zapytał przez zaciśnięte zęby. Był bardzo zdenerwowany. Na szczęście jego matka szybko go zaczęła uspokajać:
-Skarbie, spokojnie, to kara za to, że się wam sprzymierzam, ale nie martw się, nic mi nie będzie. Teraz jadę, spokojnie.- powiedziała i ucałowała jego czoło. Pożegnała się ze mną i wyszła. Jimin padł na łóżko i wypuścił głośny oddech. Pogłaskałem go po brzuchu i pocieszyłem. Namówiłem go nawet, by jeszcze troszkę zjadł.
Gdy byliśmy pełni, odłożyłem tackę na biurko i położyłem się na łóżko. Jimin szybko wtulił się we mnie, opierając głowę na moim ramieniu. Ja chwyciłem mój telefon i chciałem zobaczyć, czy mam jakieś wiadomości. Nic nie dostałem, pewnie wszyscy się świetnie bawią.
-Co robisz?- Zapytał nagle chłopak.
-Patrzę- odpowiedziałem prosto
-Ehhh.. Zróbmy coś ciekawszego- Odłożyłem telefon i spojrzałem na niego.
-Co sugerujesz??
-Nie wiem. cokolwiek
-Może to?- zapytałem, szybko chwytając jego przyrodzenie i ściskając mocno. On wydał zaskoczony jęk, ale zanim się obejrzałem już leżałem pod nim. Jego ciało mocno przyciśnięte do mojego, a jego usta były przyssane do mojej szyi. Zacząłem ocierać swoje kroczę o jego. Pociągnąłem jego włosy i przyciągnąłem go do pocałunku. Już po kilku chwilach byliśmy nadzy, a jeden jego palec we mnie. Po chwili dodał drugi i trzeci. Zaczął nimi poruszać. Gdy trafił w odpowiedni punkt, oczywiście musiał mnie drażnić i uderzać jakiś milimetr od niego. Warknąłem:
-Przestań w końcu i pieprz mnie już!!
-Jak sobie życzysz, księżniczko
-Nie nazywaj mnie tak, bo pożałujesz.
-Już się boję. - powiedział z ironią. Chciałem już coś odrzec, ale wszedł we mnie z całej siły na co głośno krzyknąłem. On czekał chwilę, aż się przystosuje. Nagle taki miły? Chyba już za późno
-Coś Ci się odwidziało po wczoraj? Że taki chętny dzisiaj?- Zapytałem
-Wziąłem sobie twoje słowa do serca- Powiedział z uśmiechem
-Ah.. Dobra, ruszaj- rzekłem z westchnieniem. On zaczął od razu szybko. Po jakimś czasie przystosowałem się do jego tępa i zacząłem odpowiadać na jego ruchy, ale gdy tylko trafił w prostatę, poddałem się i po prostu leżałem i jęczałem tam.
Nagle usłyszeliśmy walenie do drzwi i głośne krzyki:
-Kurwa zamknijcie się!!! Posrane pedały!!! Jak śmiecie się kurwa ruchać w moim domu!!!- Zignorowaliśmy to i dalej robiliśmy swoje. Jimin pchał jeszcze mocniej, a ja jęczałem jeszcze głośniej
-Takk.. Takk. Jimin da.. dalej!!!!!! Aaahh.. Dobrze!!!
-Kurwa, zamknij się kutasie jeden!!- Jego ojciec dalej się darł, ale ja już go nie słuchałem. Zatraciłem się w ruchach Jimin. Po kilku minutach doszedłem z jednym z najgłośniejszych jęków kiedykolwiek. Chłopak zaraz po mnie, krzycząc moje imię.
-Mam dość tej gejozy. Jadę do ciotki na tydzień. - jego ojciec krzyknął i odszedł. My się tylko śmialiśmy. ChimChim wyszedł ze mnie i położył się obok:
-Byłeś genialny. Jak zawsze- mruknął i pocałował mnie w policzek
-Ty również- powiedziałem lekko spasany. Leżeliśmy tak płasko na plecach aż wreszcie postanowiliśmy się pójść umyć. Gdy byliśmy na korytarzu, jego ojciec mocno trzasnął drzwiami wejściowymi, krzycząc na nas jakaś przekleństwa. Nareszcie możemy po prostu chodzić sobie po całym domu. Wcześniej czułem się jak w klatce, chociaż bardzo miłej klatce.
Wzięliśmy szybki prysznic i ubraliśmy się w luźne ciuchy, Jimin w szorty i bluzę, ja w dresowe spodnie i bluzę. Poszliśmy do salonu. Osiedliliśmy się na kanapie i zaczęliśmy oglądać jaką komedie romantyczną, zajadając popcorn. Byłem trochę śpiący. Zarzuciłem kaptur i oparłem głowę, a ramie Jimina, obejmując go luźno w pasie. On objął mnie ramieniem i pociągnął bliżej siebie. Po kilku chwilach oczy mi się już same zamykały.
Usłyszałem, jak ktoś rozmawia. Obudziłem się i podniosłem głowę. Za dużo śpię ostatnio, ale to chyba odsypiam zaległości. Spojrzałem przed siebie. Przed nami siedziała pani Park, a ja i Jimin dalej byliśmy w tej samej pozycji.
-Dzień dobry- powiedziałem lekko sennie
-Dzień dobry Jungkook. Widzę, że skutecznie wypędziliście mojego męża- powiedziała lekko się śmiejąc. Zarumieniłem się dosyć mocno i spojrzałem w dół
-Mamo, przestań!- Krzyknął Jimin również zawstydzony.
-No co? Ja tylko stwierdzam fakty, a szyja twojego chłopaka to potwierdza. Byłem już całkiem jak burak. Wtuliłem się w Jimina, chowając twarz.
-Spokojnie już, przecież to oczywiste i myślałam, że to normalne
-Ale nie jest normalne rozmawiać o tym z matką.- Mój chłopak pisnął i przytulił się do mnie, też kryjąc twarz.
-Dobrze, dobrze, skończcie.- po chwili się od siebie oddzieliliśmy. Wtedy na myśl przyszło mi jedno pytanie:
-Pani nienawidziła gejów, lesbijek i tak dalej. Jak się pani udało tak zmienić nastawienie?
-Nie nienawidziłam ich. Byli mi obojętnie, ale przy mężu grałam, bo się bałam konsekwencji, ale gdy was zobaczyłam, zrozumiałam, ze to też jest miłość i też Jimin jest moim synem, więc muszę to akceptować, a lubię Cię, Jungkookie, więc jeszcze lepiej.
-Dziękuję pani Park- powiedziałem i uśmiechnąłem się. Po kilku minutach rozmów mama Jimina ogłosiła, że idzie robić obiad, a my zdecydowaliśmy się na spacer.
Gdy wyszliśmy poczułem chłodny powiew wiatru, ale było całkiem przyjemnie. ChimChim chwycił mnie za rękę i ruszyliśmy w drogę . Spacerowaliśmy wśród uliczek spokojnie, rozmawiając o przypadkowych rzeczach. Nagle zauważyłem małą kawiarenkę i pociągnąłem Jimina za mną. Usiedliśmy w rogu i zamówiliśmy dwie gorące czekolady.
-Więc... Jak myślisz co będzie teraz?- zacząłem
-Ale, że w jakim sensie?- Odpowiedział. Oczywiście ten tłumok mnie nie rozumie.
-Chodzi mi, że z nami, z BTS, ze mną i z tobą?
-Myślę, ze wrócimy do starego układu. No może troszkę inaczej, ale będzie w miarę tak jak było. A my? My będziemy razem oczywiście. Powiedział i pochylił się nad stołem. Dał mi lekkiego buziaka i znów usiadł na swoje miejsce. Po chwili kelnerka przyszła i podała nam nasze zamówienie. Siedzieliśmy w spokoju, rozmawiając, gdy nagle nie weszła jakaś grupka wymalowanych lafirynd. Jedna nas zauważyła i podeszła. Usiadła na kolanach chłopaka przede mną i objęła jego szyję:
-Hej Jiminie, pamiętasz mnie? Chodziliśmy razem do klasy?? To ja Shin Yoonsun? A to co to za chłopaczek?- Powiedziała wskazując na mnie. Jimin odepchnął ją trochę i zaczął
-Tak, pamiętam. Wtedy mnie nie lubiłaś..
-Ale to było dawno i nieprawda- przerwała, ale Jimin to zignorował i kontynuował
-Mniejsza o to, a ten chłopaczek, jak to nazwałaś, to mój chłopak, więc odczep się ode mnie.- Ona wstała oburzona po czym krzyknęła:
-To nie prawda!!
-Tak?? To patrz- powiedziałem i pocałowałem lekko Jimina. Wyraz jej twarzy był bezcenny. Gdy wyrwała się z szoku, prychnęła i sobie poszła. Ja z ChimChimem dokończyliśmy nasze napoję, po czym ruszyliśmy z powrotem do jego domu.
Gdy weszliśmy, zapach jedzenia roznosił się po całym mieszkaniu. Od razu ruszyliśmy do jadalni. Po chwili obiad został podany i był przepyszny. Gdy zjedliśmy, poszedłem z Jiminem do jego pokoju. Ledwo zamknąłem drzwi, a on już się na mnie rzucił. Padliśmy na łóżko i całowaliśmy się namiętnie, gdy usłyszeliśmy pukanie.
-Proszę!- Krzyknął Jimin, a za drzwi ukazał się jego młodszy brat. Wyglądał na zdenerwowanego. Ja i ChimChim ogarnęliśmy się i usiedliśmy na jednej stronie łóżka po turecku. On zaś na drugiej, twarzą do nas.
-A więc co się stało?- Zapytał pogodnie mój chłopak
-Ja.. Mam pytanie, a właściwie pytania.
-Słuchamy
-Aa.. A więc, jak to jest być gejem? - Spojrzałem ze zdziwieniem na Jimina, on zrobił to samo, po czym odwrócił się do brata i zaczął
-A więc to jest trochę jak w normalnym związku, ale po prostu jesteś z drugim chłopakiem i przy se..-wiedziałem, co chciał powiedzieć, więc zakryłem mu usta. Jego brat się zarumienił, ale po chwili zadał kolejne pytanie:
-A lepiej być tym na górze czy na dole?
-A co Cię to tak interesuje? - zapytałem z ciekawości
-Bo chcę wiedzieć czy ja.. jestem gejem i czy to źle być tym na dole?
-Drugie pytanie to do Kooka, a to pierwsze, to proste, nie lubisz cycków i lasek, za to podoba Ci się jakiś chłopak?
-Tttak... I my się tak jakby całowaliśmy ii to on był ten dominujący, a ja to.. llubiałem
-Oooo... Jak słodko- powiedziałem, po czym kontynuowałem- Po pierwsze jesteś gejem, po drugie nie jest źle być tym uległym. Są tego plusy- powiedziałem i się uśmiechnąłem.
-Boziu mama oszaleje- powiedział ze śmiechem ChimChim. Zaczęliśmy rozmawiać o sympatii jego brata. Wydaje się w porządku. Obiecał nam pisać wszystkiego jego postępy, ale Jimin zakazał im robić ten nieprzyzwoite rzeczy. Taaa.. Bo on jest święty.
Gdy chłopak skończył z nami rozmawiać poszedł na dół powiedzieć pani Park. Już po chwili usłyszeliśmy jej krzyki zdziwienia, ale myślę, że będzie dobrze. Ja i ChimChim do nocy gadaliśmy, wygłupialiśmy się i graliśmy w planszówki. Bardzo miło spędziłem ten dzień, jak dwa następne, ale musieliśmy wyjechać i odwiedzić też moich rodziców. Podziękowaliśmy mamie Jimina i jego bratu za gościnność, a także prosiliśmy, żeby dawali nam znać, gdyby cokolwiek się działo. Są cudowni. Ciesze się, że będę mieć taką teściową i szwagra. Jeszcze raz im podziękowaliśmy i ruszaliśmy do mojej rodziny.